From beyond: prologue - recenzja

Awatar użytkownika
Drenz
Publicysta
Posty: 133
Rejestracja: 30 października 2018, 11:26
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: http://forum.przygodomania.pl/viewtopic ... 091#p61091
Otrzymał(a) podziękowania: 3 razy
Płeć: Mężczyzna

From beyond: prologue - recenzja

Postautor: Drenz » 20 sierpnia 2019, 11:59

Obrazek
W ostatnich latach twórcy niezależni zalewają rynek gier video swoimi przeróżnymi produkcjami, z których pewna część stworzona jest na modłę gier wydawanych w latach 80. Zamiast realistycznej grafiki otrzymujemy kolorowe piksele na ekranie - jedne ładniejsze i dopracowane, inne z kolei ponad 30 lat temu byłyby powodem do wstydu. Jednak są produkcje, które odwołując się do zamierzchłej mechaniki, potrafią przykuć do ekranu monitora i sprawić, aby gracz poczuł się jak jego odpowiednik w latach 80. Czy coś takiego udało się studiu SuckerFree Games z ich „From Beyond Prologue”?

Fabuła osadzona jest w 1910 roku. Wcielamy się w postać profesora Crawforda Tillinghasta, który wyrusza do Europy, by w nienazwanych górach szukać śladów spowitej mitami osady. Odnajdujemy ją, a raczej to, co z niej zostało, i odkrywamy tajemnice, jakie kryje. Jak wskazuje tytuł, historia w grze jest wizją deweloperów o losach profesora przed akcją „From Beyond” – krótkiego opowiadania pióra H.P. Lovecrafta. Ogólnie fabuła jest ciekawa. W trakcie rozgrywki ciągle obecna jest tajemnica i chęć poznania zakończenia, co jednak udaje się w grach coraz rzadziej.

Produkcja Amerykanów jest mocno inspirowana Shadowgate z wersji NES z 1987 roku. Mamy więc widok przede wszystkim z pierwszej osoby, choć w wielu miejscach widzimy bohatera w trzeciej osobie. Jednak większość ekranu to interfejs zawierający komendy, spis ekwipunku (nie ma ikon, tylko nazwy przedmiotów), czy też teksty opisujące, co się właśnie dzieje na ekranie lub treści znalezionych notatek. Wszystko to okraszone 8-bitową grafiką i dźwiękiem z czasów, gdy królował NES. Aby coś zrobić należy wybrać odpowiednią komendę, potem kliknąć na wybrany element na obrazku – w ten sposób możemy czemuś się przyjrzeć (pojawi się opis), zabrać to lub otworzyć albo użyć na tej rzeczy przedmiotu z ekwipunku. Możliwości jest więc kilka i choć w większości przypadków pasuje tylko jeden element, to w niektórych może się zdarzyć, że znajdziemy alternatywne rozwiązanie problemu lub odkryjemy coś nowego.
Obrazek
Samych zakończeń jest kilka, o ile dotrwamy do końca, bowiem po drodze możemy zginąć na wiele sposobów. Na szczęście jest możliwość zapisu w dowolnym momencie, więc w przypadku porażki wczytujemy i szukamy innego rozwiązania lub potrzebnej rzeczy.

Zagadki są w miarę proste, polegają na odszukaniu odpowiedniego przedmiotu, który potem możemy użyć w innym miejscu. Niestety w kilku przypadkach ciężko dojrzeć dany przedmiot i trzeba polować na piksele na tym małym ekraniku, co na pewno może zirytować mniej cierpliwych graczy. Podobnie może być z oprawą audio. Niektóre dźwięki, szczególnie pewne piski pod koniec gry, są denerwujące i sugerowałbym ściszenie głośników. Długość gry oscyluje około 2 godzin, więc mało, ale też nieduża jest cena za tę niewielką, aczkolwiek sympatyczną produkcję, o ile w stopniu podstawowym dysponujemy znajomością języka angielskiego.

Dla mnie „From Beyond Prologue” okazał się ciekawą przygodą i choć nie grałem w tego typu produkcje w dzieciństwie, to nie przeszkadzały mi prehistoryczne mechaniki i rozwiązania. Grało się na tyle fajnie, że „From Beyond Prologue” ukończyłem w jeden wieczór bez poczucia straconego czasu.
Ostatnio skończone: Inside, She Sees Red, ABZÛ
Gram: Smoke and Sacrifice, Unravel, Vampyr

Wróć do „From beyond: prologue”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość