Sherlock Holmes kontra Kuba Rozpruwacz - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2758
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 61 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 36 razy
Płeć:

Sherlock Holmes kontra Kuba Rozpruwacz - recenzja

Post autor: Adam_OK » 28 października 2013, 14:07

Obrazek
Muszę się Wam przyznać, że do napisania tej recenzji przymierzałem się już od czterech miesięcy. Niestety, ciągle coś stawało mi na przeszkodzie – praca, obowiązki w domu, różne zajęcia dodatkowe, krótko mówiąc – miałem „urwanie głowy”. Na szczęście moje problemy były niczym w porównaniu z tymi, jakie przysporzył londyńskiej policji pewien seryjny morderca „działający” w Whitechapel pod koniec XIX wieku. I choć oficjalnie zagadka Kuby Rozpruwacza (bo o nim mowa) nigdy nie została oficjalnie rozwiązana, to tylko dlatego, że Sherlock Holmes to postać fikcyjna. Co by było, gdyby jednak doszło do konfrontacji słynnego detektywa z równie słynnym mordercą? Odpowiedź znajduje się w grze, o której zaraz opowiem.

Jesienią 1888 roku w Londynie dochodzi do serii brutalnych morderstw. Ich ofiarami są prostytutki, a sprawcą jest ich „klient”. Policja jest wobec niego bezradna, bo nikt go nie widział i nikt nic nie słyszał. Tradycyjnie, w takim momencie ostatnią deską ratunku staje się Sherlock Holmes, który rozpoczyna swoje śledztwo. Razem z doktorem Watsonem w poszukiwaniu prawdy zbadają miejsca zbrodni oraz przemierzą wzdłuż i wszerz całą dzielnicę Whitechapel i nie tylko. Lokacje, jakie odwiedzimy trudno określić mianem „atrakcyjnych turystycznie”, gdyż są to rejony zamieszkiwane głównie przez biedotę. Nic więc dziwnego, że ulice będą szare i brudne, a ludzie chodzący po nich ubrani byle jak i w byle co. Z drugiej strony – nikt chyba nie oczekiwał słonecznych plaż czy bajkowych krain, nieprawdaż? W końcu morderca działał nocą, a jego czyny cechowała brutalność, więc mroczny klimat graficzny jest tu jak najbardziej pożądany. Zresztą grafika to jeden z lepszych elementów tego tytułu, i to nie tylko za sprawą lokacji. Czymże byłyby one bez ludzi, których tam napotykamy? A jest ich naprawdę sporo i poza przechodniami robiącymi za „sztuczny tłok” trudno znaleźć dwie postacie wyglądające tak samo. Poza tym ich animacja jest również na wysokim poziomie, zarówno jeśli chodzi o sposób ich poruszania się, jak i mimikę twarzy. Gdy dodamy to tego bardzo dobrze wykonane przerywniki filmowe, to można z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że graficy wykonali naprawdę dobrą robotę.

Obrazek

To oczywiście nie sprawia, że ten tytuł jest udany, bo jest jeszcze kilka ważnych czynników. Jednym z nich jest fabuła, o której już nieco wspomniałem. W zasadzie nie trzeba o niej za wiele mówić, bo pisanie, że naszym zadaniem jest znalezienie sprawcy zabójstw jest oczywistością. Do tego celu przybliżać się będziemy badając różne poszlaki i ślady na miejscu zbrodni, przesłuchując świadków oraz podejmując różne inne kroki znane z poprzednich odsłon serii, takie jak przebieranki Holmesa czy korzystanie z pomocy dzieci. Będą też oczywiście zwroty akcji, nieprzewidziane sytuacje i wiele innych wydarzeń, które doprowadzą do zakończenia. Czy szczęśliwego? Cóż, powiem tak – ci, którzy grali w poprzednią część przygód słynnego detektywa (tę, w której przeciwnikiem Holmesa był Arsene Lupin) wiedzą, czego można się spodziewać. Pozostali lepiej niech się sami przekonają, bo warto.

Warto, także ze względu na zagadki. Po pierwsze jest ich tutaj naprawdę sporo, a wśród nich napotkamy takie zadania jak naprawa instalacji gazowej czy poszukiwanie narzędzia zbrodni poprzez wykonywanie nacięć na świńskich łbach. To jednak nic ciekawego w porównaniu do przeszukiwania lokacji, w których dokonano morderstw. Zastosowano tu bowiem kilka interesujących sztuczek. Jedna z nich polega na tym, że nie widzimy ciała, tylko szkic przedstawiający denatkę, kałużę krwi i rany, z których ona wypływa. Dzięki temu można spokojnie szukać śladów nie narażając się na odruch wymiotny. A gdy już znajdziemy różne poszlaki, to wówczas na specjalnej tablicy je analizujemy i wyciągamy wnioski, które mają nam pomóc w rozwikłaniu sprawy. Jest to naprawdę przyjemne, bo pokazuje nam tok myślenia Holmesa. Poza tym jest to oparte na logice, więc nie powinno to sprawić trudności przeciętnemu miłośnikowi przygodówek.

Obrazek

Słówko „przyjemna” może nie jest najlepszym określeniem, jakiego można użyć do opisania muzyki w tej grze, ale naprawdę miło się jej słucha. Nie oznacza to, że jest ona źle dobrana, w końcu tematyka poruszana w tym tytule taka nie jest. Słowo to mówi, że dobrze się jej słucha, że dobrze oddaje ona napięcie, że właściwie spełnia swą rolę. Czasem bywa ona spokojna, np. w mieszkaniu na Baker Street cicho pogrywają skrzypce, a czasem buduje klimat zagrożenia. Zastrzeżeń większych nie mam również do dźwięków otoczenia, wszystko brzmi zupełnie normalnie. Zdążyłem się już do tego przyzwyczaić, że z tą kwestią twórcy współczesnych produkcji radzą sobie całkiem dobrze. Weterani poprzednich odsłon serii powinni być przyzwyczajeni również do głosów głównych bohaterów. Są to bowiem te same, sprawdzone głosy, które bardzo dobrze pasują do Holmesa i Watsona. Inne, napotkane przez nas osoby, również mówią w sposób, któremu nie można wiele zarzucić. Podczas dialogów nie czułem sztuczności w ich słowach, nie udawali oni swoich emocji. Krótko mówiąc – standard.

Standardem dla serii jest również sposób jej spolonizowania. Mamy więc tu do czynienia z wersją kinową, którą preferuje większość z graczy. Z jednej strony oznacza to m.in. mniej pracy dla polskiego wydawcy, choć w przypadku tej produkcji, nawet ograniczając się do tekstu pisanego, nie było jej mało. Dziesiątki dokumentów, listów, zeznań świadków, dialogi itp. składają się razem na dużą ilość rzeczy do przetłumaczenia. Na szczęście wyszło ono dobrze, nie wyłapałem jakichś istotnych wpadek. Co prawda nazwy na szyldach czy innych miejscach odwiedzanych podczas rozgrywki pozostały angielskie, ale nie specjalnie to przeszkadza w zabawie. Poza tym nie ma niczego, o czym warto pisać.

Obrazek

Warto natomiast poruszyć jeszcze kwestię sterowania, sporo się tu bowiem zmieniło. Zmiany te polegają na możliwości wyboru widoku – z oczu bohatera albo z perspektywy trzeciej osoby. Ja osobiście wybrałem ten pierwszy, gdyż widok TPP był dla mnie trochę zbyt toporny i trudniej mi było się w nim poruszać. Z kolei widok FPP dawał mi możliwość zastosowania wielokrotnie już sprawdzonej konfiguracji WSAD + mysz. Opcja ta daje również możliwość swobodnego obrotu bez konieczności poruszania się, dzięki czemu łatwiej mi było obserwować otoczenie i znaleźć punkt, w którym mogłem coś zrobić lub w którym po prostu było coś istotnego. Oczywiście, nikogo nie zmuszam do stosowania tylko i wyłącznie tego widoku, ale dla mnie był on po prostu lepszy. Niemniej należy uznać za zaletę możliwość wybory perspektywy, gdyż wśród graczy na pewno znajdą się tacy, którym bardziej odpowiadać będzie widok TPP.

Podsumowując jest to chyba najlepsza część z dotychczas wydanych przygód sławnego detektywa. Bardzo ciekawa fabuła, świetne zagadki, bardzo interesujące oględziny miejsca zbrodni i oprawa – audio wizualna to główne atuty tej gry. A gdy dorzucimy jeszcze do tego możliwość wyboru widoku i sterowania oraz polonizację stojącą na odpowiednim poziomie, to pozostaje mi tylko polecić ją wszystkim przygodomaniakom. Tym bardziej, że dystrybutor ustalił jej cenę wyjątkowo nisko, więc jeśli jeszcze nie mieliście okazji się z nią zapoznać, to czym prędzej nadróbcie tę zaległość.
OCENA GRY: 9/10

ZALETY:

+ fabuła
+ zagadki
+ oględziny miejsca zbrodni
+ grafika
+ oprawa audio
+ polonizacja
+ dwa sposoby sterowania...

WADY:

- ... z czego jeden trochę toporny

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Sherlock Holmes kontra Kuba Rozpruwacz”