Art of murder: sztuka zbrodni - recenzja

Zablokowany
Awatar użytkownika
Shadow
Publicysta
Posty: 207
Rejestracja: 17 czerwca 2012, 00:01
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: http://forum.przygodomania.pl/viewtopic ... 4&start=40
Otrzymał(a) podziękowania: 4 razy
Płeć:

Art of murder: sztuka zbrodni - recenzja

Post autor: Shadow » 19 listopada 2013, 21:33

Obrazek
Każdy, kto śledzi nasz rodzimy rynek wie, że polska firma City Interactive zajmuje się
głównie grami niskobudżetowymi. Dlatego z początku obawiałem się jakości projektu Art Of Murder: Sztuka Zbrodni. Jednak, kiedy usłyszałem, że zajmują się nim ludzie, którzy mają na koncie Reach oraz Schizm, szybko się uspokoiłem. Ale trzeba pamiętać, że wyżej wymienione tytuły to trochę inny typ gier adventure, gdzie poziom zagadek jest zdecydowanie wyższy niż w klasycznych grach przygodowych. Dlatego pojawiło się następujące pytanie, czy twórcy tej gry poradzą sobie z tym „przeskokiem”.

„Rytualne zbrodnie”

Najpierw zajmijmy się fabułą, która muszę przyznać wciąga od samego początku. W Nowym Yorku ktoś dokonuje morderstw na tle rytualnym (sprawca wycina swoim ofiarom serca). Zabite osoby to w większości przypadków osoby dobrze usytuowane, nie narzekające na brak funduszy. Sprawę postanawia wyjaśnić początkująca agentka FBI Nicole Bonnet, dla której będzie to pierwsze zadanie w terenie (wcześniej zajmowała się tylko robotą papierkową). Warto dodać, że same śledztwo nie tylko toczy się w Nowym Jorku, ale także zawitamy do Ameryki Południowej, a konkretnie do Peru. Ogólnie, aby ukończyć wątek fabularny potrzeba 15-20 godzin. Jak na dzisiejsze czasy, to liczba całkiem satysfakcjonująca.

„Czerpane wzorce”

Ci z was, co mają doświadczenie w tego typu grach zauważą, że Art Of Murder wzoruje się głównie na dwóch produkcjach. Pierwsza to Still Life, w której mieliśmy okazję obejrzeć miejsca, gdzie normalny człowiek by się nie „zapuszczał” Również nasza agentka FBI będzie takie nieciekawe miejsca odwiedzać. Ponadto, aby wyruszyć do kolejnej lokacji musimy pójść do samochodu Nicole i wybrać z mapy lokację do której trzeba wyruszyć (ja tylko wspomnę, że twórcy tego produktu ułatwili nam sprawę, bo na mapie zawsze znajduję się tylko jedne miejsce, gdzie możemy się udać, a jak pamiętacie w przypadku Still Life było już inaczej). Jeśli chodzi o wyposażenie, to oprócz zbieranych podczas gry przedmiotów będziemy mieli do dyspozycji również PDA (dodać należy, że to urządzenie nie pojawia się podczas epizodu w Peru). Jest to coś w rodzaju małego podręcznego komputera z którego można zadzwonić, zrobić zdjęcia (taka funkcja aktywna jest tylko w określonych miejscach) i je przeglądać oraz czytać nadesłaną korespondencję. Trzeba przyznać, że jest to fajniejszy gadżet od laptopa, którym dysponowała bohaterka Still Life. I w dodatku mieści się w kieszeni ;).

Drugi tytuł z którego czerpie wzorce Art Of Murder to Tajne: Akta Tunguska. Pamiętacie może lupę, która pomagała nam w odnajdywaniu przedmiotów i miejsc interakcji z otoczeniem? Tu również będziemy mogli skorzystać z tej formy podpowiedzi. Ponadto styl grafiki również przypomina „wywołaną grę”. A jeśli chodzi o zagadki, na szczęście podczas całej rozgrywki w Art of Murder nie natrafimy na jakieś stresujące zadania. I chwała za to twórcom. Zresztą bardziej wymagające czynności, przy których trochę posiedzimy pojawiają się w momencie, kiedy historia nabierze trochę tempa. Wspomnieć należy, że to było intencją twórców tego tytułu, bo chcieli, aby najpierw gracz trochę się wczuł w rolę tytułowej bohaterki, zaś w późniejszej fazie trochę pomyślał. Dodam tylko, że rozwiązania zagadek w większości przypadków są dosyć intuicyjne, więc nie trzeba mieć inteligencji na poziomie Einsteina, aby je rozwiązać (dotyczy to również zadań, przy których trochę dłużej posiedzimy).

„Technikalia”

Chociaż ta produkcja nie korzysta z jakiegoś super silnika graficznego, to oprawa prezentuje się nawet nieźle. Najbardziej podobały mi się modele postaci, ale również zwiedzane miasto w Peru prezentuje się nawet dość okazale. I żeby podziwiać te widoki nie trzeba jakiegoś super wypasionego sprzętu, na moim wysłużonym kompie gra działała dość płynnie. Owszem zdarzały się w niektórych miejscach lekkie spowolnienia, ale wynikało to z tego, że grę uruchomiłem z 32 bitową paletą kolorów. Na16 bitowej tytuł ten nie sprawiał mi takich problemów. W grze ujrzymy również kilka scenek filmowych, o których mogę powiedzieć, że są dosyć dobrze wykonane. Jedyne, na co w tym przypadku muszę pomarudzić to to, że trochę za dużo w nich ciemności.

Żeby posłuchać utworów muzycznych nie trzeba koniecznie odpalać Art Of Murder. Wystarczy, że w katalogu z grą wybierzemy odpowiednią ikonę, a dane nam będzie posłuchać 9 kawałków muzycznych, które brzmią nawet ponuro. Trzeba przyznać, że pasują one do klimatu gry. A jeśli jesteśmy przy kwestiach technicznych warto wspomnieć o kilku rzeczach. Po pierwsze filmiki mogą nam trochę przycinać, jeśli nie posiadamy karty zgodnej z biblioteką DirectX 8.1. Po drugie nasze bohaterka jest trochę markotna, bo nie chodzi we wszystkie miejsca przez nas wskazane. Po trzecie czasem ruchy naszej postaci są opóźnione, tj. czasem trzeba poczekać, z co najmniej 3 sekundy, aby Nicole zaczęła poruszać się po danej lokacji. Na szczęście z tą ostatnią wymienioną niegodnością nie będziemy mieć często do czynienia, więc można to jakoś przeboleć.

Jeśli chodzi o poziom zabawy to w Art Of Murder jest on bardzo wysoki. Wpływ mają głównie na to dwie rzeczy, tj. dosyć interesujące zagadki oraz ciekawa fabuła. Te dwa elementy powodują, że bardzo chcemy spędzać czas z naszą główną bohaterką, a jeśli już opuszczałem grę, to nie z powodu znużenia. Po prostu wynikało to już ze zmęczenia.

„Werdykt zbrodni”

Twórcy Art Of Murder zaliczyli udany debiut, jeśli chodzi o typową grę przygodową. Jedyna poważna wada tego produktu to fakt, że brak w nim jakiś nowatorskich pomysłów, bo tytuł ten czerpie z dorobku innych gier adventure. Ale z drugiej strony, jeśli z kogoś brać przykład to tylko z najlepszych.. Sumując wszystkie elementy trzeba powiedzieć, że gra ta powinna spodobać się jej nabywcom preferujący ten gatunek gier. Nie jest to pozycja, przed którą będziemy bić pokłony przez parę lat, ale warto będzie do niej czasem powrócić. Odwdzięczy wam się wtedy dobrą zabawą, zwłaszcza, że niektóre rozwiązania zagadek są losowe. Na koniec dodam, że Art Of Murder jest do nabycia w cenie niecałych 50 zł. Nic tylko kupić i grać, zwłaszcza, że święta zbliżają się nieubłaganie.
Ocena: 8/10

Plusy:
- niezła oprawa graficzna
- muzyka pasuje do klimatu gry
- brak stresujących zagadek
- dosyć długi czas rozgrywki
- niska cena
- ciekawa fabuła
- niewygórowane wymagania systemowe
- dobrej jakości filmiki

Minusy:
- krnąbrna bohaterka (nie zawsze chce iść tam, gdzie jej każemy)
- czasem opóźnione ruchy
- trochę za „ciemne filmiki”
- nic nowatorskiego
- jak ktoś oczekiwał po tej produkcji fajerwerków graficznych to może się zawieść

Zablokowany

Wróć do „Art of murder: sztuka zbrodni”