Finding Paradise - recenzja

Awatar użytkownika
ZenekZombie
Moderator
Posty: 2279
Rejestracja: 19 października 2014, 14:19
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: viewtopic.php?f=68&t=634&p=30700#p30700
Podziękował(a): 47 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 45 razy
Płeć: Kobieta
Kontakt:

Finding Paradise - recenzja

Postautor: ZenekZombie » 23 grudnia 2017, 22:21

Obrazek

Na wstępie zaznaczę, że dotychczas nie miałam przyjemności zagrać w poprzednie gry Kana Gao – To the Moon oraz A Bird Story. Finding Paradise było więc moim pierwszym spotkaniem z parą sympatycznych bohaterów. Krótkie spojrzenie na kartę Steam produktu i okazało się, że mogę w nią zagrać bez znajomości poprzedniczek. Ochoczo więc zabrałam się do instalacji tytułu.

W grze ponownie wcielimy się w dwójkę naukowców pracujących dla korporacji Sigmund. Mowa oczywiście o dobrze znanych fanom serii: doktor Evie Rosalene i doktorze Neilu Wattsie. Nasi bohaterowie są specami od spełniania życzeń osób leżących na łożu śmierci. Oczywiście nie dosłownie, dzięki pewnej maszynie wnikają oni w głąb wspomnień klienta, by zmienić je tak, żeby ten miał poczucie, iż przeżył swe życie w pełni, spełnił swoje najskrytsze marzenia. Tym razem klientem Sigmund Corp. zostaje niejaki Colin – emerytowany pilot, którego skądinąd można było poznać w A Bird Story. Z pozoru łatwe zadanie, znacznie się komplikuje, gdyż nie chce on wprost wyjawić tego, co chciałby w swoim życiu zmienić. Tutaj do akcji wkracza para doktorów, którzy nie dość że muszą spełnić wymagania klienta, to jeszcze sami muszą wywnioskować, czego dokładnie sobie zażyczył. A z każdym momentem problemy coraz bardziej się nawarstwiają, a sprawa coraz bardziej komplikuje.

Obrazek

Fabuła jest niewątpliwie mocną stroną produkcji. Wraz z bohaterami przeżyjemy najważniejsze chwile w życiu Colina: będziemy mu towarzyszyć w akademii lotniczej, podczas pierwszych randek czy też w trakcie narodzin jego syna. Historia potrafi poruszyć wrażliwe nuty w sercu, lecz nie popada w przesadę. Atmosfera jest odpowiednio poważna, gdy wymaga tego sytuacja, lecz za chwile rozładowywana jest lepszym lub gorszym żartem. Zaznaczę jeszcze, że owszem w Finding Paradise bez problemu da się grać bez znajomości poprzednich części, lecz niewątpliwie umknie nam część żartów i odniesień.

Mówiąc o elementach humorystycznych, na moje oko jest ich ciut zbyt wiele, nie obraziłabym się, gdyby interwały pomiędzy jednym a drugim dowcipem były nieco dłuższe. Postacie w swoich wypowiedziach czy zachowaniu często nawiązują do popkultury. Bardzo przypadł mi do gustu gag nawiązujący do Ojca Chrzestnego. Niestety, poziom wiców jest nierówny, a nawet pokusiłabym się o stwierdzenie, iż są to w większości słabe sucharki, choć nie ukrywam, że zdarzyło mi się parę razy uśmiechnąć pod wąsem, nie wiem tylko czy dlatego że żart był dobry, czy dlatego, że tak słaby, że aż dobry.

Obrazek

Finding Paradise to właściwie gra narracyjna, poziom trudności tu żaden, tytuł przechodzi się sam. Główny nacisk położony jest na obserwacje kolejnych wspomnień i wysłuchiwanie komentarzy. Odnalezienie wszystkich wspomnień jest kluczowe, by odblokować tzw. pamiątkę prowadzącą do kolejnej znaczącej sytuacji z życia Colina. Gra nie posiada ekwipunku, więc nie rozwiązujemy żadnych zagadek przedmiotowych. Jedyne „wyzwanie” mogą stanowić 2 (słownie: dwie) łamigłówki: jedna występuje po każdym odblokowaniu pamiątki i polega na ułożeniu trzech elementów związanych z nią w jednym rzędzie, a druga, pojawiająca się pod koniec gry, polega na odpowiednim połączeniu ze sobą pamiątek i jest równie banalna. Na szczęście w ostatnim akcie twórcy pokusili się o pewne urozmaicenia i oddali nam do dyspozycji sekwencje rodem z gier akcji. Będziemy mogli stoczyć walkę w stylu Street Fightera, postrzelać w najprawdziwszym Shoot’em upie, czy też stoczyć turową walkę niczym w japońskim RPG. Jest to fajna odskocznia od typowego dla Finding Paradise gameplayu i przyjęłam ją z zadowoleniem.

Obrazek

Tytuł tak jak jego poprzedniczki został stworzony przy użyciu RPG Makera, nie należy się więc spodziewać wizualnej orgii. Jednakże wszystkie tła zostały stworzone bardzo starannie, większość lokacji poszczycić się może feerią barw. Modele postaci zostały wykonane dokładnie i nie można odmówić im specyficznego uroku. Widać, że twórcy wycisnęli z dostępnych im narzędzi tyle, ile się dało. Brawa należą się dla kompozytora, podkład muzyczny jest fenomenalny: melancholijny i klimatyczny. Chętnie zgrałabym go sobie na płytkę i słuchała w wolnych chwilach.

Podsumowując, Finding Paradise to tytuł godny polecenia tym, którzy w grach szukają wzruszeń i nie przeszkadza im prosta grafika, niewielka zawartość gameplayu, czy nieistniejący poziom trudności. To gra, która stawia wszystko na opowiadaną historię, a ta choć opowiedziana w lekki sposób i poprzetykana żartami, jest jednak niezwykle smutna, choć w tle tli się światełko nadziei. Nie powiem, pod koniec łezka mi się zakręciła w oku.

Dziękuję twórcom za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego!
kontakt w sprawach forum: zenekzombie[at]przygodomania.pl
Filmy Youtube - link

Wróć do „Finding paradise”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość