Reprobates: u bram śmierci - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2790
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 62 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 37 razy
Płeć:

Reprobates: u bram śmierci - recenzja

Post autor: Adam_OK » 19 października 2013, 17:29

Obrazek
Jak wiadomo, dostać się na szczyt łatwo nie jest, ale jeszcze trudniej jest się na tym szczycie utrzymać. Zasada ta tyczy się nie tylko sportu, ale także m.in. biznesu i całego życia w ogóle. Firma Future Games swój szczyt osiągnęła, gdy stworzyła Black Mirror. Gra ta zdobyła rzesze fanów oraz także przyczyniła się do powstania naszego portalu. Nieco później poznaliśmy kolejne dzieło panów z Czech, które nosi nazwę „Ni.Bi.Ru.”. Produkt ten był udany, ale chyba każdy się ze mną zgodzi, że BM jest o niebo lepsze od niego. Ostatnimi czasy miałem okazję zapoznać się z kolejną grą tej firmy – Reprobates. Czy udało się jej dorównać klasie Czarnego Zwierciadła? A może jest nawet od niego lepsza? Chcecie wiedzieć, co o tym myślę? Jeśli tak, to czytajcie dalej.

Był wieczór, gdy Adam Raichl, młody technik wsiadł właśnie do swego samochodu i poczuł dziwny ból głowy. Mimo tego nie zamierzał zostawać w domu, więc włączył silnik, wcisnął gaz i ruszył. W pewnym momencie zadzwonił jego telefon, więc Adam rozpoczął rozmowę. Prowadząc ją, jechał dalej, gdyż droga (jak to zwykle bywa wieczorami) była pusta. Wszystko szło dobrze, aż do wjazdu na pewne skrzyżowanie. W tym samym momencie, gdy znalazł się na nim Adam pojawiła się również z lewej strony cysterna. W zderzeniu z nią jego samochód i on sam nie mieli szans. Gdy wydawało się, że nasz bohater zginie nagle pojawił się dziwny tunel, a Adam obudził się na jakiejś wyspie. Co ciekawe, nie miał żadnych obrażeń, więc był on z tego powodu bardzo zdziwiony. Jego zdziwienie wzrosło, gdy zobaczył dokładnie gdzie jest i gdy poznał ludzi, którzy tak jak on tu się znajdowali. Był człowiek, który twierdził, że dopiero zaczęła się afera Watergate, była kobieta, co myślała, że wieżowce World Trade Center dalej istnieją, był też Rosjanin twierdzący, że komunizm w Europie kwitnie i ma się naprawdę dobrze. Było jednak coś, co łączyło wszystkich – nikt nie wiedział gdzie jest, jak i czemu tu trafił i jak wrócić do domu. Każdy miał też swój mały, blaszany domek, w którym codziennie czekała nowa porcja ciasteczek i butelka wody. Zmieniali się tylko lokatorzy tych domków i nikt nie wiedział, co dzieje się z tymi, którzy nagle zniknęli. Czy ma z tym związek dzwonnica górująca nad wyspą i czemu na odgłos dzwonów wszyscy nagle zasypiają? Czy z wyspy jest jakaś droga ucieczki? Na te pytania Adam będzie chciał znaleźć odpowiedź, gdyż dzięki temu ma nadzieję na wydostanie się z tego przeklętego miejsca. Czy mu się to uda (z pomocą gracza, rzecz jasna), to zależy tylko i wyłącznie od nas.

Obrazek
Jak przystało na dobrze skonstruowaną intrygę, tak i tutaj akcja rozwija się stopniowo, ale w dosyć równym tempie. Nie brakuje też jej zwrotów, zmian zachodzących zarówno na wyspie, jak i w ludziach, którzy na niej mieszkają. Na pewno wpływ na to mają też koszmary, które dręczą każdego każdej nocy. To wszystko, a także spora ilość bohaterów (jest też jedna Polka, ale przyznam, że według mnie ta postać powinna być nieco inna), ciekawych dialogów itp. sprawiły, że chciałem grać w Reprobates coraz więcej i więcej. Ta gra naprawdę potrafi zainteresować odbiorcę. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że pod względem fabularnym jest równie dobrze, jak w Black Mirror.

Niestety, tego samego nie mogę powiedzieć o zagadkach i to z kilku powodów. Po pierwsze, jak na tak długą grę (na jej ukończenie potrzeba kilkunastu godzin) jest ich stanowczo za mało. Tak naprawdę jest ich zaledwie dwie i to pod sam koniec rozgrywki. Jedna polega na odgadnięciu hasła do skrytki, a druga to stosunkowo proste puzzle. Po drugie są tu również czasówki, a po trzecie, jest ich bardzo dużo. Mamy tu trzy, bardzo duże i rozbudowane zadania, które napotkamy podczas naszych koszmarów (w sumie wcale się nie dziwię twórcom, że tam je umieścili, bo te czasówki są koszmarne do przejścia). O ile pierwszą i ostatnią jakoś udało mi się samodzielnie pokonać, to w przypadku tej drugiej musiałem wspomóc się sejwem od czasnasen1 (wielkie dzięki za niego po raz kolejny!), gdyż po prostu dobijała mnie ona psychicznie. Jakby tego było mało, to mamy też kilka „mniejszych” zręcznosciówek, gdzie trzeba wykazać się refleksem (np. gdy musimy zeskoczyć z wieży na linie jak Indiana Jones na swoim bacie). Co prawda, w przypadku nieudanej próby gra daje nam kolejną szansę cofając nas nieco, ale czasem cofa nas za bardzo. Dla przykładu podam sytuację, gdy trzeba uratować człowieka porażonego prądem. Jeśli nam się nie uda, to po automatycznym loadingu cofamy się o dobre pół godziny gry i jeśli się nie zapisaliśmy po drodze, to wtedy trzeba te wszystkie czynności powtórzyć. Uprzedzając fakty dodam, że w zasadzie łamigłówki to jedyna poważna wada gry. Są jeszcze inne, ale nie są one tak uciążliwe i tak denerwujące jak właśnie te czasówki.

Obrazek
Do wad na pewno nie zalicza się grafika. Jest bowiem ona bardzo kolorowa (choć momentami dominują barwy „szaro-bure”) i bardzo starannie wykonana. Ciężko wyróżnić jakiś konkretny jej element, bo zarówno krajobrazy jak i postacie bardzo mi się podobały. Mam też jedną, trochę żartobliwą uwagę (której nie należy traktować poważnie), co do „widoczków” – otóż kilka razy zastanawiałem się, dlaczego nikt nie oznakował Reprobates jako produktu dla osób pełnoletnich. Przecież pełno w niej erotyki – a to „guziczki” prześwitywały jednej panience spod bluzki, druga nie nosiła stanika, a poza tym zarówno obie wspomniane dziewczyny, jak i jeszcze jedna w pewnym momencie pokazane były nago. Fakt faktem, że „najciekawsze obszary” były zasłonięte, ale biorąc pod uwagę choćby ostatnie wypowiedzi pani Rzecznik Praw Dziecka (odnośnie uprawiania seksu przez osoby niepełnoletnie) do takich obrazków nie powinny mieć dostępu osoby małoletnie. Tą uwagą zapewne zachęciłem do kupna tego produktu grono napalonych, pryszczatych nastolatków, ale zapewniam, że nie tylko oni będą mieli na czym oko zawiesić.

Co do muzyki, to za wiele powiedzieć nie mogę. Uprzedzę jednak wasze pytanie i powiem, że tak zrobię nie dlatego, że mi się nie chce, tylko dlatego, że nie za bardzo jesz o czym pisać, gdyż w grze jest jej bardzo mało. W zasadzie mamy tylko jakiś motyw w menu i niewiele więcej. Zupełnie inaczej jest zaś z dźwiękami – tych nie brakuje i są one bardzo dobre. Wszystko, co występuje w grze – czy to potok, czy to spadające kamienie, czy deszcz czy cokolwiek innego – brzmi bardzo naturalnie.

