Attentat 1942 - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2577
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 50 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 33 razy
Płeć: Mężczyzna

Attentat 1942 - recenzja

Postautor: Adam_OK » 29 listopada 2017, 17:19

Obrazek

Czeskie przygodówki kojarzą się większości graczy z dziełami, niestety już nieistniejącego, studia Future Games, takimi jak „Black Mirror”, „Ni.Bi.Ru” czy „Alter Ego”. Do niedawna tak samo było i ze mną, ale właśnie wtedy trafiła w moje ręce gra „Attentat 1942”. Jest to nowa wersja produkcji wydanej dwa lata temu jedynie za naszą południową granicą i tylko w ichniejszym języku. Dziś jest dostępna wersja anglojęzyczna, dzięki czemu ten tytuł może trafić do szerszego grona odbiorców. Tylko czy warto po niego sięgnąć? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie w tym tekście.

Bohaterem tej gry jest wnuk lub wnuczka (płeć można wybrać na początku rozgrywki) Jiriego Jendricka. Nasz dziadek podczas niemieckiej okupacji został aresztowany przez Gestapo tuż po zamachu na Reinharda Heydricha, którego dokonano w maju 1942 roku w Pradze. Niestety, nasz dziadek leży nieprzytomny w szpitalu, więc nie bardzo może udzielić nam jakichkolwiek informacji na ten temat. Drążenie w przeszłości i dochodzenie do prawdy zaczynamy więc od naszej babci, a później, dzięki informacjom od niej zdobytym, kontynuujemy nasze mało śledztwo, „przesłuchując” m. in. sąsiada. W zasadzie na tym można by zakończyć opis rozgrywki, gdyż zdecydowaną większość czasu spędzonego przy tej produkcji stanowiły rozmowy z różnymi bohaterami. Czasem jednak mamy stylizowane na czarno–biały komiks retrospekcje, podczas których można zagrać w różne minigierki. Niektóre z nich są na czas, jak np. chowanie ulotek antyniemieckich przed gestapowcami, ale limity nie są bardzo wyśrubowane, dzięki czemu można się na spokojnie zastanowić przed dokonaniem wyboru. Poza tym są one częścią wspomnień naszych rozmówców, więc jeśli okaże się, że postawiliśmy na „złego konia”, to i tak akcja gry idzie do przodu, a jedynie na planszy podsumowującej daną zagadkę otrzymujemy informację, że w rzeczywistości było inaczej, więc przyznano nam za nią zero punktów. O punktach szerzej będzie nieco później, więc tutaj napiszę tylko, że takie podejście twórców do sprawy jest naprawdę ciekawe, bo eliminuje ono zjawisko pt. „co za upierdliwa łamigłówka, męczę się nad nią trzy godziny i przez nią za Chiny ludowe nie mogę ruszyć dalej”.

No dobrze, wiadomo już, na czym ta gra polega, ale czy jest ona ciekawa? Dla miłośników historii, zwłaszcza drugiej wojny światowej na pewno tak, a dla reszty? Myślę, że też, bo ja osobiście nie żałuję, że sięgnąłem po ten tytuł. Intrygujące było zwłaszcza tło fabularne, przez co bardzo chciałem dowiedzieć się, jak to z naszym dziadkiem i jego ewentualną rolą w zamachu na niemieckiego wojskowego było naprawdę. Niestety, nie jest to gra, przy której można spędzić długie godziny. Mnie zajęła ona coś między trzema a czterema godzinami, i to biorąc pod uwagę fakt, że większość minigierek czy dialogów powtarzałem nawet po kilka razy. Trochę szkoda, ale „na pociechę” są dwa zakończenia (o tym, które zostanie wyświetlone, decyduje sposób przeprowadzenia ostatniej rozmowy telefonicznej) – jedno można uznać za dobre, a drugie za złe (bo jest nieco bardziej smutne). Generalnie jednak przy „Attentat 1942” spędziłem miło czas i myślę, że i z wami będzie podobnie.

Graficznie mamy tu dwa oblicza. Pierwsze dotyczy czasów współczesnych, kiedy rozmawiamy z innymi osobami. Wówczas oglądamy coś w rodzaju interaktywnego filmu dokumentalnego, gdyż na ekranie widzimy aktorów we współczesnych mieszkaniach. Owa interaktywność polega na tym, że można zdecydować o temacie dyskusji. To zaś ma wpływ na to, czy uzyskamy wszystkie możliwe informacje od danej osoby. Jeśli nam się to nie uda za pierwszym razem, to można wówczas powtórzyć całą rozmowę i wybrać inne opcje dialogowe. Nie ma jednak nic za darmo, gdyż za możliwość powtórki trzeba „zapłacić”. Walutą są wspomniane punkty uzyskane za rozwiązanie danej łamigłówki, więc jeśli komuś zależy na pełnej wiedzy, a nie ma odpowiedniej ilości punktów, to musi poprawić się w jakiejś minigierce. No dobrze, ale wróćmy do grafiki – w tej części wygląda to wszystko jak w telewizorni – ot ktoś siedzi, coś mówi, czasem coś pokaże (jakiś przedmiot), który my potem możemy obejrzeć z bliska. Ciekawiej jest w chwili, gdy nasz rozmówca wraca wspomnieniami do czasów wojny i mamy na ekranie retrospekcję. Wykonano ją w formie czarno–białego komiksu, który wygląda całkiem ładnie. Większość tej historii obrazkowej to animacja, która niestety ma pewną wadę. Otóż bowiem, gdy pojawi się jakiś dymek z czyjąś wypowiedzią, to ona sama nie pójdzie dalej po kilku sekundach, tylko trzeba zrobić to ręcznie. Są na to dwa sposoby – wciśnięcie klawisza „Enter” albo (parafrazując dowcip o Fordzie T) kliknięcie w dowolnym miejscu ekranu, pod warunkiem, że będzie ono wewnątrz wspomnianego dymka ;) W tej samej stylistyce wykonano również wszystkie łamigłówki. Generalnie wygląda to ładnie, jest czytelne i ciekawie przedstawione. Całość gry zaś dzięki połączeniu obu tych technik sporo zyskała i na pewno mogę stwierdzić, ze jest to jedna z najbardziej oryginalnych opraw wizualnych, z jakimi się do tej pory spotkałem. W sumie więc uważam, że za ten aspekt należy się plus.

Muzycznie też jest co najmniej nieźle. Najlepiej wypadły kawałki, które słychać, gdy cofamy się w czasie do lat czterdziestych XX wieku, do dramatycznych i traumatycznych wydarzeń, takich jak rewizja mieszkania przez gestapowców. Wówczas z głośników lub słuchawek dobiegają do nas utwory podkreślające napięcie sytuacji, co robią naprawdę dobrze. Nieco inne dźwięki dochodzą do nas podczas minigierek. Te już tak dobre nie były, czasem (zwłaszcza po którymś kolejnym podejściu do danego zadania w celu uzyskania większej liczby punktów) trochę irytowały, ale generalnie nie było źle. Jeśli zaś chodzi o dubbing, to czułem się trochę dziwnie, bo rzadko mam okazję słuchać języka czeskiego, a właśnie nim posługują się aktorzy (trudno się temu dziwić, skoro ten tytuł powstał za naszą południową granicą). Na szczęście można włączyć angielskie podpisy, dzięki czemu grało mi się nieco „normalniej”. Z innych kwestii warto wspomnieć o tym, że „Attentat 1942” ma również funkcję edukacyjną, gdyż wbudowano w niego encyklopedię drugiej wojny światowej. Hasła do niej są uzupełniane podczas rozgrywki wraz ze zdobywaniem kolejnych informacji. Oczywiście, ta encyklopedia nie jest doskonała i nie ma w niej wszystkich wiadomości o wspomnianym okresie historycznym, ale pozwala zaspokoić podstawową ciekawość i dzięki niej gracz niezaznajomiony z tematami w niej obecnymi po zajrzeniu do odpowiedniego wpisu będzie miał o nim choćby przysłowiowe „zielone pojęcie” (a jeśli dla kogoś to będzie mało, to będzie wiedział, czego ma szukać). Trochę to przypomniało mi gry Cryo, co przywołało wspomnienia z czasów licealnych.

Ogólnie to mam spory problem z oceną tej produkcji. Z jednej strony jest wykonana oryginalnie, porusza tematykę rzadko wykorzystywaną w przygodówkach i do tego zawiera wątek edukacyjno–informacyjny. Z drugiej – jest strasznie krótka, prosta i (dla niektórych) zbyt przegadana, bo dużą część rozgrywki poświęcamy na dialogi. Mimo wszystko uważam, że warto poświęcić te parę godzin i zapoznać się z dziełem Czechów.


OCENA GRY: 7/10

ZALETY:

+ tematyka i okres historyczny
+ zagadki
+ grafika
+ muzyka
+ encyklopedia

WADY:

- za krótka
- za prosta
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Attentat 1942”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość