Scratches - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2797
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 62 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 37 razy
Płeć:

Scratches - recenzja

Post autor: Adam_OK » 28 października 2013, 13:40

Obrazek
Nadeszły wakacje i powinienem się z tego strasznie cieszyć, ale tak nie jest. Wręcz przeciwnie strasznie się boję, że ucieka mi coś niepowtarzalnego, coś niezwykłego, coś o czym zawsze marzyłem. No właśnie, STRASZNIE SIĘ BOJĘ, że............ nie, nie chcę nawet o tym myśleć. Strasznie miało być też w opisywanej tu grze, byłem wręcz na nią strasznie ;) napalony po zapowiedziach i obietnicach twórców. Tylko czy te obietnice udało się zrealizować?

Od razu powiem, że nie całkiem, ale wszystko po kolei. W grze wcielamy się w niejakiego Michaela Atrhrate’a pisarza, który kończy właśnie swą kolejną powieść i nie potrafi napisać odpowiednio dobrego zakończenia. Wyjeżdża więc do posiadłości Blackwood Manor, którą niedawno nabył. Jest to stary, rozklekotany dom w stylu wiktoriańskim, dom zdawałoby się, jakich wiele w Anglii. Tymczasem skrywa on pewną tajemnicę z przeszłości. Jak się okaże, ta tajemnica wyjdzie na jaw podczas gry, dzięki czemu dowiemy się prawdy o poprzednich właścicielach – państwu Blackwood, ich synka (który zmarł w dzieciństwie) i lekarza – Christophera Miltona, późniejszego (po Blackwoodach) pana na tych włościach. Tajemnica ta dotyczy tajemniczego zniknięcia w/w osób, które wiążą się z pewną maską przywiezioną kiedyś przez Jamesa Blackwooda z Afryki. Michael zapewne nie drążyłby tematu, gdyby nie natrafił na dzienniki Jamesa, a w nocy nie usłyszał dziwnego drapania. Dręczyły go też dziwne sny oraz przeczucie, że nie jest w domu sam. Nastrój grozy potęguje fakt, że elektryczność w domu nie działa, nie ma też żadnych świec, a jedyne źródło światła w postaci lampy wymaga paliwa, które uda się zdobyć dopiero później. W efekcie nieraz można się przestraszyć, zwłaszcza gdy nocami chodzimy i szukamy źródła dziwnych dźwięków. Co ciekawe, wiadomo że trzeba „wejść w paszczę lwa”, ale robi się to, bo tylko to posunie akcję do przodu. W takich sytuacjach czasem przechodziły mnie dreszcze, ale twardo szedłem naprzód. Niestety, pod koniec klimat grozy gdzieś się ulotnił i nie potrafiłem go odnaleźć. Może dlatego, że spodziewałem się jakiegoś mocnego uderzenia na koniec, jakiegoś potężnego ciosu (jak kop z półobrotu w wykonaniu Chucka Norrisa ;) ), podczas gdy gra mnie jedynie lekko spoliczkowała ;) Szkoda, bo przez sporą część gry było nieźle.

Obrazek

W budowaniu nastroju grozy brała udział również grafika. Z tego zadania wywiązała się całkiem dobrze, co szczególnie widać, gdy za oknem nic nie widać, bo jest ciemno. Jak widać na screenach w grze dominuje ciemna, szaro-bura kolorystyka i w efekcie wszystko jest smutne, wręcz przygnębiające. Wygląda to nieprzyjemnie, ale tutaj jest to komplement, bo tak wyglądać powinno. I choć grafika od strony technicznej wysokich lotów nie jest (rozdzielczość 800x600 itp.), to spełnia swe zadanie i należy ją mimo wszystko zaliczyć do pozytywów. Podobnie, a nawet lepiej, jest ze stroną muzyczną gry. Tutaj nie tylko wszystkie dźwięki brzmią jak w rzeczywistości, ale wręcz słuchając ich ma się wrażenie, że dobiegają gdzieś z naszego otoczenia, a nie głośników czy słuchawek. A polecam granie w słuchawkach na uszach, bo wtedy robią mocne wrażenie. A gdy do tego dodamy naprawdę porządną muzykę, która gdy trzeba jest spokojna, delikatna, wręcz senna, a gdy trzeba potrafi podnieść poziom adrenaliny i to do tego stopnia, ze osoby mające słabe serce mogłyby dostać zawału ;) No, może troszkę przesadziłem, ale naprawdę pozostaje ona w pamięci. Szczerze mówiąc to według mnie najlepszy element tej gry.
Kończąc powoli kwestie techniczne przejdę teraz do rzeczy, które mnie się w grze mniej podobały. Zacznijmy od interfejsu. Jest to typowy interfejs point and click, choć akcję w grze obserwujemy oczami Michaela. Wprowadzono w nim jednak pewną nowalijkę, która średnio przypadał mi do gustu. Chodzi mi o sposób otwierania drzwi, których jest tu niemało. Ja rozumiem, że teraz dąży się w grach do jak największego realizmu i stąd się wziął pomysł, aby otwierać drzwi naciskając klamkę. Tyle tylko, że te klamki są na tyle nisko, a drzwi jest na tyle dużo, że praktycznie pół gry chodziłem z nosem w podłodze, a to już realistyczne nie jest. Mimo, iż w dalszej części gry przyzwyczaiłem się do tego, to i tak było to nieco drażniące, więc muszę za to odjąć nieco z końcowej oceny tej gry.

O ile kwestia drzwi była jedynie nieco drażniąc, to już bardzo denerwujący był brak zagadek. Co prawda była jedna, polegająca na otwarciu pewnego pudełka z zamkiem szyfrowym, ale to dla mnie stanowczo za mało. Nie wiem, kto wymyślił trend polegający na zmniejszaniu ilości łamigłówek w przygodówkach, ale powinno się go powiesić za klejnoty i wychłostać. Przecież jest to ważny (jeśli nie najważniejszy) element tych gier, element bardzo charakterystyczny, element z którego te gry są znane. A tu ktoś wymyślił, ze wystarczy jak gracze będą zbierali różne przedmioty i ich używali i będzie dobrze. Otóż dobrze, nie jest i nie będzie! I choć zapewne twórcy mają moje zdanie głęboko w poważaniu, to wolałbym, aby w przygodówkach łamigłówek nie zabrakło, a tu mi ich brakuje.

Obrazek

Najbardziej jednak denerwuje mnie postawa polskiego wydawcy tej gry. Otóż miała ona być w sklepach już kilka miesięcy temu, a do tej pory jej nie ma. Naprawdę nie wiem, czemu trwa to tak długo, bo tekstu do tłumaczenia nie ma tu aż tak wiele, że półroczne opóźnienie premiery było uzasadnione.
Ogólnie jest to przyzwoita gra, choć jestem nią nieco rozczarowany. Miało być strasznie i było, ale nie do końca. Od strony technicznej jest nieźle, ale pewne niedoróbki psują całkowite wrażenie. Ogólnie mogę ją polecić tym, co lubią historie z dreszczykiem, a pozostali miłośnicy gatunku też mogą się z nią zapoznać, ale nie gwarantuję, że będą siedzieć przy monitorze z zapartym tchem.
OCENA GRY:6,5/10

ZALETY:

+ nastrój grozy
+ muzyka i dźwięki
+ grafika

WADY:

- małe niedoróbki w interfejsie
- mało zagadek logicznych
- rozczarowująca końcówka

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Scratches”