Co jest, a co nie jest przygodówką

Cechy gry przygodowej

1 interfejs wskaż i kliknij czasami sterownie z klawiatury i wpisywanie komend
10
7%
2 mocno zaznaczona fabuła opowiadająca jakąś historię, intrygę, tajemnice, przygodę
19
13%
3 fabuła często zawiera wątki charakterystyczne dla literatury czy filmu
5
3%
4 Istotna jest eksploracja - zwiedzanie świata gry
15
10%
5 mechanika gry oparta w większości na łamigłówkach logicznych lub też na zbieraniu i używaniu przedmiotów
21
15%
6 rozwiązywanie zagadek w celu rozwinięcia opowiadanej w grze historii
17
12%
7 odkrywanie pewnej historii, wymyślonej przez autorów poprzez myślenie i zmierzanie się z zagadkami logicznymi.
16
11%
8 brak możliwości wykreowania własnego bohatera
5
3%
9 interaktywność jako sposób kontaktowania się z wirtualnym otoczeniem
8
6%
10 rozgrywka dla jednego gracza
16
11%
11 brak elementów losowych mających wpływ na mechanizm rozgrywki
7
5%
12 brak możliwości wyboru bohatera i sposobu prowadzenia rozgrywki
5
3%
 
Liczba głosów: 144

Awatar użytkownika
Sir_Kiełbasa
Z Przygodą na Ty
Posty: 1945
Rejestracja: 01 sierpnia 2013, 18:46
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: Gothic 1 i 2, Lotus 3, Montezuma's Revenge, Red Baron, Sokoban, International Karate
Podziękował(a): 4 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 18 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: Sir_Kiełbasa » 22 kwietnia 2016, 07:36

chris85 pisze:Jeśli ktoś kiedykolwiek grał w tą serię, a było tych gier sporo, to wie, że tak naprawdę elementy zręcznościowe stanowią niewielki element całej gry.


Obejrzałem 10 minut filmu na YT i to nie jest prawda, że część zręcznościowa to niewielki element gry. Co chwilę są jakieś przeszkody.

Najważniejsze jest główkowanie, zbieranie przedmiotów oraz używanie ich w odpowiednim miejscu.


W szachach masz zero zręczności i 100% główkowania (także zbiera się figury przeciwnika) i nic z tego nie wynika.

A dlaczego zaklasyfikowałem tą grę w TOP 10 tamtego okresu? Dlatego, że gdyby nie ta gra prawdopodobnie nie odkryłbym świata gier przygodowych.


I tu leży pies. Gra przygodowa to to może jest, ale nie przygodówka. Dziwię się, że ludzie tego nie rozróżniają.

U mnie wszystko zaczęło się właśnie od tej gry :)


U mnie zaczęło się od zręcznościówek, ale nie przyszłoby mi do głowy umieszczać ich w topie przygodówek. :D Ale rozumiem opór przed zmianą poglądu. Sam nie mogłem się pogodzić z tym, że mój pierwszy komputer okazał się być konsolą.

Wracając jeszcze do tego co klasyfikować jako przygodówkę a co nie, to idąc tropem myślenia niektórych osób powinniśmy wyrzucić z tego forum 70% gier, bo nie da się ich zaklasyfikować do tej kategorii :)


Z pewnością nie 70%, ale z 5-10% szrotu jest.

qwerty
Publicysta
Posty: 1111
Rejestracja: 28 lutego 2012, 15:45
Otrzymał(a) podziękowania: 8 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: qwerty » 22 kwietnia 2016, 11:25

Zgadzam się ze Szczerym. Nie odmawiałbym tytułowi przynależności do hybrydy gatunkowej przygodówki i zręcznościówki tylko ze względu na zręcznościowe sterowanie.
Na tapecie:
Przygodówka: Space Bar / Professor Leyton and the Diabolical Box (NDS)
RPG: Final Fantasy (PSP)
Taktyczna: Front Mission (SNES)
Survival Horror: Silent Hill
FPS: Half-Life 2: Episode 2
Akcja: Little Nightmares: Secrets of the Maw
Logiczna: Babel Tower

Awatar użytkownika
Sir_Kiełbasa
Z Przygodą na Ty
Posty: 1945
Rejestracja: 01 sierpnia 2013, 18:46
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: Gothic 1 i 2, Lotus 3, Montezuma's Revenge, Red Baron, Sokoban, International Karate
Podziękował(a): 4 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 18 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: Sir_Kiełbasa » 22 kwietnia 2016, 12:23

A co ma do tego sterowanie? Pierwsze słyszę, żeby jednym z wyznaczników przynależności gatunkowej był sposób poruszania się postaci po ekranie. :)

qwerty
Publicysta
Posty: 1111
Rejestracja: 28 lutego 2012, 15:45
Otrzymał(a) podziękowania: 8 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: qwerty » 22 kwietnia 2016, 15:59

Przecież niczym innym się nie różni od klasycznych przygodówek. Są zagadki? Są. Jest historia? Jest. Są rozmowy z postaciami? Są. Jest eksploracja? Jest. Jest inwentarz? Jest? Zbieranie, używanie przedmiotów? Jak najbardziej.
Na tapecie:
Przygodówka: Space Bar / Professor Leyton and the Diabolical Box (NDS)
RPG: Final Fantasy (PSP)
Taktyczna: Front Mission (SNES)
Survival Horror: Silent Hill
FPS: Half-Life 2: Episode 2
Akcja: Little Nightmares: Secrets of the Maw
Logiczna: Babel Tower

Awatar użytkownika
Sir_Kiełbasa
Z Przygodą na Ty
Posty: 1945
Rejestracja: 01 sierpnia 2013, 18:46
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: Gothic 1 i 2, Lotus 3, Montezuma's Revenge, Red Baron, Sokoban, International Karate
Podziękował(a): 4 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 18 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: Sir_Kiełbasa » 22 kwietnia 2016, 16:12

Nie wiedziałem, że w klasycznych przygodówkach trzeba unikać różnych tworów, których jest pełno i mogą zabijać.

qwerty
Publicysta
Posty: 1111
Rejestracja: 28 lutego 2012, 15:45
Otrzymał(a) podziękowania: 8 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: qwerty » 22 kwietnia 2016, 16:20

Nie ma ich pełno. Pewnie dałoby się je policzyć na palcach obu rąk. Ok, przyznaję, że w pierwszych częściach było całkiem sporo tałatajstwa, ale w serii znajdują się tytuły, gdzie jest ich wyraźnie mniej i są zjadliwe nawet dla gracza unikającego zręcznościowych tytułów. Zresztą zauważ, że gracz z nimi nie walczy, tylko unika - ot, zręcznościowe sterowanie.
Na tapecie:
Przygodówka: Space Bar / Professor Leyton and the Diabolical Box (NDS)
RPG: Final Fantasy (PSP)
Taktyczna: Front Mission (SNES)
Survival Horror: Silent Hill
FPS: Half-Life 2: Episode 2
Akcja: Little Nightmares: Secrets of the Maw
Logiczna: Babel Tower

Awatar użytkownika
yemet
Poszukiwacz Przygód
Posty: 183
Rejestracja: 10 kwietnia 2015, 23:55
Podziękował(a): 2 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 10 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: yemet » 22 kwietnia 2016, 21:06

Szczery pisze:Wszystko jest też kwestią proporcji i tego jak dane utrudnienia wpływją na gameplay.

W Dizzy jest cała masa elementów, które utrudniają gameplay. Bez przerwy musisz unikać przeciwników na róźne sposoby, m.in. przeskakując czy przechodząc pod nimi w odpowiednim czasie. Nie mówiąc już o ciągłym skakaniu (stąd nazwa gatunku: platformówka). Są też przeszkadzajki, np. spadające krople (kwasu?). Jak sam napisałeś, grę charakteryzuje "częsta a gęsta śmierć". Nie chcę się rozdrabniać i wymieniać wszystkie te elementy.

Szczery pisze:W Dizzym tak naprawdę możesz robić dwie rzeczy: Przemieszczać się, oraz używać przedmiotów.

Zgadza się, ale co kryje się pod przemieszczaniem się? W przygodówkach też przemieszczamy się, ale zwykle po prostu idziemy z punktu A do B. W Dizzy non stop skaczemy. Mało tego, te skoki często musimy mierzyć i wykonywać w odpowiedniej chwili. Tak jak w platformówkach.

Szczery pisze:I owo używanie przedmiotów ze swojego inwentarza jest praktycznie podstawowym środkiem interakcji z otoczeniem, gracz nie jest w stanie podjąć tej interakcji w żaden inny sposób.

Tu zgoda, ale tak stawiając sprawę, można dojść do wniosku, że w niektórych platformówkach nie ma żadnej interakcji z otoczeniem: skaczemy, coś zbieramy, zabijamy lub unikamy przeciwników. Wtedy o grach podobnych do Dizzy'ego można powiedzieć to samo. Obejrzyj gameplay "Addam's Family" na NES-a. Tam też zbieramy przedmioty (są używane automatycznie; jest chyba ładne inventory, jeśli dobrze pamiętam), unikamy lub zabijamy przeciwników (nie wszyskich da się zabić, a zabijanie jest opcjonalne), pomagamy postaciom, które odwdzięczają się za to. Pewnie znalazłbym lepsze przykłady, gdybym poszukał. W "Addam's Family" grałem dawno temu. Do jakiego gatunku przypisałbyś tę grę?

Szczery pisze:Resident Evil (przynajmniej te części w które grałem) jest pod tym względem diametralnie inny. Owszem, pojawiają się tam przedmioty które trzeba aktywować w odpowiednim miejscu dla osiągnięcia celu, lecz to jest jeden z pomniejszych elementów gry - bardziej frekwentowanym jest jednak element zręcznościowo-tpsowy, potrzeba walki, strzelania, skupienia się na amunicji i na rozwiązaniu wielu problemów które wymagają nie podejścia logicznego, starego dobrego główkowania, tylko argumentu siły.

Wszystko się zgadza.

Szczery pisze:W Dizzym takich atrakcji nie uświadczysz, bo nie możesz wejść w interakcję bojową, masz tylko przedmioty do rozwiązywania swoich problemów. Nietrudno tu wyczuć różnicę.

Ostatnie zdanie wskazuje, że chcesz mi pokazać różnicę między "Resident Evil" a Dizzy, dlatego "brak interakcji bojowej" odbieram jako kolejną różnicę, a nie cechę przygodówki, bo to oczywiście nieprawda.

Moją intencją nie było porównywanie tych dwóch gier. Ja doskonale widzę różnie między nimi. Przytoczyłeś kilka argumentów, które rzekomo świadczą o przynależności Dizzy'ego do przygodówek. Poniżej również to robisz. Na podstawie cech przygodówki, które przytoczyłeś w poprzednim poście, zakwalifikowałem Resident Evil do gatunku. Oczywiście obaj wiemy, że Resident Evil nie jest przygodówką. Innymi słowy, przeprowadziłem dowód nie wprost.

Szczery pisze:Ale można w nim całkiem sporo osiągnąć poprzez interakcję bojową. Fakt, że prędzej czy później się zablokujesz, bo gra będzie wymagała od gracza żeby użył głowy i przedmiotu, rozwiązał jakąś zagadkę - lecz wciąż to nie są proporcje jakie mieliśmy w Dizzym.

Tak, proporcje są inne, aczkolwiek trudno o nich mówić w przypadku przygodówek. Jeden może rozwiązać zagadki od razu - a sam chyba przyznasz, że te w Dizzym nie są zbyt wyrafinowane - drugi nie da rady mimo kilkudziesięciu godzin. Podobnie jest z elementami zręcznościowymi: dla niektórych może to być przeszkoda nie do pokonania.

Proponuję obejrzenie speedruna Dizzy'ego i jakiejś klasycznej przygodówki. Osoby, które przechodzą gry w taki sposób, znają je na wylot - rozwiązania zagadek, a elementy zręcznościowe nie sprawiają im problemów. Też wiedzą, gdzie należy iść i w jakiej kolejności. W "The Fantastic Adventures of Dizzy" musisz zebrać WSZYSTKIE gwiazdki, co oczywiście jest elementem zręcznościowym, a nie wyzwaniem dla szarych komórek.

Jak wtedy wyglądają proporcje?

Szczery pisze:Z żalem stwierdzam, że nie są to zbyt kompetentne klasyfikacje.

Byłbym ostrożny z takimi stwierdzeniami. Niektóre z tych stron istnieją od lat, są współtworzone przez dziesiątki osób. Wikipedia, na którą chyba ktoś się powołał, zaliczyła Dizzy'ego do adventure games. Na angielskiej przeczytasz, że trudno tę grę sklasyfikować. Za to znajdziesz ją na liście platform games, nie adventure.

Na adventuregamers.com Dizzy'ego nie znajdziesz nawet w bazie danych. To oczywiście nie znaczy, że to nie jest przygodówka, ale seria gier z jajem była dosyć popularna.

Na tej stronie ktoś pyta o takie gry. Pada nawet tytuł, o którym dyskutujemy, ale nikt nie nazywa takich gier przygodówkami. W artykule, który ktoś podlinkował w tejże dyskusji, autor określa takie gry “puzzle-platformer”.

Szczery pisze: Przygodowa gra platformowa - zgodziłbym się. Dizzy to bowiem przygodówka w formie platformówki. Ale trzeba jednak naprawdę się starać, lub nie zagłębić się w grę w ogóle, aby nie dostrzec jej przygodowego oblicza.


Wg mnie, to platformówka, jeśli już ktoś by mi kazał przypisać tę grę do jednego gatunku. Najlepiej jednak pasuje platformówka z elementami przygodówki albo action-adventure.
Oczywiście Dizzy ma elementy przygodówki i chyba nikt tego nie neguje.


Szczery pisze:A od klasycznych platformerów różni ją wciąż wiele.

W takim razie powołajmy się na definicję platformówki.

Odmiana gier zręcznościowych, w których postać kontrolowana przez gracza przemierza świat gry poruszając się po wielopoziomowych platformach (np. korytarzach, chmurach, skałach, podziemnych tunelach). Przejście planszy wymaga częstego skakania, biegania, wspinaczki, pokonywania przeszkód itp. Dodatkowym utrudnieniem mogą być pułapki lub przeciwnicy, których należy unikać albo unieszkodliwić

Źródło - http://www.gry-online.pl/slownik-gracza ... .asp?ID=85
Polska wikipedia powołuje się na tę definicję. Wszystkie te elementy występują w Dizzym.

A platform game (or platformer) is a video game which involves guiding an avatar to jump between suspended platforms, over obstacles, or both to advance the game. These challenges are known as jumping puzzles or freerunning. The player controls the jumps to avoid letting the avatar fall from platforms or miss necessary jumps. The most common unifying element of games of this genre is the jump button.(...)


Źródło - https://en.wikipedia.org/wiki/Platform_game

Zauważ, że w Dizzym masz nawet liczbę żyć na ekranie, co jest typowe dla platformówek. Można też wpaść do wody i stracić życie, jeśli się dobrze nie wymierzy skoku, co właśnie sprawdziłem (nie mam na myśli fragmentu, w którym trzeba postawić most). Zresztą ta gra sama odwołuje się do platformówek, zwłaszcza "Super Mario Bros. 3": zbieramy gwiazdki, wspinamy się po fasoli, aby dotrzeć do chmur, unikamy ogników z lawy. Jest nawet smok ziejący ogniem i układanie puzzli, ale w zmienionej formie. Ostatni fragment to wypisz, wymaluj "Donkey Kong" - na górze czeka ukochana wołająca o pomoc, a obok niej boss, który coś zrzuca na platformy, aby utrudnić nam wspinaczkę.

Szczery pisze:Wspomniany przeze mnie brak interakcji bojowej (w Dizzym nie pokonujemy niczego bez użycia przedmiotów),

Wskazany przez Ciebie element nie jest cechą przygodówki. Istnieją też takie platformówki, w których brak JAKIEJKOLWIEK interakcji bojowej, np. "Donkey Kong" czy "Pitfall". Poza tym w niektórych przygodówkach znajdziesz takie elementy, np. w grach Indiana Jones (można pozbyć się przeciwników przedmiotami lub siłowo).

brak podziału na lvle (jeden świat podzielony na lokacje, pomiędzy którymi swobodnie chodzimy wciąż w tę i z powrotem, aby na wcześniejszej lokacji użyć pozyskanego właśie przedmiotu),

To również nie jest cechą żadnego z gatunków. "Pitfall" jest nawet lepszy, bo w tej grze nie masz jakiegokolwiek podziału na levele. Takim jednym światem z podziałem na levele masz do czynienia np. w "Super Mario 64" czy serii "Spyro the Dragon" (przywołuje z pamięci), czyli z jednym wielkim hubem.

brak osiągów mierzonych w punktach (osiągiem jest ukończenie gry, poznanie zakończenia fabuły).

Znowu pudło. To również nie jest cechą żadnego z tych gatunków. Nie wiem, w którą wersję "The Fantastic Adventures of Dizzy" grałeś, ale sprawdziłem tę na PC, Amigę i NES-a i w każdej z nich są punkty. Co więcej, nie w każdej platformówce są punkty (im nowsza, tym mniejsza szansa na ich występowanie). Może Cię to zaskoczy, ale istnieją przygodówki z systemem punktów. Niedawno ktoś o to pytał na forum i minęła chwila, zanim ktoś odpowiedział. Przyjrzyj się zwłaszcza grom Sierry z lat 80., np. "Police Quest", "Space Quest", "King's Quest". W grach od LucasArtsu też coś znajdziesz, np. "Indiana Jones and the Last Crusade", "Indiana Jones and the Fate of Atlantis".

Szczery pisze:Tak naprawdę od klasycznego platformera, The Fantastic Adventures of Dizzy różni się bardziej niż od klasycznej przygodówki, od której odróżniają ją praktycznie tylko zasady eksploracji, czyli przemieszczanie się po planszach w widoku z boku i możliwość częstej a gęstej śmierci.

Ciekaw jestem, czy po moich argumentach nadal tak uważasz. "Przemieszczanie
w widoku z boku" również nie jest cechą. Pełno jest platformówek z widokiem od tylu (TPP), np. seria Crach Bandicoot (są tam też fragmenty 2D). To samo tyczy się przygodówek z boku. Aż zastanawiam się, czy dobrze Cię zrozumiałem, ale takich tytułów jest bardzo dużo, np. "The Cat Lady" z nowszych.

Akurat trafiłeś na osobę, która dość dobrze zna platformery. Gram w wiele gatunków, a przygodówki bynajmniej nie są moim ulubionym. Jeśli nie orientujesz się bardzo dobrze w temacie, unikałbym tak kategorycznych stwierdzeń. Niektóre rzeczy mógłbyś łatwo sprawdzić w wyszukiwarce.

Szczery pisze: Dlatego zgodzę się, że jest to tytuł pomiędzy tymi dwoma gatunkami, ale wciąż jestem gotów dyskutować z każdym, kto odmówi jej tytułu hybrydowej przygodówki.

Jeśli w tym przypadku hybryda to gra mająca elementy z co najmniej dwóch gatunków, to można tak określić Dizzy'ego. Jednak od jakiegoś czasu gatunki tak się mieszają, że moglibyśmy co drugą grę nazwać hybrydą.

Możemy jeszcze odwołać się do definicji przygodówki, ale jest ona tak niedoskonała, że "Resident Evil" bardziej do niej pasuje niż bohater naszej dyskusji:

Komputerowa gra przygodowa – gatunek gier komputerowych, w których gracz odgrywa rolę protagonisty w opowieści, której postęp wyznacza eksploracja świata przedstawionego i rozwiązywanie zagadek. (...)

Termin „gra przygodowa” jest tłumaczeniem pojęcia adventure game. Wywodzi się ono od komputerowej gry tekstowej Adventure[5][6], która stała się pierwowzorem pod względem stylu rozgrywki, naśladowanym powszechnie i inicjującym osobny gatunek. Gatunek gier przygodowych jest zatem zdefiniowany przez jego mechanikę, nie zaś przez gatunek literacki, do którego istnienia wymagany jest wspólny temat[1].

Do niezbędnych składników gier przygodowych należą opowiadanie historii, eksploracja oraz rozwiązywanie zagadek[1]. Gry z gatunku są określane mianem gier logicznych o podbudowie narracyjnej. W ich ramach gracz stopniowo, w miarę postępów poznaje fabułę. Choć łamigłówki napotykane przez graczy w ramach fabuły mogą być przypadkowe, za przykład dobrze zaplanowanej zagadki służy ta, która nie odrywa gracza od opowiadanej historii. (...)

Dialogi i drzewka konwersacji
Dialogi pełnią ważną rolę w powieściach wizualnych

Gry przygodowe zawierają rozbudowaną fabułę, w której ważną rolę odgrywa dialog. Niekiedy efektywnie wykorzystują nagrane konwersacje lub narrację z udziałem aktorów głosowych[1]. Ten gatunek gier znany jest z przedstawiania dialogów w postaci drzewek konwersacji[23]. Gracze mogą przyciągnąć uwagę bohatera niezależnego, wybierając gotową linię dialogową z menu, co uruchamia odpowiedź postaci z gry. Te konwersacje często są zaprojektowane na wzór struktury drzewiastej, wedle której gracze mają możliwość decyzji, którą gałęzią dialogową podążać[1]. Zawsze istnieje skończona liczba takich gałęzi, a część gier przygodowych sprowadza się do wyboru kolejnych opcji dialogowych[24]. Prowadzenie rozmów z postaciami może prowadzić do odkrycia wskazówek co do rozwiązywania zagadek. Jako przykład służą wskazówki dotyczące tego, czego wymaga dany bohater od gracza, zanim zacznie z nim współpracować[1]. Inne dialogi mają daleko sięgające konsekwencje, na przykład w postaci zdradzenia tajemnicy graczow (...)


To teraz chciałbym, abyś spełnij moją prośbę: streść fabułę gry, oceń ją, porównaj do innych gier z Twojej listy, zwłaszcza do "Simon the Sorcerer 2", który wypadł kosztem Dizzy'ego, napisz też ze trzy słowa o dialogach i zakończeniu. Tylko nie sugeruj się bzdurami, które ktoś rozpowszechnia w tym wątku. To jedna rzecz.

Teraz druga. Jak wcześniej napisałem, to jałowa dyskusja. W gruncie rzeczy to spór o definicję. Mnie to rybka, że głosy oddane na Dizzy'ego będą ważne, bo organizator plebiscytu tak bezrefleksyjnie zdecydował. Nie mój cyrk, nie moje małpy. Potrafię sobie wyobrazić, że Dizzy zwycięża w głosowaniu. Ważniejszy jest dla mnie cel tego wszystkiego. Bierzemy w tym udział, aby poznać najfajniejszą/najlepszą przygodówkę z lat 90., sprawdzić zbieżność naszych gustów. Ktoś może zagrać w dany tytuł pod wpływem naszych głosów. Może to być zarówno osoba dopiero co poznająca gatunek, jak i weteran. Rozumiem, że "The Fantastic Adventures of Dizzy" wyżej cenisz od "Simon the Sorcerer II", tylko sam sobie odpowiedz, czy ze względu na powyższe nie lepiej byłoby umieścić na 10. pozycji właśnie Simona.

Awatar użytkownika
noctropolis
Obserwator
Posty: 143
Rejestracja: 13 października 2014, 17:11
Lokalizacja: Katowice
Podziękował(a): 1 raz
Otrzymał(a) podziękowania: 2 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: noctropolis » 23 kwietnia 2016, 07:07

Dla mnie Dizzy zawsze był po prostu platformówką z elementami przygodowymi. Tak go klasyfikowałem, ponieważ wg mnie elementy platformowe dominowały tutaj nad tymi przygodowymi. Te drugie były co prawda dość istotne, ale odbierałem je jako "dodatek", bo kanwę gry stanowił platformowy sposób eksploracji świata i unikania zagrożeń.

Awatar użytkownika
Sir_Kiełbasa
Z Przygodą na Ty
Posty: 1945
Rejestracja: 01 sierpnia 2013, 18:46
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: Gothic 1 i 2, Lotus 3, Montezuma's Revenge, Red Baron, Sokoban, International Karate
Podziękował(a): 4 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 18 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: Sir_Kiełbasa » 24 kwietnia 2016, 15:21

qwerty pisze:Nie ma ich pełno. Pewnie dałoby się je policzyć na palcach obu rąk. Ok, przyznaję, że w pierwszych częściach było całkiem sporo tałatajstwa, ale w serii znajdują się tytuły, gdzie jest ich wyraźnie mniej i są zjadliwe nawet dla gracza unikającego zręcznościowych tytułów. Zresztą zauważ, że gracz z nimi nie walczy, tylko unika - ot, zręcznościowe sterowanie.


Faktycznie w tym fragmencie, który oglądałem żadnej walki nie było. Nie wiem jak jest dalej. Chyba nie ma w grze tylko jednego rodzaju "uatrakcyjniaczy" podróży?

qwerty
Publicysta
Posty: 1111
Rejestracja: 28 lutego 2012, 15:45
Otrzymał(a) podziękowania: 8 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: qwerty » 25 kwietnia 2016, 13:30

To dlaczego nie może być hybrydą?
Na tapecie:
Przygodówka: Space Bar / Professor Leyton and the Diabolical Box (NDS)
RPG: Final Fantasy (PSP)
Taktyczna: Front Mission (SNES)
Survival Horror: Silent Hill
FPS: Half-Life 2: Episode 2
Akcja: Little Nightmares: Secrets of the Maw
Logiczna: Babel Tower

Awatar użytkownika
Szczery
Publicysta
Posty: 210
Rejestracja: 11 stycznia 2016, 21:02
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: viewtopic.php?p=45388#p45388
Podziękował(a): 6 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 2 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: Szczery » 26 kwietnia 2016, 00:51

No właśnie nie do końca rozumiem, skoro zgodni jesteśmy, że Dizzy MA silnie rozwinięte elementy przygodowe, to czemu odmawia mu się prawa do bycia hybrydą, jakby to miała być jakaś ujma dla gatunku przygodówek.
Co do tego co yemet pisał o platformówkach - podajesz wiele przykładów nowszych platformówek, podczas gdy ja wyraźnie odniosłem się do "tamtych czasów", "klasycznych platformerów". Więc gry z N64 czy PSX to trochę nie na temat już. Z punktami faktycznie pudło z mojej strony, źle zapamiętałem.
Cała moja wypowiedź porównawcza Dizzy'ego i Resident Evila była sprowokowana Twoim wcześniejszym porównaniem tych dwóch tytułów, które miało niby zrównać je ze sobą w ilości cech gier przygodowej (dla pokazania, że Dizzy nią być nie może). Postarałem się więc pokazać, że było to porównanie bardzo wybiórcze i niesprawiedliwe, gdyż u Dizzy'ego te elementy są dużo bardziej widoczne.

Ale wciskanie mi Simona na siłę w gardło zamiast Dizzy'ego, to jest już jakaś bezczelność. Czemu mam ulegać zewnętrznym wpływom w wyborze MOICH OSOBISTYCH ulubieńców spośród przygodówek? Dizzy to jest gra mojego dzieciństwa, która wyróżniała się na tle znanych mi wówczas tytułów właśnie tą potrzebą ciągłego główkowania, używania przedmiotów, tym że na dobrą sprawę gra niczego nie rozwiązała za mnie choćby klasycznym narzuceniem kierunku w lewo, lecz rozrzuciła itemy po całym świecie i kazała samemu znaleźć dla nich zastosowanie w rozmaitych innych miejscach. Dlatego w moim osobistym rankingu tamtych czasów Dizzy miejsce to ma i mieć będzie, i to naprawdę nie jest NICZYJĄ sprawą. Nie biorę w tym udziału, by dogadzać komukolwiek (czy jakiejkolwiek - grze) tylko by oddać zasługi grom które zrobiły na mnie największe wrażenie. I ja Fantastic Adventures of Dizzy polecam całym sercem, a pisząc coś takiego na zasadzie "Poleć ludziom Simona, bo inaczej zagrają w Dizzy'ego" to ocierasz się już chyba nieprzyjemnie o zwykłe już hejterstwo.
Ale tutaj dyskusja jest jeszcze bardziej jałowa, bo przecież Dizzy się nie zakwalifikuje, zbyt niszowa sprawa :)
Aktualnie grane:
Yakuza Kiwami
Seria Blackwell

Awatar użytkownika
yemet
Poszukiwacz Przygód
Posty: 183
Rejestracja: 10 kwietnia 2015, 23:55
Podziękował(a): 2 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 10 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: yemet » 26 kwietnia 2016, 02:47

Szczery pisze:No właśnie nie do końca rozumiem, skoro zgodni jesteśmy, że Dizzy MA silnie rozwinięte elementy przygodowe, to czemu odmawia mu się prawa do bycia hybrydą, jakby to miała być jakaś ujma dla gatunku przygodówek.

Nikt mu nie odmawia tego prawa. Jak napisałem wcześniej, na tej zasadzie niemal co drugą grę można nazwać hybrydą. Nie zgadzam się, że Dizzy ma "silnie rozwiniętych elementów przygodowych".

Szczery pisze:Co do tego co yemet pisał o platformówkach - podajesz wiele przykładów nowszych platformówek, podczas gdy ja wyraźnie odniosłem się do "tamtych czasów", "klasycznych platformerów". Więc gry z N64 czy PSX to trochę nie na temat już.

Nowszych to znaczy jakich?! Najnowszy tytuł, który podałem, jest z 1998 roku, najstarszy z 1982. "The Fantastic Adventures of Dizzy" z 1991. Wiem, znowu nie chciało się sprawdzić.

Zacytuj fragment, w którym WYRAŹNIE odnosisz się do "tamtych czasów". Jeśli go znajdziesz, wyjaśnij, dlaczego gra z 1998 nie zalicza się do "tamtych czasów" i co to ma do dyskusji. To samo zrób z pozostałymi grami.

Szczery pisze:Z punktami faktycznie pudło z mojej strony, źle zapamiętałem.

Nadal podtrzymujesz, że to cecha platformówki?

Szczery pisze:Cała moja wypowiedź porównawcza Dizzy'ego i Resident Evila była sprowokowana Twoim wcześniejszym porównaniem tych dwóch tytułów, które miało niby zrównać je ze sobą w ilości cech gier przygodowej (dla pokazania, że Dizzy nią być nie może). Postarałem się więc pokazać, że było to porównanie bardzo wybiórcze i niesprawiedliwe, gdyż u Dizzy'ego te elementy są dużo bardziej widoczne.

Nie, chciałem tylko udowodnić, ile jest warta Twoja definicja przygodówki. Na podstawie cech, które wymieniłeś, do tego gatunku można przypisać gry nie będące przygodówkami.

Szczery pisze:Ale wciskanie mi Simona na siłę w gardło zamiast Dizzy'ego, to jest już jakaś bezczelność. Czemu mam ulegać zewnętrznym wpływom w wyborze MOICH OSOBISTYCH ulubieńców spośród przygodówek?

Możesz tam sobie umieścić nawet "Dooma". Na spokojnie wyjaśniłem Ci, dlaczego lepiej byłoby umieścić tam przygodówkę, a nie platformówkę z elementami przygodówki. Nie rozumiem, skąd to wzburzenie i słowa o wciskaniu czegoś na siłę w gardło. Możesz zacytować?

Szczery pisze:Dizzy to jest gra mojego dzieciństwa, która wyróżniała się na tle znanych mi wówczas tytułów właśnie tą potrzebą ciągłego główkowania, używania przedmiotów, tym że na dobrą sprawę gra niczego nie rozwiązała za mnie choćby klasycznym narzuceniem kierunku w lewo, lecz rozrzuciła itemy po całym świecie i kazała samemu znaleźć dla nich zastosowanie w rozmaitych innych miejscach. Dlatego w moim osobistym rankingu tamtych czasów Dizzy miejsce to ma i mieć będzie, i to naprawdę nie jest NICZYJĄ sprawą. Nie biorę w tym udziału, by dogadzać komukolwiek (czy jakiejkolwiek - grze) tylko by oddać zasługi grom które zrobiły na mnie największe wrażenie. I ja Fantastic Adventures of Dizzy polecam całym sercem, a pisząc coś takiego na zasadzie "Poleć ludziom Simona, bo inaczej zagrają w Dizzy'ego" to ocierasz się już chyba nieprzyjemnie o zwykłe już hejterstwo.

Puknij się w głowę. I to mocno.

Nie odniosłeś się do większości moich argumentów: do definicji platformówki, którą spełnia Dizzy, do proporcji części platformowej i przygodowej, do podobnych gier w stylu Dizzy'ego ("Adam's Family" się kłania), do braku interakcji bojowej i podziału na levele jako cech przygodówki, do "przemieszczanie
w widoku z boku" jako cechy platformówki, do samej definicji przygodówki. Zignorowałeś również moje pytania odnośnie fabuły, zakończenia i dialogów w Dizzym. Natomiast przyznałeś się, że błędnie podałeś informację o braku punktów, co oczywiście nie ma nic wspólnego z cechami gatunku.

Skoro to wszystko przemilczałeś, to rozumiem, że przyznałeś mi w tym rację. Nie rozumiem natomiast, jak nadal możesz twierdzić, że "Dizzy MA silnie rozwinięte elementy przygodowe". Jakie?! Zbieranie i używanie przedmiotów to jeden, a kolejne?

Wracając do pytań o fabułę, zakończenie i dialogi w Dizzym, to nie odpowiedziałeś, bo nie pamiętasz, nie chcesz z jakichś względów (jakich?), czy masz gdzieś moje pytania? To były dość istotne pytania. Przypomnę, że ja nie pominąłem żadnego fragmentu z Twojego wywodu.

Szczery pisze:Ale tutaj dyskusja jest jeszcze bardziej jałowa, bo przecież Dizzy się nie zakwalifikuje, zbyt niszowa sprawa :)

To już wiedziałem od początku.

Awatar użytkownika
chris85
Obserwator
Posty: 62
Rejestracja: 11 marca 2012, 12:54
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: viewtopic.php?f=68&t=634&start=30#p3488
Otrzymał(a) podziękowania: 1 raz
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: chris85 » 26 kwietnia 2016, 05:50

Naprawdę nie rozumiem tej całej dyskusji i tych wszystkich wywodów na temat tego co jest przygodówką, a co nie jest i dlaczego oberwało się nieszczęsnemu Dizzy ? :P
Nikt tutaj nie upiera się, że jest to w 100% przygodówka, bo nie jest. Jednak dla mnie i jak i widać dla innych osób, mieści się ona "w ramach" tego by zakwalifikować ją do tego gatuku.
Dlaczego nikt nie wypowiedział się na temat Little Big Adventure, którą też umieściłem w tym rankingu? Też nie mogę znależć tej gry na wielu zagranicznych stronach z grami przygodowymi, a jednak ludzie traktują ją jako przygodówkę. Jak widać kilka osób wskazało tę grę także w TOP 10.
Poza tym, z perespektywy czasu przygodówki się rozwijają, jakby ktoś nie zauażył. Do tej kategorii zaczynają wchodzić gry ala survival horror, nawet niektóre gry akcji co widać w spisie gier na naszym forum :)
AAA, i jeszcze jeden przykład : mamy na forum w spisie przygodówek taką grę : Indiana Jones and the Infernal Machine. To przecież kopia Tomb Raidera, tylko w męskim wydaniu :p którego nie zaliczamy przecież do przygodówek. Dlaczego ta gra tu jest ? Dlatego, że klasyfikujemy ją w ramach tego gatunku i nikt tutaj nie zaprzecza z tego powodu :) Więc dajcie spokój biednemu już dziadkowi Dizzy :P Nie widzę powodu, żeby się tu spierać na ten temat :)
Perhaps the ending has not yet been written ...

Awatar użytkownika
Szczery
Publicysta
Posty: 210
Rejestracja: 11 stycznia 2016, 21:02
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: viewtopic.php?p=45388#p45388
Podziękował(a): 6 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 2 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: Szczery » 27 kwietnia 2016, 01:47

Nie tyle zgadzam się z tym do czego się nie odniosłem, co szkoda mi czasu na dokładniejsze odpowiedzi już. Ściany i tak nie przekonam. Jak potrzebujesz poczucia że odniosłeś jakieś "zwycięstwo", to niech Ci będzie. Ja w każdym razie swojego zdania o Dizzym nie zmieniam :)
Aktualnie grane:
Yakuza Kiwami
Seria Blackwell

Awatar użytkownika
yemet
Poszukiwacz Przygód
Posty: 183
Rejestracja: 10 kwietnia 2015, 23:55
Podziękował(a): 2 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 10 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: yemet » 27 kwietnia 2016, 15:14

W ten sposób tylko pokazujesz, że jesteś odporny na argumenty, co nie świadczy o Tobie najlepiej. Trzeba było od razu napisać, że Dizzy jest przygodówką/hybrydą i basta. Nie obrażaj mnie, pisząc o ścianie, bo ja nie tylko wszystkie Twoje argumenty zbiłem, ale też wykazałem, że nie bardzo wiesz, o czym piszesz. Mogę rozwinąć, jeśli sobie tego życzysz.

Awatar użytkownika
Sir_Kiełbasa
Z Przygodą na Ty
Posty: 1945
Rejestracja: 01 sierpnia 2013, 18:46
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: Gothic 1 i 2, Lotus 3, Montezuma's Revenge, Red Baron, Sokoban, International Karate
Podziękował(a): 4 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 18 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: Sir_Kiełbasa » 27 kwietnia 2016, 20:36

qwerty pisze:To dlaczego nie może być hybrydą?


Hybrydą to sobie może być. Tylko trzeba nazwać po imieniu.

qwerty
Publicysta
Posty: 1111
Rejestracja: 28 lutego 2012, 15:45
Otrzymał(a) podziękowania: 8 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: qwerty » 28 kwietnia 2016, 13:45

Od początku mówiłem o hybrydzie, musiałeś przegapić.
Na tapecie:
Przygodówka: Space Bar / Professor Leyton and the Diabolical Box (NDS)
RPG: Final Fantasy (PSP)
Taktyczna: Front Mission (SNES)
Survival Horror: Silent Hill
FPS: Half-Life 2: Episode 2
Akcja: Little Nightmares: Secrets of the Maw
Logiczna: Babel Tower

Awatar użytkownika
Szczery
Publicysta
Posty: 210
Rejestracja: 11 stycznia 2016, 21:02
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: viewtopic.php?p=45388#p45388
Podziękował(a): 6 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 2 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: Szczery » 28 kwietnia 2016, 16:02

Jak uważasz, Yemet. Mogę być tym co się nic nie zna, mogę być nawet głupi. Ale nie chce mi się prowadzić tej wojny podjazdowej w nieskończoność, skoro Ty nie przekonasz mnie, a ja nie przekonam Ciebie.
Aktualnie grane:
Yakuza Kiwami
Seria Blackwell

Awatar użytkownika
Iselor
Publicysta
Posty: 114
Rejestracja: 16 czerwca 2013, 16:37
Otrzymał(a) podziękowania: 1 raz
Płeć: Nieokreślona

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: Iselor » 21 listopada 2016, 13:39

Słuchajcie, mam w domu kilka gier, o których myślałem żeby wrzucić je do bazy przygodomanii ale nie wiem czy nie nagnę tematu za bardzo. Mam na myśli te tytuły i proszę o wasze opinie:
The Koshan Conspiracy
Zombie dinos from planet Zeltoid
Robinson's Requiem
Deus
The Last Dynasty

Awatar użytkownika
earwig11
Przyjaciel forum
Posty: 509
Rejestracja: 19 kwietnia 2012, 22:33
Lokalizacja: Maupiti Island
Podziękował(a): 5 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 43 razy
Płeć: Mężczyzna

Re: Co jest, a co nie jest przygodówką

Postautor: earwig11 » 21 listopada 2016, 19:05

Robinson's Requiem to gra survival/RPG, więc ja bym jej NIE zaliczył w poczet przygodówek, do tego bardzo trudna. Z drugiej strony w bazie mamy takie "przygodówki" jak Indiana Jones and the Emperor's Tomb czy Alone in the Dark 4. Deus to nieoficjalny sequel Robinsona i chyba rozgrywka jest tego samego typu. Reszty nie znam.


Wróć do „Ankiety”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość