Orwell: Ignorance is Strength - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
DirkPitt1
Publicysta
Posty: 511
Rejestracja: 08 lipca 2015, 13:42
Podziękował(a): 14 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 37 razy
Płeć:

Orwell: Ignorance is Strength - recenzja

Post autor: DirkPitt1 » 21 lutego 2021, 20:49

1971 – W USA grupa obywateli włamuje się do lokalnego biura FBI i kradnie przechowywane tam akta. Wychodzi na jaw wielka afera związana z programem COINTELPRO i podsłuchiwaniem Amerykanów przez ich własne służby.
1975 – Komisje Pike’a i Churcha ujawniają, że NSA podsłuchiwało Amerykanów. Programy Shamrock i Minaret służyły do gromadzenia informacji o osobach uznawanych za „szkodliwe”, w tym obrońców praw obywatelskich i przeciwników wojny w Wietnamie. Podsłuchiwani są m. in. Martin Luther King czy Muhammad Ali.
1984 – Rok, w którym rozgrywa się słynna powieść George’a Orwella. Świat nie wygląda jak w tej książce, ale są kraje, gdzie niewiele brakuje. W takich Niemczech wschodnich mówi się, że STASI ma swojego człowieka pod każdą dziurką od klucza.
2013 – Rewelacje Snowdena obiegają świat. USA znów podsłuchuje nie tylko resztę świata, ale i własnych obywateli. Próbujące złapać Snowdena Stany wywołują incydent dyplomatyczny, zmuszając do lądowania samolot prezydenta Boliwii. Podsłuchiwana kanclerz Merkel żąda śledztwa. „Rok 1984” jest niemal faktem.
2015 – Pierwsze orwellowskie teleekrany stają się rzeczywistością. Część smart TV Samsunga, umożliwiających sterowanie głosem, ma stale włączony mikrofon, który wysyła przechwycone rozmowy do „chmury” w celu rozpoznawania poleceń głosowych. Jak u Orwella, użytkownicy nigdy nie wiedzą czy ktoś ich akurat nie słucha.
2016 – Grupa ShadowBrokers kradnie i ujawnia exploity NSA wykorzystywane przez rządową grupę hakerską TAO. Kolejne państwo wprowadza swój odpowiednik amerykańskiego programu inwigilacyjnego. Program ten nosi nazwę Orwell.
2017 – Wikileaks publikuje tzw. Vault 7, zestaw ponad 8700 dokumentów wykradzionych z CIA, zawierających m. in. opisy narzędzi hakerskich, używanych do inwigilacji.
2018 – Program Orwell zostaje rozszerzony…

Wszystkie wydarzenia opisane w powyższym akapicie są prawdziwe (poważnie)… z pewnym wyjątkiem. Tak naprawdę w 2016 roku pojawił się Orwell Keeping an Eye on You, a w 2018 Orwell Ignorance is Strength… Jeśli czytaliście moją recenzję pierwszej części Orwella, to pewnie zauważyliście, że wstęp jest bardzo podobny, z kilkoma tylko zmianami. Dokładnie takie samo wrażenie miałem grając w tę grę. O co mi chodzi? O tym za chwilę.
Ignorance is Strength to kontynuacja gry Orwell Keeping an Eye on You. Akcja dzieje się równolegle z wydarzeniami przedstawionymi w poprzedniej grze. Tym razem gracz wcieli się w agenta Biura, agencji wywiadowczej Państwa. Państwo zainteresowało się blogerem, który groził telefonicznie wojskowemu z Pargazji, a wojskowy krótko potem zniknął. Cała sprawa nie zainteresowałaby wywiadu, gdyby nie to, że Oleg Bakay, wspomniany wojskowy, był ich informatorem. No i oczywiście gracz musi dowiedzieć się, co się właściwie wydarzyło i gdzie się podział Bakay, zbierając dowody przy użyciu Orwella, tego samego Orwella, który ponoć jest dopiero testowany i niestosowany w praktyce, jak dowiedzieliśmy się w poprzedniej grze. Najwyraźniej władze Państwa nie mają wielkich oporów przed obchodzeniem swoich własnych zasad (zupełnie jak NSA, obchodzące zakaz szpiegowania Amerykanów, przez pozyskiwanie tych informacji od Brytyjczyków, w ramach współpracy wywiadowczej krajów Pięciogra Oczu). Nie dość, że Orwell jest już aktywnie wykorzystywany, to jeszcze ma kilka ulepszeń, względem wersji dostępnej dla cywilnych śledczych, ale o tym później.
Obrazek
Obrazek
Tym razem gra jest krótsza, bo składa się z 3 rozdziałów, obejmujących trzy kolejne dni. Położono też nacisk na inne kwestie, bo szybko okazuje się, że bloger, Raban Vhart, nie jest przychylnie nastawiony wobec Państwa i pisze artykuły stawiające najwyższe władze państwa i sąsiedniej Pargazjji w złym świetle. To oczywiście z automatu oznacza, że jest „winny”, więc śledztwo szybko zmienia się w szukanie „haków” na Vharta, a jeśli to się nie uda, wygrzebania jakichś brudów na członków jego rodziny, w myśl słów Jewgienija Berii „Znajdźcie mi człowieka, a ja znajdę wam zbrodnię” i zgodnie z najlepszymi naukami kardynała Richelieu, który stwierdził „Dajcie mi stronę tekstu napisaną przez najuczciwszego człowieka, a ja znajdę tam coś, za co będzie można go powiesić”. W końcu facet ma liczbę czytelników liczoną w setkach tysięcy, więc nie można go po prostu uciszyć i zrobić z niego męczennika, przy okazji potwierdzając część jego twierdzeń, ocierających się o teorie spiskowe. Znacznie lepiej go zdyskredytować (zupełnie jak taktyki akcji „pod fałszywą flagą” i „operacji informatycznych w celu popsucia opinii” z rewelacji Snowdena). W tle przewija się też kwestia uchodźców wojennych.

A jak to wszystko wygląda od strony technicznej? Większość po staremu. Gra wciąż polega na przebijaniu się przez duże ilości tekstu i przeciąganiu odpowiednich informacji do profilów podejrzanych. Pewną różnicę stanowi wprowadzenie na stałe upływu czasu. W poprzedniej grze czasówki zdarzały się tylko w pewnych momentach, a teraz przetworzenie każdej informacji zajmuje 10 minut czasu gry, a użycie nowego narzędzia, influencera, nawet pełną godzinę. To sprawia, że nie można już wrzucać wszystkiego o obiektach, jak leci. Trzeba selekcjonować informacje i wybierać tylko te istotne, żeby zmieścić się w wyznaczonym czasie. Wciąż mamy do dyspozycji trzy podstawowe narzędzia, czyli przeglądarka to przeglądania internetu i rozmaitych baz danych, podsłuch, dający wgląd w rozmowy telefoniczne, e-mailowe i komunikatorowe celów, oraz narzędzie do włamać, pozwalające zajrzeć na podłączony do internetu komputer czy telefon. W tym ostatnim przypadku zaszły pewne zmiany. Niektóre urządzenia są lepiej zabezpieczone i wymagają znajomości hasła, ale nigdy nie jest to nic skomplikowanego i można mieć pewność, że jest nim któraś z informacji, zebranych w profilu obiektu. Podobnie przeglądarka wymaga teraz czasem przeciągnięcia odpowiedniego słowa w pole wyszukiwania, np. żeby wyciągnąć „prywatne” zdjęcia, przechowywane w chmurze (no cóż, nie istnieje żadna chmura, są tylko komputery innych ludzi i zawsze znajdą się ciekawscy, którzy chętnie tam zajrzą). Ostatnim narzędziem, do którego dostęp zostaje odblokowany w trzecim rozdziale, jest influencer, pozwalający na wybranie kilku wyrwanych z kontekstu informacji, stworzenie z nich spójnej narracji i rozprzestrzenienie jej w mediach społecznościowych, żeby zdyskredytować Vharta. Brzmi to może ekscytująco, ale sprowadza się do wrzucenia danych do profilu obiektu, a już sama Ampleford, oficer prowadząca gracza, przygotuje narrację. Samo jej rozprzestrzenianie też jest automatyczne. Tyle dobrego, że zwykle jest czas na zebranie kilku różnych narracji i można zdecydować, której z nich użyć.

Z innych nowości, na początku gry wypełnia się test, mający sprawdzić predyspozycje do tej pracy, ale tak naprawdę niczemu on nie służy (chociaż przedstawia ciekawy dylemat, udostępniłbyś służbom swoje informacje medyczne, czy dane z profilu w aplikacji randkowej i co zawiera bardziej wrażliwe informacje). W zależności od decyzji gracza, Ampleford może raz nawiązać do zaznaczonych odpowiedzi w krótkim komentarzu, czy wspomnieć o teście w jednym z zakończeń, ale to tyle. Istnieje też opcja importu zapisów z poprzedniej części, co wpływa na nagłówki artykułów, dotyczących sprawy zamachów z pierwszej części i może też doprowadzić do krótkiej rozmowy z Symesem, oficerem prowadzącym z poprzedniej gry. Decyzje podjęte w jedynce mogą również znacząco wpłynąć na los pewnej postaci w dwójce. Ostatnią nowością jest fakt, że tym razem rozmowy telefoniczne nie są wyłącznie transkrypcjami, ale mają też nagrane głosy. To zmiana na plus, zwłaszcza w momencie, gdy na bieżąco słuchamy opisu akcji komandosów, mających znaleźć Bakaya. Głosy dodają znacznie więcej dynamiki, w porównaniu z czytaniem transkrypcji, czy krótkiego podsumowania kontrolera, po akcji. W sumie na papierze trochę tych zmian się pojawiło, ale jednak w praktyce gra się niemal identycznie. W kwestiach technicznych też niewiele się zmieniło. To wciąż grafika 2D, z przewagą tekstu i ilustracjami w stylu low-poly i niezła, ale niezapadająca w pamięć muzyka i brak okazji do większego wysiłku umysłowego (w kwestii braku zagadek przedmiotowych to dla tej akurat gry plus, ale już odgadywanie haseł do komputerów mogłoby być większym wyzwaniem). Gra ciągle ma te same minusy, na które narzekałem przy poprzedniej części. Całkowicie pomija kwestię metadanych, boi się osadzenia akcji w istniejących krajach (to dla mnie jej największy problem) i nie ma polskiej wersji językowej, co przy tej ilości tekstu będzie męczące dla słabiej operujących językami obcymi. Tym razem też nie da się przegrać, nie ważne jak nieudolnym agentem się okażemy. Ostatni minus, to odrobinę wolniejsze przeciąganie informacji do profilu obiektu, niż w jedynce. Tam wystarczyło najechać myszą na aktywną informację i od razu przeciągnąć. Tutaj jakoś nie zawsze da się od razu złapać tekst i trzeba poczekać te pół sekundy, aż się wyświetli okienko z podsumowaniem informacji. Niby nic, a denerwuje.
Obrazek
Obrazek
To zdecydowanie nie jest gra dla osób, które nie lubią dużo czytać, albo kiepsko sobie radzą z angielskim. Sama rozgrywka, mimo wprowadzenia kilku nowości, nie jest już tak świeża jak w pierwszej części, a w dodatku gra jest krótsza. Ma za to ciekawą historię, wciąż jest oryginalna i znów porusza ciekawą tematykę, tym razem fake newsów i jak łatwo w dzisiejszym świecie kogoś zdyskredytować. Ocena: 8

Plusy:
Tematyka
Oszczędna, ale estetyczna grafika
Pewna nieliniowość
Udźwiękowione rozmowy
Ciekawa historia z kilkoma możliwymi zakończeniami
Niezła muzyka
Decyzje z jedynki mają pewien wpływ na sytuację w dwójce
Parę nowości…

Minusy:
…które nieszczególnie przekładają się na zmianę sposobu rozgrywki
Brak polskiej wersji językowej
Dla nielubiących czytać, masa tekstu
Akcja osadzona w fikcyjnym kraju
Formuła gry straciła trochę świeżości
Znów pominięto kwestię metadanych
I znów masa pewnych słów kluczowych może ściągnąć na mnie uwagę NSA
- Bruno, ty chyba masz paranoję.
- Paranoja jest wtedy, gdy nikt nie chce cię zabić. -BS3

ODPOWIEDZ

Wróć do „Orwell: ignorance is strength”