Still life - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2758
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 61 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 36 razy
Płeć:

Still life - recenzja

Post autor: Adam_OK » 16 listopada 2013, 16:20

Obrazek
Panowie z Microids pozazdrościli chyba sukcesów programistom Blizzarda, twórcom takich gier jak Starcraft, Warcraft czy Diablo (oraz sequeli dwóch ostatnich) i postanowili, że pójdą ścieżką, którą oni wyznaczyli. W efekcie zamiast co kilka miesięcy wydawać marne gry wolą rzadziej wypuszczać na rynek swe dzieła. Jak do tej pory największą sławę przyniosły im dwie części Syberii oraz gra Post Mortem. Czy Still Life, ich najnowszy produkt nawiązujący do PM, jest równie udany dowiecie się z tego tekstu.

Obrazek
Nazywasz się Victoria McPherson, mieszkasz w Chicago i jesteś agentką FBI. Pewnego razu, w zimny, grudniowy wieczór zostajesz wezwana na miejsce zbrodni, gdzie seryjny morderca zabił niedawno swą piątą ofiarę. Twój partner jest już na miejscu, ale gdy zobaczył zmasakrowane zwłoki wymiękł i nie był w stanie zebrać żadnych dowodów. To zadanie spada na ciebie, więc nie zwlekając bierzesz się do roboty. Tak zaczyna się fabuła gry, która zabierze ciebie w różne zakątki miasta takie jak dom tatusia Victorii, kampus uniwersytecki czy galeria obrazów. To jednak nie jedyne miejsca, które odwiedzimy, gdyż dane nam będzie odwiedzić Pragę sprzed 75 lat, gdzie dziadek Vic, niejaki Gus McPherson(czyli nasz stary znajomy z Post Mortem J) prowadzi śledztwo w sprawie serii morderstw dokonanych na miejscowych prostytutkach. Jak się okaże oba śledztwa łączy bardzo wiele np. fakt, że morderca nosił maskę. Gra jest tak skonstruowana, że postępy w obu sprawach śledzimy równolegle, a przeskoki w czasie i przestrzeni są płynne. Dzięki temu zabiegowi nie można narzekać na monotonność i nudę, a gra potrafi wciągnąć swą „ofiarę” jak ruchome piaski lub odkurzacz J Fabuła jest naprawdę znakomita, za nią należą się twórcom gry największe brawa.

Równie dobrze spisali się graficy, zwłaszcza ci, którzy maczali swe palce przy filmikach. Grafika w SL jest naprawdę świetna (oczywiście jak na przygodówkę), według mnie obecnie w tym gatunku gier nie ma żadnej, która pod tym względem byłaby lepsza. Porównując choćby SL do PM widać ogromną różnicę w szczegółowości twarzy bohaterów, w synchronizacji ruchów ich warg z wypowiadanymi przez nich słowami, w jakości tekstur, a najbardziej we wspomnianych wcześniej cut – scenkach. Mówiąc krótko: tak dynamicznych, tak dobrych, trzymających w napięciu filmików nie ma żadna przygodówka na świecie! Oglądając je czułem się tak, jakbym sam był uczestnikiem zdarzeń, które obserwowałem na monitorze. Filmiki pełnią też inną rolę: to właśnie one spajają fabułę łącząc ze sobą wydarzenia z Pragi roku 1929 i Chicago z roku 2004 i to one sprawiają, że gracz nie ma wrażenia, że coś się urwało. Po prostu mistrzostwo świata.
Obrazek
Świetny pomysł mieli twórcy, aby Praga z 1929 roku wyglądała tak, jak na starych, pożółkłych zdjęciach czy pocztówkach. Wrażenie to uzyskano stosując żółto-brązową kolorystykę. W podobnej tonacji utrzymany jest też ekwipunek Gusa i menu gry w rozdziałach, w których nim kierujemy. Z kolei współczesne Chicago, mimo iż oglądamy je w nocy, jest dużo bardziej kolorowe(za sprawą różnych neonów czy ozdób świątecznych), a kolory są bardziej żywe. Dodaje to grze specyficznego klimatu i sprawia, że gra jest bardziej interesująca.

W Still Life jest nie tylko co pooglądać, ale też jest sporo fajnych kawałków do posłuchaniaJ Muzyka w grze towarzyszy nam praktycznie cały czas, w każdej lokacji oraz w menu jest inna, ale za każdym razem jest tak samo dobra. Świetnie dobrano też muzykę do filmików, co dodaje im dynamizmu oraz życia. Równie dobrze brzmią odgłosy otoczenia oraz głosy bohaterów. Doskonale oddają one emocje poszczególnych postaci i dzięki nim każda postać ma swoją duszę.

Obrazek
Na koniec zostawiłem sobie to, co w przygodówkach najważniejsze, czyli zagadki. Na pewno nie można narzekać na ich brak i muszę przyznać, że dawno nie grałem w grę, w której byłoby aż tyle łamigłówek. Mają one bardzo zróżnicowany poziom trudności, są wśród nich bardzo łatwe, są też takie, nad którymi można siedzieć godzinami. Ogólnie jednak strasznie trudno nie jest, poza pewnym wyjątkiem: zagadki z wytrychami. Pamiętacie jak rozwiązano tę kwestię w poprzedniczce SL, czyli PM? Tam włamywanie się miało ręce i nogi i wszystko było zrobione logicznie. Niestety, ktoś uznał, że nie wolno się powtarzć i wymyślił coś nowego, niestety strasznie porąbanego. Krótko mówiąc ta zagadka jest przekombinowana i na siłę utrudnionaL Przyznam się, że gdyby nie solucja z internetu, to nie rozwiązałbym tej łamigłówkiL W grze są też inne trudne zagadki, ale da się je rozwiązać „własnymi siłami”, czego o „wytrychach” powiedzieć się nie daL Szkoda, bo w pewnym momencie myślałem, że dam SL maksa, a tu nic z tego nie wyszło.

Pomimo tego panowie z Microids nie zawiedli i stworzyli grę, która na długo zapadnie w mojej(i pewnie nie tylko J) pamięci. Grę, do której chętnie wrócę; grę, którą pokochają miłośnicy przygodówek. Mogło być nieco lepiej, ale i tak uważam, że grze i jej twórcom należą się wielkie oklaski. Panie i Panowie mamy pierwszego kandydata do tytułów Gry Roku 2005 i Przygodówki Roku 2005!
PODSUMOWANIE:

OCENA: 9,5/10

ZALETY:

+filmiki!
+klimat
+fabuła
+grafika
+muzyka i dźwięki
+większość zagadek

WADY:

-zagadka z wytrychami

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

eesama1234
Posty: 2
Rejestracja: 29 października 2015, 04:28

Re: Still Life - recenzja

Post autor: eesama1234 » 27 listopada 2015, 04:18

jest równie udany, dowiecie się z tego tekstu.
 ! Wiadomość z: vaapku
Albo i się nie dowiecie. Z takimi reklamami to nie do nas :E

ODPOWIEDZ

Wróć do „Still life”