Subject 13 - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2758
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 61 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 36 razy
Płeć:

Subject 13 - recenzja

Post autor: Adam_OK » 11 maja 2016, 15:44

Obrazek
Kiedy ktoś stworzy coś bardzo dobrego, np. jakiś film, grę czy powieść, to potem jest to bardzo często wykorzystywane przez marketingowców. Ileż to razy na plakatach widać było napisy w stylu „najnowszy film twórców X” albo „od reżysera/scenarzysty/kogoś innego Y”, gdzie X i Y to tytuły uznawane przez wielu za wybitne lub wręcz kultowe. W ten sposób próbuje się zachęcić odbiorcę do zapoznania się z tym nowym dziełem, bo w końcu, gdy ktoś raz stworzył coś wiekopomnego, to następne jego dzieło również takie będzie, prawda?

Otóż nie zawsze tak jest, a coś o tym wie m.in. Paul Cuisset, autor gry „Flashback”, która uznawana jest za kultową. Niestety, inne dzieła tego programisty już takiego uznania nie zdobyły, ale pomimo tego zdecydował się on stworzyć (przy współfinansowaniu przez graczy na Kickstarterze) kolejną grę. I tak powstał opisywany tu tytuł, którego głównym bohaterem jest niejaki Franklin Fargo. Jest on naukowcem, który stracił kilka lat wcześniej swą ukochaną kobietę w bardzo tragiczny sposób. W dniu, w którym zamierzał jej się oświadczyć, spóźnił się na spotkanie z nią o 20 minut. W ciągu tych 20 minut doszło do napadu, w wyniku którego jego ukochana Sophie zginęła. Nasz bohater nie mógł się z tym pogodzić i po pewnym czasie postanowił popełnić samobójstwo, wjeżdżając swym autem do rzeki. W tym momencie... zaczyna się gra. Franklin budzi się w dziwnym miejscu, siedząc w jakiejś dziwnej kapsule. Od czasu do czasu odzywa się jakiś dziwny głos, ale kto to jest i czego chce – nie wiadomo. W zasadzie to nic nie wiadomo, no może poza tym, że trzeba się stąd wydostać i spróbować uzyskać odpowiedzi na wszystkie pytania. Tak więc Franklin bierze swoją rzyć w troki i zaczyna badanie okolicy. Tę stanowi najpierw kompleks badawczy, potem wyspa, na której się on znajduje, a na końcu pewna tajemnicza świątynia. Pomocne w odkrywaniu tajemnic przeszłości są tzw. „testimonies”, czyli nagrania sporządzone przez różne osoby będące kiedyś we wspomnianych wcześniej miejscach. Tak jak Franklin byli to naukowcy, a te nagrania to m.in. fragmenty ich dzienników. Dzięki nim łatwiej jest też wczuć się w klimat gry, a sama rozgrywka jest ciekawsza. Szkoda tylko, że jest ona stosunkowo krótka, bo na jej ukończenie potrzebowałem nieco ponad sześciu godzin. Byłoby ich jeszcze mniej, gdyby nie ostatnia zagadka, ale o niej za chwilę. Mimo tego, że trwało to tak krótko, to nie żałuję czasu poświęconego na ten tytuł, bo jego fabuła jest naprawdę intrygująca.

Obrazek

Na pozytywny odbiór tego dzieła wpłynęły również zagadki. Po pierwsze było ich naprawdę sporo, przy czym tych nieprzedmiotowych było chyba więcej niż tych, w których trzeba było wykorzystać zawartość swych kieszeni. Po drugie były one naprawdę ciekawe i dosyć zróżnicowane, zarówno pod względem rodzaju, jak i stopnia trudności. Na szczególną uwagę zasługuje m.in. ustawianie zwierciadeł w taki sposób, aby odpowiednio „poprowadzić” promień lasera oraz zadanie z trzema małpkami, w którym trzeba było wykorzystać system liczenia starożytnych mieszkańców wyspy. Nie mogę też nie wspomnieć o ostatnim zadaniu – którym był znany (chyba każdemu) Saper. Wspomniałem, że ona zajęła mi sporo czasu i znacznie wydłużyła rozgrywkę, co zapewne może dziwić tych, którzy jeszcze nie zapoznali się z opisywaną tu grą. Przecież to „tylko” Saper, cóż w nim takiego trudnego? Już wyjaśniam. Przede wszystkim plansza jest trójwymiarowa, bo została ona „owinięta” wokół czterech ścian sześcianu. Poza tym nie ma tu znanej z systemowej wersji gry opcji znacznie ułatwiającej zabawę – oznaczania za pomocą prawego przycisku myszy pól, na których są miny. Powoduje to, że trzeba zapamiętywać ich położenie, co jest upierdliwe, bo choć ich układ za każdym razem jest taki sam i po każdym kolejnym wdepnięciu na bombę jej położenie jest widoczne, to jednocześnie kliknięcie na minę powoduje „zwinięcie” planszy i konieczność ponownego jej „rozłożenia”. W efekcie pewien kawałek przechodziłem z piętnaście razy, co oczywiście działało mi na nerwy, szczególnie gdy byłem już w okolicach (lub za) połowy drogi do celu. Ta zagadka jest naprawdę strasznie irytująca, w pewnym momencie chciałem przejść ją „na chama” – czyli klikać na oślep aż trafię na minę, potem trafić na inną, na jeszcze inną i tak aż do momentu, gdy zaznaczę wszystkie miny i zostaną mi tylko pola od nich wolne. Ostatecznie tak nie zrobiłem, ale niewiele brakowało. Na szczęście to była jedyna tak wkurzająca łamigłówka, cała reszta jest naprawdę udana.

Zdecydowanie lepiej wypada grafika, gdyż tu nie ma elementów, które mnie wkurzały. Gra wygląda naprawdę ładnie, bardzo dobrze dobrano barwy i ich nasycenie, zwłaszcza w wyglądzie poszczególnych lokacji. Zarówno kompleks badawczy, jak i wyspa – jej roślinność, plaża czy morze wokół - wyglądają nieziemsko. Widząc je (szczególnie to, co było na zewnątrz), aż się nieco rozmarzyłem o wakacjach spędzonych w takim pięknym miejscu. Zresztą, co tam wakacje – mógłbym wręcz na stałe zamieszkać na takiej wyspie, najlepiej z jakąś miłą i sympatyczną dziewczyną ;) Fajnie by było razem z nią kąpać się w tak krystalicznie czystej wodzie, zbierać owoce, łowić ryby czy wylegiwać się na słońcu. Może kiedyś to zrobię, ta gra narobiła mi na to smaka ;)

Obrazek

Będąc na takiej wyspie, można by też wsłuchiwać się w głos ptaków, szum morza czy nawet w ryk niedźwiedzia (po to, by wiedzieć, gdzie nie chodzić, szczególnie wtedy, gdy misio jest głodny i zły ;) ). Wszystkie te dźwięki i wiele innych również wykonano naprawdę dobrze i przyjemnie się ich słuchało. Podobnie jest z muzyką, o której również nic złego powiedzieć nie można. Można, a wręcz trzeba, napisać o niej w superlatywach, bo jest naprawdę bardzo klimatyczna, budująca nastrój niepokoju i tajemnicy. Co więcej, udało się to osiągnąć bez zbytniej nachalności, czyli bez np. zbytniej jej głośności. Bardzo dobrze dobrano też głosy postaci, a najbardziej podobał mi się nasz tajemniczy przewodnik i instruktor. Myślę, że gdyby podczas zabawy obok mnie siedziała osoba niewidoma, to stwierdziłaby ona, że to nie jest głos ludzki, tylko np. jakiejś inteligentnej maszyny lub cyborga. Naprawdę – świetna robota!

Z kwestii technicznych najsłabiej wypadł interfejs. Nie żeby był on jakoś wybitnie nieprzyjazny, ale super intuicyjny też nie. Największe zastrzeżenia mam do sposobu używania w inwentarzu jednego przedmiotu na drugim. Tu nie wystarczy np. przeciągnąć kluczyk na skrzynkę, by ją otworzyć. Tu najpierw musimy się przyjrzeć uważnie skrzynce i znaleźć zamek. Następnie trzeba przeciągnąć kluczyk na tenże zamek i nim obrócić. Tak, dobrze zauważyliście – nie ma żadnego automatyzmu, wszystkimi kluczami, pokrętłami, dźwigniami i innymi wajchami trzeba poruszać samemu aż do uzyskania spodziewanego efektu. Niby jest to bardziej realistyczne, ale czy było to konieczne? Na to pytanie niech każdy sam sobie odpowie, jeśli zaś o mnie idzie, to dało się do tego przyzwyczaić, ale żeby było to najwygodniejsze rozwiązanie, to nie powiem.

Nie powiem też nic o polonizacji, bo tej zwyczajnie nie ma (a przynajmniej mi nic o takowej nie wiadomo). Przejdę więc szybko do podsumowania swojego tekstu, tak jak szybko zobaczyłem napisy końcowe w tej grze. A była ona naprawdę dobra, zwłaszcza pod względem fabularnym, zagadkowym (poza Saperem) oraz audiowizualnym. Do pełni szczęścia zabrakło nieco dłuższej rozgrywki, dopracowania ostatniej łamigłówki oraz niewielkiej korekty sterowania. Jako że liczba plusów jest większa niż liczba minusów, to jeśli tylko niestraszny wam „lengłydż” (albo jakikolwiek inny obcy język), to z czystym sumieniem ten tytuł wam polecam.
OCENA GRY: 7/10

ZALETY:

+ fabuła
+ zdecydowana większość zagadek
+ grafika
+ klimatyczna muzyka

WADY:

- Saper
- za krótka
- trochę niewygodne sterowanie.


Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Awatar użytkownika
she-sherlock
Publicysta
Posty: 414
Rejestracja: 30 stycznia 2013, 15:40
Podziękował(a): 7 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 6 razy
Płeć:
Kontakt:

Re: Subject 13 - recenzja

Post autor: she-sherlock » 13 października 2016, 08:53

domyślne miny w saperze można oznaczać przyciskając LPM na dłużej
Moja strona z recenzjami gier, kliknij!:
Obrazek

qwerty
Publicysta
Posty: 1188
Rejestracja: 28 lutego 2012, 15:45
Otrzymał(a) podziękowania: 9 razy
Płeć:

Re: Subject 13 - recenzja

Post autor: qwerty » 14 października 2016, 15:15

Koszmarny remake Flashbacka powinien już dać ludziom do myślenia.
Na tapecie:
Przygodówka: Space Bar / Professor Leyton and the Diabolical Box (NDS)
RPG: Final Fantasy (PSP)
Taktyczna: Front Mission (SNES)
Survival Horror: Silent Hill
FPS: Half-Life 2: Episode 2
Akcja: Little Nightmares: Secrets of the Maw
Logiczna: Babel Tower

ODPOWIEDZ

Wróć do „Subject 13”