Aura: fate of the ages - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Urszula
Administrator
Posty: 10777
Rejestracja: 31 grudnia 2011, 12:05
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował(a): 135 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 136 razy
Płeć:

Aura: fate of the ages - recenzja

Post autor: Urszula » 06 stycznia 2012, 17:59

Obrazek


Fabuła
Potęga, nieśmiertelność, możliwość przenoszenia się w czasie i przestrzeni, to odwieczne pragnienia ludzi, opisywane w literaturze. Aura: Fate of the Ages to gra opowiadająca o istnieniu takiej mocy, której trzeba strzec.
Legenda głosi, że gdzieś w świecie są ukryte pierścienie i artefakty, które w połączeniu ze świętymi kręgami dadzą nadprzyrodzoną moc i nieśmiertelność. Starszyzna strzegąca tajemnicy tworzenia równoległych światów i posiadająca artefakt, tylko nielicznym ze swych uczniów przekazywała tę wiedzę. Moc i sekret ukryty w pierścieniach, wizja potęgi i władzy kuszą złoczyńców. Bohater, w którego się wcielamy, Umang (wybraniec Starszyzny), ma za zadanie znaleźć i przenieść artefakt, by nie dostał się w łapska przywódcy buntowników.
W twoich rękach, graczu, spoczywa uratowanie świata. Oczywiście przywódca buntowników będzie śledził Twoje poczynania, mając nadzieję przeszkodzić Ci w wypełnieniu misji. Czy to się uda? Nie, tego już nie napiszę, aby nie zdradzać zbyt wiele - sami musicie odkryć, jakie czekają Was wyzwania. Wystarczy zainstalować i zmierzyć się z grą; zapewniam Was, że trudno będzie się oderwać od monitora.
Obrazek


Oprawa graficzna
Grafika w tej grze jest jedną z najpiękniejszych, jakie widziałam w przygodówkach. Mamy do zwiedzania cztery światy, a właściwie więcej, bo jeden z nich podzielony jest na kolejne cztery. Każdy z nich bardzo się różni klimatem i wyglądem. Odwiedzamy krainę pełną bujnej roślinności, ośnieżone szczyty gór, udajemy się pod ziemię, do grot wypełnionych dziwnymi roślinami. Lokacji jest naprawdę dużo i każda ma swój urok i znacznie odbiega wyglądem od pozostałych, mając własny charakter i styl. Jednak jest w tych przepięknych tłach martwota. Co mam na myśli?
Będąc w górach tak wysoko, że nosem dotykamy prawie chmur, zauważamy panujący tam bezruch. Wiatr powinien hulać, goniąc chmury po niebie. Dolinom, pełnym bujnej roślinności, także brak życia. Jedynie w niektórych lokacjach widać płynącą wodę, a w jednej ptaka szybującego po niebie, który jednak milczy, zamiast pięknie śpiewać. Generalnie tła są stateczne i brak w nich życia. Zupełnie inaczej wygląda to, gdy wykonamy jakąś czynność. Animacja pokazująca, czego dokonaliśmy, jest przepiękna. Twórcy gry naprawdę się postarali, aby było to efektowne. Gdy wprawiamy w ruch urządzenia, towarzyszy nam piękna animacja. Każda rozwiązana przez nas łamigłówka jest zakończona filmem, pokazującym efekt naszych poczynań (tego mi brakowało w Rhem). Te efekty filmowe zachęcają do dalszego zmagania się z grą i pokonywania kolejnych zagadek. Z kolei postacie napotkane w grze niestety nie są najładniejsze, brakuje im mimiki i jakiegoś takiego odrębnego charakteru, choć głosy są dobrze dobrane. Postacie są bardzo podobne do tych z gry Atlantis I. Jeśli zaś chodzi o urządzenia i przedmioty - są narysowane z dbałością o szczegóły. Wygląd tych dziwnych mechanizmów oraz ich różnorodność, a przede wszystkim pomysłowość w ich wykonaniu jest wielkim plusem i świadczy o wielkiej wyobraźni twórców. Jednym słowem oprawa graficzna to wielki atut tej gry.
Obrazek


Oprawa audio
Kolejna sprawa to oprawa audio. O ile głosy są pięknie dobrane i dźwięki uruchamianych urządzeń też, to muzyka nie jest aż tak porywająca, choć inna dla każdej lokacji. Wprawdzie nie drażni jakoś ucha, ale też nie zapada w pamięć. W porównaniu do jej kolejnej części, czyli Aury 2, wypada blado. Natomiast w stosunku do gier o podobnym stylu (czyli logiczno-przygodowych), Aura zajmuje jedno z pierwszych miejsc. Oprócz skrzypienia i wydawania odgłosów uruchamianych przez nas urządzeń, mamy odgłosy przyrody. Tam gdzie wiatru widać nie było, bo chmury po niebie nie płynęły, na pewno było go słychać. W jaskiniach słychać kapanie wody, itd. Tak więc oprawa audio ma się całkiem dobrze, choć oczywiście mogłoby być lepiej.
Łamigłówkowy dobrobyt
Wszelkich zagadek znajdziemy w grze ogromną ilość. To jest największy atut tej przygodówki. Wprawdzie nie wszystkich to ucieszy, ale mnie tak. Ich stopień trudności jest różny, gdyż mamy tu wszystko: zagadki muzyczne, puzzle, czy łamigłówki wymagające pamięci wzrokowej. Zagadki są ze sobą powiązane - zanim rozwiążemy jakąś większą, musimy po drodze przebrnąć przez parę mniejszych. Jak zwykle, żeby je pokonać, musimy się zaopatrzyć w: gruby brulion, paczkę ołówków z temperówką oraz czekoladę, aby dostarczyć odpowiedniego dopalacza dla głowy. Niemniej gra oferuje podpowiedzi rysunkowe do prawie każdej zagadki i jeśli czegoś nie zapamiętamy czy nie wyrysujemy, możemy zawsze zaglądnąć do naszej księgi i przeanalizować podpowiedź. Nic nas nie goni, nie ma żadnych czasówek, każdy gracz ma tyle czasu na rozwiązanie zadania, ile potrzebuje. Jeśli ktoś musi posiedzieć nad jakimiś puzzlami i trzy dni, to nie ma problemu, ten czas ma. W pewnym momencie trzeba co prawda przycisnąć szybko przycisk powodujący złapanie w swoistą pułapkę strażniczki, ale to tylko jeden element wymagający od nas troszkę szybszego działania.
Wielbiciele przygodówek z dużą ilością zagadek spędzą bardzo wiele godzin przy komputerze, zanim zobaczą końcowy film. Natomiast ci gracze, którzy nie lubią znęcać się nad własną głową, niech sobie odpuszczą instalowanie tej gry. Tym bardziej, że bardzo podobnie jak w Mystach, praktycznie jesteśmy sami. Po drodze spotykamy, jeśli dobrze pamiętam, aż 4 osoby. To troszkę mało i u co niektórych graczy może wywołać poczucie osamotnienia. Mnie to zdecydowanie nie przeszkadza i taka samotna wędrówka po tak niesamowitych światach z mnóstwem zagadek jest naprawdę zachęcająca. Mam nadzieję, że równie pięknych i trudnych gier będzie wydawanych więcej. Mam również bardzo cichą nadzieję, że powstaną dalsze części tej wspaniałej przygodówki, a co najważniejsze - że zostaną wydane w naszym kraju.
Obrazek


A jednak nie wszystko na plus
Gra zasługuje jednak na wielki minus. Za co? Otóż można w niej zginąć. Wprawdzie cofamy się automatycznie i swój krok możemy powtórzyć, ale to jest denerwujące, nie lubię takich elementów w przygodówkach.
Sterowanie w grze nie powinno nastręczać żadnych trudności, bo to typowy point and click. Ekwipunek ukryty na dole nie przeszkadza w trakcie gry, nie zasłania nam przedmiotów, jest łatwy do wywołania i w trakcie rozwiązywania zadań możemy każdy przedmiot zobaczyć w powiększeniu wraz z opisem. Zbieramy ich znikomą ilość i w ekwipunku nie łączymy ze sobą przedmiotów, by stworzyć coś kolejnego. Czasem przedmioty w pewnych miejscach łączymy razem, ale dzieje się to automatycznie, z odpowiednią animacją.
Obrazek


Podsumowując, ta przygodówka jest śliczna: ma piękną oprawę graficzną, dobrą muzykę oraz animację, dużą liczbę zagadek. Polecam ją wszystkim prawdziwym przygodomaniakom i nie tylko. W ostatecznej ocenie gra zasługuje na mocne 9/10. Czy Wasza opinia będzie podobna i czy Wam się spodoba, o tym musicie przekonać się sami.

Zalety

+ grafika
+ animacja
+ oprawa muzyczna
+ niesamowite łamigłówki
+ fabuła
+ polonizacja

Wady
- można zginąć

ODPOWIEDZ

Wróć do „Aura: fate of the ages”