Back to the future: the game - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2173
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 19 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 26 razy
Płeć: Mężczyzna

Back to the future: the game - recenzja

Postautor: Adam_OK » 05 kwietnia 2017, 21:39

Obrazek

Gry „filmowe” rzadko kiedy zbierają dobre oceny. Często wynika to z faktu, że twórcy gry muszą się wyrobić na kinową premierę i w związku z tym często produkt, jaki dostają miłośnicy elektronicznej rozgrywki jest niedopracowany. No dobrze, ale są też i takie tytuły, których ten problem nie dotyczy, bo powstały wiele lat po ich filmowych odpowiednikach. Tak było z opisywaną tu grą. Jak to wyszło, opiszę poniżej.

Opowiadana tu historia rozpoczyna się około pół roku po zakończeniu filmowej trylogii. Wiosną 1986 roku trwa wyprzedaż rzeczy pozostawionych przez doktora Emmeta Browna. W pewnym momencie Marty słyszy znajome trzaski, a gdy wychodzi na zewnątrz widzi DeLoreana. Szkopuł w tym, że jedynym jego pasażerem jest... Einstein, czyli pies doktorka. Na szczęście nasz znajomy naukowiec zostawił dyktafon z nagranymi informacjami pomocnymi w ustaleniu gdzie (a raczej w którym roku) można odnaleźć twórcę tego wehikułu czasu. Młody McFly (z pomocą gracza) szybko ustala pewne fakty i cofa się do lat 30-tych XX wieku. Na początek będzie musiał wyciągnąć swego przyjaciela z więzienia, do którego trafił w związku z podejrzeniem podpalenia miejscowego baru. Oczywiście, to dopiero początek całego zamieszania, którego sprawcami będą m.in. Irving „Kid” Tannen, Edna Strickland oraz... , a nie, tego nie zdradzę, bo nie chcę psuć zabawy tym, którzy jeszcze nie mieli okazji zagrać w tę produkcję. A jako, że jest ona dziełem studia Telltale Games, więc chyba nikogo nie dziwi, że została ona pocięta na pięć odcinków. Przejście każdego z nich zajmuje około dwóch, może trzech godzin, więc sumarycznie daje to całkiem niezły rezultat. Osobiście uważam, że warto ten czas na tę produkcję poświęcić, zwłaszcza jak jest się fanem cyklu stworzonego przez Roberta Zemeckisa. Myślę jednak, że nie tylko oni będą zadowoleni, także ci, którzy do nich się nie zaliczają powinni miło i przyjemnie spędzić czas przy tej grze. Zdanie to opieram na tym, że fabuła jest ciekawa, wielowątkowa i ciągle coś się dzieje. Tu po prostu nie ma czasu na nudę.

Obrazek

Zagadkowo, niestety, aż tak dobrze nie jest. Wszystko przez to, że praktycznie nie ma tu zadań nieprzedmiotowych, bo np. trudno za takie uznać przesuwanie ścian w domu przyszłości w epizodzie piątym. Poza tym trudno mi jest przypomnieć sobie jakąś łamigłówkę – niezależnie od tego, czy to byłaby jakaś przesuwanka, łamanie kodu do sejfu czy coś innego. Pod koniec rozgrywki miałem nadzieję na zagadkę dialogową, ale co to za wyzwanie, jeśli wystarczy wybrać wszystkie opcje dialogowe z jedną osobą, potem z drugą, potem znów z tą pierwszą itd. aż do rozwiązania problemu? Zagadek inwentarzowych też za wiele nie ma, bo Marty w swoich kieszeniach nie nosi zbyt wielu przedmiotów jednocześnie. A jakby ktoś w dalszym ciągu uważał, że zbyt łatwo nie jest, to dodam, że istnieje system podpowiedzi. Jest on kilkustopniowy od bardzo ogólnych, do bardzo szczegółowych, choć nie zawsze funkcjonuje on dobrze. Zdarzały się mi bowiem takie sytuacje, w których system ten informował mnie, żebym wykonał czynność X, choć ja już ją wykonałem. Jakby tego było mało, to w finale gry jest do wykonania (i to trzykrotnie!) pewna zręcznościówka. Co prawda jest ona bardzo prosta i można ją zrobić (dosłownie) w pół minuty, niemniej wolałbym zamiast niej choćby jedną, jedyną zagadkę „puzzlowatą”. Takowych nie stwierdziłem, a że z innymi też nie było nadzwyczajnie (delikatnie mówiąc), więc tym razem w ostatecznym rozrachunku zagadki będą po stronie minusów.

Za to po stronie zalet będzie grafika. Jest ona w pełni trójwymiarowa i prezentuje się ona naprawdę dobrze, nawet jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że gra miała swą premierę ponad sześć lat temu. Co prawda, możliwe też, że to zasługa mojego nowego sprzętu i faktu, że odpaliłem ten tytuł na najwyższych detalach, ale nawet jeśli, to i tak twórcom oprawy wizualnej należą się pochwały. Trudno jest się do czegokolwiek przyczepić, bo zarówno postacie, jak i lokacje wyglądają bardzo ładnie. Są one odpowiednio nasycone kolorami, wszystko jest zaokrąglone gdzie trzeba, a postacie na zbliżeniach wyglądają bardzo naturalnie. Podobne stwierdzenie można wypowiedzieć o wszelkiego rodzaju animacjach, bo zarówno mimika postaci, jak i sposób ich poruszania się jest bardzo naturalny. Do tego trzeba dodać również bardzo efektowne przerywniki filmowe, a moment, w którym DeLorean znika (po przeniesieniu się w czasie) wygląda bardzo podobnie jak w filmie. Krótko mówiąc ta gra powinna zadowolić wszystkich miłośników pięknej grafiki.

Obrazek

A jeśli komuś piękne widoki nie wystarczą, to niech posłucha muzyki. Oczywiście wykorzystano tu fragmenty ścieżki dźwiękowej z filmów, w tym główny motyw autorstwa Alana Silvestri. I bardzo dobrze, bo czymże byłaby ta gra bez tego, wręcz kultowego (i choć osobiście nie lubię tego określenia, bo jest zbyt często nadużywane, to w tym wypadku pasuje ono jak ulał) motywu? Ta muzyka pozwala wczuć się w klimat serii, dzięki czemu zwiększa się poziom przyjemności wynikający z gry. A gdy do tego dodamy jeszcze bardzo dobre udźwiękowienie oraz równie udany dubbing, to czy można było chcieć więcej? No może jednego – aby to Michael J. Fox podkładał głos pod Marty'ego. Na szczęście jego zastępca spisał się naprawdę rewelacyjnie i gdybym nie wiedział, że to jest głos kogoś innego, to bym sądził, że to jest głos Foxa. Co prawda, można go usłyszeć w mniejszej roli w ostatnim odcinku, ale mimo tego nieco żałuję, że nie spotkał się on ponownie z Christopherem Lloydem (który ponownie wcielił się w postać doktorka) przy okazji prac nad tym tytułem. Mimo tego, uważam że oprawa audio to bardzo mocny punkt tej produkcji.
Nieco słabiej na tym tle wypadł interfejs. Części graczy przeszkadzać może fakt, że Martym poruszamy za pomocą klawiatury, choć mi to jakoś bardzo nie przeszkadzało. Bardziej irytował mnie fakt, że przy pierwszym uruchomieniu każdego epizodu trzeba było od nowa ustawiać swoje opcje. Pół biedy, gdyby chodziło tylko o takie rzeczy jak rozdzielczość ekranu albo poziom antyaliasingu. Niestety, panowie z Telltale stwierdzili, że jak ktoś chce mieć wyświetlane napisy na dole ekranu, to musi je sobie włączyć sam, bo domyślnie są one wyłączone. Nie wiem, komu one przeszkadzały (bo w innych tytułach zazwyczaj są one domyślnie włączone), mniejsza z tym, ale ja wolę je widzieć, więc przy okazji każdego rozdziału musiałem je sobie włączać. Na szczęście był to jedyny zgrzyt w tym elemencie, pozostałe (m. in. możliwość zapisu w dowolnym momencie) funkcjonowały dobrze.

Obrazek

A skoro kilka słów poświęciłem napisom, to dodam, że dzięki ekipie z „Graj po Polsku” można spędzać czas przy tej grze nawet jeśli słabo (albo wcale) zna się angielski. Wspomniana ekipa stworzyła bowiem polskie napisy do tego tytułu i zrobiła to naprawdę dobrze. Owszem, zdarzały się gdzieniegdzie jakieś literówki albo inne, drobne pomyłki, ale działo się to na tyle rzadko, że nie zwracałem na to uwagi. I choć jest to nieoficjalna polonizacja, to stworzono ją w sposób w pełni profesjonalny, co można stwierdzić widząc efekty pracy ww. zespołu.

W sumie otrzymaliśmy bardzo dobrą grę, którą można z czystym sumieniem polecić każdemu miłośnikowi gatunku. Fani filmowej serii będą nią zachwyceni, a i reszta spędzi miło przy niej czas. Oczywiście, „Back to the Future: The Game” ma swoje wady, zwłaszcza pod względem zagadkowym (same zadania inwentarzowe), ale i tak uważam że warto po nią sięgnąć. Jak tak zrobiłem i tego nie żałuję.

OCENA GRY: 7,5/10

ZALETY:

+ fabuła
+ grafika
+ muzyka!
+ polonizacja (choć nieoficjalna)

WADY:

- brak zagadek „puzzlowatych”
- konieczność ustawiania swoich opcji dla każdego odcinka oddzielnie

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Back to the future: the game”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość