Hoodwink episode 1 - ocena użytkownika

ODPOWIEDZ

Co myślisz o grze?

10. Idealna pod każdym względem
0
Brak głosów
9. Prawie doskonała
0
Brak głosów
8. Świetna z małymi niedociągnięciami
0
Brak głosów
7. Dobra, ale czegoś jej brakuje
0
Brak głosów
6. Mogłaby być troszkę lepsza
1
100%
5. Niczym specjalnym się nie wyróżnia
0
Brak głosów
4. Więcej wad niż zalet
0
Brak głosów
3. Mogło być jeszcze gorzej
0
Brak głosów
2. Kiepska, to mało powiedziane
0
Brak głosów
1. Szkoda pieniędzy i zachodu
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 1

Awatar użytkownika
pelagia
Moderator
Posty: 2444
Rejestracja: 03 stycznia 2012, 20:28
Lokalizacja: Poznań
Podziękował(a): 6 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 7 razy
Płeć:

Hoodwink episode 1 - ocena użytkownika

Post autor: pelagia » 23 sierpnia 2012, 16:09

Obrazek

Mile widziane uzasadnienie oceny

qwerty
Publicysta
Posty: 1254
Rejestracja: 28 lutego 2012, 15:45
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowania: 11 razy
Płeć:

Re: Hoodwink Episode 1 - ocena użytkownika

Post autor: qwerty » 25 sierpnia 2012, 21:01

Na początku gra zapowiada się na niezłą zabawę, racząc gracza zabawnym prologiem. Później humor dość szybko spada do poziomu przeciętności. Mimo że na pierwszy epizod składają się 4 rozdziały, to są one bardzo krótkie. Ten czas skraca dodatkowo jeden z najgłupszych pomysłów, na jakie trafiłem kiedykolwiek w grach przygodowych - "samodobieranie" przedmiotu z ekwipuku. Otóż, jeśli ma się w ekwipunku wymagany obiekt, to po kliknięciu na dany hot-spot, gra automatycznie wyświetli przedmiot z inwentarza, który należy użyć. Trzeba go tylko kliknąć. Nie ma możliwośći eksperymentowania, łączenia obiektów między sobą. Nie, masz tylko to, co wyświetli ci gra dla danego hot-spota. W sumie, skoro autorzy zdecydowali się na rezygnację z "zabaw" inwentarzowych, to czemu tego bardziej nie uprościli? Wystarczyłoby jedynie kliknąć obiekt, a gra automatycznie użyłaby przedmiotu z ekwipunku. Różnica żadna, tylko pozbawia się gracza złudnego wrażenia, że ma kontrolę nad niesionym bagażem. Odnośnie fabuły to nie ma o czym pisać, gdyż niewiele się dzieje. Nie podobały mi się (BARDZO) elementy zręcznościowe, z którymi miałem spory problem (za wolny komputer). Zdaje się, że można ustawić oddzielny poziom trudności dla zagadek i mini-gierek, a może tylko dla mini-gierek... Nie pamiętam.

No dobra, czas na plusy.
Na pierwszy ogień idzie grafika, której styl wyróżnia się spośród europejskich/amerykańskich gier. Nic dziwnego, skoro studio jest z Malezji. Autorom udało się także to, z czym mają problem europejscy wydawcy - podkładanie angielskich głosów. Najbardziej w pamięć zapadł mi pewien głodny robot mówiący z niemieckim akcentem. Świetna robota. Niezły też jest kubeł na śmieci.

6/10
Na tapecie:
Przygodówka: Professor Leyton and the Diabolical Box (NDS)
RPG: Final Fantasy (PSP)
Taktyczna: -
Survival Horror: Silent Hill
FPS: G String
Akcja: Haven
Logiczna: Babel Tower

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hoodwink episode 1: the brute, the babe and the bogey”