Dark Earth - recenzja

Awatar użytkownika
Iselor
Publicysta
Posty: 114
Rejestracja: 16 czerwca 2013, 16:37
Otrzymał(a) podziękowania: 1 raz
Płeć: Nieokreślona

Dark Earth - recenzja

Postautor: Iselor » 11 stycznia 2016, 20:11

    Obrazek
    Tytuł: Dark Earth
    Twórcy: Kalisto Entertainment
    Dystrybucja w Polsce: -
    Rok produkcji: 1997
    Gatunek: action/adventure
    Platformy: Windows
    Pełna wersja gry: Świat Gier Komputerowych
Są takie gry, o których mało kto pamięta i mało kto w nie grał. I to nawet pomimo tego że miały dobre recenzje. Ot, po prostu, były specyficzne, konkurencja była silna (lepiej wypromowana?), trafiły w „zły czas”. Cóż, wydaje się że Dark Earth jest jednym z takich pechowców.

Na Zachodzie miło ją wspominają, był nawet planowany sequel, ale ostatecznie się nie pojawił. W Polsce gra miała premierę niemal pięć lat po oficjalnym wydaniu za sprawą czasopisma Świat Gier Komputerowych, które dodało ją jako pełniaka. Na szczęście: z polskimi napisami. To jednak też miało miejsce czternaście lat temu, więc czas najwyższy, by o tym tytule przypomnieć.

Ziemia przyszłości, dwudziesty czwarty wiek. Trzysta lat temu rój meteorów zniszczył ludzką cywilizację. Niedobitki, które przetrwały, schroniły się w nielicznych miastach, miejscach, gdzie dociera światło. Poza tym obszarem panują ciemności, które zamieszkują stwory mroku. Ludzie wyznają Słońce jako swego boga, poziom technologiczny został cofnięty niemalże do średniowiecza. I w takim postapokaliptycznym świecie poznajemy i wcielamy się w Arkhana, młodego Gwardzistę Ognia, którego zadaniem jest ochrona świątyni Słońca i kapłanów. Pewnego dnia świątynia zostaje zaatakowana przez sługi ciemności, zaś Arkhan dzielną postawę, dzięki której ratuje życie Najwyższej Kapłanki, przypłaca zarażeniem chorobą, na którą nie ma lekarstwa. Chorobą, która powoli przemienia go w bestię mroku, jakie chodzą poza światem światła. Jeśli nie znajdzie lekarstwa, stanie się jedną z nich.

Dark Earth posiada w sobie elementy zarówno klasycznej przygodówki, jak i gry akcji. Z tej pierwszej zabrał dialogi z napotkanymi postaciami (szkoda że gracz nie ma na nie wpływu), jest także ekwipunek z przedmiotami, które zbieramy i wykorzystujemy, gdy trzeba. Są także gry zręcznościowo–logiczne. Tutaj pojawia się pierwszy zgrzyt: ich poziom trudności jest wyśrubowany i można go określić terminem „przegięcie”. Nawet Jaspin pisząca solucję w CDA dostała przy jednej cholery i rzuciła w diabły. Na szczęście mogła, bo, to już zaleta gry, pewne wydarzenia w grze można ominąć, gdyż jest dosyć nieliniowa. Do pewnych miejsc dwóch graczy dotrze inaczej, w innym miejscu spotkają pewne postacie, nie z każdym obaj porozmawiają i inaczej obejdą się z przeciwnikami (jeden ich zabije, drugi przekupi alkoholem). Ba, grę, z tego co wiem, da się skończyć, zabijając nawet wszystkie postacie (tylko po co :P )! Szkoda jedynie, że zakończenie jest tylko jedno. No ale to już czepianie się trochę na siłę.

A co z gier akcji? Niestety dwie rzeczy. Dlaczego „niestety”? Pierwszą jest walka. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że system walki jest... zepsuty. Inaczej: sterowanie w grze jest zepsute. Jak to się mówi: „drewniane”. Ciężko się do niego przyzwyczaić, a jak już się człowiek przyzwyczai, to wcale nie oznacza, że mu wygodnie. Przez to same walki z „trudnych” stają się często „absurdalnie trudne”. Do tego dochodzi masakryczna praca kamery (tą sterować nie można), która często ustawia się tak, że ni cholery nie widzę Arkhana, więc ciężko w takiej sytuacji wykonać odpowiedni atak. Druga rzecz, którą DE zabiera z niektórych gier akcji jak np. Resident Evil, jest niemożność zapisu gry w dowolnym momencie. Można to zrobić tylko w miejscach z wizerunkiem słońca. Cóż, to kolejne utrudnienie, ale w tym przypadku człowiek się orientuje, że owych lokacji jest całkiem sporo i szybko je zapamiętuje.

No dobra, ponarzekałem, ale narzekań koniec. Poza nieliniowością największą zaletą gry jest atmosfera. Wspaniałe miasto, które nieco przypomina średniowieczną warownię, trochę wymysł pisarzy steampunkowych, a miejscami widoczne są ślady dawno minionej chwały ludzi sprzed Kataklizmu, jak mieszkańcy świata gry nazywają czas sprzed zderzenia meteorów z Ziemią. Bardzo ciekawi są także bohaterowie, dialogi z nimi. Świetnie zostały podłożone głosy dla nich. Także graficznie gra wspaniale się broni jak na prawie dwudziestoletniego staruszka. Lokacje są śliczne, jedynie modele postaci się zestarzały i nieco pikselizują, na to trzeba przymknąć oko i grze wybaczyć.

Ze względu na bardzo wysoki (moim zdaniem: zbyt wysoki) poziom trudności gra będzie stanowić potężne wyzwanie pewnie dla każdego gracza. Podejrzewam, że wielu spośród tych, którzy dadzą jej szansę, nie podoła, ale uwierzcie: da się (dał radę koleś z jutuba, dała radę Jaspin z CDA, a ja nie ukrywam, że z ich pomocy parę razy musiałem skorzystać, ale dzięki temu też dałem radę). Satysfakcja z ukończenia tej gry i poznania jej wspaniałej historii i bohaterów, mimo jej mankamentów, będzie ogromna. Ja grę polecam wszystkim!

Wróć do „Dark Earth”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość