Primordia - recenzja alternatywna

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2953
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 67 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 40 razy
Płeć:

Primordia - recenzja alternatywna

Post autor: Adam_OK » 26 stycznia 2021, 20:48

Obrazek

Tytułów opisujących świat po zagładzie ludzkości było bardzo wiele, nie tylko wśród gier komputerowych, ale też nie brakowało choćby książek czy filmów poświęconych tej tematyce. Zazwyczaj w nich jakaś niewielka grupa ludzi przetrwała apokalipsę i próbuje sobie zorganizować życie w tych ciężkich warunkach. A co by było, gdyby wszyscy ludzie zginęli? Na to pytanie odpowiedziało studio Wormwood tworząc grę, którą tutaj opiszę.
Głównym bohaterem jest pewien robot, a właściwie para robotów. Ten większy i swym wyglądem bardziej przypominający człowieka nazywa się Horatio. On to, do pomocy stworzył tego mniejszego, wyglądającego jak latająca piłka z twarzą, ale bez rąk (o co nieraz robi uwagi swemu twórcy) Crispina. Prowadzą oni swą spokojną egzystencję z dala od wielkiego miasta, kiedy nagle pojawia się wielki robot. Wparowuje on na ich statek bez pukania i bez proszenia, a następnie, ignorując „domowników” zabiera ich podstawowe źródło energii i odchodzi. Oczywiście Horatio i Crispin nie mogą tego tak zostawić, bo ich generator zapasowy długo nie pociągnie. Ruszają więc śladami intruza próbując najpierw ustalić kim on był i gdzie się udał. Para naszych robotycznych herosów chcąc czy nie będzie musiała w pewnym momencie udać się do Metropolu. Tam okaże się, że cała sprawa ma głębsze, drugie dno i jej finał może (ale nie musi, to zależy do tego, do którego zakończenie dotrzecie, jest ich bowiem kilka) znacząco zmienić losy świata. O co dokładnie chodzi, to tego oczywiście powiedzieć nie mogę, ale jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji by zagrać w ten tytuł, to (moim zdaniem) powinien jak najszybciej nadrobić tę zaległość. Fabuła jest naprawdę interesująca, wciągająca i dosyć długa – ja spędziłem w świecie „Primordii” blisko 6,5 godziny. To całkiem niezły wynik jak na współczesne standardy. Jak widać ilościowo jest nieźle, a jakościowo – jeszcze lepiej.

Obrazek

Zagadkowo też jest na odpowiednim poziomie. Tradycyjnie dominują zadania ekwipunkowe, ale są też i inne. Zacznijmy od tych pierwszych – są logiczne, a przedmiotów używamy zgodnie z ich przeznaczeniem. Z niektórych korzystamy częściej niż z pozostałych, zwłaszcza z palnika acetylenowego, który jest „miejscowym” odpowiednikiem noża. Pozostałych rzeczy w kieszeniach nie ma zbyt wiele (rzadko się zdarza, aby było w nich więcej niż 10 przedmiotów), więc zarządzanie nimi trudne nie jest. Jeśli zaś mowa o zadaniach „puzzlowatych” to mamy tu parę przypadków zadań dialogowych, gdzie trzeba wybierać odpowiednie kwestie, aby osiągnąć cel. Oprócz tego czeka nas m. in. łamanie szesnastocyfrowego kodu, a dokładnie złożenie go z kawałków. Co ciekawe, z tym ostatnim może pomóc nam jeden z bohaterów pobocznych, o ile wcześniej i my coś dla niego zrobimy. Jest też kilkuetapowe przeszukiwanie tekstu w celu odnalezienie ukrytych w nim tajnych informacji. To oczywiście nie wszystko, co dzieło studia Wormwood ma do zaoferowania w tym aspekcie. Należą im się za to brawa, bo zagadki to kolejny element dobrze przemyślany i odpowiednio wykonany.

Graficznie jest za to dość... specyficznie. Z jednej strony uważam, że bardzo dobrze dobrano kolorystykę, w której dominują żółć, brąz i szarość w wielu odcieniach. Styl oprawy wizualnej też jest ciekawy, a jest to pixel art. Z drugiej strony miałem wrażenie, że nie jest to najlepsza odsłona „powrotu do pikseli”. Co prawda nie jest to najnowsza produkcja (w przyszłym roku stuknie jej 10 lat), ale o rok starsze „Blackwell Deception” wygląda o niebo lepiej. Podczas grania miałem wrażenie, że zarówno postacie, jak i elementy otoczenia są trochę rozmazane i niewyraźne. Może taki efekt był zamierzony – tego nie wiem, niemniej średnio przypadło mi to do gustu. Cóż nie wszystko wszystkim się musi podobać, mnie nie spodobał się ten konkretny element grafiki. Cała reszta jest dobra, niemniej odejmę nieco za to z końcowej oceny.

Obrazek

Muzycznie jest również na wysokim poziomie. Co prawda, podczas rozgrywki nie zwracałem zbytnio uwagi no to, co mi przygrywa w tle, ale to dobrze świadczy o tym elemencie, bo muzyka nie jest nachalna ani przesadnie głośna. Poza tym, nie zawsze z głośników (lub słuchawek) dochodziło do mnie coś więcej niż odgłosy otoczenia (takie jak szum wiatru) czy głosy postaci. Gdy jednak coś brzmiało, to było to naprawdę dobre i klimatyczne, takie „robotyczne”. Nie jest to może najlepsze określenie, ale podkreśla ono istotę rozgrywki. Nieco podobne kawałki pamiętam z „Fallouta 2”, z miasta Kryptopolis, a to powinno być wystarczającą rekomendacją. Wspomniane zaś nieco wcześniej odgłosy i dubbing również uważam za udane – to, co słychać brzmi tak, jak powinno.

Z pozostałych spraw należałoby napisać np. o wersji językowej gry. A właściwie o wersjach, bo tych jest kilka, ale tradycyjnie polskiej brak. Ja grałem po angielsku i uważam, że poziom tego języka, jakiego użyto w „Primordii” jest trochę powyżej średniego, co nie powinno stanowić problemu dla większości z Was. Poza tym mamy możliwość zapisać stan gry w dowolnym momencie (autozapis też jest), co może być przydatne, zwłaszcza jeśli ktoś chce zdobyć wszystkie możliwe osiągnięcia. Tych jest aż 29 i aby zdobyć te za wszystkie zakończenia wystarczy zapisać się tuż przed finałem, a potem wczytywać ten zapis i za każdym razem podejmując inną decyzję. Podobnie z niektórymi zagadkami dialogowymi – aby zdobyć osiągnięcie za rozgryzienie jej za pierwszym podejściem wystarczy zrobić sejwa przed tą rozmową, a gdy coś pójdzie nie tak – wczytać go i powtarzać dialog aż do skutku. Jeśli kogoś „acziki” nie interesują, to i tak powinien docenić możliwość zapisania się w każdej chwili, tym bardziej, że ta opcja w nowszych produkcjach (niestety) wymiera.

Obrazek

Ogólnie rzecz biorąc, to „Primordia” to bardzo dobra gra. Ciekawa fabuła, sporo interesujących zagadek, w znacznej mierze dobra oprawa audio – wizualna. Czy można chcieć więcej? Pewnie można, ale trudno taką grę dostać. Ja zagrałem i polecam ten tytuł każdemu, kto go jeszcze nie zna. Warto.

OCENA GRY: 9/10

ZALETY:

+ fabuła
+ zagadki
+ w większości aspektów grafika
+ oprawa audio
+ możliwość zapisu w dowolnym momencie

WADY:

- wrażenie „rozmazaności” grafiki

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Primordia”