The secrets of da Vinci: zakazany manuskrypt - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2797
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 62 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 37 razy
Płeć:

The secrets of da Vinci: zakazany manuskrypt - recenzja

Post autor: Adam_OK » 31 grudnia 2013, 15:52

Obrazek

Dnia 22 września 1522 roku do posiadłości Manoir du Cloux późnym wieczorem przybył niejaki Valdo, uczeń Francesco Melziego, który z kolei pobierał nauki u samego Leonarda da Vinci. Mojej Pani, Madame Babou de la Bourdaisiere nie było wtedy w posiadłości, więc zaprowadziłem go jedynie do pokoju przygotowanego dla niego i życząc dobrej nocy zostawiłem go samego. Następne dni zapowiadały się spokojnie, ale bynajmniej takie nie były.

Następnego ranka przybyła moja Pani, która podobnie jak Valdo była zafascynowana Leonardem i jego dziełami, dlatego nie brakowało im tematów do rozmów. Zresztą to właśnie Leonardo i jego dzieła sprowadziły tu naszego gościa, który poszukiwał tu pewnego dokumentu. Miał on być ukryty gdzieś na terenie posiadłości i zawierał wiele cennych informacji. Nic więc dziwnego, że później pojawiły się inne osoby, które również chciały zdobyć ten manuskrypt. Nie będę zdradzał tu całej historii i mówił co się dokładnie wydarzyło, powiem jedynie że choć kilka razy pomogłem Valdo w kłopotach, to on podejrzewał mnie, Saturnina, o to że go szpieguję! Nie powiem, że mi się to spodobało, ale na szczęście wszystko zostało wyjaśnione, a cała opowieść zakończyła się happy endem. Dodam może jeszcze tylko to, że w sprawę wplątany został sam Franciszek I, król Francji, ba miał on swój udział w jej pomyślnym rozwiązaniu.

Nim manuskrypt został odnaleziony Valdo musiał rozwiązać sporo zagadek. Nie powinno to dziwić, bo kilka lat wcześniej mieszkał tu sam Leonardo i zabezpieczył różnymi łamigłówkami drogę do ostatecznego celu. Były wśród nich zarówno proste zagadki w postaci informacji czytelnych jedynie w odbiciu lustrzanym, ale były też znacznie trudniejsze. Wiem,że Valdo musiał np. poradzić sobie z otworzeniem dwóch szafek weneckich, zagrać dla mojej Pani na lirze a nawet namalować kopię Mona Lizy! I choć łamigłówek było naprawdę dużo, to zastanawia mnie fakt, że Valdo poradził sobie praktycznie ze wszystkimi nadspodziewanie łatwo. Dziwne jest to tym bardziej, że ja (i zapewne wiele innych osób też) uważa Da Vinciego za największego geniusza wszechczasów, więc myślałem, że zagadki, jakie on stworzył są naprawdę trudne. A może Valdo jest człowiekiem dużo bardziej inteligentnym, niż to początkowo myślałem? A może on poradził sobie z nimi, bo wszystko było bardzo logiczne, a logiczne myślenie to jego mocna strona? Ciężko mi to jednoznacznie stwierdzić, wiem jedynie że tak było.

Obrazek

Jak widać na nudę Valdo nie mógł narzekać, nie narzekał również na to, co zobaczył. Mówił mi, ze posiadłość mu się bardzo podoba, że okolica jest bardzo urocza i że wszystko co widział, było piękne. Podobał mu się zarówno ogród, dzikie róże rosnące pod posiadłością czy basen znajdujący się w ogrodzie. Podobnie było z wnętrzem posiadłości – mówił, że wszystko wygląda tak, jak powinno i choć nie wszędzie były piękne dywany na podłodze czy wytworne zasłony w oknach lub obrazy (oczywiście Leonarda!) na ścianach, to i tak wszystko było dla niego piękne. Oczywiście, mówiąc o pięknych rzeczach nie sposób nie wspomnieć o mojej Pani, która bardzo się Valdo spodobała. Jednak, z tego co wiem wynika, że choć Madame polubiła go, to nie wywiązało się między nimi uczucie. Tak się zastanawiam nad tym i myślę, że może gdyby Valdo w kilku sytuacjach zachował się nieco inaczej, to zyskałby większe uznanie mojej Pani, a czym to by się skończyło, to mogę się jedynie domyślać.

Kończąc wątek o widokach powiem jeszcze tylko, że Valdo wspominał coś o różnych wizjach, w których widział Leonarda rozmawiającego z królem. I co dziwniejsze, to nie były tylko nocne wizje, które można by uznać za sny, ale zdarzały mu się one w ciągu dnia. Widział on na nich wyraźnie postacie, miejsce, w którym one przebywały i widział dokładnie co robiły. Jedyne, co te wizje odróżniało od rzeczywistości, to fakt, że wszystko było utrzymane w żółto – brązowej kolorystyce. Czemu akurat w takich nie wiem, ale ta sprawa wydaje mi się naprawdę dziwna. A może po prostu Valdo wypił za dużo wina i ma teraz jakieś przywidzenia?

Podzieliłem się z nim moimi wątpliwościami w tej sprawie, ale on uparcie twierdził, że nic nie zmyśla. Jako dowód powiedział mi, że nie tylko wszystko dokładnie widział, ale i równie dokładnie słyszał. Słyszał to tak samo dobrze i wyraźnie, jak słyszał choćby plusk wody, gdy płynął łódką po kanale czy gruchanie gołębi w gołębniku. Było to dla niego tak samo normalne jak dźwięki, które słyszał w posiadłości i na zewnątrz niej. Gdy jednak się dłużej zastanowił powiedział mi, że słyszy również często jakąś muzykę. Bardzo mu się ona podobała, ale nie potrafi powiedzieć, czy naprawdę ktoś w pobliżu grał czy to może np. tylko mu tak w duszy grało? A może nic nie grało, a to mu się tylko zdawało?

Obrazek

Żeby było jeszcze dziwniej, to powiem, że według Valdo nie mógł on robić wszystkiego tak, jakby sam chciał. Co prawda nigdzie się nie musiał spieszyć, czas go nigdy nie gonił (no prawie, wyjątkiem była sytuacja, gdy w posiadłości pojawili się żołnierze, a Valdo musiał przemykać między nimi), ale miał wrażenie, że on tylko wykonuje polecenia narzucone mu z góry. Z góry? Czyli co, czyżby uważał, że kieruje nim Bóg? Czyżby uważał się za jakiegoś wybrańca, proroka albo kogoś takiego? No cóż, choć Valdo wyglądał na całkiem zdrowego, to może pomógłby mu nieco pobyt w zakładzie dla obłąkanych?

Na koniec kilka słów o zawiłościach językowych. Chodzi o to, że rozwiązując sprawę, Valdo musiał przeczytać sporo dokumentów, notatek itp. Nie było to dla niego żadną trudnością, bo wszystko było w jego ojczystym języku. Nie znalazł on też żadnych błędów językowych, ortograficznych czy stylistycznych. Osobiście się temu nie dziwię, bo były to praktycznie tylko i wyłącznie zapiski Leonarda, a trudno się spodziewać po takim geniuszu takich głupich błędów.

Co prawda ja i Valdo nie mieliśmy czasu na pożegnanie, ale jestem pewien, że chętnie przeżyłby tę przygodę jeszcze raz, tym bardziej, że nie wszystko musiałoby być takie samo jak poprzednio. A na pewno chciałby, żeby kolejne jego przygody (jeśli takowe mieć będzie, co nie jest niemożliwe) były równie udane i ekscytujące jak ta (a może nawet nieco bardziej?)
OCENA GRY: 9,5/10

ZALETY:

+ dobrze skonstruowana fabuła
+ całe mnóstwo zagadek!
+ świetna grafika
+ oprawa audio
+ polonizacja
+ i wiele innych

WADY:

- większość zagadek nieco zbyt prosta

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Secrets of da Vinci: zakazany manuskrypt, The”