Reversion - recenzja

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 3016
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 68 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 40 razy
Płeć:

Reversion - recenzja

Post autor: Adam_OK » 13 października 2021, 17:27

Obrazek

W ostatnich latach powstało wiele gier w odcinkach. Jedne były lepsze, inne gorsze. Jedne doczekały się kilku sezonów liczących po około 5-6 odcinków każdy, a inne nie zostały ukończone (nie powstało tyle rozdziałów, ile planowali twórcy). Niedawno wpadła mi na dysk gra stworzona prze 3f Interactive, którą nabyłem za stosunkowo nieduże pieniądze (3 epizody za około 30-40 złotych). Czy to były dobrze zainwestowane środki, czy też wyrzuciłem je w błoto? W tym tekście postaram się odpowiedzieć na to pytanie.

Głównym bohaterem jest (przez sporą część rozgrywki) bezimienny mężczyzna (jego imię poznajemy dopiero w finale drugiego chaptera), który budzi się w szpitalu i niczego nie pamięta. Amnezja to nie jedyna rzecz, która jest dziwna, a do tych nietypowych na pewno można zaliczyć obecność (i to dość mocno odczuwalną) uzbrojonych wojskowych oraz połówkę zdjęcia przedstawiającą najprawdopodobniej jakiegoś uczonego. Z pomocą jednej pacjentki nasza postać dowiaduje się, że jego luka w pamięci sięga... 20 lat (!), a przez ten czas władzę w mieście (A jest nim Buenos Aires) przejęli wojskowi, którymi dowodzi niejaki Sergio. Trzeba więc poznać całą prawdę oraz, jeśli będzie to możliwe, pokrzyżować szyki uzurpatorowi i przywrócić normalność. To ostatnie należy rozumieć nie jako naprawę tego, co zostało zepsute, ale jako niedopuszczenie do tego, by sprawy obrały zły obrót. A to ostatnie wiąże się z motywem podróży w czasie, który „przerabiany” był w popkulturze wielokrotnie. Tutaj został on wpleciony całkiem zgrabnie, przez co rozgrywka jest naprawdę ciekawa. Co prawda, za długa ona nie jest (łącznie jednokrotne przejście wszystkich rozdziałów zajmuje 6, może 7 godzin), ale na tyle mi się podobała, że każdy epizod przeszedłem dwukrotnie, aby zdobyć osiągnięcie na Steama „double winner”. Co więcej, chciałem (i to osiągnąłem) zdobyć wszystkie możliwe „acziki” ze wszystkich odcinków i gdy każdy z nich przechodziłem po raz drugi, a więc wiedząc co mam zrobić i co się wydarzy, to i tak czerpałem z tego przyjemność, a to chyba najlepiej świadczy o tym, że ta gra jest naprawdę ciekawa.

Obrazek

Na plus zaliczę również zagadki. Możemy znaleźć tu ich dwa rodzaje – ekwipunkowe i łamigłówki „puzzlowate”. Te pierwsze są logiczne, a zawartość naszych kieszeni używamy najczęściej zgodnie z przeznaczeniem danego przedmiotu. Co więcej – w tej produkcji zastosowano coś, z czym nie spotkałem się dotąd w grach „w kawałkach”. Chodzi bowiem o to, że zaczynając kolejny rozdział (drugi albo trzeci) mamy w inwentarzu dokładnie to samo, co mieliśmy kończąc poprzedni. Co więcej, ma to swoje uzasadnienie, gdyż w dalszych etapach często korzystamy z przedmiotów zebranych we wcześniejszych rozdziałach. Jeśli zaś chodzi o łamigłówki, to jest ich całkiem sporo, a najwięcej z nich znajdziemy w ostatnim epizodzie. Mamy wśród nich zagadkę z ustaleniem nazwisk kilku żołnierzy, mamy zadanie w stylu memo, mamy otwieranie drzwi wytrychami (ale nie takie upierdliwe, jakie było w pierwszym „Still Life”) czy też przestawianie dźwigni w tunelach metra. Poziom trudności tych zagadek w większości zbyt wykosi nie jest, ale i tak dają trochę satysfakcji z ich rozwiązania. Do wyzwań stawianych przed graczem zaliczyć też muszę mini – zręcznościówkę polegającą na uderzaniu młotkiem kretów wychodzących z dziury, którą zafundowano nam na jednym z początkowych etapów rozdziału trzeciego. Z jednej strony trzeba ją wygrać dwa razy (i dodatkowo raz przegrać), a do tego wymagane jest bodajże 20 skutecznych uderzeń z rzędu (czyli całkiem dużo). Z drugiej – te krety wyłażą stosunkowo wolno, więc nawet jeśli ktoś nie jest obdarzony małpią zwinnością, to i tak za drugim, maksymalnie trzecim podejściem osiągnie sukces. W sumie więc bilans (odnośnie tej zręcznościówki) wychodzi na zero, a jeśli mowa o wszystkich zadaniach ogólnie, to jest całkiem dobrze, choć oczywiście nigdy nie jest tak dobrze, aby nie mogło być lepiej. :P

Wizualnie gra prezentuje się naprawdę dobrze. Nie jest to może najnowsze i najlepsze 3D ze wszystkimi możliwymi bajerami typu ray-tracing, ale bardzo przyjemne 2D. Dlaczego przyjemne? Choćby z powodu jakości wykonania – zarówno postacie, jak i poszczególne lokacje (a zarówno tych pierwszych, jak i drugich przez całą rozgrywkę napotkamy naprawdę sporo) są bardzo starannie wykonane i animowane. Do tego należy dodać bardzo dobrze dobraną paletę kolorów, które są żywe i głęboko nasycone. Jak widać, nie zawsze potrzebne są fajerwerki, czasem wystarczy skorzystać a czegoś znanego od lat i zrobić to dobrze. Tak też postąpili graficy z 3f Interactive, za co należą im się duże brawa.

Obrazek

Na nieco mniejsze uznanie zasługują twórcy oprawy audio. Z jednej strony jest ona ciekawa, choćby dlatego, że wsłuchując się w muzykę można usłyszeć m. in. akordeon, który do najpopularniejszych instrumentów wśród twórców nie należy. Poza tym poszczególnych utworów jest wystarczająco dużo, przynajmniej na tyle, że się nie nudzą. Z drugiej – motyw słyszany w menu z czasem robi się nieco irytujący i drażniący uszy. Na szczęście tego samego nie mogę powiedzieć o wszelkiego rodzaju odgłosach czy dubbingu. Te pierwsze brzmią bardzo realistycznie, a ten drugi jest dobry dzięki dobrze dobranym aktorom głosowym do poszczególnych postaci. W sumie strona dźwiękowo – muzyczna zasługuje na solidną czwórkę w skali szkolnej.

Z innych elementów godnych uwagi należy wspomnieć o humorze. Podczas zabawy nieraz się całkiem szeroko uśmiechnąłem widząc takie czy inne wydarzenie na monitorze lub słysząc taką czy inną kwestię dialogową. Na szczególną uwagę zasługują tu choćby końcówka rozdziału drugiego, w której nasz bohater dowiaduje się, jakie ma imię (i jego reakcja na ten fakt) oraz początek trzeciego odcinka i dyskusja na temat tego, jak bardzo zapracowana jest (lub nie jest) Victoria (to ta pacjentka, o której pisałem na początku). Do tego należy dodać liczne nawiązania do dzieł popkultury takich jak „Gwiezdne Wojny” (ten moment, gdy jedna postać usiłuje użyć błyskawic Mocy), „Terminator”, „Indiana Jones” czy „Powrót do Przyszłości”. Oprócz tego pojawiają się też (co prawda na bardzo krótko, ale zawsze) postacie historyczne takie jak Diego Maradona. To wszystko sprawia, że odbiór tej produkcji jest jeszcze przyjemniejszy.

Obrazek

Jeszcze milej by było, gdyby w całość można było zagrać po polsku. Niestety, nasz rodzimy język (przynajmniej na chwile obecną, być może za jakiś czas się to zmieni) dostępny jest jedynie w pierwszym odcinku. Szkoda, bo jakość tej polonizacji jest co najmniej przyzwoita. Na szczęście do tego, aby dobrze się bawić nie jest wymagany jakiś szczególnie wysoki poziom znajomości języka angielskiego (są też i inne, ale o nich się nie wypowiadam, bo rozdziały drugi i trzeci przechodziłem w „lengłydżu”). Poza tym, z rzeczy wartych wspomnienia, można robić zapis w dowolnym momencie, choć dostępnych slotów za wiele nie ma (raptem po 9 na chapter). Wszelkie zaś czynności wykonujemy myszą, a jak to zrobić pokazane jest na planszy, która pojawia się na początku każdego odcinka.

Osobiście uważam, że „Reversion” to gra godna uwagi. Generalnie znajdziemy tu sporo elementów godnych uwagi jak całkiem niezła fabuła, zagadki czy grafika, a lista wad jest znacznie krótsza – poszczególne rozdziały mogłyby być nieco dłuższe, a muzyka czasami jest irytująca, ale całość jest bardzo przyjemna. Jeśli więc macie ją w swej bibliotece i zastanawiacie się czy warto ją uruchomić, to odpowiedź jest prosta – jak najbardziej. A jeśli w waszej kolekcji tego tytułu nie ma, to ten brak nadróbcie możliwie szybko.

OCENA GRY: 7,5/10

ZALETY:

+ ciekawa fabuła
+ zagadki
+ ładna grafika
+ humor
+ nawiązania do dzieł popkultury
+ polonizacja pierwszego rozdziału
+ oprawa audio (w większości)

WADY:

- trochę za krótka
- muzyka jest czasami irytująca

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

ODPOWIEDZ

Wróć do „Reversion”