Sam & Max: hit the road - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2797
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 62 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 37 razy
Płeć:

Sam & Max: hit the road - recenzja

Post autor: Adam_OK » 28 października 2013, 13:23

Obrazek
Zarówno ludzie, jak I rzeczy, które tworzą mają jedną poważną wadę – nie są doskonałe. Dotyczy to wszystkiego – od długopisu po budżet USA. Tak samo jest z grami oraz firmami je tworzącymi. Swego czasu Lucas Arts, wcześniej znany jako Lucas Film Games, stworzył wiele świetnych przygodówek, które dziś zaliczane są do klasyki gatunku. Trudno się z tym nie zgodzić mając w pamięci choćby serię Monkey Island czy gry o Indianie Jonesie (szczególnie Fate of Atlantis). Stąd też, gdy odpalałem Sama i Maxa, ale tego z 1993 roku, spodziewałem się równie udanej zabawy. Czy taka rzeczywiście była, zaraz wam opowiem.

Choć gra ma dwóch tytułowych bohaterów, to będziemy sterować poczynaniami tylko Sama. Max będzie głownie naszym towarzyszem, niemniej kilka razy jego pomoc będzie niezbędna w popchnięciu akcji do przodu. A naszym zadaniem jest odnalezienie Wielkiej Stopy o imieniu Bruno i kobiety z szyją żyrafy o imieniu Trixie, którzy zniknęli z miejscowego cyrku. Aby tego dokonać nasi bohaterowie przemierzą Stany Zjednoczone wzdłuż i wszerz odwiedzając takie lokacje jak olbrzymi kłębek ze sznurka, posiadłość pewnego muzyka czy Tajemniczy Wir. Generalnie lokacji jest sporo i trzeba przyznać, że są bardzo oryginalne. Wydawać by się mogło, że ich odwiedzanie będzie miłą odmianą od typowych miejsc takich jak szpitale, więzienia czy cmentarze z którymi mamy do czynienia często w innych produkcjach. Skąd więc ten tryb przypuszczający w poprzednim zdaniu? Stąd, że fabuła gry jest po prostu nudna jak flaki z olejem. Wiem, że tym stwierdzeniem narażę się na krytykę sporej części miłośników gatunku, ale od połowy gry miałem już tylko jedno marzenie – niech się ona wreszcie skończy (do połowy żyłem nadzieją, że może z czasem akcja się rozkręci). Spędziłem przy tym tytule sporo czasu, ale była to raczej droga przez mękę niż przyjemność.

Obrazek

Kiedy zaczynałem zabawę przy tej produkcji liczyłem głównie na humor. Wynikało to z faktu, że gdzie się nie spytałem, czy też gdzie nie spotkałem opinię o niej to widziałem zdania typu „świetne poczucie humoru”, „ta gra rozbawi każdego”, „gra zawiera wiele absurdalnych żartów”. Po jej skończeniu uważam, że tytuł ten jest i owszem pełen aburdów, a największym z nich jest twierdzenie o tym, że „Sam & Max: Hit The Road” jest śmieszny. Ja naprawdę nie wiem, co tu jest śmiesznego, może ktoś mi to wytłumaczy. Może kobieta mająca szyję żyrafy? Może wielki kłębek, który wygląda jak zabawka dla jeszcze większego kota? A może Max, który ma zęby jak piła do drewna? Tak, to ma być śmieszne? Haha, dobry dowcip. Przykro mi, ale ja tu nie widzę nic zabawnego. Owszem, czasem zdarzyło mi się lekko uśmiechnąć słysząc teksty jednego z bohaterów, ale było to tak częste jak śnieg na Saharze. Dla mnie ta gra jest strasznie drętwa, ba jestem w stanie przydzielić jej miano „Najbardziej Drętwej Gry w Historii Gatunku”.

Jeśli myślicie, że skończyłem już narzekać, to jesteście w błędzie. Kolejny element, na którym nie zamierzam zostawić suchej nitki to zagadki. Główną ich wadą jest ich ilość. Tak na dobrą sprawę pamiętam tylko jedną – z krokodylami i golfem (chodzi tu o sport, nie o sweter). Poza tym można było wziąć udział w jakimś dziwnym wyścigu, tylko zupełnie nie wiadomo po co, bo do skończenia gry nie było to konieczne i korzyści żadnych to nie dawało. Reszta zadań, jakie mieliśmy do wykonania polegała na szukaniu różnych przedmiotów i korzystaniu z nich we właściwym miejscu. No i fajnie, tyle że dość szybko nasz inwentarz wyglądał jak magazyn hipermarketu, w którym wszystkiego jest pełno i w którym łatwo się pogubić. W efekcie łatwo coś przeoczyć i utknąć na dobre. Na domiar złego jest również kilka zręcznościówek, ale niezbyt trudnych. W sumie zagadki to kolejny element, który (delikatnie rzecz ujmując) można było wykonać lepiej.

Obrazek

No dobra, starczy na razie tych narzekań, czas na kilka pochwał. Te na pewno należą się za oprawę graficzną. Patrząc na obrazki widać co prawda upływ czasu, ale trudno po nich domyśleć się, że ta produkcja liczy już sobie piętnaście lat, a to w świecie gier kilka epok. Oprawa graficzna jest oczywiście dwuwymiarowa, ale jest również bardzo kolorowa. O jej starannym wykonaniu świadczy fakt, że piksele nie atakują nas znienacka podczas gry, choć oczywiście je widać. Sądzę, że jak na tamte czasy trudno było stworzyć lepszą oprawę wizualną.

Podobne zdania można powiedzieć o oprawie dźwiękowej. Kawałki są naprawdę godne uwagi i umilają nieco czas spędzony przy tym tytule. Co prawda dziś ich już zbyt dobrze nie pamiętam, ale jestem pewny, że podczas gry miałem słuchawki na uszach i że to, co do nich docierało podobało mi się.

Jeśli chodzi o interfejs, to mamy tu point & click w wydaniu praktycznie takim samym, jak obecnie. Oznacza to, że zamiast klikania na słowa będące nazwami różnych czynności mamy kursor, który zmienia kształt w zależności od tego, co można zrobić w danym momencie. Dostęp do inwentarza też jest łatwy, wystarczy kliknąć ikonkę pudełka, znajdującą się w lewym dolnym rogu ekranu. Podobnie jest z dialogami – tematy do rozmowy przedstawiane są za pomocą obrazków, a nie w formie tradycyjnej, czyli tekstu. Jak dla mnie wielkiej różnicy ta zmiana nie zrobiła, gdyż ten system jest równie prosty jak poprzedni.

To jednak nie sprawia, że uważam Sama i Maxa sprzed piętnastu lat za produkt udany. W końcu w przygodówkach bardziej niż elementy techniczne cenię fabułę, zagadki i humor. Te ostatnie w tym tytule kuleją, i to poważnie. W efekcie ocena tej gry jest niska, ale uzasadniam ją tym, że się najzwyczajniej w świecie nią rozczarowałem. Dla mnie to najsłabsza gra, która wyszła kiedykolwiek spod szyldu Lucasa.
OCENA GRY: 5/10

ZALETY:

+ grafika
+ oprawa audio
+ interfejs

WADY:

- nudna
- nie śmieszna
- znikoma ilość zagadek

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Sam & Max: hit the road”