Jeśli zaś chodzi o interfejs, to należy się wam mała uwaga. Generalnie jest to typowe point & click, ale podczas zabawy należy pamiętać też o pasku energii widocznym w prawym górnym rogu ekranu. Jeśli będziemy mieć mało sił, to nie będzie można wykonać niektórych czynności np. nie podniesiemy cięższego kamienia czy drewnianej belki. Pasek ten można uzupełnić jedząc np. ciasteczka albo pijąc wodę. Na szczęście przez większość czasu, nie brakuje nam produktów żywnościowych, ale tuż po przybyciu na drugą wyspę trzeba na poziom naszej energii zwrócić szczególną uwagę, bo łatwo go wyczerpać, a uzupełnić nie ma czym. W związku z tym należy ograniczyć do minimum bieganie, co dla niektórych może być uciążliwe, bo Adam chodzi dosyć wolno (szczególnie po schodach i podobnych im rzeczach, on wtedy porusza się „stópkami”). Twórcy pomyśleli jednak i o tym, dzięki czemu gdy chcemy przejść z jednej lokacji do drugiej wystarczy kliknąć dwukrotnie na obszar wyjściowy (jeśli nie wiemy, gdzie on jest, to po wciśnięciu klawisza „E” ukażą nam się wszystkie wyjścia z danej lokacji) i nasz bohater się tam „teleportuje”. Może mało to realistyczne, ale przynajmniej takie rozwiązanie oszczędza graczom nieco nerwów.

Obrazek
Na koniec kilka zdań o polonizacji. Mamy tu do czynienia ze spolszczeniem kinowym, więc ci co nie lubią polskich głosów będą zadowoleni. Zresztą nie tylko oni, bo ogólny poziom lokalizacji jest dobry. Owszem, zdarzało się, że niektóre słowa czy zwroty nie były właściwie przetłumaczone, ale nie było ich zbyt wiele. Poza tym czcionka jakiej użyto jest stosunkowo prosta, ale dzięki temu bardzo czytelna i wyraźna. Jedyne, co może się nie podobać to fakt, że instrukcja do gry jest tylko w wersji elektronicznej (czyli brakuje nawet cienkiej książeczki w pudełku). Trochę szkoda, ale można to zignorować, gdyż cena gry w pełni to rekompensuje.

Podsumowując – Reprobates to produkt udany, choć do doskonałości nieco mu zabrakło. Wpłynęły na to głównie czasówki, które potrafią skutecznie doprowadzić każdego do szału. Po co komu one – nie wiem, ale wiem, że nie wyszły one grze na dobre. Mimo tego nie żałuję zakupu tego tytułu i was również do niego zachęcam.
OCENA GRY: 8/10

ZALETY:

+ ciekawa fabuła
+ ładna grafika
+ dobre udźwiękowienie
+ poprawna polonizacja
+ przyjazny interfejs

WADY:

- czasówki!
- za mało zagadek
- za mało muzyki

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

openforu
Posty: 2
Rejestracja: 12 maja 2018, 21:35

Re: Reprobates: u bram śmierci - recenzja

Post autor: openforu » 12 maja 2018, 21:41

Zalety:
-Poprawna polonizacja

To jakieś kpiny? Polonizacja to tragedia, tłumaczył to jakiś dziadek ze słownikiem chyba.
Ostatnio zmieniony 12 maja 2018, 21:45 przez openforu, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
jackowsky
Przyjaciel forum
Posty: 1517
Rejestracja: 07 stycznia 2013, 12:39
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: http://forum.przygodomania.pl/viewtopic ... t=50#p9799
Lokalizacja: Chorzów
Podziękował(a): 36 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 24 razy

Re: Reprobates: u bram śmierci - recenzja

Post autor: jackowsky » 12 maja 2018, 21:43

openforu pisze:Zalety:
-Poprawna polonizacja

To jakieś kpiny? Polonizacja to tragedia, tłumaczył to jakiś dziadek ze słownikiem chyba.
Jakieś przykłady? Bo nie pamiętam, żeby z polonizacją tej gry było coś nie tak.
Ostatnio skończone: Iron Danger PL (70%), Isoland 2: Ashes of Time (70%), Mira PL (50%), Isoland 3: Dust of the Universe (60%), Adera (70%)
Gram: Lost Grimoires Stolen Kingdom PL
W tle: Pillars of Eternity PL (2), Grandpa's Table PL

openforu
Posty: 2
Rejestracja: 12 maja 2018, 21:35

Re: Reprobates: u bram śmierci - recenzja

Post autor: openforu » 12 maja 2018, 21:47

Może później wypisze.
Ale rozmowy postaci przetłumaczone często błędnie. Adam mówi o azjatce, że jest dumb (niemową) przetłumaczone ze jest głupia?

Thats why I moved away from him - Dlatego właśnie poszłam od niego. :|

ODPOWIEDZ

Wróć do „Reprobates: u bram śmierci”