Supreme league of patriots - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2668
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 57 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 33 razy
Płeć: Mężczyzna

Supreme league of patriots - recenzja

Postautor: Adam_OK » 03 maja 2016, 23:31

Obrazek

Superbohaterowie mają ostatnio dobry czas. Powstało bardzo wiele całkiem udanych filmów o postaciach takich jak Iron Man, Spiderman, Batman, Thor, Kapitan Ameryka i inni, a w produkcji są kolejne tytuły. Również w świecie gier sporo pojawiło się produktów o przygodach ww. bohaterów, ale były to najczęściej gry akcji, natomiast nasz ulubiony gatunek był przez nich omijany szerokim łukiem. Tę lukę spróbowało załatać studio No Bull Intensions, które we współpracy z Phoenix Online Studios wydało grę, którą teraz spróbuję wam przybliżyć.

Jej głównym bohaterem jest niejaki Kyle Keever, który mieszka razem ze swym kumplem Melvinem. Kyle pragnie dostać się do programu „America’s Got Superpower”, w którym chce wystąpić jako „The Purple Patriot”. Podczas castingu dochodzi do serii pewnych zdarzeń, w wyniku których Kyle staje się swoim superbohaterskim alter ego. Od tej pory jego zadanie (a więc i zadanie gracza) to obrona mieszkańców Nowego Jorku przed złem, a szczególnie przed superzłoczyńcami. Jak on będzie sobie z tym radził i kto będzie jego głównym przeciwnikiem – tego nie zdradzę, coby nie psuć zabawy tym, którzy zechcą sięgnąć po ten tytuł. A właściwie po trzy tytuły, bo na tyle części został on podzielony. Każdy z nich zapewnia około trzech godzin rozrywki, więc w sumie jest to całkiem niezły wynik. Z drugiej strony – tym razem ilość nie poszła w parze z jakością, bo fabuła (delikatnie rzecz ujmując) najciekawsza nie jest. Co prawda nie jest nudna i nie zmuszałem się do uruchamiania tej gry, ale nie powiem również, że siedziałem z wypiekami na twarzy podczas zabawy i oczekiwałem z niecierpliwością aż zainstalują mi się kolejne epizody. Trochę rozczarowałem się faktem, że nie ma tam niczego, co było w pierwszym trailerze – tzn. żadnego latania czy ratowania ludzi z płonącego mieszkania. Napotkane postacie też nie budzą specjalnych emocji, ani dobrych, ani złych, są takie trochę bezpłciowe. Niby zadbano o ich różnorodność, ale jedynie pielęgniarka wybija się nieco z tłumu. Niestety, spotykamy ją jedynie w dwóch pierwszych częściach, przez co ostatnia nieco traci. W sumie więc przedstawiona tu opowieść jest co najwyżej przeciętna.

Obrazek

Zagadkowo też bez rewelacji. W zasadzie, biorąc pod uwagę fakt, że lubię zadania nieprzedmiotowe, to wręcz słabo, a nawet beznadziejnie, bo nie pamiętam żadnych zagadek niezwiązanych z używaniem zawartości ekwipunku. W związku z tym poziom trudności tej produkcji jest stosunkowo niski (w porywach do średniego) i raczej przechodzi się go z marszu. Owszem, mogą wystąpić chwilowe zaćmienia umysłu albo i inne powody, dla których gracz się czasowo zatrzyma, ale od czego są podpowiedzi. W tym tytule, aby je uzyskać, należy porozmawiać ze swoim kumplem – Melem, który chodzi wszędzie tam, gdzie Kyle/Purple Patriot. Samo używanie przedmiotów też nie jest najwygodniejsze. Trzeba bowiem najpierw ustawić wybraną rzecz na środku paska szybkiego dostępu, aby była ona gotowa do użycia, a dopiero potem można z niej skorzystać. Z kolei podczas korzystania ze wspomnianego paska nie da są połączyć dwóch przedmiotów ze sobą, trzeba to zrobić w „pełnym” (czyli zasłaniającym cały ekran) widoku inwentarza. Mało to wygodne, choć można się przyzwyczaić do tego.

Trochę lepiej jest w przypadku oprawy wizualnej, choć i ona na kolana nie powala. Główny zarzut dotyczy postaci – są strasznie kanciaste. Dodatkowo, podczas dialogów mają one tendencję do kiwania się na boki, co jest dla mnie niezrozumiałe – czyżby wszyscy cierpieli na chorobę Parkinsona czy co? Całkiem ładnie prezentują się za to lokacje, choć są one dosyć sterylne. O ile taki szpital da się zrozumieć, o tyle w parku, w kilkumilionowym mieście, żeby była raptem jedna osoba? Albo żeby na posterunku policji (nie licząc naszych nierozłącznych bohaterów) również pracowała co najwyżej jedna pani porucznik? Rzuca się to w oczy, zresztą nie tylko to. Oryginalnie przedstawiono przemieszczanie się z jednej lokacji do drugiej – gdy nasz superhero dojdzie do drzwi, by wyjść (choćby do sąsiedniego pokoju), ekran zwija się, jakby wpadł w jakiś wir, a potem pojawia się widok parku z wielkim logiem gry po prawej stronie, a dopiero po nim widzimy nową miejscówkę. Może i jest to coś wyróżniającego tę produkcję z grona innych, ale jak dla mnie było to dziwne i niespecjalnie przypadło mi do gustu. To jednak nic w porównaniu do sposobu chodzenia Fioletowego Patrioty. Otóż on chodzi trochę jak kaczka – szeroko; zawsze też staje w rozkroku. Wygląda to pokracznie, strasznie razi, że ktoś z supermocami chodzi jak łamaga. Nie wiem, czy to tylko kwestia niewielkiego budżetu, czy może coś więcej? To wszystko sprawia, że za grafikę nie mogę przyznać plusa, a szkoda.

Obrazek

Dźwiękowo i muzycznie jest całkiem dobrze. Na uwagę zasługuje fakt, że muzyczka zmienia się nie tylko przy przechodzeniu z jednej lokacji do drugiej, ale także, gdy zaczynamy z kimś rozmawiać. Dosyć fajny to bajer, choć z drugiej strony czasem bywa to denerwujące, bo nasza postać nie podejdzie do innej, by zacząć dialog, zanim odpowiedni podkład się nie włączy, co trwa kilka sekund. Co do samych rozmów, to jest ich naprawdę dużo, czasem wręcz za dużo. Z drugiej strony, aż tak bardzo się tego nie odczuwa, bo głosy aktorów zostały bardzo dobrze dobrane. Szczególnie dobrze brzmi głos Cold War Warriora, który mówi po angielsku jak aktor grający Rosjanina w hollywoodzkim filmie. Co do innych aspektów warstwy dźwiękowej, to nie będę się rozpisywał, bo zostały one zrobione poprawnie, zgodnie z obecnymi standardami.

Pierwszy trailer tej gry (o którym już wspominałem w tym tekście) zapowiadał humorystyczną opowieść. Niestety, bardzo się w tym elemencie zawiodłem, bo podczas każdego epizodu zaśmiałem się jakieś trzy razy, co daje „imponującą” średnią raz na godzinę rozgrywki. Nieco ratuje sytuację wspomniana na początku pielęgniarka i jej czarny humor, ale to zdecydowanie za mało. Duży, niewykorzystany potencjał żartów tkwił w dialogach między Melem, Fioletowym a superheroiną o ksywie Bleeding Heart (swoją drogą strasznie „trudno” domyślić się, kim ona jest „w cywilu”, bo maskuje się ona bardzo podobnie do Clarka Kenta). Zresztą, nie tylko rozmowy w tym trójkącie mogłyby być bardziej śmieszne, bo kontrastów między głównym bohaterem a innymi osobami jest dużo, ale gdyby nawet skupiono się tylko na wspomnianym „zestawie”, to gra naprawdę dużo by zyskała.

Obrazek

Podsumowując, opisywana tu produkcja jest co najwyżej przeciętna. Oryginalna tematyka idzie w parze z niespecjalnym wykonaniem. Co prawda końcówka ostatniego rozdziału sugeruje kontynuację w postaci sezonu drugiego, ale raczej wątpliwe jest to, że on powstanie. Ja osobiście rozpaczać z tego powodu nie zamierzam.


OCENA GRY: 5/10

ZALETY:

+ oryginalna tematyka
+ ładne lokacje
+ oprawa dźwiękowo–muzyczna
+ fabularnie nie jest najgorzej ...

WADY:

- ... ale najlepiej też nie
- tylko zagadki inwentarzowe
- grafika (poza wyglądem lokacji)
- praktycznie nieśmieszna

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Supreme league of patriots”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość