Lost island of Alanna, The - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
adventurka
Administrator
Posty: 2653
Rejestracja: 16 lutego 2012, 00:23
Lokalizacja: Słupsk
Podziękował(a): 93 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 52 razy
Płeć:

Lost island of Alanna, The - recenzja

Post autor: adventurka » 16 lipca 2015, 00:09

Obrazek
The Lost Island of Alanna to krótka, mystopodobna gierka, w której eksplorujemy pewną opustoszałą krainę. Wędrując jej ścieżkami, szukamy porzuconych przedmiotów, czasem je łączymy, czasem od razu używamy w wybranych miejscach, otwieramy skrytki z następnymi przedmiotami i uruchamiamy różne mechanizmy. Niekiedy trafi się nam jakaś mini-gierka, ale nic na czas, nic, co kosztowałoby nas życie (no chyba że kogoś coś trafi). Pokonując przeszkody, przesuwamy się z jednej statycznej planszy na drugą, a łatwo wcale nie jest. Ekran jakiś mały... I gdzie, u licha, jest to menu? Dobrze, że ta wyspa taka słoneczna i sympatyczna - może uda się dojść do celu? No tak, ale po co tu jesteśmy, też nie wiemy.

Wyobrażam sobie, że tak mniej więcej współczesny gracz będzie postrzegał Alannę, a przecież przed laty wywoływała ona sporo innego typu emocji. Powstała w 1998 roku, gdy koncern Coca Cola powierzył kampanię reklamową swojego nowego napoju małej firmie marketingowej o nazwie Raintree Media Inc. Tu Dale Leary i Michael Hall (projekt) i Ronald Lores (programowanie) stworzyli grę, którą pierwotnie wytłoczono w liczbie 1.8 miliona darmowych kopii. Można je było zamówić na stronie cherrycoke.com, na której w tym czasie zanotowano 640% wzrost wejść. Gdy fizycznych nośników zabrakło, program udostępniono do bezpłatnego pobrania i takim pozostaje do dzisiaj.

Producenci świadomie pozbawili Alannę wyjaśnień i wskazówek, bo tych użytkownicy mieli szukać poza grą. Niegdyś były one dostępne na etykietach butelek z reklamowanym napojem, w niektórych czasopismach (PC Gamer, Rolling Stone) oraz na specjalnych stronach internetowych. Jedna z nich - wymyślonego Standlake University - wprowadzała również w fabułę gry, gdyż The Lost Island of Alanna nie zawiera żadnego intra ani dokumentów ją przybliżających.

Ze wspomnianej strony dowiadujemy się o fikcyjnym odkryciu zaginionej przed tysiącami lat cywilizacji, zamieszkującej Alannę - wulkaniczną wyspę na zachód od Cypru. Wśród przypisanych jej artefaktów znalazło się między innymi osiem tabliczek pokrytych hieroglifami i pismem klinowym, wykonanych ze złota, srebra, brązu i lapis lazuli. Tabliczki te zawierają całą mądrość Alannów - mówią, jakie wartości należy wpajać młodemu pokoleniu, by stworzyć zdrowe społeczeństwo. Archeolodzy znaleźli również opis jakby czynności wróżebnych, praktykowanych przez ten lud. Skojarzenie ośmiu tabliczek z czterema zmysłami (Alannowie nie uwzględniali węchu) dawało trzydzieści dwa pytania, ogólnie dotyczące różnych sytuacji praktycznych. Wybierając jedno z nich oraz losowo specjalny kamień z jakimś znakiem, młodzi mogli uzyskać wskazówkę na temat wyboru ścieżki życiowej.

Celem graczy było właśnie wirtualne zdobycie owych tabliczek i odkrycie sposobu, jak odczytać etykietkę na butelce i kod spod kapsla cherry coli. Jeśli więc na przykład kogoś ciekawiło, czy dzisiaj jego drużyna wygra, szedł do sklepu i kupował butelkę, która na etykiecie miała obrazek lwa (zwycięstwo), a jak nie było, to brał trzy łodygi papirusu (sukces). W grze sprawdzał, co oznacza widniejąca na spodzie kapsla rzymska cyfra i od razu wszystko wiedział, bo tam było na przykład „relax" albo „maybe later" :)

Zastanawiam się, czy obecnie, bez tej otoczki reklamowej, Alanna jest jeszcze grywalna, bo tu rzeczywiście fabuła jest szczątkowa, ekran - bardzo mały, spacja niczego nie podświetla, a podpowiedź do zagadki to rzadki kąsek. Taka rozgrywka może być nużąca, ale wydaje mi się, że jedynym, co może naprawdę dobić tę grę, jest zbytnia niecierpliwość, która kończy się sięgnięciem po solucję. W Alannie nie dzieje się nic sensacyjnego, finał jest mało efektowny i od dawna nieaktualny, więc do czego tu się spieszyć? Ja zafundowałam sobie pixel hunting i ciernistą drogę przez próby do błędów i wcale nie żałuję, bo po łyżce frustracji koniec wydał mi się słodszy niż beczka wiśniowej coli.

Cechy gry:
  • w nowszych systemach uruchamianie w trybie zgodności
  • point-and-click z widokiem z perspektywy pierwszej osoby
  • prosta, schludna grafika w rozdzielczości 640x480
  • statyczne plansze z przejściami w górę – w dół, w prawo – w lewo
  • krótka rozgrywka polegająca na szukaniu, łączeniu i używaniu przedmiotów oraz rozwiązywaniu zagadek logicznych
  • przedmioty są często nieduże, a możliwość ich wzięcia – niesygnalizowana
  • na ogół brak podpowiedzi do zagadek
  • brak dialogów i dokumentów
  • brak elementów czasowo-zręcznościowych
  • brak ścieżki muzycznej
  • zapis gry w dowolnym momencie
  • bohater nie umiera, ale w trakcie rozgrywki pojawia się problem z pnączem (trzeba je wziąć przed spowodowaniem wybuchu)
Kontakt w sprawach forum: adventurka[at]przygodomania.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Lost island of Alanna, The”