Darkness within: in pursuit of Loath Nolder - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2525
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 40 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 32 razy
Płeć: Mężczyzna

Darkness within: in pursuit of Loath Nolder - recenzja

Postautor: Adam_OK » 30 maja 2013, 13:55

Obrazek

Jak wiecie moimi ulubionymi grami są przygodówki stworzone przez Lucas Arts, szczególnie seria Monkey Island, którą cenię za wiele rzeczy, w tym za nieprzeciętny humor. Nie oznacza to, że grywam tylko w śmieszne gry, czasem lubię „wrzucić” sobie coś cięższego. Z tego też powodu skusiłem się na Darkness Within – produkcję, która miała mieć mroczny klimat i nie jeden raz przyprawiać graczy o palpitacje serca. Co z tego wyszło – zaraz opowiem.

W grze wcielamy się w postać Howarda Loreida, który stara się wyjaśnić zagadkę śmierci Clarka Fielda. Głównym podejrzanym jest Loath Nolder – prywatny detektyw, który kilka lat wcześniej niespodziewanie wyjechał w podróż w nieznane. Teraz wrócił, by dokończyć rozpoczęte sprawy. Czy wśród tych spraw był Clark Field i czy zginął on z ręki Loatha? To ma wyjaśnić prowadzone przez nas śledztwo, podczas którego gruntownie przeszukamy takie lokacje jak biuro detektywa, mieszkanie Clarka a nawet stary cmentarz. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego ani przesadnie strasznego, gdyby nie pewien fakt. Otóż Howarda od pewnego czasu męczą koszmary, bardzo sugestywne i bardzo uciążliwe. Co ciekawsze – często Howard „odwiedza” w nich znajome mu miejsca ze swoim mieszkaniem włącznie, a „odwiedziny” są na tyle długie, że nasz bohater przesypia po kilka dni z rzędu. Jak się później okaże – ta zależność działa też w drugą stronę, ale co to oznacza, to zostawię dla siebie. Powiem tylko tyle, że w tej grze naprawdę można się kilka razy przestraszyć, a dreszczyk emocji towarzyszy nam praktycznie cały czas. Porównując tę grę z zeszłoroczną premierą – Scratches – Darkness Within „wygląda” nieco straszniej, tutaj klimat grozy jest bardziej wyczuwalny niż w produkcji firmy Nucleosys. Poza tym recenzowany tutaj tytuł jest trochę dłuższy, choć te 7-8 godzin nikomu nie zaimponuje.

W budowaniu klimatu grozy ważną rolę odgrywa grafika. Nic więc dziwnego, że w tej produkcji zastosowano bardzo ciemne barwy, dzięki którym wszystko jest bardzo mroczne. Niestety, ma to też swą złą stronę – przy standardowych ustawieniach ciężko poruszać się po lokacjach, gdyż zamiast tej czy innej rzeczy widać tylko czarną plamę. Nietrudno w takiej sytuacji przeoczyć coś ważnego, dlatego chcąc niechcąc musiałem nieco rozjaśnić ekran. Był to w zasadzie jedyny mankament oprawy wizualnej, gdyż ogólnie zrobiła ona na mnie dobre wrażenie. Zarówno tła, jak i modele postaci wykonano starannie i zgodnie z obowiązującymi obecnie standardami. Pozytywnie odebrałem również przerywniki filmowe – dynamiczne i bardzo klimatyczne. Zastrzeżeń nie mam również do animacji postaci – poruszają się naturalnie, podobnie mają się sprawy z mimiką twarzy. Ogólnie grafika to mocny punkt tej gry.

Obrazek

Czymże byłaby gra bez dobrej muzyki? A szczególnie taka, która chce przestraszyć jej użytkownika? Niczym, dlatego twórcy nie szczędzili sił, aby oprawa audio była naprawdę dobra. I wiecie co? Ona naprawdę taka jest – smutna, posępna. Czasem nie zwraca się na nią większej uwagi, gdyż w tle słychać jedynie jakieś ciche pomruki, a czasem sprawia, że ciarki przechodzą po plecach. I dzieje się tak nie dlatego, że ktoś nagle dał głośność na 100%, ale z powodu zmiany charakteru muzyki. Ciężko opisać to słowami, to trzeba po prostu przeżyć i poczuć na własnej skórze.

Kończąc wątek techniczny opiszę pokrótce sterowanie. W Darkness Within spotykamy się z wariantem a’la CRYO. Oznacza to, że z jednego miejsca do drugiego przechodzimy tzw. żabimi skokami. W każdym punkcie możemy się rozejrzeć dookoła, a w razie potrzeby wziąć jakiś przedmiot lub wykonać daną czynność. Wszystkie tego rodzaju komendy wydajemy myszą klikając LPM w odpowiednim miejscu. Dla weterana gier wspomnianej firmy taki rodzaj sterowania nie przysporzy żadnych trudności, a nowicjusze na jego opanowanie poświęcą raptem kilka minut, gdyż jest ono proste i wykorzystywane dosyć często we współczesnych produkcjach.

Jak w każdej przygodówce, tak i tu nie mogło zabraknąć zagadek. Najczęściej spotkamy się z zadaniami polegającymi na uważnym przeglądaniu różnych dokumentów i szukaniu w nich wskazówek. Te należy podkreślić i jeśli zrobimy to właściwie, to wówczas dowiemy się wielu ciekawych rzeczy, często w ten sposób popchniemy akcję do przodu. Oprócz tego mamy klasyczne łamanie kodów, otwieranie tajnych skrytek itp. Ciekawa była też łamigłówka „pseudodźwiękowa”. Co to znaczy? Dokładnie tyle, że polegała ona na wywołaniu pewnej sekwencji dźwięków, ale na szczęście nie było to odtwarzanie ich ze słuchu. Generalnie należy pochwalić panów z Zoetrope Interactive zarówno za ilość wszelkiego kalibru łamigłówek oraz za ich poziom. Były wśród nich naprawdę łatwe, były i takie, które wymagały większego zaangażowania umysłowego. Krótko mówiąc – dla każdego coś fajnego.

Obrazek

Teraz należałoby powiedzieć kilka słów o polonizacji. Mamy do czynienia z klasyczną wersją kinową, a więc z polskimi tekstami i angielskimi dialogami. Biorąc pod uwagę ilość tekstu, jaki przetłumaczono, a więc wszelkiego rodzaju podpisy pod dialogami, dokumenty, listy, notatki itp. to należy ją ocenić pozytywnie. Co prawda zdarzają się wpadki w postaci źle przetłumaczonego słowa albo jakieś inne błędy, ale jest ich naprawdę mało. Poza tymi drobiazgami jest jedna poważna rysa – polskiej wersji nie da się ukończyć bez patcha, gdyż w pewnym momencie nie da się podkreślić ważnych słów w jednym z dokumentów, a jest to wymagane, aby pójść dalej. Na szczęście patch ten jest już od jakiegoś czasu dostępny na stronie polskiego wydawcy i waży on stosunkowo niewiele.

Ogólnie Darkness Within to całkiem udana produkcja, która bardzo poprawnie wywiązuje się z roli „straszyciela”. Ciekawe zagadki, dobre wykonanie od strony technicznej i bardzo dobra muzyka to głowne atuty tej produkcji. Do wad zaliczam jej niezbyt imponująca długość oraz fakt, że wersja, jaką dostajemy w pudełku jest zabugowana i bez łatki nie można jej ukończyć.


OCENA GRY: 8/10

ZALETY:

+ niezła fabuła
+ ciekawe zagadki
+ bardzo fajna muzyka
+ klimat grozy i napięcia
+ niezła grafika
+ proste sterowanie
+ udana polonizacja

WADY:

- za krótka
- trochę za ciemna kolorystyka
- bez patcha nie można ukończyć rozgrywki

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Darkness within: in pursuit of Loath Nolder”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość