Unusual Findings - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 3273
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 76 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 57 razy
Płeć:

Unusual Findings - recenzja

Post autor: Adam_OK » 31 grudnia 2022, 16:51

okładka.jpg
Sentyment to potężna broń. Dzięki niemu to, co było kiedyś, najczęściej w dzieciństwie lub w latach młodości, wydaje się takie fajne i przyjemne. I nawet, jeśli wokół była szara rzeczywistość, z którą musieli zmagać się ówcześni dorośli i w której dla wielu było trudno, to dla osoby wspominającej tamten okres sentyment sprawi, że zobaczy ona tylko te dobre kwestie, a te złe pominie lub o nich zapomni. Tak jest dla mnie i dla osób z mojego pokolenia z latami 80-tymi poprzedniego stulecia. Doskonale wiedza o tym osoby ze studia Epic Llama, którzy stworzyli i niedawno wypuścili grę bazującej na nostalgii do tamtego okresu. Jaka ona jest, to postaram się przybliżyć Wam w tym tekście.

Głównymi bohaterami tej produkcji są Vinny, Tony i Nick – trzech nastolatków żyjących w małym amerykańskim miasteczku w dekadzie wspomnianej we wstępie. Wszyscy trzej zostali uziemieni przez swoich rodziców, co było kara za zniszczenie ogródka sąsiadki jednego z nich. Nie poddali się oni jednak karze dobrowolnie, ale szybko „dali nogę” ze swoich pokojów, a skusiła ich do tego możliwość obejrzenia w telewizji(dzięki nielegalnemu sygnałowi) nagich pań. Taki przynajmniej był plan, ale on nie wypalił, gdyż zamiast oglądać to, co nastoletni chłopcy lubią najbardziej trafili na sygnał nadany z jakiegoś statku kosmicznego. Co ciekawe, chwilę potem nasi bohaterowie widzieli, jak coś rozbiło się w pobliskim lesie. Ruszają więc na swoich wypasionych rowerach, by sprawdzić co to było. Tak zacznie się ich przygoda, która zaprowadzi ich nie tylko w różne rejony ich miasteczka (a później także sąsiedniego), ale także do tajnego laboratorium. Będą mieć też bardzo bliskie spotkania z kosmitami (tak, będzie ich więcej niż jeden!), a z nimi jak to z ludźmi – jedni będą dobrzy, a inni źli. Nasza ekipa zostanie wciągnięta w konflikt między dwoma rasami obcych i będzie musiała opowiedzieć się po jednej ze stron, gdyż w przeciwnym razie Ziemię czekałaby zagłada. Jak to się skończy – nie zdradzę, tym bardziej, że są możliwe trzy różne opcje dojścia do napisów końcowych. Poza tym dotarcie do nich zajmuje ponad osiem godzin, co jest wynikiem co najmniej dobrym. Co więcej, jakościowo też jest dobrze. Co prawda, opis jaki tu zamieściłem sugeruje sztampowość i małą oryginalność fabuły (z czym trudno się nie zgodzić), ale mimo tego historia potrafi wciągnąć i przykuć do monitora. Zapewne trochę w tym zasługa sentymentu, ale nie tylko.
Unusual Findings 03.jpg
Zagadkowo jest również nieźle, choć tak do końca to sam tego nie wiem. Jak to możliwe? Jest to powiązane ze wspomnianymi trzema możliwymi finałami całej opowieści. Podczas rozgrywki kilka(naście) razy podczas dialogów wybieramy jedną z dostępnych opcji, które decydują, jaką ścieżką podążymy. W zależności od niej część zadań wystąpi, a część nie. Oczywiście, niektóre zagadki są obligatoryjne, ale część jest opcjonalna. Po ukończeniu gry mamy podsumowanie, na którym widać, ile z nich udało nam się przejść (u mnie to było bodajże 9/18, czyli połowa). No dobrze, a jakie były te, z którymi się zmierzyłem? W zdecydowanej większości były one przedmiotowe, a więc wymagały użycia odpowiedniego przedmiotu z naszego ekwipunku w odpowiednim miejscu. Zazwyczaj z zawartości kieszeni korzystało się zgodnie z ich przeznaczeniem, więc większych problemów z tym nie było. Czasem trzeba było też zdobyć jakiś prosty (trzycyfrowy) kod do zamka albo skojarzyć pewne fakty i zrobić miksturę na szybki wzrost roślinek, co wymagało nieco pomyślunku, ale często też trzeba było zgromadzić właściwe rzeczy w ekwipunku, by osiągnąć cel. Jeśli zaś idzie o łamigłówki typu puzzle, slidery czy układanie podartych papierów z wielu fragmentów, to trudno mi sobie teraz coś takiego przypomnieć, co sugeruje, że albo nie było ich wcale, albo było bardzo niewiele i niczym się nie wyróżniały, przez co zaginęły w mrokach mej pamięci. Na dodatek czasem trzeba skorzystać z rozwiązania siłowego, choć na szczęście zginąć w grze nie można. Ogólnie więc ten element wypada przyzwoicie, ale do doskonałości trochę zabrakło.

Dla równowagi omówię teraz coś, co się wręcz wylewa podczas rozgrywki. To wspomniana nostalgia i sentyment do lat 80-tych poprzedniego stulecia objawiające się w licznych nawiązaniach do ówczesnych dzieł popkultury. Już na „dzień dobry” przez krótki moment możemy pograć w „Space Invaders”. Poza tym jeden z trójki przyjaciół wygląda bardzo podobnie do Marty'ego McFly z „Powrotu do Przyszłości”, a drugi to młodociana wersja Johna Rambo. Do tego natrafimy na wiele plakatów, figurek i innych odniesień do „Gwiezdnych Wojen” czy „Conana”. Nie zabrakło nawiązań do gier z tamtych lat, natrafimy też na sprzęt do grania z tamtej epoki, jak choćby kultowy Commodore 64. Mi osobiście najbardziej spodobał się fragment rozgrywki kojarzący się bardzo mocno ze słynnym pościgiem w wagonikach kopalnianych w filmie „Indiana Jones i Świątynia Zagłady”. Generalnie było tego całe mnóstwo i to nie tylko w warstwie wizualnej, ale również muzycznej. Podano to w sposób bardzo umiejętny, bo nie było to jakieś strasznie nachalne. A znalezienie wszystkich odniesień to wyzwanie dla prawdziwego maniaka, jestem ciekawy, czy komuś się to udało.
Unusual Findings 04.jpg
Na pewno udało się ekipie od Epickiej Lamy stworzyć bardzo klimatyczną i ładną oprawę graficzna. Mamy tu do czynienia z pixel artem, ale tym „ładniejszym”. Oznacza to, że jest ona naprawdę szczegółowa, kolorowa i ogólnie robi naprawdę dobre wrażenie, mimo iż dość łatwo jest dostrzec poszczególne piksele. Co więcej, nie tylko statyczne obrazki prezentują się udanie, ale również podczas normalnej rozgrywki patrząc na efekt pracy grafików, na animacje czy cut-scenki można je po prostu podziwiać, bo wykonano je na wysokim poziomie. Zagrajcie sami, a przekonacie się, że mam rację.

W zasadzie to samo można powiedzieć o stronie audio. Przede wszystkim na plus należy zaliczyć kilka licencjonowanych utworów muzycznych „z epoki” z „You spin me right round (like a record)”,które z głośników lub słuchawek popłynie już na „dzień dobry”, na czele. Do tego naprawdę dobrze brzmiące wszelkiego rodzaju dźwięki i odgłosy, a także świetnie dobrani aktorzy głosowi. Tej produkcji w warstwie audio nie brakuje niczego, więc jest to kolejny punkt na liście zalet tej gry.

Ostatnim wymienionym, choć nie znaczy to, że nie istotnym, plusem jest humor. Podczas tych kilku godzin spędzonych przed ekranem uśmiechałem się wiele razy. Owszem, część tych sytuacji wiązała się z odnalezieniem jakiegoś nawiązania do tego czy innego dzieła popkultury, ale nie tylko. Było tu całkiem sporo zabawnych dialogów i śmiesznych sytuacji niezależnych od tych nostalgicznych „wycieczek” do czasów moich lat szkolnych. To po prostu zabawna gra i tyle.
Unusual Findings 06.jpg
Jak możecie się domyślać, szczerzę tę grę Wam polecam. Jest całkiem długa, wciągająca, ma bardzo dobrą oprawę audio – wizualną, sporo humoru i nawiązań do innych dzieł. Czy możnaby coś tu zrobić lepiej? Na pewno mogłoby być nieco więcej zagadek nieprzedmiotowych, a i fabule nie zaszkodziłoby nieco więcej oryginalności (znowu to ratowanie świata i kosmici), ale i tak dzieło studia Epic Llama jest godne polecenia wszystkim przygodomaniakom.

OCENA GRY: 8/10

ZALETY:

+ długa i wciągająca fabuła
+ ogólnie rzecz biorąc zagadki
+ grafika
+ muzyka, dźwięki i dubbing
+ humor
+ nawiązania do dzieł popkultury

WADY:

- przydałoby się nieco więcej oryginalności w opowiadanej tu historii
- nie pogardziłbym kilkoma dodatkowymi zagadkami nieprzedmiotowymi
Unusual Findings 10.jpg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Unusual Findings”