The ward: posłaniec z przyszłości - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Vicek
Publicysta
Posty: 1750
Rejestracja: 04 stycznia 2012, 00:53
Lokalizacja: Kielce
Podziękował(a): 4 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 57 razy
Płeć:
Kontakt:

The ward: posłaniec z przyszłości - recenzja

Post autor: Vicek » 20 stycznia 2013, 21:00

[align=center]autor: Vicek[/align][/b]
Obrazek
The ward: posłaniec z przyszłości to licząca blisko 10-lat przygodówka chorwackiego studia Fragile Bits. Gra jest utrzymana w konwencji science-fiction i choć pojawiają się w niej obcy, implanty i faceci w czerni, to cała historia jest w tym wypadku czymś więcej, niż tylko kalką najpopularniejszych dla gatunku sci-fi motywów.

Oto David Walker, wraz z dwoma towarzyszami, bierze udział w misji Apollo XIX. Nie jest to jednak szczęśliwa misja - astronauci zostają zaatakowani przez nieznany statek kosmiczny, a jedynym który uchodzi z życiem jest właśnie David. W tym momencie staje się jasne, którą z postaci przyjdzie nam kierować. Czy to dobra wiadomość? Nie do końca, bowiem Dave nie jest przykładem szczególnie charyzmatycznego bohatera. Jednak skoro to właśnie o­n jest jedynym, który może uratować świat przed zagładą, nie pozostaje nam nic innego jak pomóc mu w tej arcyważnej misji.

Sam Dave początkowo nie zdaje sobie sprawy z tego, co się święci.
Budzi się w bliżej niezidentyfikowanym miejscu, na jego szyi jest umieszczona dziwna obroża, a dookoła walają się trupy...Dopiero po chwili uzmysławia sobie, że nie znajduje się na ziemi, lecz w miejscu, w którym toczy się wojna między kosmitami. Jaki jest cel tej wojny i jaką rolę odgrywa w niej David? O tym dowiemy się już podczas rozgrywki.

Fabuła od początku prezentuje się bardzo korzystnie i pozytywnie nastraja do gry. Z czasem odkrywamy kolejne elementy układanki, które choć dla znawców sci-fi nie są pewnie niczym oryginalnym, to jednak zebrane w całość tworzą całkiem solidną i niebanalną historię, która mogłaby zostać z powodzeniem przeniesiona na stronice książki.
Obrazek
Solą dobrej gry przygodowej są zagadki. W The Ward jest ich dużo, a co najważniejsze większość z nich stoi na wysokim poziomie. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu, że twórcy postanowili stworzyć grę o wysokim stopniu trudności i zwyczajnie przeholowali. Zagadki są trudne, ale nie jest to wcale wadą. Nie sposób natomiast zaakceptować czasówek, od których aż roi się w grze. Powtarzanie pięć czy dziesięć razy pewnego fragmentu może zirytować nawet najbardziej cierpliwych graczy.

Co gorsze, Walker jest niewolnikiem swojego nazwiska. Porusza się bardzo wolno i nawet podczas najbardziej wyśrubowanych czasówek ani myśli przyspieszać kroku. Jest to odczuwalne zwłaszcza podczas etapu rozgrywającego się na Marsie, kiedy to Dave większość czasu poświęca na rozmowy z innymi więźniami. Problem w tym, że postacie przemieszczają się jak szalone, a rozmawiać z nimi można jedynie w ściśle określonych miejscach. Zamiast więc koncentrować się na rozwiązywaniu zagadek, gracz bawi się w kotka i myszkę, szukając kolejnych postaci i umawiając się z nimi na rozmowę.

Żeby przejść ten etap gry, trzeba mieć również szczęście w kartach. Aby uzyskać jeden z najistotniejszych przedmiotów, należy kilka razy z rzędu ograć hazardzistę w popularnego blackjacka (znanego u nas jako oczko). Nie jest to łatwym zadaniem i aby je wykonać należy uzbroić się w cierpliwość lub po każdej przegranej partii wczytywać zapisany chwilę wcześniej stan gry.
Obrazek
Od strony audiowizualnej The Ward prezentuje się poprawnie. Grafika jest dość oszczędna i nie powala na kolana, ale lokacje mają swój klimat i trudno się przyczepić do ich wykonania. Muzyka jest obecna przez cały czas i niekiedy zbyt nachalnie wybija się na pierwszy plan, jednak większość utworów trzyma poziom (zwłaszcza motyw towarzyszący nam podczas niekończących się rozmów w kasynie). Dialogi odbywają się zupełnie bezgłośnie. Nie bardzo rozumiem takie rozwiązanie, bo przecież w grze wykonanej w XXI wieku każda z postaci powinna mówić własnym głosem. Cóż nam z tego, że możemy przeczytać, co nasz bohater, jak i inne postacie mają nam do powiedzenia, skoro nie możemy tego usłyszeć. Głos, jeśli dobrze dobrany, umożliwia nam zidentyfikowanie się z bohaterem, nadaje mu charakteru. W The Ward tego zabrakło. Może dlatego David Walker nie jest postacią z którą można się utożsamiać, nie ma w zasadzie żadnej cechy, która wyróżniałaby go z tłumu. Ot, jeszcze jeden szary obywatel, któremu trafiła się okazja do uratowania świata.

Nie sposób pominąć polonizacji gry, która niestety nie stoi na najwyższym poziomie. Nie wszystkie kwestie przetłumaczono, bo o ile wiem słowa "route" czy "necklace" nie występują w języku polskim. Nie uniknięto także błędów w tłumaczeniu oraz błędów ortograficznych. Głosy podłożono dobrze, jednak pojawiają się o­ne wyłącznie podczas wysokiej jakości animowanych przerywników.
Obrazek
The Ward jest przykładem gry, która mimo, iż posiada naprawdę sporo elementów zasługujących na uwagę, to jednak osiągnęła znikomą popularność. Wydaje się, że twórcy nie mogli się zdecydować do jakiej grupy odbiorców chcą trafić i w efekcie nie zadowolili nikogo. Oldschoolowe wykonanie, dobra fabuła i wymagające zagadki sprawiają, że gra mogłaby się spodobać zatwardziałym miłośnikom przygodówek w starym stylu. Tych jednak zniechęcą liczne czasówki oraz fakt, że w wielu momentach gry można zginąć. Z kolei wielbicieli bardziej dynamicznej rozgrywki i rozwiązywania zagadek pod presją czasu odrzuci wyjątkowo ślamazarne poruszanie się głównego bohatera oraz sposób przeprowadzania dialogów podczas etapu rozgrywającego się na Marsie.

Osobiście nie żałuję, że mogłem wraz z Davidem Walkerem ratować świat. Żal mi jednak niewykorzystanego potencjału, jaki drzemie w grze. Jeśli ktoś chciałby się zmierzyć z trudnymi zagadkami, a jednocześnie potrafi przetrawić czasówki i nieobca jest mu tematyka science fiction, to powinien zaryzykować i zapoznać się z tą niedocenioną pozycją. U pozostałych poziom irytacji może być większy niż przyjemność płynąca z gry.


OCENA GRY: 6/10


ZALETY:

- wymagające zagadki
- ciekawa fabuła
- kilka oryginalnych rozwiązań
- wysokiej jakości animowane przerywniki

WADY:

- dużo irytujących czasówek
- w grze można zginąć
- David Walker nie biega! Wcale!
- trzeba się nieźle namordować, by przebrnąć przez wszystkie niezbędne dialogi...
- ...podczas których nie słyszymy głosów postaci
- nijaki główny bohater
- daleka od ideału polonizacja
_________________________________________________________________________________________________
Kanał na youtube o przygodówkach i nie tylko: http://www.youtube.com/user/vicek83

ODPOWIEDZ

Wróć do „Ward: posłaniec z przyszłości, The”