Miś Uszatek płynie kajakiem - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2283
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 24 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 28 razy
Płeć: Mężczyzna

Miś Uszatek płynie kajakiem - recenzja

Postautor: Adam_OK » 19 czerwca 2017, 16:31

Obrazek

Miś Uszatek to jedna z postaci z polskich bajek, które śmiało można nazwać kultową. Niektóre z nich, takie jak Reksio czy Bolek i Lolek doczekały się gier o sobie. Miś, co klapnięte uszko ma, też nie jest pod tym względem gorsze. Za tytuły z tym niedźwiadkiem odpowiada studio Forever Entertainment, znane szerzej z gry „Violett”. Panowie z Gdyni stworzyli całą serię gier, a dziś zajmę się jedną z nich.

Fabuła tej produkcji praktycznie w całości jest zawarta w jej tytule. Jeśli jednak spróbować by się w nią zagłębić, to aż tak prosto nie jest. Rzecz opowiada o wyścigu między Misiem a Prosiaczkiem – Miś (jak nietrudno zgadnąć) porusza się po rzece, natomiast jego chrumkający kolega wzdłuż brzegu jedzie na rowerze. Oczywiście, żeby nie było za prosto, obaj napotkają po drodze różne przeszkody, które sprawią, że będą oni musieli zboczyć z trasy. Niestety, nie są to na tyle poważne trudności, żeby czas potrzebny na ukończenie produkcji był znacząco wydłużony. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że dla kilkuletniego dziecka ukończenie tej produkcji może zająć więcej czasu niż mi, ale nie sądzę, aby z godziny (czy coś nieco powyżej), którą mi ta gra zajęła wyszło (typowemu dziecku) osiem czy dziesięć godzin. Co prawda, po ukończeniu głównego wątku można ponownie przejść dostępne mini-gierki, ale to zabawa na dodatkowe kilka(naście) minut. Mimo to, uważam że dla kilkulatka ta gra powinna zapewnić nieco dobrej rozrywki.

Obrazek

Na tę ostatnią spory wpływ mają zagadki. Tutaj, jest całkiem nieźle, zwłaszcza jeśli idzie o ich ilość. Wśród tego, co przygotowali twórcy jest m. in. zbieranie orzechów laskowych, składanie mapy z jej fragmentów czy też zadanie matematyczne na poziomie maksymalnie pierwszej klasy szkoły podstawowej. Dla mnie nie były one trudne, ale jeśli jakiś gracz młodszego pokolenia miałby z którąś z tych zagadek problemy, to po prostu można zrezygnować z kolejnych prób, a postać, której chcieliśmy pomóc stwierdzi, że poradzi sobie sama. Generalnie fajnie się bawiłem przy tych zadaniach, ale nie przy wszystkich. Mam tu na myśli dwa z nich. Pierwsze, które można pominąć podczas zabawy (wystarczy popłynąć w inną stronę) jest spływ w stylu kajakarstwa górskiego. Problem z nią jest taki, że trudno mówić o tym, by realistycznie odwzorowała tę dyscyplinę. Otóż bowiem (mniej więcej) w połowie trasy po kolejnym zderzeniu z przeszkodą mój kajak zaczął tonąć. A dokładniej, powinien był utonąć, bo jego przednia połowa była zanurzona. Mimo tego, można było dalej płynąć, dalej dało się jakoś sterować łódką. Ba, niezależnie od tego, jak bardzo ten kajak był zanurzony, nawet jak był do góry dnem, to i tak można było płynąc do przodu. Druga zagadka, która mi ostro dała się we znaki, to odnajdywanie kaczuszek w labiryncie. Próbowałem to przejść, zarówno podczas normalnej rozgrywki, jak i po jej zakończeniu, ale po kilku próbach dałem sobie spokój. Powód? Beznadziejne sterowanie, o którym szerzej za chwilę.

No dobrze, co z nim jest nie w porządku? Przede wszystkim to, że można się zaklinować. I nie chodzi o to, że nie da się popłynąć dalej, ale można się cofnąć, spróbować wykonać jakiś manewr (np. skręt) nieco inaczej, albo w nieco innym momencie i można grać dalej. O nie, tu tak dobrze nie jest. Tu, jak się zaklinujesz, to nie popłyniesz dalej, ani w jedną, ani w drugą stronę. Co gorsza, takie zaklinowanie zdarzało mi się nie tylko podczas wspomnianej łamigłówki z kaczuszkami, ale także podczas „normalnego” płynięcia wzdłuż rzeki. Czasem pomagało wyjście do menu głównego, a potem ponowne wejście do rozgrywki. Często, podczas takich momentów zastanawiałem się, czy przypadkiem nie byłoby lepiej, gdyby zamiast interfejsu point and click twórcy zaimplementowali... sterowanie za pomocą klawiatury. Nie wiem, jak to się dzieje, ale to kolejna gra w ostatnim czasie, w której narzekam na ten element.

A jak z pozostałymi składowymi tej produkcji? Całkiem nieźle, zwłaszcza jeśli idzie o stronę graficzną. Lokacje są bardzo kolorowe i miłe dla oka, a postacie, szczególnie główne, są wiernymi adaptacjami telewizyjnych pierwowzorów. Myślę, że również najmłodsi odbiorcy tego tytułu będą zadowoleni z tego, co widać na ekranie. Nieźle wypadają też animacje, zwłaszcza jeśli idzie o sposób poruszania się różnych postaci. Potrafią one również poruszać ustami podczas rozmów, co również zaliczyć należy na plus. Oczywiście, tym animacjom daleko do ideału, ale widać, ze twórcy nie podeszli do tego tytułu na zasadzie „aaaa, to ma być dla przedszkolaków, więc zrobimy to na 'odwal się', przecież takiemu sześciolatkowi i tak to zrobi wielkiej różnicy”. Cieszy mnie to, więc generalnie za stronę wizualną dam plusa.

Obrazek

Muzykę i dźwięki też generalnie zaliczam do pozytywów. Są one całkiem przyjemne i relaksujące, bardzo dobrze pasujące do lekkiego charakteru tej gry. Niestety, jest tu też jeden, ale bardzo poważny zgrzyt. Chodzi mi mianowicie o to, że wszystkie kwestie (a właściwie to wszystko, bo i napisy, i menu też) wypowiadane przez bohaterów są po... angielsku. Noż w mordę, co to ma być ja się grzecznie pytam? Przecież to gra o postaci z kultowej POLSKIEJ bajki stworzona przez POLSKIE studio skierowana głównie do najmłodszych. Ja rozumiem, że są dwujęzyczne przedszkola [a nawet i dwujęzyczne żłobki, sic (!)], ale czy taki typowy POLSKI sześcio– czy siedmiolatek zrozumie teksty w tej grze? Przecież takie małe dzieci uczą się języka głównie przez zabawę, piosenki itp. Czy takie dziecko, nawet po dwóch czy trzech latach takiej nauki umie na tyle dużo, aby zrozumieć, co mówią postacie w tej produkcji? Nie wiem, ale szczerze w to wątpię. No chyba, że to dzieło Forever Entertainment ma również służyć do nauki języka, ale jeśli tak by miało być, to do angielskich dialogów dodane by były polskie napisy. Tak więc tutaj autorzy pokpili sprawę, a szkoda.

Podsumowując, „Miś Uszatek płynie kajakiem” to przeciętna produkcja. Z jednej strony ma całkiem przyjemną oprawę i niezłe zagadki, jest też pewien element humorystyczny nawiązujący do wiersza Brzechwy o sumie matematyku, ale z drugiej strony ma koszmarne sterowanie i nie posiada polskiej wersji językowej. Myślę, że najmłodsi gracze mogą się przy niej nieźle bawić, zwłaszcza jeśli na fotelu obok będzie siedział ktoś starszy i jednocześnie znający język angielski w stopniu przynajmniej średnim, aby mógł on tłumaczyć dziecku wszystko to, czego ono nie zrozumie. W innym wypadku raczej szybko rzucą w kąt tę produkcję. Szkoda tylko, ze jest ona tak krótka, ale jeśli będziecie mieli okazję kupić ją w promocji za kilka złotych, to warto to zrobić.


OCENA GRY: 6/10

ZALETY:

+ całkiem przyjemna fabuła
+ oprawa graficzna
+ niezłe mini – gierki
+ warstwa audio

WADY:

- strasznie krótka
- brak polskiej wersji językowej
- koszmarne sterowanie

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Miś Uszatek płynie kajakiem”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość