What remains of Edith Finch - minirecenzja

Awatar użytkownika
adventurka
Administrator
Posty: 1698
Rejestracja: 16 lutego 2012, 00:23
Lokalizacja: Słupsk
Podziękował(a): 76 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 32 razy
Płeć: Kobieta

What remains of Edith Finch - minirecenzja

Postautor: adventurka » 14 maja 2017, 23:59

Obrazek
    What Remains of Edith Finch to produkcja kalifornijskiego studia Giant Sparrow, które w niekonwencjonalny sposób prezentuje się w napisach końcowych – warto na nie zwrócić uwagę. To gra typu story – driven, więc nie jest trudna, ładna graficznie i ciekawa fabularnie, ale może bardzo rozczarować, jeśli się nie wie, czego się spodziewać.
    Początek rozgrywki zapowiada epicki rozmach. Siedemnastoletnia Edith Finch po latach wraca do domu, w którym spędziła dzieciństwo, żeby poznać niezwykłe historie nieżyjących już przodków. Ma w tym swój cel, ale nie będę go zdradzać, bo to fabularna niespodzianka.
    Historia Finchów jest rzeczywiście frapująca. Mało któremu przedstawicielowi tego rodu udaje się dożyć sędziwego wieku. Dziesiątkują ich nieszczęśliwe wypadki, zdarzają się choroby, przytrafia się też samobójstwo i zaginięcie. Wszystkie, również te najbardziej tajemnicze incydenty dają się wytłumaczyć w sposób zupełnie realny, tyle że trochę ich za dużo jak na jedną rodzinę. Poza tym jest w tych zgonach pewna niepokojąca prawidłowość. Spośród nawet najliczniejszego rodzeństwa przeżywa tylko jedno dziecko, reszta umiera, a w każdym razie dla świata staje się martwa. Klątwa? Niewykluczone, ale na to pytanie każdy z grających musi sobie odpowiedzieć sam, bo twórcy gry nie forsują żadnej teorii.
Obrazek
    Rodowa siedziba jest rozległym, chaotycznie rozbudowywanym i trochę dziwacznym domem. Nie brak w nim zakamarków i tajnych przejść, ale wziąwszy pod uwagę rozmiary tej budowli, miejsc do zbadania nie ma zbyt wiele. Aktywnych punktów wystarcza, by odtworzyć fabułę, więc trudno to uznać za jawną wadę, jednak we mnie badanie rezydencji pozostawiło niedosyt. Wszystko toczyło się za szybko. W ekspresowym tempie znalazłam właściwy zamek, podnosiłam kolejne klapy, parłam przez ukryte korytarze i pocieszałam się myślą, że przecież to tylko wstęp. Niestety, nic z tych rzeczy! Rozwinięcie nie oszołomiło mnie ani długością, ani skomplikowanymi zagadkami.
    Najbardziej zawiódł mnie sposób przedstawienia osobistych historii Finchów. Tych wyraźnie wyodrębnionych w rozgrywce jest jedenaście. W dwóch przypadkach ograniczamy się do kilku czynności wyzwalających narrację. Trzy opowieści to krótka eksploracja połączona z prostym użyciem przedmiotów, które są w pobliżu. Pozostałe wymagają spostrzegawczości, zręczności, refleksu i koordynacji ruchów. Poziom tych umiejętności nie jest wyśrubowany, a mini-gry są urozmaicone i pomysłowe, ale i tak to nie jest to, co przygodomaniacy lubią najbardziej. (Tu należałoby też zaznaczyć, że gra nie nadaje się dla dzieci. Śmierć jest obecna w każdym epizodzie, a mini-gry dość dosłownie pokazują zabijanie zwierząt i ludzi).
    Często też zamiast cieszyć się odkrywaniem historii, irytowałam się, próbując dociec, jak mogę wykonać jakąś czynność. Teoretycznie połączenie klawiszy WSAD i lewego przycisku myszy nie powinno sprawiać problemów, ale w What Remains of Edith Finch, nie wypadło to zbyt naturalnie.
    Obrazek
    Klawiszami WSAD łatwo prowadzimy bohaterów, gdy patrzymy na otoczenie ich oczami. Sprawy się komplikują, gdy tymi samymi klawiszami musimy poruszać obiektem na planszy. Myszy używamy, krótko klikając lub przytrzymując jej lewy klawisz i ruszając nią. Pytanie, kiedy LPM trzymać, a kiedy puścić? Sterowanie w grze jest osobną umiejętnością, którą trzeba poznać i posiąść, jeśli nie ma się pada.
    Jeśli nie chcemy uronić nic z fabuły, musimy też nauczyć się sprawnego podchodzenia do napisów (są także w języku polskim). Brzmi dziwnie? Możliwe, ale w praktyce tak to właśnie wygląda. Napisy z komentarzami bohaterów pojawiają się w różnych miejscach planszy i nie czekają, aż je zauważymy i ustawimy się tak, żeby przeczytać tekst. Znikają w sposób tyleż efektowny, co skuteczny, bo ładnie to wygląda, ale odtworzyć ich po raz drugi się nie da.
    W menu gry nie przewidziano takiej funkcji, jak ręczne przewijanie napisów (w ustawieniach wideo można wyregulować zasięg widoczności). Nie znajdziemy też klawisza zapisu gry, bo to dzieje się automatycznie. Możemy za to włączyć sobie wyświetlanie celownika, jeśli mamy ochotę. (To nie jest ironia. W niektórych mini-gierkach celownik jest bardzo pożyteczny).
    Ostatecznie więc, zagrać czy nie? Jeśli kupicie kod w promocji, bo stała cena gry na Steamie przeliczona na złotówki nie przemawia na korzyść What Remains of Edith Finh, moim zdaniem. Rozgrywka jest krótka, zawiera wiele elementów zręcznościowych, a zagadek w niej jak na lekarstwo. Interesująca fabuła i ładna grafika to chyba jednak za mało, by skusić miłośników klasycznych przygodówek. To atrakcyjna gra, ale wątpię, żeby ktoś lubiący point-and-clicki z zagadkami był z niej zadowolony.
Kontakt w sprawach forum: adventurka[at]przygodomania.pl

Wróć do „What remains of Edith Finch”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość