Chronique des silencieux - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 3406
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 88 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 65 razy
Płeć:

Chronique des silencieux - recenzja

Post autor: Adam_OK » 31 stycznia 2024, 22:58

chronique-des-silencieux-box.jpg
Nowe gry pojawiają się jak grzyby po deszczu. Gdzieś czytałem niedawno, że w roku 2023 tylko na Steamie pojawiło się kilka tysięcy nowości, więc nic dziwnego, że różne studia starają się, aby ich tytuły się wyróżniały w tym tłumie, bo tylko tak maja szanse odnieść komercyjny sukces. Czy takowy stanie się udziałem produkcji, która jest dziełem Pierre Feuille Studio – tego nie wiem, ale mogę wam je opisać i powiedzieć, czy jest ono godne waszej uwagi.

Akcja tej gry toczy się w latach 70-tych XX wieku we Francji. Bohater, którym sterujemy nazywa się Eugene, ma 17 lat i właśnie przybył do Bordeaux. Planował zatrzymać się u swego wujka Flavio, ale ten nie wyszedł po niego na stacje kolejową. Dość szybko okazuje się, że miał ku temu powód – nasz krewny znajduje się w areszcie. Chcąc go z niego wyciągnąć nastolatek będzie musiał odkryć co ukrywa m. in. Madame Solange – właścicielka przybytku uciech cielesnych, w którym na co dzień rezyduje nasz wujek. A gdy to się uda, Eugene czeka kolejna sprawa, ale ta dotyczy wydarzeń toczących się pięć lat później. Historia może nie jest jakaś bardzo oryginalna, ale na tyle ciekawa, że chce się poznać jej zakończenie. A to zobaczymy po kilku, a nawet kilkunastu godzinach. Jak na współczesne standardy to bardzo dobry wynik.
Chronique des Silencieux 01.jpg
Ważnym elementem każdej przygodówki są zagadki. Zazwyczaj dzielą się one na ekwipunkowe oraz takie, które określam mianem „puzzlowatych”. I tu pojawia się jeden z elementów, który tę grę wyróżnia spośród innych, bowiem tych drugich jest zdecydowanie więcej, niż tych pierwszych. Ba, można wręcz stwierdzić, że zadań inwentarzowych nie ma wcale. Nie wynika to z faktu, że podczas rozgrywki niczego nie zbieramy, bo prowadząc swe śledztwo Eugene nieraz weźmie a to jakiś dokument, a to list, gazetę, a nawet jakiś inny przedmiot, z którym można zrobić coś innego, niż tylko przeczytać. Brak zagadek przedmiotowych wynika bardziej z faktu, że tego, co zbieramy nie można z niczym łączyć ani nikomu ich nie damy. Po co więc one są? Zastosowanie ich jest inne, wykorzystamy je w innym typie łamigłówek. Polega on na tym, że zaznaczamy konkretny fragment np. artykułu w gazecie (co robimy klikając i przytrzymując LPM prze kilka sekund), a następnie zaznaczamy fragment wypowiedzi jednej z osób, z którymi rozmawialiśmy. Jeśli zrobimy to dobrze, to popchniemy fabułę do przodu, a jeśli nie, to mamy problem. Co prawda, mamy system podpowiedzi, ale nie uzyskamy z niego informacji co z czym połączyć, a jedynie trop na którym należy się skoncentrować. Trop ten jest dosyć ogólną informacją , więc nawet korzystając z tych wskazówek można utknąć lub w akcie desperacji próbować łączyć wszystko ze wszystkim. Co więcej, podobne stwierdzenie można powiedzieć o innym typie łamigłówek, a mianowicie o hipotezach. Działa to w ten sposób – wybieramy dwa obrazki przedstawiające konkretne osoby, miejsca lub zdarzenia oraz kluczyk z etykietką na której jest jakaś czynność np. „zabił”, „zastraszył” albo „finansował”. Kluczyk wkładamy do kłódki i przekręcamy. Jeśli wszystko dobraliśmy dobrze, to kłódka się otworzy, co również oznacza postęp w grze. Szukanie tych połączeń lub hipotez może być frustrujące, zwłaszcza jeśli sprawdziło się wiele kombinacji, a efektu nie było żadnego. Cóż, twórcy od początku obiecywali, że „Chronique des Silencieux” nie jest tytułem, który prowadzi gracza za rączkę i faktycznie tak tutaj jest.
Chronique des Silencieux 03.jpg
Oprawa graficzna to kolejny aspekt, który wyróżnia ten tytuł. W końcu ile znacie przygodówek z widokiem w rzucie izometrycznym? Z nowszych gier kojarzę tylko dwie części „Stasis”, a poza tym nic. Owszem, taki widok nie jest dla mnie niczym nowym ani czymś, czego nie lubię, ale kojarzy mi się on z produkcjami należącymi do innych gatunków powstałymi jeszcze w poprzednim stuleciu np. RPG (dwie pierwsze odsłony serii „Fallout”) czy RTS („Theme Hospital”). Tutaj strona wizualna przywołuje wspomnienia z tamtych lat, ale nie oznacza to, że jest ona na poziomie wspomnianych „staroci”. Jest ona bowiem naprawdę ładna, kolorowa. Widać, że autorzy ręcznie rysując zarówno tła, jak i postacie wykonali naprawdę dobrą robotę. Owszem, można dostrzec kilka drobnych niedociągnięć, to mnie najbardziej przeszkadzał jeden fakt – ten, że gra automatycznie przybliża lub oddala widok np. w zależności od tego, w jakiej jesteśmy lokacji. Osobiście bym wolał aby stopień oddalenia był ustalony na stałym poziomie, a gracz, w zależności od swoich preferencji, mógł sam go przybliżać lub oddalać np. za pomocą rolki myszy. Poza tym grafika jest naprawdę ładna, a określenie, jakie najlepiej ją opisuje to „prosta (bez fajerwerków), ale schludna i czytelna”.

Podczas zabawy towarzyszy nam całkiem miła i przyjemna dla ucha muzyczka. Owszem, czasem nie słychać jej wcale, a poza tym ilość kawałków nie jest nieskończona, więc się one powtarzają, ale nie dzieje się to aż tak często, by w czymkolwiek to przeszkadzało. Poza tym w chwilach, w których muzyczka milczy do naszych uszu docierają odgłosy otoczenia np. gwar z pobliskich straganów mijanych na ryneczku labo brzęk szklanek w barze. Dzięki temu można się lepiej wczuć w klimat tamtego miejsca i tamtych czasów. Fajną opcją związaną ze stroną audio jest też fakt, że Eugene nosi ze sobą dyktafon, dzięki czemu może nagrywać np. ścieżkę z płyty odtwarzanej przez adapter. Oczywiście, twórcy nie zaimplementowali tego tylko w ramach ciekawostki, gdyż czasem musimy coś nagrać, by móc z fabułą ruszyć dalej. Generalnie, stronę audio zaliczam na plus, ale byłby on większy, gdyby nie jeden fakt – głosy postaci słyszymy jedynie w cut – scenkach, natomiast podczas „zwykłych” dialogów już nie.
Chronique des Silencieux 06.jpg
Na uwagę zasługuje tez sterowanie. Teoretycznie jest to klasyczne point and click, gdzie wszystkie polecenia wydajemy przez klikanie myszą. Oprócz tego, jeśli komuś to bardziej pasuje, można poruszać się za pomocą klawiatury (kombinacja WSAD plus lewy Shift do biegania). O tym, jak należy tworzyć połączenia już wspomniałem, czas więc powiedzieć o pewnej, na szczęście małej, niedogodności. Wiąże się ona m. in. z czytaniem dokumentów. Często bowiem tekst w nich jest napisany albo małą, albo niezbyt czytelną czcionką, więc aby zapoznać się z jego treścią należy sobie go przybliżyć za pomocą lupy. Powoduje to, że na ekranie wyświetla się jedynie część tego, co czytamy i aby zobaczyć resztę należy go przesunąć. Niestety, nie da się tego zrobić czymś, co się z tym w sposób naturalny kojarzy, czyli rolką myszy. Można to zrobić przez najechanie kursorem na dół ekranu, by zmienił się on w strzałkę, a potem przesunięcie go we właściwym kierunku. Jest też coś, co można uznać zarówno za zaletę, jak i wadę. Chodzi o to, że aby wykonać jakąś czynność np. z kimś porozmawiać musimy do tej osoby podejść i kliknąć na dymek widoczny nad nią. Tyle, że ten dymek, nie znajduje się nad każdym człowiekiem napotkanym na naszej drodze, ale jedynie nad tymi istotnymi dla fabuły. Z jednej strony upraszcza to rozgrywkę, bo nie musimy podchodzić do każdego i go zagadywać, by przekonać się, że nie ma nowych tematów do obgadania (co można uznać za coś dobrego), a z drugiej strony to ogranicza swobodę poczynań gracza (co może być czymś złym). Do tego wszystkiego można się przyzwyczaić, więc sterowanie jako całość również zaliczę na plus.

Czy warto więc sięgnąć po „Chronique des Silencieux”? W mojej opinii tak, ale pod pewnymi warunkami. Po pierwsze trzeba znać język angielski na poziomie co najmniej średni plus, a po drugie trzeba lubić gry trudne i takie, które nie przechodzą się same. Jeśli te rzeczy nie są dla was przeszkodą, to otrzymacie produkcję z całkiem niezłą fabułą, wymagającymi zagadkami, dobrą oprawą audio – wizualną i prostym w obsłudze sterowaniem. Owszem, w każdym z tych aspektów można by coś poprawić, ale i tak jest naprawdę dobrze. Zagrajcie, bo warto.

OCENA GRY 7,5/10

ZALETY:

+ niezła fabuła
+ dużo (trudnych) zagadek nieprzedmiotowych
+ ładna oprawa graficzna
+ przyjemna muzyka
+ proste sterowanie

WADY:

- niewielkie niedoróbki graficzne
- głosy postaci słyszalne jedynie w przerywnikach filmowych
- czasem interfejs jest nieintuicyjny
- brak wersji polskiej (dla niektórych)
Chronique des Silencieux 09.jpg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Chronique des silencieux”