Testament Sherlocka Holmesa - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 10856
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 135 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 139 razy
Płeć:

Testament Sherlocka Holmesa - recenzja

Post autor: Urszula » 18 października 2012, 14:25

Obrazek
Postać Sherlocka Holmesa na stałe wpisała się w naszą kulturę. Znamy go nie tylko z książek, ale i filmów (a także seriali) i gier komputerowych. Ekscentryczny detektyw ma wielu zwolenników, choć oczywiście są i tacy, którzy nie darzą go sympatią. Osobiście, choć książki o jego dokonaniach czytam z dużą przyjemnością, niespecjalnie przepadam za serią gier przygodowych, których jest bohaterem. Udziwnione sterowanie, elementy czasowo-zręcznościowe, zbyt realistyczne pokazywanie zmasakrowanych zwłok - zdecydowanie mnie to odstrasza. Jednak jako fanka przygodówek daję szansę każdej wychodzącej w Polsce grze z tego gatunku i nie inaczej było z najnowszą odsłoną przygód Sherlocka Holmesa i jego wiernego przyjaciela, Watsona. Historia dzieje się w 1898 roku w Londynie. Po kilku latach od słynnej sprawy Kuby Rozpruwacza nasz bohater ponownie trafia na ulice biednej części Londynu, by rozwikłać kolejną sprawę. Tym razem ważą się losy korony brytyjskiej, a także... samego Sherlocka Holmesa. Do tej pory w roli łowcy, teraz zmienia się w zwierzynę, która musi uciekać przed Scotland Yardem - oskarża się go o kradzież, oszustwo, a w końcu - o morderstwo.

Czy rzeczywiście Sherlock Holmes zdolny jest do zbrodni?

W jego niewinność zaczyna wątpić nawet wieloletni przyjaciel, dr Watson. Sherlock musi zatem udowodnić, że nie popełnił zarzucanych mu czynów. Czy mu się to uda i jak potoczą się jego losy, to będzie musiał sprawdzić sam gracz - a zapewniam, że warto. Dobra fabuła, rewelacyjne zagadki i niezła oprawa graficzna sprawiły, że najnowsza odsłona przygód detektywa bardzo mi się spodobała.
Obrazek
Skoro już wspomniałam o zagadkach - jest ich cała masa, są ciekawe i dobrze przemyślane. Ich stopień trudności jest na różnym poziomie, ale dla wprawnego gracza nie powinny stanowić bardzo wielkiego wyzwania. Dla tych mniej doświadczonych twórcy przygotowali możliwość pominięcia zadań oraz pomoc w ich rozwiązaniu - dotyczy to przede wszystkim układanek czy puzzli. Wciśnięcie spacji uruchomi “szósty zmysł Holmesa”, czyli całkiem po prostu podświetlanie aktywnych miejsc (tzw. hotspotów). Podejrzewam jednak, że większość fanów gier przygodowych będzie wolała samodzielnie rozwiązywać te zagadki i czerpać radość z ich pokonania. Oprócz układanek mamy oczywiście także zagadki przedmiotowe oraz znane z poprzedniej odsłony tablice dedukcyjne. Nudzić się więc nie będziemy, a czas rozgrywki (zależny oczywiście od naszych umiejętności i wprawy), jest jak na dzisiejsze standardy naprawdę długi. Gra jest do pewnego stopnia liniowa, dzięki czemu gracz nie będzie plątał się po lokacjach, nie wiedząc, co dalej czynić. Są jednak i takie momenty, gdy liniowość przeszkadza. Chwilami nie wiadomo, dlaczego nie można wykonać jakiejś rzeczy, choć teoretycznie powinno to być możliwe. Choćby sprawa drzewa zakochanych na cmentarzu. Widać je, widać też to, co jest na nim wyryte, ale bez informacji o konieczności jego ścięcia nic nie możemy zrobić. Zdarzały się też czasem zagadki bezsensowne - choćby odgrywanie fajką na kieliszkach piątej symfonii, by móc wziąć do ręki odpowiednią partyturę. Na szczęście takich zadań było niewiele.
Obrazek
Dodatkową zachętą do jak najdokładniejszego zbadania świata gry jest zestaw “osiągnięć”, nagradzanych złotymi, srebrnymi i brązowymi odznakami. Można zdobyć ich 32. Większość dostaniemy w miarę naszych postępów w grze, ale część jest możliwa do zdobycia jeśli będziemy podejmować odpowiednie decyzje. Okazuje się, że czasem warto np. kogoś zaszantażować...
Mnie taki system zmobilizował do ponownego zagrania, by zdobyć wszystkie odznaki. Czy na innych podziała to podobnie - nie wiem, ale zawsze to jakieś urozmaicenie zabawy. Mamy do wyboru dwa stopnie trudności - normalny lub trudny, jednak różnią się one tylko tym, że w wyższym poziomie hotspoty można podświetlać po upływie określonego czasu. Czymś zupełnie nowym jest możliwość kierowania nie tylko Holmesem, ale także Watsonem, a nawet psem Sherlocka, który podjął trop jednego z głównych podejrzanych. Wprawdzie ta część gry najmniej mi się podobała, ale mimo wszystko jest to jakaś nowość.

Oprawa graficzna także przedstawia się dobrze. Lokacje są naprawdę ciekawe, mroczne, oddające charakter odwiedzanych miejsc. Tam, gdzie brud, smród i ubóstwo, jest szaro, buro, ciemno i można dostać gęsiej skórki. A tam, gdzie ludzie żyją dostatniej, jest schludnie, a przez czyste szyby zagląda do wnętrz słońce. Odwiedzanych w trakcie gry miejsc nie jest może jakoś oszałamiająco dużo, ale za to są narysowane z dbałością o każdy detal. Postacie także przedstawiają się bardzo dobrze, na twarzach widać emocje, szczególnie u raptusa, doktora Watsona. Za to Sherlock nawet w sytuacjach kryzysowych zachowuje stoicki spokój. Stosunkowo często okazuje jedynie złość i jakby niechęć do przyjaciela, co wynika z fabuły. Nieco gorzej ma się animacja. Sherlock, przebierający w powietrzu nogami, wywracający oczami w trakcie rozmowy z Watsonem, poruszający z opóźnieniem wargami, wygląda po prostu sztucznie. Denerwuje również wpadanie postaci na siebie, często bohaterowie blokują się. Jednak mimo tych niedociągnięć oprawa graficzna stoi na dobrym poziomie. To, co zniechęcało mnie do tej pory do serii gier z Sherlockiem, to pokazywanie zmasakrowanych zwłok. Podobnie jest i w tej odsłonie, a przesadą jest mieszkanie, w którym znajdują się zwłoki mężczyzny i psów. Pewnie nie wszystkich to odrzuca, ale dla mnie to jedna z przyczyn, które odstraszają mnie od tej serii.
Obrazek
Kolejna sprawa to oprawa dźwiękowa. Lektorzy użyczający głosów sprawili się świetnie. Pijaczyna, przekupka czy biedak głodny i schorowany - każdy mówił tak jak powinien. Do tego mamy dźwięki otoczenia, które również mają się bardzo dobrze. Zawsze się zachwycałam i zachwycam grami z serii Myst, gdzie słychać dokładnie po jakim podłożu kroczymy, tutaj również mamy taką sytuację, słychać wyraźnie czy nasza postać biega po bruku, czy piaszczystej dróżce. Wszelkie inne głosy otwieranych zamków, skrzypienia drzwi itd. również są bardzo dobre. Nawet pies Sherlocka szczeka prawie tak grubym głosem, jak to mają w naturze bassety.
Parę słów o sterowaniu, możemy to robić myszką lub klawiaturą. Możemy także wybrać widok - TPP, FTP oraz mieszankę tych obu widoków. Taka opcja jest bardzo przydatna, bo nieraz to co ukryte, będzie znacznie lepiej widać, gdy włączymy sobie tryb FTP. Ilość miejsc do zapisu jest nieograniczona i to kolejny plus.

Wielkimi minusami gry są zabezpieczenia, możliwość instalowania tylko na 4 różnych komputerach, konieczność dostępu do Internetu oraz niestety cena. Teoria, że wszyscy mają dostęp do sieci pozostaje tylko teorią, wszystkie osoby, które nie mają łącza, mogą o Holmesie zapomnieć. Jeśli chodzi o pomysł z instalacją programu tylko na czterech różnych komputerach, to i tak jest troszkę lepszy niż w przypadku gry zakupionej w Ubisoft - The Settlers 7- Droga do królestwa, której moja córka siedząca obok z laptopem u siebie zainstalować nie mogła. Uważam, że płacąc za grę wcale nie tak mało, powinnam mieć możliwość instalowania jej na tylu komputerach, na ilu mam ochotę, bez żadnych ograniczeń. Uczciwy gracz na starcie dostaje w czapę. Czy rzeczywiście lepiej być piratem? Czemu zabezpieczenia i działania mające ograniczać rynek wtórny są wymierzone przeciwko uczciwym graczom? Mimo tych różnych zabezpieczeń i niedociągnięć gra warta uwagi i zagrania, moja końcowa ocena to 8.5/10.
Zalety
+ bardzo dużo świetnych zagadek
+ oprawa graficzna
+ oprawa dźwiękowa
+ fabuła gry
+ klimat gry
+ długość rozgrywki

Wady
- animacja
- zabezpieczenia wprowadzone przez producenta
- cena gry.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Testament Sherlocka Holmesa”