Stonewall penitentiary - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2536
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 41 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 32 razy
Płeć: Mężczyzna

Stonewall penitentiary - recenzja

Postautor: Adam_OK » 12 czerwca 2018, 11:09

Obrazek

Gier, w których nasz bohater trafia do więzienia, było od groma i jeszcze trochę. Gdy więc w moje ręce trafił opisywany tu tytuł i na „dzień dobry” zobaczyłem, że moje alter ego jest w zamkniętej celi ze związanymi rękoma, to pomyślałem, że „Stonewall Penitentiary” to kolejna sztampowa produkcja. Czy tak rzeczywiście było? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w tym tekście.

Kilka pierwszych chwil przypomniało mi początek „Play with me” z jedną różnicą – byłem zamknięty w celi, a nie w jakimś dziwnym pokoju przypominającym szatnię. Po uwolnieniu się i wyjściu na korytarz okazało się, że jestem w starym, od dawna niefunkcjonującym już więzieniu. Okazało się też, że nie jestem w nim sam – najpierw spotkałem niejaką Jesse - „sąsiadkę” z celi obok. Bez współpracy z nią żadne z nas nie wyszłoby ze swoich „pokojów”, więc nic dziwnego, że od początku wytworzyła się między nami więź wzajemnego zaufania. Co innego z innymi „współlokatorami” tego przybytku, których było w sumie pięcioro – czworo poznajemy dosyć wcześnie, a piątą osobę spotykamy nieco później. Gdy więc wspomniana szóstka spotkała się w stołówce, uruchomił się telewizor, a na nim nagranie. Widać było na filmie zamaskowaną postać, która twierdziła, że każda z postaci popełniła zbrodnię i nie została za nią ukarana. Z tego powodu, co godzinę, od pierwszej po północy do szóstej rano, będzie ginąć jedna osoba z tej szóstki. Po spotkaniu siódmej postaci podczas wspólnej narady bohaterowie tej gry dochodzą do jedynego słusznego wniosku – ta zamaskowana postać, która ich tu wszystkich zamknęła i chce zabić jest jedną z nich. To oczywiście wzbudza wzajemną niechęć i nieufność. Rozpoczyna się brutalna gra o przetrwanie i o znalezienie wyjścia. Komu uda się uciec? Kto okaże się mordercą? Czy jest nim może nasza postać, czy może ktoś inny? Tego oczywiście nie zdradzę, warto dowiedzieć się tego samemu. Mnie to zajęło niecałe sześć godzin, więc ktoś może powiedzieć, ze niezbyt dużo, ale ja tego nie odczułem. Powód tego był bardzo prosty – fabuła, zwłaszcza od momentu, gdy wiadomo, że morderca jest gdzieś w pobliżu, robi się bardzo ciekawa i wciągająca. Naprawdę trudno mi było się od tej gry oderwać, bo byłem bardzo ciekawy kto kryje się za tą maską. Co więcej, gdy się tego dowiedziałem, to byłem zaskoczony tym, co zobaczyłem, bo tę osobę z pewnego (wydawać by się mogło bardzo solidnego) powodu dosyć wcześnie wykluczyłem. Tak więc jest to duża zaleta, a całą fabułę oceniam bardzo pozytywnie.

Obrazek

Zagadkowo też jest co najmniej nieźle. Wszystko dlatego, że jest tu całkiem dużo zadań nieprzedmiotowych. Owszem, większość z nich sprowadza się do odgadnięcia szyfru/kombinacji do różnych drzwi czy zamkniętych skrytek, ale jedna z nich jest wyjątkowo ciekawa. Polegała ona na tym, aby w gąszczu kolorowych znaków odnaleźć kilka zestawów liczb w odpowiednich barwach. Następnie na tych liczbach należało wykonać właściwe działania matematyczne i w ten sposób uzyskać następny zestaw liczb. Z nich trzeba było wybrać właściwe cyfry i ustawić je we właściwej kolejności, by w ten sposób powstała prawidłowa kombinacja. Oprócz tego było jeszcze sporo zagadek z wykorzystaniem zawartości naszego ekwipunku, ale na szczęście w inwentarzu nie musieliśmy taszczyć setek przedmiotów, więc nie było z nimi większych problemów. Do tego należy dodać kilka sytuacji przypominających nieco zagadki z „Filarów Ziemi” (chodzi mi o te, gdzie kulka przesuwała się w prawo i w lewo i należało ją zastopować na zielonym pasku). Było ich trzy, może cztery podczas całej rozgrywki i wszystkie dało się pozytywnie zakończyć za pierwszym podejściem, więc również oceniam je pozytywnie. Niestety, nie obyło się bez czasówek, gdyż twórcy przewidzieli kilka „spotkań” bliskiego stopnia z naszym prześladowcą, a jedynym skutecznym sposobem ich przejścia była ucieczka. Nie wyrobienie się w przewidzianym na to czasie (dość krótkim, niestety) skutkowało śmiercią i kolejną próbą. Mimo tego, że takich elementów nie lubię, ale (jak wspomniałem) w sumie było ich mało i dało się zaliczyć je za góra trzecim – czwartym podejściem, więc aż tak źle ich nie wspominam. Nie rzutowały one też zbytnio na całokształt tego elementu, więc i za niego dam tej grze plusa.

Graficznie też mi się podobało. W tej produkcji wykorzystano styl określany jako „komiksowy”, ale nie jest on taki, jaki znamy choćby z wielu seriali czy innych gier o baśniowej tematyce. Tutaj, jako że klimat jest dosyć mroczny i cięższy niż choćby w animacjach ze studia Disneya, więc i to, co widać na ekranie jest „cięższe”. Pasuje mi tu określenie „brudne”, gdyż widać np. tynk odpadający ze ścian czy inne oznaki świadczące o tym, że tytułowe więzienie od dawna jest nieużywane, choć i one najlepsze nie jest. Tak czy inaczej to, co widziałem pasowało do opowiedzianej tu historii i zrobiło naprawdę dobre wrażenie. Również animacje i przerywniki filmowe mi się spodobały. Co prawda, opierają się one na statycznych obrazkach, na których jedynie co parę sekund coś się zmienia (komuś zmieni się wyraz twarzy, ktoś gdzieś pójdzie albo jakiś przedmiot zmieni swoje położenie), ale dało to ciekawy efekt końcowy.

Obrazek

Muzycznie i dźwiękowo też było dobrze. Owszem, kawałki, które usłyszałem nie zapadły mi na długo w pamięć, ale z drugiej strony było ich naprawdę dużo (w każdym pomieszczeniu słychać coś innego pasujące do tego, co się w nim znajduje). Oprócz tego to, co dochodziło do mych uszu ze słuchawek pasowało do tempa akcji i gdy musiałem uciekać przed zamaskowanym mścicielem, to muzyka była dynamiczna, a gdy miałem chwilę oddechu i mogłem sobie z kimś spokojnie porozmawiać, to i moje receptory słuchu odbierały równie spokojne sygnały. Dobrze dobrano też głosy postaci. Oczywiście mówię o aktorach posługujących się „lengłydżem”, bo polskiego dubbingu nie uświadczymy w tym tytule. Wywiązali się oni naprawdę dobrze ze swego zadania, zwłaszcza w aspekcie wyrażania emocji tym, co mówią.

No dobrze, jak do tej pory praktycznie cały czas tę produkcję chwalę. Czyżby to była produkcja doskonała? Nie, bo ma ona pewne denerwujące cechy. Najbardziej nie podobało mi się to, że (znowu) nie mamy możliwości zapisania gry w dowolnym momencie, bo program robi to sam. Nie podoba mi się to, bo nie lubię, gdy ktoś lub coś decyduje za mnie, co mogę zrobić, a czego nie mogę. Autosave sprawia, że nie mogę cofnąć się do wcześniejszego momentu, by spróbować zrobić coś inaczej; jedyną opcją by było to możliwe jest rozpoczęcie gry od nowa. Nie każdy lubi też skokowe przemieszczanie się między lokacjami, choć mnie ono ani grzeje, ani ziębi. Poza tym ta gra jest produktem, w którym nie brakuje ani nagości, ani brutalności. Co prawda twórcy starali się nie przesadzić z tymi elementami (i myślę, że im się to udało), a ponadto są one uzasadnione fabularnie, więc trudno uważać ich obecność w „Stonewall Penitentiary” za wadę.

Obrazek

Ogólnie rzecz biorąc ta gra jest bardzo udaną produkcją. Fabuła, która mocno mnie sobą zainteresowała, ciekawe zagadki i bardzo udana oprawa audio – wizualna. Są też pewne wady, z których najbardziej denerwujący był dla mnie autozapis. Były też inne niedogodności typu czasówki czy długość rozgrywki plasująca się w dolnych stanach średnich, ale zostały one skutecznie „zamaskowane” przez zalety przez co były one mniej uciążliwe niż w innych tytułach. Tak więc jest to gra warta polecenia. Moim skromnym zdaniem, na dzień dzisiejszy, jest to najlepsza przygodówka 2018 roku.

OCENA GRY: 9/10

ZALETY:

+ fabuła
+ zagadki
+ oprawa graficzna
+ muzyka

WADY:

- znowu autozapis
- parę drobiazgów nie wpływających zbytnio na odbiór całości gry

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Stonewall penitentiary”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość