Leisure siut Larry: wet dreams don't dry - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2741
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 58 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 36 razy
Płeć: Mężczyzna

Leisure siut Larry: wet dreams don't dry - recenzja

Postautor: Adam_OK » 16 stycznia 2019, 22:00

Obrazek

Z powrotami znanych i lubianych serii różnie bywa. Często jest to bardziej odcinanie kuponów czy wręcz reanimowanie trupa niż tchnięcie w popularną (kiedyś) markę nowego ducha czy też nadanie jej współczesnego wyglądu, tak by i nowe pokolenie graczy mogło zapoznać się z nią i ją polubić. Do której z tych grup zalicza się najnowsza odsłona przygód podrywacza – nieudacznika? Poczytajcie, a się dowiecie, jak ja widzę odpowiedź na to pytanie.

Twórcy nie patyczkują się z fabuła i nie bawią się w jakieś zawiłości, tylko od początku stawiają sprawę jasno. Znów (jako Larry) trafiamy do Lost Wages przed bar Lefty'ego (zwanego Lewusem). Jak się tu znaleźliśmy – nie wiadomo. Co się z nami działo przez ostatnie lata – tego też nikt nam nie tłumaczy. Larry szybko jednak zauważa, że świat, miasto, bar i to, co znał znacznie się zmieniło. W zasadzie inne jest wszystko poza jednym – pan Laffer wciąż ma w głowie tylko kobiety i to, jak je usidlić. Gdy więc (z niewielką pomocą barmana) nasz bohater zaznajamia się podstawowymi zdobyczami cywilizacyjnymi ostatniego dziesięciolecia, to wkracza do akcji. A działa on na zasadzie „chłop żywemu (osobnikowi z gatunku homo sapiens płci żeńskiej) nie przepuści”, więc „atakuje wszystko, co się rusza”. A nim i my, ruszamy na miasto, w końcu „laseczki” same nie wskoczą nam do łóżka (a szkoda ;) ). Głównym „celem” Larry'ego jest pewna szycha z korporacji, ale „po drodze” nie zaszkodzi zaszaleć z innymi, prawda? A jest z czego wybierać – gwiazda internetowej seks – kamerki, członkini zespołu rockowego czy trenerka z siłowni albo miłośniczka jednorożców. O dziwo, są w grze dwie kobiety (nie liczę tu jednej osoby, która zmieniła płeć), do których nasz amant nie startuje. W jednym przypadku wcale się temu nie dziwię, ale w drugim – i owszem. Trochę by to wydłużyło (i zapewne też urozmaiciło) rozgrywkę. Co prawda nie jest to jakaś bardzo krótka gra, bo te (pi razy drzwi) sześć godzin zabawy zapewnia, ale chyba nikt nie pogardziłby dodatkową godzinką czy dwoma. Tym bardziej, że przy tej produkcji naprawdę miło spędziłem czas, bo twórcom udało się (przynajmniej w znacznym stopniu) oddać klimat starszych części serii.

Obrazek

Podobnie jest w sferze zagadkowej, gdzie główny nacisk położono na zadania przedmiotowe. Właściwie należałoby powiedzieć, że są tylko i wyłącznie łamigłówki inwentarzowe, bo osobiście nie pamiętam żadnej zagadki typu slider, puzzle, łamanie szyfru czy czegokolwiek w tym stylu. Ewentualnie można tu zaliczyć „zabezpieczenie antymłodociane”, czyli konieczność udzielenia poprawnych odpowiedzi na kilka pytań z rzędu z różnych dziedzin. Niestety, nie są tylko i wyłącznie pytania z wiedzy ogólnej, na które typowa osoba pełnoletnia powinna znać odpowiedź, więc musiałem podchodzić do tego quizu kilka razy (co oznaczało konieczność ponownego uruchomienia gry po udzieleniu błędnej odpowiedzi), nim go rozwiązałem. Na szczęście, jak się później okazało, była to jednorazowa weryfikacja, gdyż później włączając program i wybierając opcję „kontynuuj” od razu ładowany został ostatni zapis z gry. Ja rozumiem, że to wszystko to nawiązanie do pierwszej części cyklu , tylko czy było ono potrzebne? Osobiście wolałbym rozwiązać choć ze dwie – trzy łamigłówki nieprzedmiotowe, ale tych ostatnich zabrakło w produkcji naszych zachodnich sąsiadów. Jak dla mnie jest to wada, bo lubię sobie posiedzieć i pokombinować nad nimi, a tu niestety nie było mi to dane. Na szczęście to, co zaimplementowano w grze również nieco zmuszało do pracy szare komórki, choć nie aż tak bardzo. Wszystko dlatego, że generalnie trudno się zaciąć, bo zadania w grze są logiczne, a problemy z ich rozwiązaniem najczęściej wynikają z faktu przeoczenia jakiegoś aktywnego miejsca. Ja osobiście miałem jedną, dłuższą „zwiechę”, ale wynikła ona z tego, że nie odbyłem rozmowy z pewną osobą i dopiero po tym, jak ta postać zasugerowała mi, że powinienem coś zrobić, to dopiero wtedy mogłem się za to zabrać (a wszystkie potrzebne przedmioty zebrałem już wcześniej). Tak więc pod względem zagadkowym mogłoby być lepiej, zarówno ilościowo (przez dodanie łamigłówek „puzzlowatych”), jak i jakościowo (mogło by być nieco trudniej).

Z kolei pod względem wizualnym jest naprawdę dobrze. Stylistycznie przypomina ona zarówno część siódmą cyklu, jak i wersję „Reloaded” części pierwszej. Można wręcz powiedzieć, że mamy tu do czynienia z miksem graficznym tych gier. Najważniejszą różnicą między opisywaną tu produkcją, a tymi dwoma wyżej wymienionymi jest sama postać Larry' ego – jest wyraźnie wyższy i (chyba) także szczuplejszy. Poza tym mamy dużo, bardzo kolorowych lokacji. Oczywiście, także każda dziewoja także ma inne oblicze (i nie tylko ;) ) niż poprzednia, więc chyba każdy heteroseksualny mężczyzna i każda homoseksualna kobieta mają na czym oko zawiesić ;) . Pozostali mogą skupić się na podziwianiu widoków, jakie ma do zaoferowania miasto (ale nie tylko). Co prawda, jak zauważyła Montserratt w wideorecenzji zamieszczonej na kanale YT Przygodomanii (przy okazji zachęcam do subskrypcji kanału i oglądania materiałów na nim zamieszczonych) mało jest elementów animowanych, niemniej mi osobiście niespecjalnie to przeszkadzało. Generalnie więc ten aspekt gry oceniam pozytywnie.

Obrazek

W sferze muzycznej też nie jest źle. Może i ścieżka dźwiękowa nie zapadnie nikomu na dłużej w pamięć, ale też nie powoduje więdnięcia uszu czy zgrzytania zębami. Również wszelkie odgłosy są na tyle zbliżone do naturalnych, że niespecjalnie zwraca się na nie uwagę podczas rozgrywki. Tak samo jest z dubbingiem – dobrze dobrano aktorów do poszczególnych postaci. W szczególności podobały mi się głosy „laseczek” - pasują do ich charakterów, zwłaszcza do tych cech, które najmocniej zaakcentowano podczas kreacji danej bohaterki drugoplanowej. Oczywiście, mowa tu o angielskim, a nie polskim dubbingu. Na szczęście, gracze nie znający „lengłydżu”, też będą mogli zapoznać się z tą grą, bo jest dostępna polska wersja językowa. Niestety, idealna ona nie jest, a głównie ze względu na to, że litery charakterystyczne dla naszego języka wyraźnie się odcinają od reszty tekstu. Wygląda to trochę na zasadzie – „cieszcie się, gracze z Polski, że macie tę odsłonę przygód Larry' ego w swojej mowie (a raczej piśmie), więc nie marudźcie, że coś poszło nie tak albo źle wygląda”. Takie podejście do tematu jest wkurzające, niemniej jakoś podczas zabawy starałem się nie zwracać na to uwagi, dzięki czemu aż tak bardzo to nie przeszkadzało w czerpaniu przyjemności z gry.

Dużo tej radości zapewnił też obecny w tej produkcji humor. Sporo w tym elemencie wprowadzała Pi – sztuczna inteligencja ze smartfona naszego bohatera, którą możemy oglądać jako hologram młodej kobiety. Komentuje ona często poczynania starego podrywacza, często wbijając mu różne szpile lub okazując zażenowanie z powodu jego działań. Najciekawiej robi się w momencie, gdy spotykają się dwie Pi (ta druga jest z nowszej wersji urządzenia) – trochę się ze sobą kłócą, przekomarzają, robią sobie sceny zazdrości, by ostatecznie zmienić front i znaleźć wspólnego „wroga” i obrócić przeciw niemu ostrze szyderstw. Poza tym mój uśmiech wywołały różne nawiązania do współczesnej popkultury np. firma Śliwa Inc (w tym jej logo) oraz jej sztandarowy produkt – PiPhone. Do tego dochodzi m. in. aplikacja randkowa nazywająca się (w oryginale) Timber, korporację taksówkową Unter i sporo różnych elementów, które są „dziwnie” znajome. Podczas tych kilku godzin, które spędziłem przy tym tytule było sporo momentów, podczas których się zaśmiałem czy chociaż uśmiechnąłem. Może nie jest to humor najwyższych lotów, ale właśnie taki zawsze był obecny w tej serii. I w sumie dobrze, bo pasuje on do klimatu tej produkcji – komedii o lekkim zabarwieniu erotycznym.

Obrazek

Z innych rzeczy warto wspomnieć o opcji coraz rzadziej stosowanej (zupełnie niewiadomo mi czemu) we współczesnych przygodówkach – możliwości zapisu stanu gry w dowolnym momencie. O tym, że wszystkie polecenia wydajemy przy użyciu myszy tylko napomknę, bo ani to nikogo nie powinno zdziwić, ani sprawić jakiekolwiek trudności. Tak więc skupię się na podsumowaniu tej gry – generalnie jest ona naprawdę niezła, ma wiele dobrych elementów, ale ma też kilka, które można było wykonać lepiej. Tych pierwszych jest więcej niż tych drugich, więc z czystym sumieniem mogę polecić najnowszą odsłonę przygód Larry' ego każdemu przygodomaniakowi, a także tym, którzy po prostu lubią dobre gry, zwłaszcza te, które mogą być dla nich sentymentalną podróżą do czasów swego dzieciństwa.


OCENA GRY: 7,5/10

ZALETY:

+ fabuła
+ grafika
+ zadania inwentarzowe
+ muzyka i dźwięki
+ humor

WADY:

- brak zagadek nieprzedmiotowych podczas rozgrywki
- polonizacja

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Awatar użytkownika
Monttsserat
Moderator
Posty: 322
Rejestracja: 17 lutego 2013, 17:53
Podziękował(a): 12 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 18 razy
Płeć: Kobieta
Kontakt:

Re: Leisure siut Larry: wet dreams don't dry - recenzja

Postautor: Monttsserat » 17 stycznia 2019, 09:07

Niektóre rzeczy poprawiała aktualizacja. np. pytania odsiewające, można było zwyczajnie pominąć :)
I też zaskakuje mnie pewna sprawa. Jakiś czas temu dyskutowaliśmy, że to forma przygodówek (zagadki przedmiotowe) nie jest już atrakcyjna - ta gra miała ich całe morze, a i tak zyskała duże zainteresowanie. Niech ktoś mi wyjaśni, jaka jest reguła?
Lepiej wspierać rodzimych artystów, niż być ignorantem

http://www.annaalternatywnie.blogspot.com
http://www.annateodorczyk.com

Awatar użytkownika
Vicek
Publicysta
Posty: 1723
Rejestracja: 04 stycznia 2012, 00:53
Lokalizacja: Kielce
Podziękował(a): 4 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 57 razy
Płeć: Mężczyzna
Kontakt:

Re: Leisure siut Larry: wet dreams don't dry - recenzja

Postautor: Vicek » 17 stycznia 2019, 09:21

Monttsserat pisze:I też zaskakuje mnie pewna sprawa. Jakiś czas temu dyskutowaliśmy, że to forma przygodówek (zagadki przedmiotowe) nie jest już atrakcyjna - ta gra miała ich całe morze, a i tak zyskała duże zainteresowanie. Niech ktoś mi wyjaśni, jaka jest reguła?


Nostalgia robi swoje. To w końcu Larry, więc uaktywniają się gracze, którzy mają sentyment do jego wcześniejszych przygód. Co do zagadek, to są tak samo atrakcyjne, jak kiedyś, ale raczej nie dla nowych graczy. A starzy maniacy przygodówek powoli się wykruszają. Niektórzy mobilizują się do grania, kiedy wróci jakaś znana marka, tak jak w tym przypadku.
Są i tacy, którzy zaczynali w latach 90. i wtedy grali w różne gatunki gier, także w przygodówki. Oni z kolei ze względu na bardzo dużą konkurencję (a w dobie Steama każdego dnia pojawiają się nowe tytuły) nie mają czasu, by dokopywać się do mniej znanych gier, ale i ich powrót dobrze znanej marki potrafi przyciągnąć.
_________________________________________________________________________________________________
Kanał na youtube o przygodówkach i nie tylko: http://www.youtube.com/user/vicek83


Wróć do „Leisure suit Larry: wet dreams don’t dry”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość