Empathy: path of whispers - recenzja

Awatar użytkownika
vaapku
Administrator
Posty: 883
Rejestracja: 04 stycznia 2012, 08:56
Lokalizacja: Resovia
Podziękował(a): 17 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 9 razy
Płeć: Kobieta

Empathy: path of whispers - recenzja

Postautor: vaapku » 19 czerwca 2017, 19:48

Ze światem stało się coś złego. Zaczęło się w domach, ale przemoc szybko wypełzła na ulice i wkrótce wszystko utonęło w chaosie. Jednak – jak twierdzi tajemniczy głos zwracający się bezpośrednio do gracza – nie jest jeszcze za późno, by przywrócić porządek. Wystarczy tylko wcisnąć czerwony guzik, a potem... wyruszyć w drogę.


ObrazekTa rzeczywistość nie wygląda optymistycznie...

Empathy: path of whispers to jeszcze jeden przedstawiciel popularnych ostatnimi czasy „symulatorów chodzenia”. Naszym zadaniem jest przemierzanie kolejnych opustoszałych lokacji, by odkryć, co się w nich wydarzyło. Zaopatrzeni w specjalny skaner, szukamy przedmiotów, dzięki którym poznamy przeszłość miejsc i ich niegdysiejszych mieszkańców. Ze strzępków rozmów i odtworzonych scen usiłujemy stworzyć jakąś sensowną całość, cały czas licząc, że już, już zaraz zaczniemy coś rozumieć, że w następnym odwiedzonym domu znajdziemy coś, co rzuci światło na sprawę. I jeszcze jedno mieszkanie, kanały i kolejne miasto... i nadal nic. Wszystko jest ciągle bardzo niejasne, wskutek czego w którymś momencie rozwiązanie tajemnicy przestaje być interesujące.

Gra jest stosunkowo prosta i niestety straszliwie monotonna. Przez większość czasu podążamy za wskazaniami skanera i choć możliwe (a nawet wskazane) jest szukanie dodatkowych, niewykrytych przez urządzenie przedmiotów, to trudno znaleźć do tego motywację. Przeszukiwanie kilkudziesięciu bliźniaczo podobnych budynków, by usłyszeć np. wypowiedź nieznanej nam osoby nie jest najciekawszym zajęciem. Przyjemnym urozmaiceniem mogłyby być w tym przypadku zagadki, ale niestety niemal ich nie uświadczymy, mało jest również zadań związanych z wykorzystywaniem zebranych po drodze rzeczy. W zasadzie najwięcej czasu, nie licząc oczywiście przemierzania terenu, zajmuje dostrajanie długości fal na skanerze do tych emitowanych przez dany przedmiot, które to zadanie nie wymaga absolutnie żadnego wysiłku, a po kilkunastu powtórzeniach zaczyna coraz bardziej irytować.


Obrazek...ale widać światełko w tunelu...

Oprawa graficzna jest nierówna. Zniszczona stacja kolejowa, osada w lesie czy urocze miasteczko w górach prezentują się naprawdę dobrze. Jest bardzo klimatycznie, miejscami otoczenie jest bajkowe, przez większość czasu – bardzo ponure i przygnębiające. Niezależnie zaś, gdzie się obecnie znajdujemy, zawsze towarzyszy nam poczucie osamotnienia. Dużo gorzej robi się, gdy przychodzi do penetrowania budynków. Tak jak pisałam wcześniej, wnętrza są do siebie bardzo podobne i momentami trudno się zorientować, czy się tu już było. Z kolei oprawa muzyczna jest raczej nienachalna i nie zapada w pamięć, ale udanie buduje klimat gry.

Sterowanie – klawiatura + myszka – jest dość wygodne i nie powinno sprawiać szczególnych problemów, nie licząc może jednego czy dwóch momentów, w których trzeba wykazać się nieco większą precyzją. Po raz pierwszy natomiast zdarzyło mi się odczuwać lekki dyskomfort w trakcie gry. Wielokrotnie czytałam narzekania, że widok FPP wywołuje u niektórych nudności, jednak to uczucie było mi dotąd nieznane. Cóż, tym razem dopadło i mnie, przez co byłam czasami zmuszona robić sobie przerwy. Samo to oczywiście nie jest powodem do obniżenia ogólnej oceny gry, ale w sytuacji, gdy rozgrywka sama w sobie nie sprawiała mi szczególnej przyjemności, było to dość irytujące.


Obrazek...a po drugiej stronie znajdziemy to.

Gra zapisuje się sama, ale w tym konkretnym przypadku nie jest to chyba najgorsze rozwiązanie. Po pierwsze dzieje się to dość często – za każdym razem, gdy znajdziemy jakiś istotny przedmiot. Po drugie zaś „Empathy...” nie obfituje niestety w szczególnie ciekawe momenty czy zagadki, do których chciałoby się wrócić.

Na pierwszy rzut oka „Empatia” zapowiadała się ciekawie, a nadzieję na udaną zabawę wzmacniały całkiem ładne obrazki z gry. Jednak ostatecznie to nie grafika (zwłaszcza gdy momentami jest niedopracowana) stanowi o atrakcyjności gry, nawet jeśli jest to „symulator spaceru”. Nieciekawa i za bardzo przeciągnięta historia do spółki z ciągle tymi samymi, monotonnymi czynnościami do wykonania sprawiają, że recenzowanego tytułu nie sposób ocenić wysoko.


5/10
Tego jeszcze nie grali.
vaapku(at)przygodomania(kropa)pl

Wróć do „Empathy: path of whispers”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość