Drawn: dark flight - recenzja

Awatar użytkownika
vaapku
Administrator
Posty: 882
Rejestracja: 04 stycznia 2012, 08:56
Lokalizacja: Resovia
Podziękował(a): 17 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 9 razy
Płeć: Kobieta

Drawn: dark flight - recenzja

Postautor: vaapku » 29 marca 2012, 11:26

Obrazek
Za górami, za lasami, w odległej krainie...
Dawno temu i bardzo, bardzo daleko stąd było sobie niezwykłe królestwo. Zamieszkiwali je szczęśliwi ludzie, mający otwarte, kreatywne umysły, pełne pomysłów na to, jak sprawić, by ich kraina była jeszcze piękniejsza. W samym środku miasta stał zamek z trzema latarniami, rozświetlającymi okolicę. W zamku tym mieszkała rodzina królewska. Córka pary królewskiej, Iris, była największym skarbem dla całego miasta. Dziewczynka ta była ze wszech miar wyjątkowa. Otrzymała bowiem od losu wspaniały dar. Obdarzona bogatą wyobraźnią, Iris potrafiła wspaniale malować, a wszystko, co wyszło spod jej pędzla, ożywało.

Życie mieszkańców królestwa było sielanką. Niestety, jak to w bajkach bywa, pojawił się czarny charakter, który nie mógł spokojnie patrzeć na szczęście innych. Nienawidził wszystkiego, co dobre. Tyran ów sprowadził nad miasto cienie. Sprawił, że latarnie na zamku zgasły. Zgładził prawie całą rodzinę królewską. Jedynie małej Iris udało się uciec. Schowała się w wysokiej wieży, gdzie chronił ją zaufany przyjaciel, Franklin.

Tak pokrótce przedstawia się fabuła gry. W pierwszej jej części, zatytułowanej Drawn: painted tower (Drawn: malowana wieża) naszym zadaniem było dotarcie na szczyt wieży i uwolnienie Iris. W Drawn: dark flight (Drawn: mroczny lot) czeka nas jeszcze więcej pracy. Oto bowiem musimy na nowo zapalić trzy zamkowe latarnie, odpędzić z miasta cienie i na dodatek odczarować zaklętego Franklina.

Fabuła gry nie jest może wyjątkowo odkrywcza. Wszak bajek i gier opartych na podobnym pomyśle były już dziesiątki. Ileż to razy ratowaliśmy świat z rąk oprawców... Mimo tego, sposób, w jaki cała historia jest podana sprawia, że gra wcale nie wydaje się być wtórna.

Nie skupiamy się bowiem wyłącznie na naszym głównym zadaniu - ratowaniu królestwa. Po drodze odwiedzamy stworzone przez Iris postacie. Pomagamy im rozwiązać ich małe i duże problemy, a o­ne odwdzięczają się, dając nam przedmioty, które przydadzą się nam w dalszej drodze. Leczymy ze szkorbutu pewnego pirata, rozwiązujemy problem miłosny dwóch głazów, naprawiamy latawiec marionetki, czy wreszcie pomagamy stadu głodnych żab. Dzięki tym wszystkim drobnym uczynkom krok po kroku zbliżamy się do czynu wielkiego - uratowania całego miasta.

Może wydać się to banalne i dziecinne, ale jest coś chwytającego za serce w tak ukazanej walce dobra ze złem. Orężem tyrana jest strach i przemoc. Dobro broni się jedynie szlachetnymi uczynkami. Sami odpowiedzcie sobie, kto w tym pojedynku ma większe szanse.


ObrazekTyran najechał na królestwo, rozpościerając nad nim całun mroku.
Radość dla oka, rozkosz dla ucha

Grafika w Drawn: Dark flight jest urzekająca. Wykonana w 2D, jest kolorowa i przyjemna dla oka. W trakcie gry zwiedzimy wiele pięknych, namalowanych przez Iris obrazów, każdy barwny i bogaty w szczegóły. Przejdziemy przez podziemia, skąd wyjdziemy do pogrążonego w mroku, opustoszałego miasta, zajrzymy do gmachu biblioteki a nawet na cmentarz. Każda z tych lokacji ma swój klimat, na który ma wpływ także oprawa dźwiękowa gry. Twórcy postarali się, by podkład muzyczny dopasowany był do charakteru odwiedzanych przez nas miejsc. Tam, gdzie jest ciemno i ponuro, melodia jest smutna i niepokojąca; tam, gdzie udało się nam przywrócić szczęście - muzyka jest optymistyczna.

Lektor, który zwraca się do nas podczas animowanych przerywników także został bardzo dobrze dobrany. Ma całkiem przyjemny, niedrażniący głos.


ObrazekGrafika w grze jest wielobarwna i przyjemna dla oka ...
Obrazek... choć nie brak też lokacji o bardziej ponurym klimacie.
Graczu, pomyśl trochę!

Zagadek jest tutaj naprawdę sporo. Oprócz używania przedmiotów w konkretnych miejscach, będziemy musieli m.in. otworzyć sejf, ustawić odpowiednio nuty na pięciolinii, nakarmić głodne żaby czy pomalować witraż. Zagadki są w tej grze na każdym kroku. Ich poziom trudności nie jest bardzo wyśrubowany, dlatego każdy powinien sobie z nimi poradzić. Dodatkowo, jeśli po upływie jakiegoś czasu uznamy, że rozwiązanie zadania jednak przekracza nasze możliwości, możemy je pominąć. Ponadto gra przewiduje sporą ilość podpowiedzi - możemy poprosić o pomoc Franklina, który zawsze chętnie zasugeruje nam, co trzeba zrobić, istnieje też możliwość użycia podpowiedzi rysunkowej. Śmiem przypuszczać, że jest tak dlatego, gdyż gra została wydana głównie z myślą o "niedzielnych graczach". Nie zawsze mogą czy też chcą o­ni poświęcić na grę dłuższą ilość czasu, nie lubią dłuższych przestojów. Wprawnego przygodówkowicza takie ułatwienia mogą jednak irytować, gdyż demotywują, sprawiając, że przy każdym trudniejszym zadaniu mamy ochotę sięgnąć po podpowiedź. Mimo wszystko jednak nie uznam tak rozbudowanego systemu podpowiedzi za minus. Dlaczego? Otóż dzięki temu Drawn: Dark flight jest pozycją nadającą się także dla nieco młodszych i mniej wprawnych graczy.

ObrazekTwórcy zadbali o to, by nasze szare komórki nie próżnowały.
Bonusy to coś, co tygrysy lubią najbardziej

Na pochwałę zasługuję fakt, że gracze otrzymali pewien bonus. Mianowicie z menu głównego mamy dostęp do tapet, szkiców czy podkładu muzycznego. Możemy zatem w każdej chwili posłuchać melodii, która wpadła nam w ucho, czy ustawić na pulpicie tapetę z jednym z przepięknych obrazów z gry.

Oprócz tego, twórcy postanowili zachęcić graczy, by dokładnie wgłębili się w świat Drawn. W tym celu przygotowali szereg wyzwań, które co prawda nie muszą zostać wykonane, by ukończyć grę, ale urozmaicają i troszkę utrudniają rozgrywkę. Obok takich zadań, jak przejście gry bez pomijania zagadek i animacji, mamy i mniej standardowe, jak np. otwarcie wszystkich okien w mieście. Żeby przejść te wyzwania, trzeba w trakcie gry dokładnie wiedzieć, na co zwracać uwagę.


ObrazekGracze mają dostęp do concept artów, tapet i muzyki z gry.

Troszkę soli na koniec

Żeby jednak recenzja nie była przesłodzona, muszę zwrócić uwagę na drobne niedogodności w grze. Po pierwsze, gra zapisuje się sama, nadpisując save. W rezultacie zawsze zaczynamy tam, gdzie skończyliśmy ostatnio. Nie mamy możliwości zapisania jej w jakimś momencie, przejścia jeszcze kawałka i powrotu do zapisanego momentu. Z tego samego powodu nie ma możliwości powrotu do zagadek, które nam się spodobały.

Kolejnym minusem gry jest jej długość, a właściwie krótkość. Da się ją ukończyć właściwie w jeden wieczór.

Dla osób, które tak jak ja lubią mieć na półce pudełko z grą minusem będzie także to, że gra jest niedostępna w Polsce.

Grę prowadzimy z perspektywy pierwszej osoby. Przemieszczanie się między lokacjami polega na kliknięciu w miejscu, gdzie kursor zmienia się w strzałkę. Drawn: Mroczny lot to typowy point&click, stąd też opanowanie sposobu prowadzenia rozgrywki nikomu nie sprawi problemu.

W moim odczuciu zalety tej przygodówki znacznie przyćmiewają jej wady. Stara historia opowiedziana w nowy sposób, piękne lokacje i przyjemna dla ucha muzyka, a przede wszystkim masa naprawdę dobrych zagadek - to wszystko sprawiło, że ode mnie gra dostaje +8/10.

Zalety:
+grafika,
+duża ilość zagadek,
+bardzo dobrze dobrany podkład muzyczny,
+dodatki w postaci tapet z gry, szkiców, muzyki,
+dodatkowe cele.

Wady:
-krótka!!!
-niemożność zapisu w dowolnym momencie.
Tego jeszcze nie grali.
vaapku(at)przygodomania(kropa)pl

Wróć do „Drawn: dark flight”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość