Dead Mountaineer's Hotel - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2953
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 67 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 40 razy
Płeć:

Dead Mountaineer's Hotel - recenzja

Post autor: Adam_OK » 21 lipca 2020, 22:41

Obrazek

Gier będących adaptacjami książek jest bardzo dużo, również w naszym ulubionym gatunku. Wystarczy wspomnieć choćby te oparte o dzieła Agathy Christie czy też przygodówki nawiązujące do twórczości sir Artura Conana Doyle'a lub Juliusza Verne'a. Dziś chciałbym opisać tytuł stworzony na podstawie dzieła braci Strugackich. Co prawda do najnowszych on nie należy, ale zapewne wielu z Was jeszcze się z nim nie zapoznało. Spróbuję więc w tym tekście odpowiedzieć na podstawowe pytanie – czy warto to zrobić?

Obrazek

Naszym bohaterem jest niejaki Peter Glebsky, który z zawodu jest policjantem. Przybywa on do tytułowego miejsca na urlop. I jak to na wakacjach bywa (co z punktu widzenia osoby spędzającej wolny czas) wydarzenia toczą się powoli i leniwie, dni są podobne do siebie nawzajem. Można wręcz powiedzieć, że jest nudno, bo nic specjalnego się nie dzieje. Tyle, że w grze, w przeciwieństwie do prawdziwego życia, to nie jest zaleta, a wada. I tu jest jeden z poważniejszych zarzutów do twórców tej produkcji. Praktycznie przez cały czas dzieje się nic lub bardzo niewiele, w zasadzie jedynie poruszamy się po budynku i rozmawiamy z jego pracownikami i gośćmi. Owszem, w pewnym momencie jeden z nich ginie, ale dzieje się to tak późno, że gracz wyczekuje już tylko końca tej opowieści, a nie rozkręcenia akcji i przyspieszenia jej tempa. Na szczęście, dzieło pracowników Electronic Paradise długie nie jest, mi dobrnięcie do finiszu zajęło około pięciu godzin. Z tego, co wiem, to jest kilka możliwych zakończeń, ale chyba byłem tak wymęczony „zabawą”, że nie chciało mi się sprawdzać innych niż to, które widziałem. A to, co zobaczyłem w outrze było co najmniej dziwne, normalnie patrząc na to moja twarz wyrażała jedno – co to, do cholery, ma być?! Nie wiem, czy tak było w powieści, czy nie (bo jej nie czytałem), ale myślę że tam rozwiązano fabułę jakoś sensowniej. W zasadzie to przekonanie graniczy z pewnością, bo bardziej bezsensownego zakończenia to nie potrafię sobie wyobrazić.

OK, pomarudziłem trochę na fabułę, czas przejść do kolejnego elementu, czyli do zagadek. Tu też jest bez szału , bo mamy do czynienie głównie z zadaniami inwentarzowymi. Z nimi problemu nie było, bo są one logiczne, nie wymagają one abstrakcyjnego myślenia. Jeśli zaś idzie o pozostałe zagadki, to za wiele ich nie ma. Jest m.in. łamigłówka z kolorowymi kabelkami, są też mini – gierki takie jak gra w bilard (dokładniej w jego rosyjską odmianę) czy black jack. I to w zasadzie tyle, choć nie wykluczam, że o czymś zapomniałem. Jak widzicie, jest tego niewiele, a to, co spotkamy w tym tytule nie stanowi większego wyzwania umysłowego dla typowego gracza, więc i satysfakcja z rozwiązania danego problemu zbyt wielka nie jest. Szkoda, bo zagadki, obok fabuły, to dla mnie najważniejszy element gry, a tutaj oba wypadły po prostu słabo.

Obrazek

No dobrze, czas w końcu napisać coś pozytywnego. Całkiem dobrze wypada bowiem grafika. Mamy tu do czynienia z czymś typowym dla naszego ulubionego gatunku – trójwymiarowe postacie i dwuwymiarowe tła. Wyglądają one naprawdę ładnie, zwłaszcza jak się uwzględni fakt, że ten tytuł miał swoją premierę w 2009 roku, a więc już dosyć dawno temu. Co prawda, pokojówka ma nogi jak enerdowska lekkoatletka, ale poza tym jest naprawdę ładnie. Bardzo dobrze wypadły zwłaszcza efekty związane ze śniegiem i lodem – od samego patrzenia na zaspy czy sople za oknami robi się zimno. Wnętrza hotelu też nie straszą swą brzydotą, ale przeciwnie – ja osobiście chętnie spędziłbym kilka dni w miejscu, które ma taką architekturę i taki wystrój, jak tytułowy budynek. Do przerywników filmowych też za bardzo przyczepiać się nie będę, bo od strony technicznej wykonano je co najmniej poprawnie.

Jeśli zaś chodzi o muzykę to jest to najprawdopodobniej najlepszy element tej produkcji. OK, czasem z głośników usłyszeć można znany utwór z muzyki klasycznej, ale nie tylko. Oprócz tego, do naszych uszu dociera kilka, naprawdę niezłych kawałków. Jest ich całkiem sporo, są dosyć zróżnicowane i potrafią wnieść nieco ożywienia do rozgrywki. Dźwięki otoczenia i różnych przedmiotów nie wyróżniają się w żadną stronę w porównaniu do tego, co każdy z nas zna z wielu innych tytułów. A w kwestii głosów postaci – tu też jest nieźle. Najbardziej charakterystyczny i zapadający w pamięć jest gospodarz hotelu – człowiek nie pierwszej młodości i nie w pełni sił fizycznych, co słychać w jego głosie. Zmęczenie życiem i pracą wręcz wylewa się z każdego słowa wypowiedzianego przez tego bohatera. Aktor, który go dubbingował spisał się bardzo dobrze, ale i pozostali nie wypadli dużo gorzej. Chcąc być w pełni uczciwym dodam jeszcze tylko, że wszystkie napotkane osoby nie mówią po polsku, ale do tego chyba wszyscy fani przygodówek zdążyli się już (niestety) przyzwyczaić.

Obrazek

Kończąc wątek kwestii technicznych zostało mi do napisania parę zdań o interfejsie i sterowaniu. To drugie niczym nadzwyczajnym się nie wyróżnia, gdyż wszelkie polecenia wydajemy myszą. Natomiast tzw. „międzymordzie” skojarzyło mi się nieco z tym, jakie zapewne niejedna osoba zna z gry „I nie było już nikogo”. Oczywiście nie jest to kopia jeden do jednego, ale zwłaszcza wygląd ekwipunku bardzo przypominał mi to, co widziałem we wspomnianej growej adaptacji powieści Agathy Christie. Gdyby nie to, że przedmioty w opisywanej tu grze były nieco mniejsze niż w tamtej produkcji, to by można było mówić o chamskiej zrzynce, a nie o inspiracji czy podobieństwie. Oczywiście, nie uważam tego za wadę, raczej podaję to tutaj jako ciekawostkę.

Może gdyby tych ostatnich było tu znacznie więcej, to i cały produkt byłby lepszy, kto wie? Co prawda nie jest to najgorsza gra, jaką zaliczyłem, ale do najlepszych dużo jej brakuje. Przede wszystkim z powodu nudy, przez co podczas rozgrywki bardziej się męczyłem, niż bawiłem. Nawet dobre wykonanie techniczne jej nie ratuje, bo brakowało mi też kilku więcej zagadek, zwłaszcza tych nieekwipunkowych. Sądzę więc, że moja ocena jest sprawiedliwa, choć wysoka nie będzie.

OCENA GRY: 6/10

ZALETY:

+ oprawa audio, zwłaszcza muzyka
+ całkiem ładna grafika

WADY:

- za ciekawa to ta gra nie jest
- mogło by być nieco więcej łamigłówek

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Dead Mountaineer's Hotel”