Masochisia - recenzja

Awatar użytkownika
ZenekZombie
Moderator
Posty: 1656
Rejestracja: 19 października 2014, 14:19
Lokalizacja: Częstochowa/Lublin
Podziękował(a): 36 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 34 razy
Płeć: Kobieta

Masochisia - recenzja

Postautor: ZenekZombie » 19 maja 2017, 11:41

Obrazek
Masochisia – Recenzja
Autorka - ZenekZombie


Hamilton Howard "Albert" Fish (ur. 19 maja 1870, zm. 16 stycznia 1936), znany również m.in. jako Wilkołak z Wisterii – amerykański seryjny morderca, kanibal, sadysta, masochista, pedofil. Podejrzany o zamordowanie co najmniej pięciorga dzieci. Miał w zwyczaju przechwalać się, że "próbował dzieci z każdego stanu USA", innym razem mówił, że liczba ta dobiegała setki. Za swoje zbrodnie został skazany na śmierć na krześle elektrycznym.

Ekran początkowy Masochisii wita nas informacją że fabuła została oparta na prawdziwych wydarzeniach. Początkowo podchodziłam do tej informacji bardzo sceptycznie, mając w pamięci tysiące filmowych horrorów, które również witają widza podobną planszą. Jednak autentyczność tych wydarzeń pozostaje wielce wątpliwa, a zabieg ten ma jedynie podbić oglądalność. Grając w Masochisie szybko przekonałam się, że twórca nie wyolbrzymiał, po jakiś 10 minutach od rozpoczęcia rozgrywki złapałam się na tym, że domyślam się o którą sprawę chodzi. A jako że należę do osób, które nałogowo oglądają Polsat CI oraz ID, w większości subskrybują kanały poświęcone zbrodniom i wszelakim sprawom kryminalnym, oraz pochłaniają powieści z gatunku true crime, tym bardziej z zaciekawieniem śledziłam przeniesienie historii Fisha (tak, tak to oczywiście że chodzi o niego. Przecież nie napisałam takiego wstępu zupełnie od czapy :P) na ekrany komputerów. Oczywiście w wypadku Masochisii nie mamy doczynienia z dosłownym odtworzeniem tamtych wydarzeń, posłużyły one jedynie za inspirację, jednak nagromadzenie faktów, oraz wszechobecna symbolika nie pozwalają pomylić tej sprawy z żadna inną.

Obrazek


W grze wcielamy się w młodzieńca imieniem Hamilton – mimo młodego wieku życie niejednokrotnie go doświadczyło. Znęcający się nad nim ojciec, oraz matka, która nie tylko nie broni swoich dzieci przed oprawcą, ale również dorzuca swoją cegiełkę do tortur, którym są poddawane, oraz życie w ciągłym strachu i stresie nie sprzyjają szczęśliwemu i harmonijnemu dorastaniu. Nic więc dziwnego, że z Hamilton zaczyna coś być nie tak, chłopiec słyszy głosy, oraz doświadcza coraz brutalniejszych halucynacji. Pewnego dnia odkrywa, że w niedalekiej przyszłości stanie się psychopatą. Czy uda mu się zmienić swój los, czy też podda się swojemu przeznaczeniu? Tutaj już wiele zależy od Ciebie Drogi Graczu. Jak zapewne się domyślacie Masochisia ma dwa zakończenia, które dzielą się na złe i jeszcze gorsze.

Z samego opisu gry można się domyślić, że nie jest ona skierowana dla osób delikatnych. Masochisia jest naprawdę brutalna, a kreskówkowa grafika wcale nie ułatwia gry, nadal jest krwawa i bardzo sugestywna. W czasie rozgrywki gracz będzie zmuszony dokonać wielu moralnie wątpliwych - czy też waląc bez ogródek - okropnych i złych uczynków, obok których nawet najtwardsza osoba może nie być w stanie przejść obojętnie. A trzeba pamiętać, że większość z nich została oparta na prawdziwych zdarzeniach. Produkcja ta się nie cacka, dlatego uczciwie ostrzegam: Masochisia jest skierowana WYŁĄCZNIE DO DOROSŁYCH ODBIORCÓW, i mówię to ja - Zenkowa. Oprócz epatowania brutalnością, w kwestii atmosfery, gra ta ma trochę więcej do zaoferowania. Tła lokacji same w sobie są niepokojące, zdarza się również, że zostaniemy uraczeni jump-scare'ami, które – na szczęście - są na tyle rzadkie, że za każdym razem potrafią wziąć gracza z zaskoczenia. Klimat jest mocną stroną tego tytułu.

Obrazek


Jeśli chodzi o rozgrywkę mamy do czynienia z point&clickiem, w którym główny nacisk położono na prowadzenie dialogów. Niekiedy gracz ma do rozwiązania bardzo prostą zagadkę przedmiotową. W grze natkniemy się na 1, słownie jedną, łamigłówkę nieprzedmiotową. Nie jest to na pewno tytuł, przy którym mózg będzie parować z przegrzania. Nie zaliczam tego na minus, ponieważ Masochisia dręczyć ma nas zupełnie czym innym. To nad zagadnienia natury moralnej mają nam spędzać sen z powiek, a nie przesadzone łamigłówki.

A jak to wszystko prezentuje się pod względem wizualnym? Mamy tutaj do czynienia z barwnymi kreskówkowymi tłami, które zostały odpowiednio przybrudzone, a na nie dodatkowo został nałożony przeplot. Do tego w czasie poruszania się po lokacji zostaje ona poddana nieznacznemu wygięciu ala rybie oko. Początkowo zabieg ten bardzo mnie męczył, jednak wkrótce przestałam zwracać na niego uwagę. Oprawa audiowizualna zdecydowanie dobrze oddaje chory klimacik tej produkcji.

Masochisia to trudny w odbiorze tytuł. Wszechobecna przemoc i zepsucie sprawiają, że gra się w go naprawdę ciężko – tak po ludzku ciężko. Na pewno nie jest to tytuł który mogę z czystym sercem polecić, a dwie godziny, które nad nim spędziłam z pewnością nie były przyjemne. Jednakże było to dość ciekawe doświadczenie, którego może w najbliższym czasie nie powtórzę, ale nie mogę powiedzieć, że nie dało mi do myślenia.

P.S. Na koniec dodam jeszcze wzmiankę o bardzo ciekawym zabiegu. Otóż po skończeniu gry (za jednym posiedzeniem), odkryłam trzy pliki tekstowe na swoim pulpicie, myślę sobie ki diabeł? Otóż po ukończeniu niektórych rozdziałów główny bohater zostawia list do gracza. Patent ten wydaje mi się strasznie niepokojący i przyznam, że wywołał u mnie gęsią skórkę. Genialne zagranie!
kontakt w sprawach forum: zenekzombie[at]przygodomania.pl

Wróć do „Masochisia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość