Case of the crabs: rehash, A - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 3172
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 71 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 48 razy
Płeć:

Case of the crabs: rehash, A - recenzja

Post autor: Adam_OK » 18 maja 2022, 18:56

Obrazek

W jednym z ostatnich tekstów pisałem o modzie. Jedną z tych, które mają się dobrze w ostatnich latach jest ta na wszelkiego rodzaju remastery, remake'i, rebooty itp. Niedawno taki los spotkał grę wypuszczoną szesnaście lat wcześniej jako darmową produkcję flashową o tytule „A case of the crabs”. Jej twórcy, studio Pinhead Games, pokazali światu jej odnowioną i uwspółcześnioną wersję. Jaka ona jest, to opiszę pokrótce.

Na początek napiszę, że w oryginał nie dane mi było zagrać, choć swego czasu miałem na to ochotę (zabrakło czasu), głównie dlatego, że jest cała seria, której głównym bohaterem jest Nick Bounty. Ma to też swoje zalety – mogę opisać tę produkcję bez sugerowania się tym, co było wcześniej. Mam to też swoje wady, bo nie wiem, co się zmieniło i jak bardzo, mimo to zamierzam podzielić się z wami swymi wrażeniami, tym bardziej, że już kiedyś recenzowałem grę, która miała swoją darmową wersję („Morningstar: Descent to Deadrock”), więc myślę, że sobie poradzę ;P . No dobrze, napisałem już kilka zdań, ale jeszcze nie zacząłem tematu. Przejdźmy więc do sedna – gra zaczyna się, gdy do biura Nicka przychodzi ktoś ze skrzynką. Nim zdąży on powiedzieć, kim jest i czego chce, to pada martwy, bo ktoś wbił mu nóż w plecy. Ze skrzynki wychodzi krab, więc wiadomo, że te skorupiaki są istotną wskazówką. Poza tym trzeba się dowiedzieć kim jest ofiara (co jest niezbędne w ustaleniu najpierw podejrzanych, a potem sprawcy zabójstwa), a w tym celu znacznie pomoże zdjęcie jej odcisków palców. Trzeba najpierw przypomnieć sobie, jak się to robiło, a potem można przejść dalej – do rozmów ze świadkami, podejrzanymi oraz innymi osobami, które mogą pomóc w śledztwie. A to doprowadzi Nicka do bossa miejscowego półświatka. Szkoda tylko, że stanie się to tak szybko – mi ukończenie gry zajęło niecałą godzinę, a kilka razy musiałem się zastanowić jak coś zrobić, by ruszyć fabułę do przodu. Na szczęście ta ostatnia jest dosyć ciekawa, choć nasz bohater nie ustrzegł się kilku kardynalnych błędów znanych np. z wielu filmów czy seriali takich jak konfrontacja z głównym złym w sytuacji jeden na jeden i pokazywanie mu jedynego dowodu jego winy. Można to jednak wybaczyć, bo generalnie przy tej grze czas spędziłem miło i przyjemnie, a to najważniejsze.

Obrazek

Zagadkowo za to mogło by być nieco lepiej. Mam tu głównie na myśli łamigłówki, bo w tym tytule dominują zadania ekwipunkowe. W zasadzie można powiedzieć, że występują one TYLKO I WYŁĄCZNIE, bo innych nie ma. Są one stosunkowo proste, gdyż w naszych kieszeniach nie nosimy zbyt wielu przedmiotów jednocześnie (mniej więcej pięć sztuk, plus minus jedna). Oczywiście, możemy ze sobą łączyć to, co akurat posiadamy, gdyż wielokrotnie jest to wręcz konieczne, aby popchnąć akcję do przodu. Generalnie więc ta gra nie należy do trudnych, a jedyne problemy jakie napotkamy podczas rozgrywki polegają głównie na tym „gdzie, do cholery, jest coś, co mogę użyć w danym punkcie”, a nie na „utknąłem i nie mam zielonego pojęcia, co należy zrobić dalej”.

Całkiem dobrze jest za to, jeśli idzie o oprawę graficzną. Mamy tu ponownie do czynienia paletą barw ograniczoną do czerni, bieli i różnych odcieni szarości, co ma pomagać budować klimat noir (tym bardziej, że Nick nosi długi płaszcz i kapelusz). Co prawda, nie uzyskano go tu aż tyle, co np. w opisywanym niedawno przeze mnie „Chicken Police”, niemniej doceniam starania twórców, bo trochę tego klimatu jest (byłoby go więcej gdyby padał deszcz). Poza tym całkiem udane są animacje postaci czy też wygląd odwiedzanych przez nas lokacji. Owszem, ani jednych, ani drugich nie napotkamy dużo (raptem po kilka), ale czego innego się spodziewać, skoro gra jest bardzo krótka? Wydaje mi się też, że panie i panowie z Pinhead Games woleli pójść w jakość, niż w ilość, a z końcowego efektu zarówno oni, jak i my (gracze) możemy być zadowoleni.

Obrazek

Podobne zdanie można napisać o muzyce i dźwiękach. Ilościowo również i pod tym względem szału nie ma, ale jakościowo jest co najmniej przyzwoicie. W czasie rozgrywki przygrywa nam bowiem przyjemna i miła dla ucha muzyczka, a i do odgłosów otoczenia czy też do głosów bohaterów też nie mogę się przyczepić. Twórcy i w tym zakresie wykonali solidna robotę, więc na tym ten wątek zakończę.

Obrazek

Czas też pomału kończyć ten tekst. Jest on znacząco krótszy od moich standardowych recenzji, ale skoro gra do najdłuższych nie należy (delikatnie mówiąc), więc i za bardzo nie ma o czym pisać. Generalnie jest to całkiem niezła produkcja, którą ze względu na czas trwania rozgrywki należałoby bardziej potraktować jako demo kolejnych części (a z menu gry jest dostępny trailer kolejnej odsłony), niż jako pełnoprawny tytuł. Nie żałuję jednak, że w niego zagrałem i chętnie zapoznam się z kolejnymi przygodami Nicka Bounty'ego, do czego również i was zachęcam.

OCENA GRY: 5,5/10

ZALETY:

+ niezła fabuła
+ klimatyczna oprawa graficzna
+ dobra warstwa audio

WADY:

- zdecydowanie za krótka
- brak zagadek nieprzedmiotowych

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Case of the crabs: rehash, A”