Tengami - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2283
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 23 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 28 razy
Płeć: Mężczyzna

Tengami - recenzja

Postautor: Adam_OK » 09 kwietnia 2017, 16:54

Obrazek

Japonia to kraj, który dla przeciętnego Europejczyka jest dziwny. No może nie tyle co sam kraj, co zwyczaje i kultura w nim panujące. A już szczytem dziwności są różne japońskie teleturnieje (np. taki, w którym dwoje uczestników ma swoich ustach dwa końce tej samej rurki z karaluchem w środku i trzeba „wdmuchnąć” tego robala do ust rywala), których fragmenty można obejrzeć w internecie. A jaka jest gra, której akcja toczy się w Kraju Kwitnącej Wiśni? Zaraz to opiszę.

„Tengami” stworzyło studio Nyamyam, które (wbrew nazwie) jest brytyjskie. Bohaterem jest pewien samuraj, który podróżuje po różnych krainach w poszukiwaniu kwiatów wiśniowego drzewa. Drzewo to praktycznie obumarło, ale wspomniane kwiaty są w stanie je ożywić. Tylko tak właściwie po co ten wspomniany rycerz (którym steruje gracz) ich szuka? Tego tak w zasadzie do końca nie wiadomo. Możliwe, że stracił on kogoś bliskiego w swym życiu i teraz szuka jego sensu? Może jego dusza jest tak samo obumarła, jak to drzewo i jego kwiaty ożywią także i ją? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć, o co tu tak naprawdę chodzi, ale z drugiej strony, czy wszystko, co robimy w życiu, musi mieć jakiś sens? Może ten samuraj wyruszył w tę podróż, bo po prostu tak chciał? Tak czy inaczej jedno jest pewne – to nie będzie „Najdłuższa Podróż”. Do zwiedzenia są bowiem trzy krainy, a przejście ich wszystkich nie powinno nikomu zająć więcej niż... półtorej godziny. Tak, dobrze przeczytaliście - „ich wszystkich”, a nie „każdej z nich”. Strasznie mało, tym bardziej, że zabawa przy tej grze jest naprawdę fajna i chciałoby się, aby było jej znacznie więcej. A tak, ledwo człowiek zdąży „porządnie” usiąść przy tej produkcji, to ona już się kończy. Jeśli o mnie chodzi, to pamiętam zaledwie jedną równie krótką produkcję - „Gomo, czyli gdzie jest Dingo”. Pewnie gdybym wydał na dzieło studia Nyamyan kilkanaście (albo więcej) złotych, to bym marudził, ale na szczęście udało mi się ją kupić w promocji za kilka złotych, więc nie narzekam.

Obrazek


Narzekać nie mają prawa również miłośnicy zagadek, zwłaszcza tych nieprzedmiotowych. Może się to wydać dziwne, ale w tak krótkiej grze upchnięto ich tu zadziwiająco dużo. Mamy bowiem (dwukrotnie) układanie obrazków z obracających się pierścieni, dwie łamigłówki z symbolami (w jednym wypadku należy odtworzyć ich kolejność, a w drugim – policzyć każdy z nich oddzielnie) czy zadania muzyczne. A to nie wszystko, co przygotowali dla nas twórcy. Kilkukrotnie, aby przejść z jednego miejsca do drugiego (np. może to być na przeciwnym brzegu rzeki albo kilka pięter wyżej) trzeba (dosłownie) manipulować krajobrazem. Wygląda to w ten sposób, że klikając LPM w danym miejscu i przeciągając gryzoniem, zmieniamy np. układ schodków, po których można gdzieś wejść. Jak to zrobimy, to trzeba zmienić ten układ obok, aby można było pójść dalej, potem znowu trzeba coś przestawić, znowu gdzieś pójść itd., aż do skutku. Pewnym utrudnieniem (choć niewielkim i dość realistycznym, o ile można tu mówić o realizmie) jest fakt, że nie można zmieniać tego fragmentu krajobrazu, w którym znajduje się nasza postać. Mimo tego te łamigłówki, jak i pozostałe, są dosyć proste. Zaciąć się na nich trudno, no chyba że ktoś (tak jak ja, niestety ;) ) ma kaprawe oko i licząc wspomniane symbole, któregoś nie zauważy. Poza tym jest dosyć łatwo, ale i całkiem przyjemnie, a rozwiązanie tych zagadek daje sporą ilość satysfakcji. Jeśli zaś chodzi o zadania inwentarzowe, to jest ich (o dziwo!) zdecydowanie mniej, głównie dlatego, że przez całą grę (nie licząc poszukiwanych kwiatków) w naszych kieszeniach znajdzie się maksymalnie pięć (!) przedmiotów. Trudno też mówić o ekwipunku – po prostu, gdy trzeba coś zabrać, to zabieramy, a gdy trzeba użyć, to używamy. W tzw. „międzyczasie” nie można z nimi nic zrobić – ani obejrzeć, ani spróbować gdzieś je wykorzystać, ani nic. Poza tym, nie kojarzę, aby nasza postać w jakimś momencie miała dwie rzeczy jednocześnie, więc i o łączeniu przedmiotów ze sobą też można zapomnieć. Nie przeszkadzało mi to jednak wcale, bo zadań ekwipunkowych w innych grach jest aż nadto. „Tengami”, pod względem łamigłówkowym, bliżej do gier „mystopodobnych”. I choć nie jestem wielkim fanem tych ostatnich, to uważam, że zagadkowo opisywana tu gra jest bardzo dobra. Może dlatego, że łamigłówki nie są utrudnione na siłę? Może dlatego, że jest ich dużo różnych rodzajów? Może dlatego, że choć w większości proste, to nie są ani zbyt proste, ani prostackie? Chyba chodzi o to wszystko po trochę; tak czy inaczej za zagadki ten tytuł ma u mnie dużego plusa.

Ciekawie prezentuje się też grafika. Niby prawie wszystko jest płaskie (może z wyjątkiem schodów czy budynków), co najlepiej widać, gdy nasz bohater idzie gdzieś na skos – jest on wtedy cienki jak zad węża. Z drugiej strony zastosowano pewien interesujący zabieg. I nie chodzi mi tu o to, że wchodząc do jakiegoś budynku albo jaskini, wykonujemy ruch myszą, jakbyśmy przekładali kartki w książce. Mam tu na myśli to, że wygląda to tak, jakby między tymi kartkami były różne elementy, które (w zależności od tego, co w danym momencie robimy) się składają lub rozkładają. Zwiększa to wrażenie trójwymiarowości (które wywołane jest przez to, że np. za jednym rządkiem płaskich krzaczków jest nieco dalej następny rządek płaskich krzaczków) i wygląda to naprawdę ładnie. Poza tym każda z trzech odwiedzanych przez nas krain jest utrzymana w innej kolorystyce, np. w przypadku oceanu dominują kolory zielony i niebieski, choć oczywiście są też i inne barwy np. szare kamienie czy jasnobrązowy wrak jakiegoś żaglowca. Jeśli zaś chodzi o animacje, to może nie są najwyższych lotów, ale najgorsze nie są. Trudno też mówić, aby były w „Tengami” jakieś przerywniki filmowe np. pomiędzy poszczególnymi krainami. Pod tym względem czuję lekki niedosyt, ale generalnie za oprawę wizualną dam plusa.

Obrazek


Jeszcze większego dam za muzykę. Z jednej strony nie przygrywa ona cały czas, a gdy pobrzmiewa, to można na nią nie zwrócić uwagi, bo jest ona bardzo nastrojowa i delikatna. Moim zdaniem to bardzo dobrze, bo dzięki temu jest ona taka „japońska”, a więc bardzo pasująca klimatem do opowiadanej historii. Poza tym, choć sama rozgrywka jest bardzo krótka, to twórcy nie ograniczyli się do skomponowania jednego – dwóch kawałków i zapętlenia ich, ale jest ich całkiem sporo i są dosyć zróżnicowane względem siebie. Do tego należy dodać bardzo dobre efekty dźwiękowe – czy to szum wody, czy śpiew ptaków, czy skrzypienie łódki przechylającej się na któryś bok – brzmi to bardzo naturalnie, tak jakby te dźwięki dochodziły do uszu gracza nie z głośników komputerowych, a zza okna. O dubbingu nie będę się wypowiadał, bo nasz samuraj jest niemy; ponadto i tak nie ma z kim rozmawiać (jedyne istoty żywe, jakie są w grze, to zwierzęta), więc to żaden problem.
Z pozostałych kwestii technicznych dodam tylko, że sterowanie odbywa się za pomocą myszy - klikamy i/lub przeciągamy nią w konkretnym punkcie. Polskiej wersji językowej brak, ale z drugiej strony – co tu jest do tłumaczenia? Menu gry i kilka(naście) wyrażeń pojawiających się na końcu każdego etapu? Gdyby to wszystko było napisane chińskimi, wróć – japońskimi, „krzaczkami”, to pewnie sprawiłoby kłopot niejednej osobie, ale że wszystko jest po angielsku, więc naprawdę nie ma o co kruszyć kopii.

Podsumowując, ta gra to bardzo sympatyczna produkcja dostarczająca niezłej rozrywki, także tej umysłowej. Niestety, jest przeraźliwie krótka, przez co nie mogę wystawić jej zbyt wysokiej oceny. Rozumiem, że skoro wyszła na urządzenia mobilne, to komuś grającemu w „Tengami” np. na tablecie to nie przeszkadza, ale w wersji na PC można (chyba?) było pokusić się o dodanie czegoś więcej (nowe krainy, albo dodatkowe zadania w tych, które już są). Szkoda, bo za zagadki czy oprawę audiowizualną należą się twórcom słowa uznania, ale mimo tego, nie mogę tej produkcji uznać za coś więcej niż za grę z górnych stanów średnich.

OCENA GRY: 6,5/10

ZALETY:

+ zagadki
+ muzyka
+ grafika
+ sterowanie

WADY:

- straszliwie krótka
- brak przerywników filmowych

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Tengami”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość