Spycraft: the great game - recenzja

Awatar użytkownika
DirkPitt1
Publicysta
Posty: 381
Rejestracja: 08 lipca 2015, 13:42
Podziękował(a): 6 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 19 razy
Płeć: Mężczyzna

Spycraft: the great game - recenzja

Postautor: DirkPitt1 » 31 lipca 2019, 15:38

Spycraft The Great Game jest stworzoną przez Activision i wydaną w 1996 r szpiegowską grą przygodową. Wcielamy się w niej w młodego agenta CIA, przydzielonego do zespołu mającego zapobiec zamachowi na prezydenta USA. Sytuacja jest o tyle groźna, że zamachowcy udowodnili już swoją skuteczność, zabijając kandydata na prezydenta Rosji. Przygodówka została stworzona w formie prawie już dziś niespotykanego filmu interaktywnego z żywymi aktorami (FMV), a akcję obserwujemy z perspektywy pierwszej osoby. Gra skupia się głównie na analitycznej części pracy tajnego agenta, uzupełnionej momentami akcji w postaci prostego celowniczka. Twórcy chwalą się wykorzystaniem autentycznych nagrań, przedstawiających siedzibę Centralnej Agencji Wywiadowczej, oraz współpracą z byłym dyrektorem CIA Williamem Colbym i byłym generałem majorem KGB Olegiem Kaluginem, co ma zapewnić duży realizm. Tyle teorii. Czy jednak licząca sobie blisko ćwierć wieku gra wciąż może dziś zainteresować i sprawić przyjemność, skoro w dziedzinie elektronicznej rozrywki 25 lat to całe wieki? Czas to sprawdzić.
ObrazekObrazek

Grę rozpoczynamy, jako świeżo upieczony agent CIA, Thorn. Na początek trafimy na Farmę czyli do obozu szkoleniowego agencji, gdzie krótko zapoznamy się z dwoma typami wyzwań, jakim przyjdzie nam stawić czoła, mianowicie analizie dowodów, oraz sekwencjom zręcznościowym. I na tym kończy się łatwy pierwszy dzień w pracy. Jeden z naszych instruktorów ginie od kuli nieznanego snajpera, a my trafiamy do zespołu mającego zbadać sprawę zabójstwa rosyjskiego kandydata na prezydenta, oraz związaną z nim groźbę zamachu na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Wkrótce sytuację jeszcze bardziej skomplikuje podejrzenie, że ktoś w Firmie jest zdrajcą. Śledztwo zabierze nas m. in. do Waszyngtonu, Moskwy, Londynu i Tunezji, i sięgnie najwyższych szczebli władzy.

Wielkie brawa dla twórców, że powstrzymali się od przedstawienia, równie popularnego w popkulturze, co błędnego wizerunku wstrząśniętego, nie zmieszanego agenta z licencją na zabijanie. Zamiast smokingów, pięknych kobiet i szybkich samochodów (lub też szybkich kobiet i pięknych samochodów), mamy głównie typowe zadania analityka, którym znacznie bliżej do zajęć bohaterów serialu CSI (z tą różnicą, że tutaj analizujemy dowody zebrane przez innych i nie szukamy ich osobiście na miejscu), niż przygód Jasona Bournea, agenta XIII czy Ethana Hunta. Widać, że współpraca z konsultantami, znającymi szpiegowski interes od podszewki (pojawiającymi się zresztą w samej grze), się opłaciła i gra przedstawia pracę agenta w sposób dość realistyczny. Przykładem niech będzie specyficzna terminologia, pojawiająca się w grze, choćby określenia SIGINT i HUMINT. Oczywiście można się doszukać paru drobnych głupotek (zgodnie z moją wiedzą, niektóre rodzaje opisywanych „znikających” pocisków nigdy nie znalazły się nawet w fazie działającego prototypu i z jakiegoś powodu pominięto pociski lodowe), ale nie ma nic takiego, co zepsułoby ogólne dobre wrażenie. Fani szpiegowsko-politycznych thrillerów nie powinni być zawiedzeni.

ObrazekObrazek

Wyzwania, które stawiają przed nami twórcy, dotyczą prowadzenia śledztwa. W ramach obowiązków zawodowych przyjdzie nam badać fotografie, analizować nagrania, ustalać trajektorie pocisków, przeszukiwać bazy danych, identyfikować broń itp. Przesłuchamy też podejrzanych i zajmiemy się łamaniem szyfrów (dość sensownie opisanych, choć opisy siłą rzeczy zawierają przestarzałe wiadomości - wszystkie opisane szyfry zostały już złamane, z wyjątkiem RSA z przynajmniej 2048 bitowym kluczem). Ostatecznie zgłaszamy nasze odkrycia szefostwu, wybierając z listy prawidłową odpowiedź, która trafi do raportu. Wszystko to przeprowadzamy z poziomu komputera (czy to stacjonarnego w naszym biurze, czy PDA w terenie), będącego naszym podstawowym narzędziem. Za jego pomocą możemy przeprowadzać analizy, kontaktować się z przełożonymi i śledzić postępy pozostałych członków zespołu, pozyskiwać materiały z ogólnie dostępnych źródeł (np. fragmenty telewizyjnych wiadomości), jak również połączonych baz danych różnych służb. Tu również widać wkład konsultantów, dzięki któremu lista tych agencji nie kończy się na doskonale już wszystkim znanych z licznych książek i filmów CIA, NSA, FBI, ale zawiera też mniej znane i wyeksploatowane w popkulturze agencje alfabetyczne: DEA (Agencja Antynarkotykowa), DIA (Agencja Wywiadu Obrony), NRO (Narodowe Biuro Rozpoznania) czy ATF (Biuro ds. Alkoholu, Tytoniu i Broni Palnej). Wygląd tych narzędzi odstaje może od dzisiejszych standardów dobrego designu, ale nie jest na tyle udziwniony, żeby przeszkadzać w korzystaniu z nich. Sposób ich używania jest dobrze wyjaśniony, a w razie czego zawsze możemy kliknąć ikonkę pomocy i przypomnieć sobie, jak używać któregoś z programów.
Większość zagadek polega na uważnym czytaniu dostępnych materiałów, analizie dowodów i sprawnym kojarzeniu faktów, a w ich różnorodności każdy znajdzie coś dla siebie. Warto też uważnie słuchać innych postaci i raportów kolegów z zespołu, bo mogą się w nich kryć cenne wskazówki. Sporadycznie będziemy musieli użyć też przedmiotów, ale nie będzie się to zdarzać zbyt często. Brak również typowych zagadek logicznych, co w tej produkcji jest plusem, gdyż ciężko byłoby wkomponować je w grę, nie wywołując wrażenia sztuczności. Trafia się jedna zagadka niepotrzebnie utrudniona czyli konieczność sfałszowania zdjęcia, gdzie dość trudno domyślić się, jak właściwie powinno wyglądać finalne ujęcie, nawet wiedząc, których elementów użyć. Jest też zagadka trochę zbyt uproszczona. W pewnym momencie trzeba odszyfrować wiadomość, zapisaną szyfrem „książkowym”, mając w rękach książkę, z której korzystała podejrzana agentka. Twórcy chcieli oszczędzić graczom mozolnego odcyfrowywania tekstu literka po literce, więc szyfr wrzucamy po prostu do komputera i z listy książek wybieramy tę właściwą, a tekst odszyfrowuje się sam. Myślę, że jednak przyjemniej byłoby własnoręcznie zabawić się w kryptoanalityka. W dodatku ręczne łamanie kodu z książki oszczędziłoby nam kolejnego uproszczenia czyli założenia, że elektroniczna wersja książki jest pod każdym względem identyczna z papierową (żeby móc odczytać tak zaszyfrowaną wiadomość, potrzeba książki z dokładnie tego samego wydawnictwa i wydania, nie wspominając już o tym, że nawet w tym samym wydaniu wersja papierowa może się różnić od elektronicznej, a wszelkie zmiany w układzie strony nie pozwolą na prawidłowe odszyfrowanie). Jeśli chodzi o sekwencje celowniczkowe, są w porządku, nie nadmiernie trudne, ale też nie wywołują szczególnych emocji.
ObrazekObrazek

Czas przejść do oprawy audiowizualnej. Grę stworzono, korzystając ze zdjęć i filmów z żywymi aktorami. Tutaj najbardziej widać upływ czasu i ograniczenia technologiczne. Rozdzielczość 640x480 może się świetnie sprawdzać w przypadku rysowanych przygodówek 2D, ale dla zdjęć to mało. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że jakość poszczególnych zdjęć może czasem wpłynąć na łatwość rozwiązania zagadki. Gdy na podstawie zdjęcia podejrzanego musimy przygotować portret i go zidentyfikować, trudno powiedzieć czy te ciemne piksele na jego głowie to tylko cień, czy jednak okalające łysinę włosy. Podobnie, podczas treningu na farmie, gdy musimy odczytać numer rejestracyjny pojazdu, widzimy jak numer pojawia się praktycznie znikąd, bo przy tej rozdzielczości tablica rejestracyjna to kilka białych pikseli. Niestety od razu w głowie uruchamia mi się alarm, krzyczący „Błąd, żaden algorytm poprawy obrazu nie wyciągnie szczegółów z miejsca, gdzie ich nie ma!” Myślę jednak, że w tym przypadku winna nie jest niedbałość twórców o szczegóły i realizm, ale właśnie ograniczenia związane z rozdzielczością i jakością użytych zdjęć. Gra aktorska prezentuje przyzwoity poziom, za to niektóre efekty specjalne wypadają bardzo sztucznie, ale w końcu gra ma swoje lata, poza tym nie można oczekiwać, że będzie mieć taki budżet na efekty, jak hollywoodzkie hity. O muzyce trudno napisać coś poza tym, że jest i nie przeszkadza. Nie trafiają się utwory, które by irytowały, ale też żaden nie zapadnie na dłużej w pamięć.
Gra ma też kilka minusów. O słabej, według dzisiejszych standardów, grafice i nieprzekonujących efektach specjalnych już wspominałem. Drugim może być konieczność dobrej znajomości angielskiego, również ze słuchu, nie tylko po to, by zrozumieć fabułę, ale też wyłapać przydatne wskazówki. Gdyby ktoś był naprawdę czepliwy, mógłby narzekać, że znów główną rolę odgrywają tu wyeksploatowane już USA, Rosja, CIA i zamiast tego można by pozwolić graczowi wcielić się w agenta wywiadu jakiegoś mniej znanego kraju, choćby izraelskiego Mossadu albo Shin Bet. Choć jak już wspomniałem, to czepianie się na siłę. Może jeszcze fakt, że w grze nie mamy okazji toczyć żadnych swobodnych rozmów ze współpracownikami. Jeśli już z kimś rozmawiamy to tylko rzeczowo na tematy związane z zadaniem. Przez to Thorn wydaje się dość bezpłciowy (w czasie gry prawie cały czas milczy, w pisanych przez niego suchych raportach też trudno doszukać się jakiejś osobowości), a członkowie zespołu pozostają obojętni graczowi.
ObrazekObrazek

Ostatecznie nic nie zmienia faktu, że gra bardzo mi się podobała. Zagadki sprawiły mi sporo satysfakcji, a fabuła wciągnęła. Dość uważnie analizowałem też grę pod kątem zgodności z tym, co wiem o pracy prawdziwych służb wywiadowczych i na ile pozwala mi to ocenić moja amatorska wiedza, w grze obyło się bez rażących odstępstw od realizmu, co również bardzo mi się podoba. Polecam tę grę wszystkim fanom historii polityczno-szpiegowskich, zwłaszcza tych, którym dobra historia szpiegowska kojarzy się bardziej z powieściami Toma Clancy’ego, Fredericka Forsytha czy książkami dokumentalnymi Wiktora Suworowa i Petera Wrighta, niż twórczością Iana Fleminga. Pozostali miłośnicy przygodówek też powinni spróbować, choćby dlatego, że właściwie nie sposób znaleźć podobnej gry. Jako fan takiej tematyki, wystawiam grze 9 i byłbym zachwycony, gdyby kiedyś powstało coś w podobnym stylu (może jako agent brytyjskiego GCHQ i z wykorzystaniem narzędzi PRISM, XKEYSCORE czy TEMPORA). Osoby nieprzepadające za szpiegowskimi klimatami, mogą odjąć pół punktu.
Ocena 9

Plusy:
Historia szpiegowska w realistycznych klimatach
Rodzaj i różnorodność zagadek
Realistycznie przedstawiona praca agenta
Bohater przygodówki bez awersji do broni palnej
Elementy zręcznościowe nie są zbyt trudne
Przy okazji dowiedziałem się o istnieniu systemu RPG Spycraft

Minusy:
Grafika i efekty specjalne zdążyły się zestarzeć
Tylko po angielsku
Mało pamiętny bohater i jego współpracownicy
- Bruno, ty chyba masz paranoję.
- Paranoja jest wtedy, gdy nikt nie chce cię zabić. -BS3

Wróć do „Spycraft: the great game”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość