Rhem 3: the secret library - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 10889
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 136 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 140 razy
Płeć:

Rhem 3: the secret library - recenzja

Post autor: Urszula » 24 stycznia 2012, 17:44

autorka: Urszula


Obrazek

Trzecia i jak na razie ostania część tej serii, choć już wiadomo, że niedługo zostanie wydana jej czwarta odsłona. Zanim jednak do tego dojdzie, postaram się opisać moje wrażenia z jej trzeciej części. Wsiadamy zatem do naszego pojazdu znanego z poprzednich części gry i jazda do miasta ukrytego w wąwozie wśród gór. Celem gry jest odnalezienie prawdziwego czarnego kryształu. Zlecenie zadania dostajemy od dwóch znanych nam braci. Dostajemy małe instrukcje i podpowiedzi i ruszamy w nową przygodę, by zmierzyć się z zadaniem.

Wiemy już, że jest to gra logiczno-przygodowa i cały nasz wysiłek jest skierowany by rozwiązać całą masę łamigłówek.
Ja jednak zacznę od grafiki, bo jest zachwycająca. Teraz nie jesteśmy, jak w drugiej części pod ziemią. Nasze kolejne zaginione miasto do zbadania jest pod naszym słońcem. Rośliny nie są sztuczne, drzewa pełne są liści o różnych odcieniach zieleni. Świat jest kolorowy, skąpany w blasku słońca. Nadal wszystko jest dopracowane w detalach, bo to miasto jest również opuszczone, częściowo zniszczone. To widać w podniszczonych ścianach czy w urwanych kablach. Niektóre ściany i urządzenia zostały nadgryzione zębem czasu, ale to dopracowanie jest bardzo ładne i oddaje realizm miejsca. Choć skały otaczające miasto są jakby z księżyca, to już samo miasto i budynki są jak najbardziej z tej ziemi. Ma się wrażenie, że spacerujemy po prawdziwej galerii czy moście. Jest dużo różnych miejsc i lokacji do zbadania; pomijam, że dużo czasu zabiera nam rozwiązanie zagadek, ale również potrzeba dużo czasu, aby zajrzeć w każdą dziurę. Chodzenie i zaglądanie w różne miejsca nie jest nużące, bo są one ślicznie wykonane i cieszą oczy.


Obrazek


Zagadki, czyli to, co najważniejsze w tej serii są jak i wcześniej na zróżnicowanym poziomie. Wymagają od nas logicznego myślenia, umiejętności łączenia różnych wskazówek w logiczną całość. Potrzebna jak i wcześniej znajomość matematyki. Aby grę ukończyć zużywamy dużą ilość kartek i co najmniej pięć długopisów. Autor gry znów jak mógł poukrywał przed nami całą masę podpowiedzi i trzeba się wykazać spostrzegawczością, aby niczego nie pominąć. Jednak gra wydaje się troszkę łatwiejsza od swojej poprzedniczki. Zagadki, choć do łatwych nie należą, nie są jednak ponad miarę wyśrubowane jak np. wytrychy w Still Life.
Niemniej bogactwo i różnorodność łamigłówek zapiera dech w piersiach. Jak i we wcześniejszych grach jest pewna swoboda w rozwiązywaniu zagadek i zwiedzaniu naszego miasta. Choć ta swoboda jest ograniczona, gdyż gra wymusza w końcu powrót do jakiegoś wcześniejszego etapu gry i rozwiązanie pominiętej zagadki, bo akcja dalej nie pójdzie. Ważna jest umiejętność rozróżniania kolorów, gdyż musimy zapamiętać barwy przewodów (i nie tylko). Czemu? Żeby uruchomić właściwe urządzenie i dostarczyć prąd tam, gdzie musimy wykonać jakąś czynność.

Dochodzi nam jedna rzecz, której do tej pory nie było, a mianowicie zasoby biblioteki, którą sfotografowaliśmy sobie do naszego ekwipunku. Wiele łamigłówek rozwiążemy dzięki umiejętności korzystania z ksiąg. Zbieramy też więcej przedmiotów niż w częściach poprzednich.. Łamigłówki są łatwiejsze, ale i bardziej zróżnicowane. Choć miałam dwa momenty, że pomimo ksiąg i podpowiedzi nie mogłam sobie poradzić tak łatwo z problemem. Najbardziej dokuczyło mi trzecie piętro budynku, tzn. odblokowanie dojścia do kryształu. Kto grał w grę, to wie o czym piszę. Namęczyłam się również z otwieraniem każdych drzwi zabezpieczonych szyfrem na podstawie ksiąg w bibliotece.


Obrazek


Mamy więcej łamigłówek wymagających od nas dobrego słuchu, ale znów nie aż tak perfekcyjnego jak w Myście. Niemniej jednak słuch trzeba mieć.

Kolejna rzecz - oprawa dźwiękowa jest w tej części lepsza i bardziej radosna, może dlatego, że nie po lochach się włóczymy, tylko biegamy po drogach i mostach skąpanych w słońcu. Ptaszki śpiewają, drzewa szumią i jest piękny słoneczny dzień.

Gra w zasadzie powinna być obowiązkową pozycją dla każdego gracza. Dlaczego? Aby poćwiczyć szare komórki, aby się przekonać, że gry Mysto-podobne, czy gry logiczne nie muszą być nudne i na pewno nie aż tak trudne, jak się powszechnie sądzi. Jeszcze jedna ważna rzecz: gra jest dowodem na to, że przy niewielkim nakładzie można zrobić grę długą i piękną. Brakuje tak jak i w poprzedniczkach możliwości robienia większej ilości sejwów, ale i to jest do wytrzymania.

Kończąc swoje wywody na temat tej gry muszę ją jeszcze ocenić. Moja, jakże subiektywna ocena nie może być inna niż 10/10. Gra ma jednak jedną poważną wadę. Nie została wydana w Polsce.

Zalety


+ grafika
+ muzyka
+ zagadki ich ilość i różnorodność
+ długość gry
+ duży teren do zbadania

Wady
- brak polskiego wydawcy.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Rhem 3: the secret library”