Apocalipsis: Harry at the end of the world - recenzja

Awatar użytkownika
vaapku
Administrator
Posty: 891
Rejestracja: 04 stycznia 2012, 08:56
Lokalizacja: Resovia
Podziękował(a): 17 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 10 razy
Płeć: Kobieta

Apocalipsis: Harry at the end of the world - recenzja

Postautor: vaapku » 08 marca 2018, 20:13

Koniec świata? Dla Harry'ego nastąpił w chwili śmierci jego ukochanej. Chłopak nie potrafi pogodzić się z odejściem damy swego serca, więc postanawia przywrócić jej życie. W tym celu wyrusza w długą i niebezpieczną podróż przez nieprzyjazne krainy.

Fabuła „Apocalipsis: Harry at the end of the world” zainteresowała mnie średnio. Z jakichś przyczyn idea przerywania zasłużonego spoczynku zmarłym nieszczególnie do mnie trafia. Ale też od początku przypuszczałam – trafnie zresztą – że w przypadku tej konkretnej gry fabuła będzie stosunkowo mało istotna, stanowiąc jedynie pretekst do posłania głównego bohatera w podróż. Tym, co przede wszystkim zachęciło mnie do sięgnięcia po przygodówkę studia Punch Punk Games, był ciężki, mroczny klimat, uzyskany głównie za sprawą świetnej oprawy graficznej.

Zaprezentowany przez twórców świat jest mocno przygnębiający, sprawia wrażenie krajobrazu po katastrofie naturalnej albo wojnie. Zdecydowana dominacja różnych odcieni brązu powoduje, że wszystko wygląda na pokryte grubą warstwą pyłu. Otoczenie jest niemal wymarłe, a jedyne pojawiające się stworzenia są dziwaczne, wynaturzone. Przepraszam – od czasu do czasu pojawiają się również ludzie, ale nie wyglądają na szczególnie szczęśliwych (tortury, głód, takie tam). Sam Harry też nie prezentuje się najlepiej, jakiś taki blady jest i ewidentnie trapi go kaszel. Dołująca atmosfera nie każdemu przypadnie do gustu, ale to nie zmienia faktu, że graficy spisali się bardzo dobrze. Ich prace można dodatkowo podziwiać, przeglądając artbooka i grafiki dołączone do pudełkowej wersji. Duże brawa za takie wydanie – ciągle jeszcze są tacy gracze, którzy lubią zapełniać nimi swoje półki.

Obrazek

Nieco mniej zapada w pamięć oprawa muzyczna, ale i ona nie jest zła. Podobno wykorzystano między innymi kawałki zespołu Behemoth, co z pewnością docenią jego fani. A skoro już o tym mowa – narratorem jest lider grupy, Adam Darski. Twórcy mieli świetny pomysł, prosząc Nergala o współpracę, sporo osób sięgnęło po „Apocalipsis” właśnie ze względu na tę informację. Dla mnie, szczerze mówiąc, to bez różnicy. Darski spisał się przyzwoicie, ale rola narratora w tej grze jest raczej marginalna.

Jak bardzo by nie zachwycać się oprawą audiowizualną, sama w sobie nie stanowi jednak o jakości gry. Kluczowa jest przede wszystkim sama rozgrywka, a na tym polu „Apocalipsis” wypada już nieco słabiej. Zastosowany mechanizm przypomina z grubsza ten znany chociażby z „Samorostów”: poruszamy się po planszach, na każdej należy wykonać kilka zadań, by móc przejść do kolejnej. Poziomy nie są specjalnie rozbudowane, siłą rzeczy gra jest stosunkowo prosta – liczba przedmiotów do wykorzystania i kombinacji do sprawdzenia jest ograniczona, zwłaszcza że nie ma tu łączenia przedmiotów w ekwipunku. Poziom trudności odrobinę (ale minimalnie) zwiększają zagadki, których twórcy przygotowali całkiem sporo. Niestety, właściwie wszystkie z nich można przejść w kilka minut – część jest zwyczajnie bardzo prosta, inne zaś łatwo można rozpracować metodą prób i błędów. Raz czy dwa razy miałam wrażenie, że wskazówki są mylące albo niedostateczne (ewentualnie ja nie potrafiłam ich znaleźć), ale tak jak pisałam wszystko dało się rozwiązać, wypróbowując różne kombinacje. Karny jeż dla twórców za zręcznościówki. Co prawda nie jestem ich całkowitą przeciwniczką, a tutaj elementy zręcznościowe można łatwo przejść, jeśli się to robi na spokojnie – ale po prostu sprawiają wrażenie wstawionych na siłę i nieszczególnie pasują do całości.

Często zdarza się, że o mojej ocenie gry decyduje jakiś jeden element, który bądź to mnie zachwycił, bądź potężnie zirytował. W przypadku „Apocalipsis” jest zupełnie inaczej, na jej ogólny odbiór wpłynął szereg drobiazgów. Fabuła stanowi w moim odczuciu jedynie mało istotne tło rozgrywki, co byłoby do wybaczenia gdyby nie fakt, że rzeczona rozgrywka nie porywa. Zagadki są nieco zbyt proste, ale jednocześnie – niedopracowane. W jednym miejscu moje zbyt szybkie klikanie spowodowało przeskoczenie z dobrego na złe rozwiązanie. Gra je zaakceptowała i można było ruszyć dalej, ale jednocześnie na ekranie widoczny był ewidentny błąd (woda płynęła niepołączonymi rurami).

Irytująca jest również ogólna „opieszałość” gry. Przejście między lokacjami „umila” za każdym razem ekran ładowania, czasem zaś jako bonus pojawia się animacja, na której widać jak Harry gdzieś sobie maszeruje. Może to i ładne, ale to taki pusty przebieg, równie (a może nawet bardziej) drażniący jak konieczność przemierzania uroczych, ale pustych lokacji w „Syberii”. Główny bohater też nigdy się nie śpieszy, porusza się statecznie, a czasem potrzeba trzech lub czterech kliknięć myszą, zanim zdecyduje się wykonać jakieś polecenie.


Obrazek

W mojej ocenie „Apocalipsis” jest grą ciut nijaką. Zaprezentowany świat jest na swój dziwny sposób piękny, dopracowany i poruszający, jednak z jednej strony zbyt prosta rozgrywka, a z drugiej – ogólna ślamazarność (niezbyt żwawy bohater, ekrany ładowania, itd.) - spowodowały, że bliżej końca zabawy (która nie trwa specjalnie długo - około trzech, czterech godzin) powoli zaczynałam przysypiać. Mojego odbioru nie ratuje też Nergal, który choć sprawił się nie najgorzej, nie odegrał też specjalnie ważnej roli. Cała gra jest taka jak jej polska wersja językowa – niby poprawna, ale czegoś (kilku przecinków) jednak brakuje.
7/10
Tego jeszcze nie grali.
vaapku(at)przygodomania(kropa)pl

Awatar użytkownika
jackowsky
Przyjaciel forum
Posty: 1354
Rejestracja: 07 stycznia 2013, 12:39
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: viewtopic.php?f=68&t=634&start=50#p9799
Lokalizacja: Chorzów
Podziękował(a): 18 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 17 razy
Płeć: Nieokreślona

Re: Apocalipsis: Harry at the end of the world - recenzja

Postautor: jackowsky » 08 marca 2018, 20:48

7 to trochę dziwna ocena jak na grę "nijaką" - moim zdaniem
Ostatnio skończone: Endless Fables: The Minotaur's Curse PL (50%), Darkestville Castle (60%), Endless Fables 2: Frozen Path PL (50%), Freedom Force vs The 3rd Reich PL (40%)
Gram: Ve Stinu Havrana
W tle: pauza

Awatar użytkownika
vaapku
Administrator
Posty: 891
Rejestracja: 04 stycznia 2012, 08:56
Lokalizacja: Resovia
Podziękował(a): 17 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 10 razy
Płeć: Kobieta

Re: Apocalipsis: Harry at the end of the world - recenzja

Postautor: vaapku » 08 marca 2018, 21:59

Miałam ogromny problem z oceną punktową, wahając się między 6 i 7. Koniec końców na wyższej ocenie zaważyło chyba udane wydanie pudełkowe gry i może jakaś sympatia do twórców (przeważyło, a nie zdecydowało).
Poza tym celowo napisałam "ciut" nijaką :E Grało się w sumie nieźle, ale nie zapamiętam jej na lata. Nie padłam z zachwytu, ale też nie denerwowała mnie jakoś szalenie, nie rwałam włosów z głowy. Ale rozumiem, że ta ocena może budzić zastrzeżenia, sama nie lubię zawyżania ocen. Niemniej już tego nie zmienię, tak napisałam i tak zostanie.
Tego jeszcze nie grali.
vaapku(at)przygodomania(kropa)pl

Awatar użytkownika
jackowsky
Przyjaciel forum
Posty: 1354
Rejestracja: 07 stycznia 2013, 12:39
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: viewtopic.php?f=68&t=634&start=50#p9799
Lokalizacja: Chorzów
Podziękował(a): 18 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 17 razy
Płeć: Nieokreślona

Re: Apocalipsis: Harry at the end of the world - recenzja

Postautor: jackowsky » 09 marca 2018, 07:09

Rozumiem. Dla każdego"ciut" znaczy co innego. ;)
Ostatnio skończone: Endless Fables: The Minotaur's Curse PL (50%), Darkestville Castle (60%), Endless Fables 2: Frozen Path PL (50%), Freedom Force vs The 3rd Reich PL (40%)
Gram: Ve Stinu Havrana
W tle: pauza


Wróć do „Apocalipsis: Harry at the end of the world”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość