Journey: the quest begins - ocena użytkownika

Co myślisz o grze?

10. Idealna pod każdym względem
0
Brak głosów
9. Prawie doskonała
0
Brak głosów
8. Świetna z małymi niedociągnięciami
0
Brak głosów
7. Dobra, ale czegoś jej brakuje
0
Brak głosów
6. Mogłaby być troszkę lepsza
0
Brak głosów
5. Niczym specjalnym się nie wyróżnia
0
Brak głosów
4. Więcej wad niż zalet
0
Brak głosów
3. Mogło być jeszcze gorzej
1
100%
2. Kiepska, to mało powiedziane
0
Brak głosów
1. Szkoda pieniędzy i zachodu
0
Brak głosów
 
Liczba głosów: 1

Awatar użytkownika
adventurka
Administrator
Posty: 1743
Rejestracja: 16 lutego 2012, 00:23
Lokalizacja: Słupsk
Podziękował(a): 79 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 33 razy
Płeć: Kobieta

Journey: the quest begins - ocena użytkownika

Postautor: adventurka » 07 listopada 2016, 19:10

Obrazek
Mile widziane uzasadnienie oceny
Kontakt w sprawach forum: adventurka[at]przygodomania.pl

qwerty
Publicysta
Posty: 1086
Rejestracja: 28 lutego 2012, 15:45
Otrzymał(a) podziękowania: 8 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Journey: the quest begins - ocena użytkownika

Postautor: qwerty » 17 listopada 2016, 12:58

Zamiast oryginalnego pomysłu na zawiązanie fabuły dostajemy kalkę Tolkiena. Najpierw szukamy 4 kamieni, potem 2, a na końcu tego jedynego, który rządzi wszystkimi pozostałymi. Podróż 4-osobowej drużyny przez niebezpieczne krainy opanowane przez obce rasy zaciekawia na początku. Ale nie zaskakuje. To elfy, krasnoludy, standard. Decyzje, jakie podejmiemy w jej trakcie w pewnym stopniu wpływają na fabułę, jednak w większości przypadków jest to wybór między życiem a śmiercią członków zespołu lub zdobyciem dodatkowych esencji bez których – podejrzewam – można w późniejszych fragmentach gry zaciąć się na amen. Tak, w grze jest zaimplementowany prosty system magii. Mamy łącznie 10 lub 12 czarów. Każdy czar wymaga pewnej liczby esencji, zwykle więcej niż jednego rodzaju. Można bezmyślnie ich zużywać, kilka zagadek ma kilka magicznych rozwiązań, więc trzeba uważać. Na szczęście czasami towarzysze powstrzymują maga przed marnotrawstwem. System magii ewoluuje wraz z postępami w grze. Później znajdujemy proszek pozwalający zwiększyć moc dowolnego czaru. Na koniec robi się dużo trudniej, bo jesteśmy zmuszeni tworzyć czary w zupełnie inny sposób. Jeśli wcześniej nie zapisywaliśmy używanych esencji oraz – UWAGA! – koloru pyłu, jaki pojawia się na dłoniach rzucającego, to jesteśmy w czarnej dupie.

Jeżeli chodzi o muzykę lub efekty dźwiękowe, to... ich nie ma. Nic, zero, null, kompletna cisza. Jestem w stanie zaakceptować pikselowatą grafikę (do pewnego stopnia), ale brak muzyki, to dla mnie duży minus. Jest ona najważniejszym elementem pomagającym we wgłębieniu się w wykreowany, sztuczny świat. Jej całkowity brak skutecznie niszczy immersję.

Dość powiedzieć, że po zdobyciu 6 z 7 kamieni odłożyłem grę na 6 miesięcy. Zaczęła mnie okrutnie nudzić.

3/10
Na tapecie:
Przygodówka: Space Bar / Adventures of the Smart Patrol
RPG: Final Fantasy (PSP)
Taktyczna: Front Mission (SNES)
Survival Horror: Silent Hill
FPS: Half-Life
Akcja: Cold Zero: Ostatni sprawiedliwy
Logiczna: Babel Tower


Wróć do „Journey: the quest begins”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość