Eastshade - minirecenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Drenz
Publicysta
Posty: 248
Rejestracja: 30 października 2018, 11:26
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: http://forum.przygodomania.pl/viewtopic ... 091#p61091
Podziękował(a): 4 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 10 razy
Płeć:

Eastshade - minirecenzja

Post autor: Drenz » 19 listopada 2020, 21:30

Gdyby w Eastshade był rozwój postaci a za wykonywanie zadań wpadały punkty doświadczenia to mielibyśmy do czynienia z przyzwoitym erpegiem. Tymczasem w grze wędrujemy po otwartym świecie, odkrywamy jego tajemnice i rozwiązujemy problemy jego mieszkańców. Te ostatnie są też powiązane z naszym głównym zadaniem – namalowaniem 4 określonych obrazów dla naszej matki. Niby proste, ale aby na przykład namalować krajobraz z najwyższego punktu w mieście musimy wykonać dla naukowca misję z gorącymi źródłami. Dopiero wtedy uzyskamy stosowne pozwolenie, aby tam wejść a to trochę potrwa, bo gorące źródła są rozmieszczone w odległych miejscach. Zresztą główny wątek bardzo szybko ustępuje eksploracji i wykonywaniu questów.

Zadań w grze nie brakuje. Wiele z nich jest powiązanych ze sobą a także zbliżają nas do głównego celu. Dlatego warto zająć się każdym. W niektórych, od naszych decyzji będzie zależeć to, jak się zakończą. Mieszkańców warto wypytywać o wszystko, nawet standardowe pytanie o miejscówkę czy rzecz rzuca nam światło czym się zająć. Niestety w większości przypadków, aby zrobić jakieś zadanie musimy zgodzić się je wykonać – dopiero wtedy w określonym miejscu pojawi się możliwość wykonania danej akcji. Czynności muszą być wykonane według określonej kolejności, nie natrafimy na nie przypadkiem.

Świat warto zwiedzać. Za każde nowo odkryte miejsce dostajemy punkt lub kilka punktów inspiracji. Zużywamy je później podczas tworzenia obrazów, dlatego warto tych punktów mieć z zanadrzu co najmniej 4 i oczywiście co najmniej tyle płócien. Nie ma tutaj znaczników, nie ma wykrzykników nad głowami. Od pewnego momentu dysponujemy mapą i na niej będą pojawiać się odkryte miejscówki. Dlatego trzeba być spostrzegawczym i dobrze orientować się co i gdzie się znajduje. Gra jest idealna dla osób, które lubią zatopić się w świat i odkrywać jego tajemnice bez trzymania za rączkę.

W grze występuje prosty crafting. Tworzymy potrzebne rzeczy jak namiot, płótna, czy tratwę. Dlatego najlepiej, gdy na swojej drodze zbieramy co tylko się da – wszystko się przyda. a jak mamy czegoś nadmiar to zawsze możemy sprzedać.

Graficznie gra potrafi zachwycić. Choć tekstury nie są wysokiej jakości, to gra światła wszystko nadrabia. W ciągu dnia dochodzi do zaćmienia słońca, dlatego barwy w ciągu dnia ulegają wielokrotnej zmianie, co jest miłe dla oka. Również podczas przygotowania sobie herbaty według własnego przepisu efektem ubocznym jest zmiana barw otoczenia.

Wykreowany świat potrafi przyciągnąć swoją oryginalnością. Nie mamy tutaj standardowych assetów, architektura jest w miarę oryginalna, postacie z jakimi rozmawiamy to antropomorficzne sowy, małpy, niedźwiedzie itp. Choć koty czy kury są takie jak w prawdziwym świecie :P W grze nie ma przemocy (no, może poza jednym króciutkim fragmentem rozgrywki, gdy dostajemy po łbie za nasze wścibstwo), więc jest idealna dla osób, które mają dość rozlewu krwi, chcą tylko eksplorować tajemnice świata i wykonywać zadania. Szkoda, że nie jest po polsku, bo pasowałaby dla starszych dzieciaków. Taka miła odskocznia od tego, co serwują obecnie gry.

Muzyka stoi na przyzwoitym poziomie, nie przeszkadza, umila wędrówkę, ale poza grą szybko o niej zapominamy, więc nie jest też jakaś wybitna. Jak dla mnie mogłaby być lepsza.

Eastshade przeszedłem w ramach Xbox Game Passa i nie wiem jak z wersjami na innych klientach typu Steam, czy pozostałych platformach, ale w grze co jakiś czas natrafimy na błąd, gdzie gra zacina się podczas rozmowy z niektórymi postaciami i musimy grę wyłączyć. O ile początek naprawiono łatką, tak dalej nie miałem możliwości rozmowy z paroma postaciami a tym samym wykonania dla nich zadań. Szkoda. Tym bardziej, że wczoraj pojawiła się kolejna łatka, ale już praktycznie ukończyłem grę i nie chciałem szukać pominiętych questów, szczególnie, że przypadkiem odkryłem iż jedne quest zaczął się po przeczytaniu książki... Mimo wszystko gra jest raczej już "połatana" i spokojnie można ją ukończyć.

Gra mnie wciągnęła. Z początku wydawała się nieco nudna, ale jak poznałem trochę świat i na czym głównie polega rozgrywka, tak wsiąknąłem na kilkanaście miło spędzonych godzin i z miła chęcią zagrałbym w kontynuację lub podobną wariację. Gdy pierwszy raz zetknąłem się z tą grą błędnie założyłem, że będzie to walking symulator za wysoką cenę z niewielką interakcją i zadaniami pokroju z Leaving Lyndow. Na szczęście okazało się inaczej i Eastshade jak najbardziej polecam tym, którzy chcą przy grze zrelaksować się i odetchnąć w innym, przyjaznym świecie.

8/10
Ostatnio skończone: Pathway, Dorfromantik, Shapik: The Moon Quest
Gram: Primal Light, Earthlock

ODPOWIEDZ

Wróć do „Eastshade”