Steamburg - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2543
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 41 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 32 razy
Płeć: Mężczyzna

Steamburg - recenzja

Postautor: Adam_OK » 13 lutego 2018, 10:41

Obrazek
Jak do tej pory logo Microids kojarzyło mi się tylko dobrze, w końcu takie tytuły jak „Syberia”, „Yesterday” czy „The ABC Murders” to całkiem udane przygodówki. Może nie wszystko, co znajduje się w portfolio wspomnianej firmy to wiekopomne dzieła, niemniej nawet w te nieco słabsze grało mi się całkiem przyjemnie. A jak było z tą grą? Po szczegóły odsyłam do tego tekstu.

Na początek małe uściślenie – przy uruchamianiu „Steamburga” widać logo Microids Indie – działu firmy, który ma za zadanie wspieranie i wydawanie dzieł niezależnych twórców. Tak więc nie oczekujcie po tej grze cudów wianków. A czego można się spodziewać? Fabularnie jest to opowieść o niejakim Victorze, który walczy z najeźdźcami z kosmosu, którymi są wielkie roboty. Narzędziem, za pomocą którego można je pokonać jest wielka cewka Tesli. A raczej duża ilość tych cewek, gdyż za pomocą jednej można pozbyć się zaledwie jednego przeciwnika. Trochę to dziwne, ale chyba za dużo grałem w serię „Red Alert”, w której również wspomniane wieżyczki rażące prądem występują i w której uderzają one w przeciwników tak długo, aż nastąpi jedno ze zdarzeń – wróg zostanie zniszczony, cewka zostanie zniszczona lub straci ona zasilanie, bo zniszczone zostaną elektrownie. Tutaj mają one bardzo ograniczony zasób energii i po unieszkodliwieniu jednego najeźdźcy dana cewka automatycznie się wyłącza. W efekcie trzeba sporo kombinować jak skierować kolejnych wrogów do kolejnych wież, gdyż tylko pokonanie ich wszystkich znajdujących się na danej planszy powoduje jej szczęśliwe zakończenie i przejście do następnego poziomu. Zaraz, zaraz, jakiego „następnego poziomu”, o co w tym wszystkim chodzi? Ano o to, że nie jest to typowa przygodówka, ale raczej gra logiczno – zręcznościowa. Logiczna – bo trzeba zaplanować, jak przejść dany etap, aby „usmażyć” wszystkie roboty samemu nie będąc „popieszczonym” prądem (tak, cewki nie rozróżniają postaci gracza od wroga). Zręcznościowa – bo nieraz trzeba szybko klikać, aby ukryć się za rogiem lub zdążyć rzucić niewielką bombę, a potem uciec w bezpieczne miejsce. To ostatnie nie jest takie proste, bo choć przeciwnicy są tak na oko ze trzy razy więksi od Vincenta, to są oni szybsi od niego i po góra dziesięciu sekundach od chwili rozpoczęcia pościgu nasz bohater jeśli nie zdąży się nigdzie schować, to zginie. Co prawda mamy do dyspozycji wspomniane bomby, ale raz, że jest ich stosunkowo mało, a dwa, że działają one tylko przez chwilę. Gdyby np. można było zniszczyć wroga posyłając mu kilka tych elektor – granatów, to byłoby nieco łatwiej. Bo o ile początkowo nie jest jakoś trudno, to przyznam się, że nie skończyłem tej produkcji, bo poległem na etapie, w którym mamy dwóch przeciwników i praktycznie zero miejsc, w których można się schować i jedynie kilka bomb w ekwipunku. Owszem, da się to przejść (widziałem filmik na YT, gdzie komuś się to udało), tyle że wymaga to bardzo zręcznych palców i sporej ilości szczęścia. Z tego co wiem, to był to jeden z ostatnich poziomów, więc niewiele straciłem.

Obrazek
Graficznie „Steamburg” wygląda nieźle, choć całość rozgrywki obserwujemy z mocno oddalonego rzutu izometrycznego. W efekcie nieraz zdarza się, że płynące po niebie chmury lub przelatujący sterowiec zasłaniały część ekranu. Poza tym taki sposób przedstawienia akcji sprawia, że zarówno postać Vincenta, jak i roboty są stosunkowo małe i trudno dopatrzyć się w nich jakichś szczegółów np. na twarzy naszego bohatera. Ogólnie jednak nie jest źle, a wspomniane chmury, drzewa czy budynki prezentują się całkiem dobrze. Jeśli chodzi o sposób poruszania się i animacje ruchu to też wyszło to całkiem udanie. Trochę gorzej jest z cut-scenkami pomiędzy poziomami, bo tak na dobrą sprawę ich nie ma. Trudno bowiem za taki filmik uznać dialog naszej postaci z inną osobą przez radio. Co gorsza, po każdej kwestii każdej postaci należy kliknąć w dowolnym miejscu na ekranie, bo inaczej ta rozmowa nie potoczy się dalej. Było to trochę wkurzające, choć da się do tego przyzwyczaić.

Obrazek

Muzycznie i dźwiękowo też nie jest najgorzej. Co prawda kawałek dochodzący z głośników w początkowych etapach jest dosyć irytujący (brzmi trochę jak pojękiwanie robota albo coś w tym stylu), to później jest pod tym względem nieco lepiej. Z kolei odgłosy są naprawdę dobre, zwłaszcza dźwięk „przypiekanego” prądem robota (czy to z bomby, czy to z cewki Tesli) brzmi tak, jakby gdzieś doszło do zwarcia. Głosy postaci również nieźle dobrano. Oczywiście, mówią one po angielsku, a choć dostępna jest polska wersja językowa, to ogranicza się ona jedynie do napisów. Te przetłumaczono naprawdę nieźle, a i czcionka w nich użyta jest czytelna. Z pozostałych kwestii technicznych należy wspomnieć jeszcze o tym, że gdy tylko pojawi się jakaś nowa opcja prowadzenia rozgrywki, to przed danym etapem mamy krótki tutorial pokazujący np. jak otworzyć bramę lub opuścić zwodzony most. Jest to krótka animacja w ekraniku zajmującym jedynie środek pola widzenia. Powtarza się ona tyle razy, aż nie klikniemy, więc można się dokładnie przyjrzeć i zapoznać z nowymi elementami rozgrywki. W sumie więc kwestie techniczne w tej produkcji są na całkiem wysokim poziomie.

Zastanawiacie się pewnie, jaką ocenę wystawię tej grze, prawda? Otóż, wyjątkowo, … nie wystawię żadnej. Przyczyna jest prosta – gdybym miał oceniać „Steamburg” jako przygodówkę, to bym musiał dać jej bardzo niską notę, bo nie mogę zaliczyć go do tego gatunku. Gdybym miał jednak ocenić to dzieło wydane przez „indyczy” oddział Microids wyłącznie jako grę (czyli bez podziału na gatunki), to uznałbym, że jest całkiem niezła, choć jak dla mnie za bardzo zręcznościowa, a przez to trochę za trudna. Mimo wszystko, jeśli macie nieco kasy na zbyciu i chcecie sobie zrobić nieco oddechu od klasycznych gier point and click, to warto zastanowić się nad kupnem tej gry.

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Steamburg”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość