Faust: the seven games of the soul - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2758
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 61 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 36 razy
Płeć:

Faust: the seven games of the soul - recenzja

Post autor: Adam_OK » 09 czerwca 2013, 17:46

Obrazek
Wcale nie tak dawno temu i nie w odległej galaktyce, ale we Francji istniało studio Cryo, które specjalizowało się w produkcji przygodówek. Najbardziej znaną z nich jest Atlantis, ale i kilka innych gier zasługuje na uwagę. Jedną z nich na pewno jest Faust, któremu poświęcę ten tekst.

Wbrew tytułowi ten produkt nie jest „ekranizacją” dzieła Goethego, a jedynie luźno do niego nawiązuje. Wcielamy się w nim w postać Marcellusa Fausta, który ma za zadanie przyjrzeć się uważnie losom siedmiu osób. Łączył je „Świat Marzeń” – park rozrywki stworzony przez Teodora Moora, w którym oni mieszkali i pracowali. Marcellus miał następnie przeanalizować zebrane dowody i fakty, jakie poznał i wydać werdykt, na podstawie którego dusze tych osób miały trafić do nieba lub piekła. A skoro już o piekle mowa – dużą rolę odgrywa tu Mefistofeles, który będzie trochę naszym przewodnikiem (podając na początku trochę wiadomości o każdej z osób), ale przede wszystkim naszym rywalem nieraz utrudniając graczowi życie. Tak oto przedstawia się fabuła, która została tu podzielona na siedem rozdziałów (w każdym poznajemy historię innej osoby). Rozdziały są dosyć długie, szczególnie początkowe dwa, więc zabawa szybko się nie skończy. Można trochę ponarzekać, że miejscem akcji będzie jedynie wspomniany park (zwiedzimy różne jego zakątki), ale zamiast dalekich podróży w przestrzeni odbędziemy podróże w czasie (każdy rozdział toczy się w innym roku, choć najczęściej będą to lata 30-te XX wieku). Uważam ten pomysł za ciekawy, podobnie zresztą jak całą fabułę.

Nieco inaczej przedstawia się kwestia zagadek. Po pierwsze na plus zaliczyć trzeba ich ilość i różnorodność – jest ich naprawdę dużo, a i stopień trudności jest zmienny. Tyle tylko, że czasem twórcy przegięli i w efekcie bez solucji gry się nie przejdzie. Jako przykład podam zagadkę z rozdziału piątego – trzeba było naciskać na korki od butelek w określonej kolejności. Pytanie polega tylko na tym – skąd gracz miał wiedzieć, jaka jest prawidłowa kolejność???? Może jestem na tyle ślepy, że czegoś nie zauważyłem, a może twórcy zapomnieli dać wskazówki do tej zagadki? Inny przykład – rozdział drugi i zagadka, w której należało ułożyć kolorowe „wałki” w taki sposób, aby odtworzyć układ kolorów tęczy. Podpowiedź tym razem była, owszem, ale prawidłowe rozwiązanie różniło się od tego, co według mnie, było najlogiczniejsze. Z kolei zagadkę z tygrysami trzeba było rozwiązywać „na czuja”. Ogólnie rzecz biorąc nie było tak źle, bo choćby we wspomnianym rozdziale drugim była świetna zagadka z poszukiwaniem skarbów, a w piątym – zagadka z ruletką. W sumie jest więc sporo okazji do wykazania się swą inteligencją, a to trzeba docenić.
Obrazek
Docenić za bardzo nie można grafiki. Co prawda najgorzej nie jest, ale nie raz i nie dwa dane nam będzie spotkanie z pikselami. Dotyczy to szczególnie przerywników filmowych, który jest tu całkiem sporo. Ponadto otoczenie jest dosyć sterylne i statyczne, nie widać ani żadnych osób, ani np. ptaków czy owadów. Nieco lepiej prezentują się wnętrza, ale i one można było wykonać lepiej. Ktoś powie, że gra swoje lata już ma i to prawda, ale nawet uwzględniając ten czynnik grafika nie rzuca na kolana, a jedynie można uznać ją za średnią lub nieco powyżej średniej. Na szczęście nie jest to najważniejszy element, więc wiele nie odejmę za to z oceny końcowej.

Znacznie lepiej jest za to z muzyczką i dźwiękami. Swoją ocenę uzasadniam następująco – po pierwsze praktycznie w każdym rozdziale jest inna melodyjka, a to sprawia, że te utwory się nie nudzą. Po drugie – brzmienie tych utworów jest miłe dla ucha. Po trzecie zaś – do poziomu muzyki dostosowano dźwięki otoczenia, co zwiększa przyjemność płynącą z grania. Po czwarte – dobrze brzmią również głosy postaci, a są to polskie głosy. W jednej z ról wystąpił Gustaw Holoubek, a jego profesjonalizm jest słyszalny. Zresztą nie tylko jego, ale i innych osób również.

W grze są nie tylko polskie głosy, ale i polskie napisy. Tu również za wiele nie ma się do czego przyczepić. Po pierwsze, dobrze dobrano zarówno styl, jak i rozmiar czcionki, dzięki czemu teksty są czytelne. Po drugie, nie ma też praktycznie błędów, a jedyne co zauważyłem, to brak przecinka w jednym z filmików oraz brak synchronizacji tekstu z kwestią mówioną, co miało miejsce po rozwiązaniu finałowej zagadki w czwartym rozdziale.

Teraz kilka zdań o interfejsie, choć zapewne wielu z was nazwa „Cryo” wyjaśnia wszystko. Mamy więc tu możliwość dokładnego oglądania wszystkiego wokół, a poruszamy się za pomocą tzw. żabich skoków. Wszystkie polecenia, takie jak używanie i podnoszenie przedmiotów czy wskazywanie kierunku ruchu wydajemy myszą, a obsługa tego „międzymordzia” nie sprawia żadnego problemu. Ciekawostką są natomiast śmieszne komentarze Mefistofelesa wypowiadane np. podczas zapisywania gry oraz wskaźnik postępu, dzięki któremu można ocenić jak wiele zabawy jest jeszcze przed nami.

Generalnie Faust jest pozycją z ciekawą fabułą, dużą ilością zagadek, świetną muzyką, dobrą polonizacją i średnią grafiką. Jeśli więc ktoś nie zna jeszcze tej pozycji (bez skojarzeń!), powinien szybko się zapoznać z nią, a nie pożałuje.
OCENA GRY: 8/10
ZALETY:
+ fabuła
+ dużo zagadek
+ muzyka
+ polonizacja
+ ciekawostki

WADY:
- niektóre zagadki są przekombinowane
- przeciętna grafika

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Faust: the seven games of the soul”