Agatha Christie: the ABC murders - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2523
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 40 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 32 razy
Płeć: Mężczyzna

Agatha Christie: the ABC murders - recenzja

Postautor: Adam_OK » 22 kwietnia 2016, 17:41

Obrazek

Możnaby się długo spierać kto był lepszym detektywem – Sherlock Holmes czy Hercules Piorot. Trudno to jednoznacznie ocenić choćby dlatego, że obaj mieli inne metody i pracowali w innych czasach (niby to tylko 30-40 lat różnicy, ale przez ten czas sporo się w świecie zmieniło). Łatwiej jest za to ocenić, o którym z nich powstało więcej gier komputerowych i które z nich są najlepsze. Dziś spróbuję przybliżyć wam jedną z najnowszych produkcji o tych detektywach. Tym razem jej głównym bohaterem będzie wąsaty Belg, a jego przeciwnikiem wielbiciel porządku alfabetycznego.

Taki wniosek można wysnuć z początku tej historii. Otóż bowiem imiennik słynnego greckiego pół-boga dostaje list od tajemniczego A.B.C., w którym ostrzega on, że za kilka dni zostanie popełnione morderstwo w miejscowości Andover. Zbrodnia faktycznie ma miejsce, a jej ofiara pada właścicielka sklepu z tytoniem o inicjałach A.A. Poirot, razem ze swoim towarzyszem Hastingsem oraz inspektorem Jappem rozpoczyna śledztwo. Wkrótce potem Hercules otrzymuje kolejny list, a nieco później zostaje popełnione kolejne morderstwo. Tym razem dokonano go w miejscowości Bexhill, a ofiara miała inicjały B.B. Wkrótce potem do zbrodni dochodzi w Churston, a zamordowany mężczyzna ma inicjały C.C. Czy jest coś, oprócz alfabetu, łączącego te przestępstwa? Czy morderca planuje kolejne ataki na kolejne osoby w kolejnych miejscach za każdym razem trzymając się wątku alfabetycznego? Tego wszystkiego dowiedzieć się musisz ty graczu, a dokonać tego można kierując postacią znanego (i przez wiele osób lubianego) detektywa. W tym celu należy dokładnie przeszukiwać miejsca zbrodni i ich okolice, przesłuchać wszystkich świadków i podejrzanych oraz wysnuć właściwe wnioski. Oczywiście, pod koniec rozgrywki, w sposób tradycyjny dla wąsatego Belga wskazany zostanie winny, ale nie zamierzam nikomu psuć zabawy zdradzając, kto nim jest. Co prawda, już w intrze widać twarz osoby, która napisała wspomniany wcześniej list, a mniej więcej w połowie (również podczas filmiku) dowiadujemy się, jak się ten człowiek nazywa, ale czy faktycznie to on jest zbrodniarzem? Może ktoś go wrobił? A może ktoś go wynajął? Może on jest tylko wykonawcą czyichś poleceń, a za sznurki pociąga ktoś inny? Zagrajcie sami i przekonajcie się na własne oczy, jak to jest. Nie wiem, czy fabularnie przedstawiona tu historia pokrywa się z treścią powieści mistrzyni Agathy Christie, bo jej jeszcze nie przeczytałem (moja wina, moja bardzo wielka wina), ale na pewno oddano klimat znany z jej książek. Nic więc dziwnego, że rozgrywka jest wciągająca, a te 7-8 godzin potrzebne na jej ukończenie mija zadziwiająco szybko.

Obrazek

Dzieje się tak również za sprawą poziomu trudności gry. Z jednej strony mamy bardzo dużo zagadek, zwłaszcza tych nieprzedmiotowych (ba, zagadek inwentarzowych jest tu tyle, co kot napłakał, rzadko kiedy w ekwipunku ma się więcej niż dwie rzeczy). Ot, już podczas oględzin pierwszego miejsca przestępstwa przyjdzie nam złamać kod do kasy czy otworzyć tajemnicze pudełko. Później też czekają nas takie zadania jak badanie pewnego zegara, podróże palcem po mapie, otwieranie walizki i cała masa im podobnych. Naprawdę jest tu tego bardzo dużo, co jak dla mnie jest ogromną zaletą, ale większość z nich praktycznie rozwiązuje się sama. Często bowiem podpowiedzi do tych łamigłówek są wręcz pod nosem, więc żadna z nich nie powinna nikomu sprawić trudności. Podobnie z szukaniem wskazówek np. na zwłokach – na zbliżeniu ciała, po lewej stronie widać informację ile ważnych rzeczy jest do odnalezienia. A wiedząc ile poszlak jest do odnalezienia ich odnalezienie zajmuje maksymalnie dwie minuty. Z innymi kwestiami jest podobnie – niby są tu ciekawe pomysły takie jak ocenianie stanu psychicznego naszego rozmówcy na podstawie jego wyglądu i jego zachowania, ale to też polega na wskazaniu trzech kluczowych elementów. Jest też coś, co zostało nazwane jako „szare komórki”. Co jakiś czas, gdy trzeba podsumować zdobyte dotąd informacje należy je „uruchomić”, czyli na podstawie posiadanej wiedzy wybrać te informacje, dzięki którym można odpowiedzieć na takie lub inne pytanie. Czasem wystarczy wybrać jedną, właściwą poszlakę, czasem dwie lub trzy. Zwykle zbiór danych, z którego możemy je wybierać jest stosunkowo niewielki, więc nawet metoda prób i błędów można samemu szybko i trafnie wyciągnąć właściwie wnioski. Są też rekonstrukcje morderstw, podczas których należy wybrać czynności wykonywane przez zabójcę, ale i to nie powinno sprawić kłopotu przeciętnemu przygodomaniakowi. A jakby pomimo tego, ktoś jeszcze miał wątpliwości, czy gra jest łatwa, czy nie, to wspomnę, że przez cały czas jesteśmy praktycznie prowadzeni za rączkę. Polega to na tym, że na górze ekranu wyświetlają się informacje, co trzeba zrobić np. „zbadaj miejsce zbrodni”, „przesłuchaj osobnika X”, „przeszukaj pokój” itp. OK., jestem w stanie zrozumieć, ze to taki ukłon w stronę nowych graczy, ale czy nie można było ograniczyć tego do początkowej fazy rozgrywki? Psuje to nieco zabawę i uważam, że można było się bez tego obejść.

Zabawy za to nie psuje grafika, którą możnaby określić jako „kreskówkowe 3D”. Wygląda to całkiem ładnie i kolorowo, szczególnie jeśli mowa o lokacjach. Na nich wyraźnie odcinają się postacie, choć nie wiem czy taki efekt był zamierzony. Z jednej strony podkreśla to trójwymiarowość postaci, ale z drugiej – wygląda to trochę jak w filmach sprzed mniej więcej trzydziestu lat, gdzie nieraz można stwierdzić, że postacie zostały wklejone komputerowo na dane tło. Średnio udały się też animacje, bo raz że Piorot chodzi wolno, majestatycznie i nieco sztywno (choć da się to wytłumaczyć jego posturą) i nie ma opcji szybkiego przemieszczania się z miejsca na miejsce, to już mimika postaci kompletnie leży. Nieraz obserwując dialog między Herculesem a kimś innym zastanawiałem się, czy Belg otwiera usta, czy nie. Niby coś tam mu się na twarzy ruszało, ale jakby poruszał tylko samymi wąsami, to by to wyglądało praktycznie tak samo. Całkiem ładnie i efektownie prezentują się przerywniki filmowe, dodają one nieco dynamizmu do rozgrywki.

Obrazek

Muzycznie i dźwiękowo jest również całkiem przyzwoicie. Co prawda, kawałki przygrywające w tle nie zapadają na długo w pamięci, ale również nie powodują więdnięcia uszu. Dźwięki otoczenia również wykonano poprawnie. Jeśli zaś chodzi o dubbing, to też nie jest zły. Co prawda, nie jest to David Suchet, ale Poirot brzmi tak, jak powinien – niby mówi po angielsku, ale często dorzuca „wstawki” po francusku, co podkreśla jego narodowość. Według mnie to ciekawe zagranie, dzięki niemu łatwiej wczuć się w postać słynnego detektywa.

Jeśli zaś ktoś chciałby się w niego wczuć, ale nie włada ani angielskim, ani francuskim w stopniu komunikatywnym, to nie ma co się martwić – tytuł ten wydano w rodzimej wersji językowej. Co prawda, przetłumaczono jedynie napisy, ale zrobiono to zupełnie poprawnie. Nie pamiętam, abym podczas zabawy natknął się na poważne błędy językowe, co dobrze świadczy o tłumaczach. Zdarzały się za to inne błędy – raz gra mi się zawiesiła prawie w połowie rozgrywki. Nie byłoby to może takie najgorsze, gdyby nie fakt, że postępy w niej są automatycznie zapisywane, więc nie można wczytać poprzedniego zapisu, ale trzeba zacząć wszystko od początku. Co prawda, dzięki temu przechodząc ponownie znany mi już fragment uzyskałem o 25 punktów ego (przyznawanych m.in. za postępy w śledztwie) więcej niż za pierwszym razem, ale wolałbym móc swobodnie zapisywać grę i nie powtarzać jej połowy.

Obrazek

A czy cała gra dobrze świadczy o dorobku Agathy Christie? Cóż, gra ma interesującą fabułę (szczególnie dla kogoś, kto nie przeczytał jeszcze powieści A.B.C.), sporo przeróżnych zagadek, ładną oprawę (szczególnie lokacje), niezłą oprawę audio oraz polonizację. Z drugiej strony jest naprawdę prosta, a gracza wręcz prowadzi się za rączkę i mówi, co ma zrobić. Poza tym mimika postaci jest do poprawy, zdarzają się też sytuacje, gdy program odmawia współpracy. W efekcie otrzymujemy niezłą, choć niedopracowaną produkcje, której mimo wszystko warto dać szansę, szczególnie jeśli jej cena nieco spadnie.


OCENA GRY: 6,5/10

ZALETY:

+ fabuła
+ sporo ciekawych zagadek
+ ładne lokacje i przerywniki filmowe
+ oprawa audio
+ polonizacja

WADY:

- prowadzenie za rączkę
- niski poziom trudności
- animacja postaci (zwłaszcza mimika)
- automatyczny zapis

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Agatha Christie: the ABC murders”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość