Samorost 2 - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2626
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 55 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 33 razy
Płeć: Mężczyzna

Samorost 2 - recenzja

Postautor: Adam_OK » 30 września 2018, 20:13

Obrazek

Są takie gry (choć można by powiedzieć to samo o czymkolwiek innym), że pasuje do nich zdanie „Mała rzecz, a cieszy.”. Nie inaczej było z pierwszym „Samorostem” - produkcją, którą za darmo każdy mógł odpalić sobie w przeglądarce. Jej przejście zajmowało kilkanaście, może kilkadziesiąt minut, ale dawało wiele „radochy”; często więcej niż niejeden „pełnometrażowy” tytuł. Nic więc dziwnego, że doczekał się on kontynuacji (a dokładniej dwóch, a kto wie, może powstaną kolejne), o której zamierzam tutaj nieco napisać.

Fabularnie opowiada ona o tym, jak to na asteroidę, na której mieszka nasz ludek w szlafmycy, przyleciał inny ludek i zabrał ze sobą naszego psiaka. Oczywiście, ten drugi kosmita nie raczył nas ani zapytać o pozwolenie, ani tym bardziej nie poinformował nas wcześniej o swoich zamiarach, więc było to najzwyklejsze w świecie (a raczej we wszechświecie) porwanie. Nie było też czasu na zastanawianie się nad dalszymi krokami, tylko trzeba było czym prędzej odpalić swoją rakietę i ruszyć naszemu towarzyszowi na ratunek. Jak się okaże skuteczna pomoc psiakowi będzie zaledwie połową sukcesu, bo podczas podróży powrotnej również spotkają nas pewne nieprzewidziane kłopoty. Jakie? Tego nie powiem, bo nie chcę psuć zabawy tym wszystkim, którzy jeszcze nie mieli przyjemności zagrania w to dziełko firmy Amanita Design. W poprzednim zdaniu celowo użyłem słów „przyjemność” oraz „dziełko”, bo ta gra jest naprawdę fajna, śmieszna i miło mi się przy niej spędzało czas. A że tego ostatniego nie trzeba było zbyt wiele poświęcić na jej ukończenie (choć więcej niż na poprzednika - „na oko” tak z godzinę albo i półtorej), więc użyłem zdrobniałej formy słowa „dzieło”. Całość podzielono na kilka etapów, po przejściu których pojawiał nam się w prawym dolnym rogu ekranu specjalny kod. Dzięki niemu, po wyjściu z programu i powróceniu do rozgrywki po pewnym czasie można było zabawę kontynuować od momentu, w którym skończyliśmy, a nie zaczynać wszystkiego od początku. Taki system „zapisu stanu gry”, choć archaiczny (ja osobiście kojarzę go z tak leciwych produkcji jak „Another World” czy pierwsze „Wormsy”), to tu sprawdzał się naprawdę dobrze. Zresztą nie tylko on, dlatego miło wspominam czas, jaki poświęciłem na tę grę.

Obrazek

Kolejnym elementem, który się do tego przyczynił, były zagadki. Co prawda, w tak krótkiej grze, trudno spodziewać się ich natłoku, ale na ich brak narzekać nie można było. Fajne było manipulowanie kurkami w celu spuszczenia wody czy kombinowanie jak pozbyć się pewnego grubasa, u którego w pokoju zamknięty w klatce był nasz piesek. Była też pewna „pseudozręcznościówka” pod sam koniec gry, w której należało łapać... pierdy wypuszczane przez pewne dziwne stworzenia. Element zręcznościowy polegał tu na tym, aby w odpowiednim miejscu (i odpowiednio szybko) ustawić rurę, do której wleci pęcherzyk tego gazu. Co prawda nie wymagało to małpiej zręczności, ale zbytnio ociągać się też nie można było, bo inaczej ten „surowiec” poleciałby gdzieś w otchłań kosmiczną i się „zmarnował”. Jak to zobaczyłem, to nie byłem tym zachwycony. Najbardziej przeszkadzało mi w tym wszystkim to, że niespecjalnie pasowało mi to do klimatu tej gry ani innych produkcji Amanity. Na szczęście to był pojedynczy przypadek, więc potraktuję to jako „wypadek przy pracy” licząc jednocześnie na to, ze w trzeciej części serii czegoś takiego nie napotkam. Tak więc za łamigłówki generalnie dam dużego plusa i małego minusa.

Graficznie jest praktycznie tak samo, jak było w poprzedniej odsłonie serii. Nie oznacza to, że jest źle, wręcz przeciwnie, jest bardzo klimatycznie. Co prawda oprawa wizualna jest bardzo prosta, można by wręcz powiedzieć, że na współczesne czasy jest symboliczna i bardzo uproszczona, ale również dzięki temu ma ona swój niepowtarzalny urok i styl. I nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie naszego białego ludka i jego szlafmycy, ale także wygląd poszczególnych obiektów – od dużych jak planetoidy przez średnie jak pojazd naszego bohatera czy różne budynki po te małe jak niewielkie zwierzątka czy różnego rodzaju wajchy i zawory. Myślę, że każdy, kto grał w pierwszą część cyklu, to obrazki z części drugiej rozpozna bez problemu, nawet pośród screenów z wielu innych gier innych twórców. Jak widać, Czesi z Amanity potrafili wypracować swój własny, unikalny sposób wyrazu artystycznego i za to im chwała.

Obrazek

Zabawę umila nam również bardzo przyjemna muzyczka, która dopasowuje się do wydarzeń na ekranie. Co prawda, nie są to kawałki na miarę nagrody Grammy czy choćby swojskiego Fryderyka, ale i tak spełniają one swoje zadanie, jakim jest umilanie graczowi rozgrywki. Zdarza się też, że na chwilę muzyka przestaje grać, ale dzięki temu można się lepiej wsłuchać w dźwięki wydawane przez otoczenie. Do nich również trudno jest mieć jakiekolwiek zastrzeżenie, bo brzmią tak, jak powinny. O głosach postaci wypowiadać się nie będę, bo nikt w tej grze nie wypowiada żadnego słowa, a komunikacja „międzyludzka” odbywa się za pomocą różnych odgłosów. Nie uważam tego za wadę, a za kolejny element budowania klimatu, tak więc również za oprawę audio „Samorost 2” otrzyma ode mnie plusa.

Z innych rzeczy wartych odnotowania na pewno należy wspomnieć o tym, że przez krótką chwilę przejmujemy sterowanie nad naszym psiakiem. Co prawda, jego rola nie jest zbyt długa ani ambitna, ale jest i należy to odnotować. Poza tym wypada przypomnieć, że interakcja odbywa się poprzez klikanie na różnych obiektach żywych lub martwych w odpowiedniej kolejności w celu wywołania odpowiedniego efektu popychającego fabułę do przodu. O specyficznym systemie zapisu stanu gry już pisałem, tak więc na tym zakończę ten akapit.

Obrazek

Pora na małe podsumowanie – mamy tu do czynienia z grą krótką, dosyć prostą, ale i bardzo przyjemną, w czym spora zasługa także oprawy audio – wizualnej. Tak więc mogę ją polecić wszystkim przygodomaniakom, zwłaszcza tym, którzy uwielbiają produkcje studia Amanita Design.

OCENA GRY: 8/10

ZALETY:

+ fabuła
+ większość zagadek
+ grafika
+ muzyka i dźwięki
+ można przez chwilę sterować psiakiem

WADY:

- bardzo krótka
- łapanie pierdów

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Samorost 2”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość