Tajne akta 2: puritas cordis - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2953
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 67 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 40 razy
Płeć:

Tajne akta 2: puritas cordis - recenzja

Post autor: Adam_OK » 21 lipca 2020, 22:51

Obrazek

Pisanie recenzji sequeli ma bardzo dużą zaletę w postaci tego, że zawsze można odwołać się do poprzednika. Wszak kontynuacje często tworzone są na zasadzie „więcej, lepiej, ładniej”, więc pamiętając o tym łatwo porównać to, co jest w części drugiej, trzeciej czy kolejnej z tym co było wcześniej i po sprawie. Nie ukrywam, że zamierzam skorzystać z tego schematu w tym tekście opisując drugą część serii „Tajne Akta”.
Fabularnie cała historia zaczyna się od napaści zamaskowanych i uzbrojonych po zęby żołnierzy na pewien kościół w Anglii, w wyniku którego ginie pewien pastor. Nieco później widzimy Ninę Kalenkov wsiadającą na pokład luksusowego statku. Niestety, jej wakacje marzeń okazują się pełne mniejszych lub większych nieszczęść – od zagubionego bagażu aż po potężny sztorm. Dodatkowo, nieco wcześniej rozstała się z Maxem, co nie przeszkadza w tym, by i on pojawił się w tej grze, i to jako postać grywalna. Czy i tym razem spotka na swej drodze Ninę? Czy wrócą do siebie? I przede wszystkim – jak zakończy się ta przygoda z klęskami żywiołowymi i apokalipsą w tle? Najlepiej przekonać się o tym samemu, bo opowieść jest ciekawa, długa i miło się przy niej spędza czas. A dotarcie do finału zajmuje kilkanaście godzin i zapewniam was, że warto do niego dotrzeć. Historia jest naprawdę dobrze opowiedziana, potrafi sobą zainteresować i sprawić, że chce się spędzać czas przy tej produkcji.

Obrazek

Akapit o fabule wyszedł mi zaskakująco krótki, ale z drugiej strony recenzja to nie poemat ani matura z języka polskiego (zwłaszcza taka, jaką ja sam pisałem – wybierasz jeden temat z pięciu i piszesz o nim wypracowanie przez pięć godzin), więc najważniejsze jest w nim to, aby był konkretny. Nie przedłużając za bardzo przejdę zatem do kolejnego aspektu, a mianowicie do zagadek. Tradycyjnie mamy ich dwa rodzaje – te, w których korzystamy z zebranych wcześniej przedmiotów oraz łamigłówki. Te pierwsze nie są jakoś strasznie udziwnione i nie wymagają abstrakcyjnego myślenia do tego, by je rozwiązać. Te drugie, choć z jednej strony nie wyróżniają się w tłumie tych znanych z wielu innych gier, to są fajnie pomyślane, mają różny stopień trudności i dają sporą satysfakcję z ich samodzielnego rozgryzienia. Twórcy przygotowali dość typowy zestaw tych zadań – łamanie szyfru, zagadki z dziwnymi symbolami, pokrętłami czy przyciskami to „klasyka gatunku”, ale to wcale nie jest wada. W końcu w innych dziedzinach życia też mamy standardy, np. w polskiej kuchni są nimi schabowy, bigos czy pomidorowa (z rosołu z wczoraj :P) – każdy z nas jadł je wielokrotnie, a mimo to ciągle nam smakują. Z łamigłówkami w tej produkcji jest tak samo, tym bardziej, że i ilościowo jest ich odpowiednio dużo. Tak więc za zagadki ten tytuł ma u mnie dużego plusa, choć i jednocześnie niewielkiego minusa za czasówkę pod koniec rozgrywki.

Graficznie też jest całkiem nieźle, i to nawet jeśli weźmiemy pod uwagę, że dzieło Animation Arts ma już ponad dziesięć lat na karku. Kolorystyka jest bardzo różnorodna, a barwy są mocno nasycone, choć nie wszędzie. Lokacje – zarówno otwarte przestrzenie, jak i zamknięte pomieszczenia wyglądają całkiem realistycznie, a i napotkanym postaciom niewiele można zarzucić. Ich animacje też są poprawne, i przerywniki filmowe mogą się nawet dziś podobać, choć oczywiście nie robią już tak dobrego wrażenia, jak w roku premiery tej odsłony cyklu „Tajne Akta”. Sceptykom i marudom polecam albo samodzielne zapoznanie się z tym tytułem (o ile jeszcze tego nie zrobili), albo sprawdzenie screenów czy filmików prezentujących rozgrywkę (zwłaszcza dotyczy to materiałów zamieszczonych na Przygodomanii :P ).

Obrazek

W innych sprawach technicznych też jest dobrze. W przypadku dźwięków i wszelkich odgłosów to twórcy Ameryki nie odkryli, ale z drugiej strony robić tego nie musieli. Wszystko bowiem brzmi tak, jak do tego się przyzwyczailiśmy grając w wiele innych produkcji, czyli mówiąc krótko – standardowo. Muzycznie też jest OK, można powiedzieć, że są to górne stany średnie – ani nie zapadają na długo w pamięć, więc nie czułem potrzeby by ponownie wysłuchać soundtrack z tej gry. Jednocześnie nie czuje się też podczas zabawy nagłej chęci wyłączenia głośników z powodu kakofonii z nich się wydobywającej. Podobnie jest z dubbingiem postaci – głosy aktorów dobrze dobrano, widać (a raczej słychać), że przyłożyli się oni do swojej pracy. Z kolei interfejs jest praktycznie taki sam, jak w poprzedniku. Oznacza to, że weterani opanują go w pół sekundy, a pozostali w dwie, bo jest on bardzo prosty i przyjazny użytkownikowi.

Na koniec kilka słów o polonizacji. W porównaniu do pierwszej części zaszła pewna, dość istotna zmiana. Otóż część druga nie ma dialogów „po naszemu”, a jedynie napisy. W chwili premiery można było czuć się z tego powodu rozczarowanym, ale dziś to i tak więcej niż to, co jest obecnie standardem (czyli jeśli przygodówka ma spolszczenie, to co najwyżej amatorskie). Nie będę więc marudził, tym bardziej, że tłumacze spisali się więcej niż przyzwoicie. Znaczących błędów nie pamiętam czy to zarówno w podpisach pod dialogami, czy to w naszych notatkach. Tak więc nie ma co sobie strzępić klawiaturę po próżnicy :P

Obrazek

Podsumowując „Tajne Akta 2” to bardzo udany produkt. Ciekawa fabuła, udane zagadki oraz dobre wykonanie od strony technicznej przemawiają na jej korzyść. Nie dam jej jednak oceny takiej, jaka dostała ode mnie część pierwsza, choćby ze względu na wspomnianą czasówkę. Oprócz tego, choć „fizycznie” zarzucić jej wiele nie mogę, to odczucia, jakie towarzyszyły mi tej produkcji sprawiają, że wyżej cenię prequel. Mimo tego uważam, że jeśli ktoś jeszcze nie zagrał w „Puritas Cordis”, to powinien to jak najszybciej zrobić, a zawiedziony nie będzie.

OCENA GRY: 8/10

ZALETY:

+ fabuła
+ zagadki
+ grafika
+ muzyka i dźwięki
+ polonizacja

WADY:

- czasówka na koniec
- mimo wszystko jedynka była lepsza

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Tajne akta 2: puritas cordis”