Room beyond, A - minirecenzja

Awatar użytkownika
ZenekZombie
Moderator
Posty: 1733
Rejestracja: 19 października 2014, 14:19
Lokalizacja: Częstochowa/Lublin
Podziękował(a): 38 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 34 razy
Płeć: Kobieta

Room beyond, A - minirecenzja

Postautor: ZenekZombie » 05 stycznia 2017, 01:00

Obrazek
Recenzja epizodów 1-3


W sumie pograłabym w coś...No dobra, niech będzie ta...Chyba ktoś tu się zapatrzył na The Last Door...Raczej mi się nie podoba, pogram jeszcze parę minut i najwyżej wyłączę...Hmm robi się ciekawie...Ok, jeszcze pięć minutek i idę spać, bo rano trzeba przecież wstać...Dawać mi od razu trzeci odcinek...No dobra, a gdzie jest kolejny? Jak to jeszcze nie wyszedł?! Muszę czekać do wiosny!? NIEEE!
Ten krótki wstęp najtrafniej oddaje moje uczucia podczas grania w A Room Beyond. Dość powiedzieć, że jak zasiadłam do gry, to nie oderwałam się aż nie ukończyłam wszystkich 3 dostępnych epizodów.

A Room Beyond to epizodyczna przygodówka od naszego zachodniego sąsiada René Bühlinga. Akcja rozpisana jest na pięć rozdziałów, z czego dostępne są na razie trzy. Gra śledzi losy pewnego młodzieńca, który oszołomiony budzi się uwięziony w jaskini. Nie wie jak ani dlaczego tam trafił. Cudem wydostaje się z pułapki i zmierza do otoczonej gęstą mgłą opuszczonej wioseczki. Podczas przygody przemierzymy m.in. wspomnianą wioskę, stary klasztor, oraz malowniczą wyspę. Co się wydarzyło? Kim jest tajemniczy Wędrowca terroryzujący mieszkańców? Czy jego ataki mają związek z przedziwnymi rytuałami, których pozostałości są widoczne w okolicy? Jaki udział ma w tych wydarzeniach główny bohater? Tego dowiemy się (albo i nie :)) grając w ten tytuł.

Gra ma dość porządny klimat. Nie sądzę, żeby ktokolwiek poczuł dreszcze przerażenia, jednakże ciężka atmosfera jest wyraźnie odczuwalna. Wyraźnie widać, że gra ma swój rodowód w horrorach. I nie mówię tu tylko o klimacie, czy paranormalnej tematyce. W A Room Beyond spotkamy na swojej drodze sporo maszkar. Napatoczymy się też na znajomych znanych z kart literatury. Z wizytą wpadnie m.in. niejaki Cthulhu. Zresztą inspiracje dziełami Samotnika z Providence są wyraźnie widoczne, nie tylko za sprawą wyżej wymienionego. Oprawa audiowizualna, chociaż dość specyficzna, przypadła mi do gustu. Lokacje są starannie wykonane, utrzymane w nieco przybrudzonych barwach. Ich różnorodność pozostawia troszkę do życzenia. Za to muzyka jest świetna, doskonale stopniuje napięcie. Z chęcią zgrałabym sobie soundtrack na telefon, aby móc go słuchać w drodze na uczelnię.

Obrazek


The Last Door 3???

Wspomniałam wcześniej o The Last Door jako o jednej z bardziej widocznych inspiracji twórcy. Na początku miałam wrażenie, że gram w nowy tytuł z tej serii. Wszystko, począwszy od muzyki poprzez pozorne niezwiązany z fabułą, przetykany czarnymi planszami z enigmatyczną wiadomością prolog, oraz napisy początkowe, aż po głównego bohatera przypominającego swoją aparycją jeszcze bardziej kanciastego Devitta, przywodziło na myśl moją ukochaną pikselozę od The Game Kitchen. Rozumiem, wzorować się na najlepszych, jednak to już lekka przesada, bezczelnie kopiować kropka w kropkę się nie godzi. Jednak, na szczęście, po tym wstępie A Room Beyond nabiera własnego charakteru.

Przygodówka zagadkami stoi

Przejdźmy teraz do gameplayu. A Room Beyond to typowa przygodówka point&click. Zbieramy masę mniej lub bardziej przydatnego tałatajstwa i głowimy się, co gdzie użyć, by popchnąć akcję do przodu. Poziom trudności jest dobrze wyważony, na pewno nie odepchnie od siebie nowicjuszy, ale i weterani też nie powinni narzekać. Wyzwania stawiane przed graczem nie są specjalnie trudne, wystarczy troszkę pogłówkować i rozwiązanie problemu przeważnie od razu nasuwa się na myśl. Większość zagadek stanowią łamigłówki przedmiotowe, na palcach jednej ręki mogłabym policzyć wyzwania logiczne. Zbieracze trofeów powinni być zadowoleni, czeka na nich 20 aczików do odblokowania, a liczba ta z każdym epizodem wzrasta.

Obrazek


Zaklikać wszystkich na śmierć

Tak jak mówiłam na naszej drodze spotkamy przeróżne przyzwane przez Wędrowca potwory, którym kolokwialnie mówiąc, będziemy musieli skopać tyłki. Nie sądzę, aby gatunkowi puryści zbytnio narzekali. Nie ma tu mowy o jakiś ekwilibrystycznych wygibasach i epickiej walce, zazwyczaj wystarczy podejść do delikwenta i obłożyć go kilka razy kijem, a od razu odechce mu się harcy. W niektórych momentach można do tego podejść bardziej strategicznie: zrzucić na adwersarza ciężką skrzynię, potraktować go wytworzonym wcześniej pestycydem. Albo po prosu wyminąć  Dodam jeszcze, że w grze można zginąć, ale nie jest to częste.
W drugim rozdziale dostaniemy do „pomocy” towarzyszkę (a tak, czasem nie włóczymy się tak kompletnie sami). Szkoda tylko, że nie wprowadzono ciekawych zadań, w których można by z nią współpracować. W sumie, koleżanka jest bezużyteczna, czasem jeśli ją uzbroisz dziabnie jakiegoś potworka nożem i na tym kończyło się jej zadanie. A nie, zapomniałam, jeśli trzeba zablokować jakieś przejście, sprawdza się idealnie. Staje w drzwiach, wąskich korytarzach i ani dudu, a przepchnąć się nie ma jak.

Obrazek


Spray na robale

Niestety napotkałam też kilka bugów. Najbardziej irytowało mnie, że wydając komendę podejścia w dane miejsce, postać pruła przed siebie nawet i dwa ekrany dalej, nie zważając na moje próby zatrzymania jej i pokierowanie we właściwą stronę. Denerwujące było również to, że aby obejrzeć lub zebrać przedmiot, trzeba było blisko podprowadzić pod niego postać, a dopiero potem na niego kliknąć, w przeciwnym razie bohater buntował się i nie chciał zabrać potrzebnej nam rzeczy. Ja rozumiem, próby wprowadzenia szczypty realizmu, ale w innych przygodówkach, gdzie postać po wskazaniu jej przedmiotu automatycznie do niego podchodzi, rozwiązano tą kwestię o niebo lepiej. Mam nadzieję, że w finalnej wersji produktu wszystko będzie już cacy.

Koniec końców 3 pierwsze epizody A Room Beyond to solidna porcja przygody dla fanów opowieści z dreszczykiem. Przejście tego fragmentu zajęło mi około 5 godzin. Przyznam, że nie mogę się doczekać, jak rozwinie się ta opowieść. Oby tylko nadal utrzymywała tendencję zwyżkową :)

plusy:
+ciekawa fabuła
+oprawa audio-wizualna
+wyważony poziom trudności

minusy:
-bugi
-bezużyteczni towarzysze
-" Za daleko, muszę podejść bliżej"
kontakt w sprawach forum: zenekzombie[at]przygodomania.pl

Wróć do „Room beyond, A”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość