Ceville - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2563
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 43 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 33 razy
Płeć: Mężczyzna

Ceville - recenzja

Postautor: Adam_OK » 03 maja 2013, 16:47

Obrazek

Każdy miłośnik komputerowej rozrywki dobrze wie, jak to jest być tym dobrym. W końcu w zdecydowanej większości gier (i to niezależnie od gatunku) stajemy zwykle po Jasnej Stronie Mocy (albo coś w tym rodzaju). Czasem, jako opcja, dostępna jest możliwość wybrania Zła. Mimo tego brakuje tytułów, w których nasza postać od początku do samego końca jest mroczna, podła i niesympatyczna. Wydane niedawno u nas Ceville stara się zapełnić tę lukę, tylko czy się to udało?

W pewnym sensie można powiedzieć, że nie całkiem. Nie wiem, jak dla was, ale dla mnie tytułowy bohater tej przygodówki wcale nie był niesympatyczny. Owszem, był chciwy, był tyranem, ale uczestnicząc w jego perypetiach, polubiłem go. Wszystko to za sprawą niejakiej Lilly, ale po kolei. Otóż, gdy Ceville rozstrzygał ważne kwestie typu kogo ukarać: wilka (za zniszczenie domu trzem świnkom) czy świnki (za uszczerbek na zdrowiu, jaki wilk poniósł) w jego królestwie wybuchł bunt. Były już władca został uwięziony we własnym zamku. Próbując się z niego wydostać, dowiedział się, że Basilius (jego były podły sługa) za tym stoi, gdyż sam chce przejąć władzę w Faeryanis. Ceville postanawia nie dopuścić do tego, ale chętnych do pomocy byłemu władcy nie będzie zbyt wielu. W zasadzie to tylko wspomniana wcześniej Lilly – mała dziewczynka mu uwierzy i odtąd stanie się jego sojuszniczką. Będą musieli pokonać wiele trudności, a pierwszą z nich będzie wydostanie tyrana z celi pilnowanej przez Ambrosiusa – paladyna, którego największą zaletą jest bujna fryzura. To wszystko stanowi jedynie preludium do właściwej przygody, jaką jest stawienie czoła Basiliusowi. Nim jednak dojdzie do ostatecznej rozgrywki, nasz duet będzie musiał przejść wzdłuż i wszerz całe miasto i otaczające je krainy, takie jak Cmentarz, Oaza Wakacyjna czy Las Elfów. Niestety, nie jest ich bardzo dużo, ani nie są one bardzo rozbudowane. Według mnie, jest to główna przyczyna, dla której ukończenie całej rozgrywki zajęło mi trochę powyżej siedmiu godzin. Był to jednak bardzo przyjemnie spędzony czas i chętnie kiedyś do tej gry powrócę. Uczciwie przyznam jednak, że zrobię tak nie za sprawą świetnej fabuły (gdyż jest ona co najwyżej średnia), ale humoru.

Obrazek

Bezapelacyjnie jest to największa zaleta tej produkcji. Najlepsze są kwestie Ceville’a, szczególnie te wypowiadane podczas rozmowy z Lilly. Przykładowo, gdy oboje podziwiają wykute w skale twarze znanych krasnoludów, były władca Faeryanis stwierdza, że byli oni wielkimi dusigroszami, co dziewczynka kwituje pytaniem „Czyżbyś był zazdrosny?”. Innym razem widząc zmiany, jakich dokonała jego następczyni na tronie – Gwendolina - mówi on „Dajcie mi łuk, to się zastrzelę”. Podobnych tekstów nie brakuje podczas całej zabawy. Nawet podczas wyczytywania (trochę przydługiego, ale o tym później) sejwów czy nowych lokacji można zobaczyć teksty typu „Nie miziaj swojej myszki” albo „Twoja mama zaglądała do folderów, w których masz te różne filmiki”. Oczywiście są też inne, śmieszne rzeczy, jak choćby nawiązania do innych dzieł. Wspomniane głowy krasnoludów są aluzją do głów prezydentów w Mount Rushmore, pirat zombie to odpowiednik Le Chucka z Małpiej Wyspy, pewien demon wygląda jakby był żywcem wyjęty z Dungeon Keepera, itd. Przykładów można by wymienić naprawdę dużo, ale nie ma to sensu. Po prostu – zobaczcie i posłuchajcie sami, bo warto.

Jeśli jednak ktoś by stwierdził, że „Kupię i zagram, ale tylko gdy zagadki są na odpowiednim poziomie”, to wówczas je bym odpowiedział „Nie warto, zawiedziesz się”. Trudno o inną opinię, gdy zadań typowo logicznych jest tu jak na lekarstwo. Na dobrą sprawę są dwa, ale oba bardzo proste. Pierwsze napotkamy już na początku, gdy jako Ambrosius musimy zagrać melodię składającą się z czterech dźwięków. Drugie polega na przestawieniu symboli na znaku z instrukcją do pewnej gry w karty. Jak widać, obie łamigłówki są bardzo proste i przeciętnemu człowiekowi nie zajmą one więcej niż parę chwil. A co poza tym? Poza tym są typowe zadania inwentarzowe, w których musimy zbierać tony różnych rupieci i używać ich we właściwych miejscach. Co prawda czasem może to być zabawne, np. gdy Ceville przebiera się za wróżkę, albo gdy Ambrosius służy jako pocisk do procy, ale mimo tego wolałbym, aby zadania stawiane przed graczami w tym tytule były nieco bardziej wymagające. Nie pogardziłbym również kilkoma dodatkowymi łamigłówkami z rodzaju puzzlowatych, choć ostatnimi czasy coraz ich mniej w nowych przygodówkach, wypierane są przez coraz popularniejsze czasówki i zręcznościówki. Te pierwsze również są w tej produkcji, choć na szczęście i one nie są zbyt trudne. Mimo to ich obecność uważam za wadę i będę na nie narzekać za każdym razem, gdy się pojawią.

Narzekać nie można za to na oprawę audio–wizualną. Szczególnie ta druga robi świetne wrażenie – bajkowa stylistyka, głęboko nasycone kolory oraz staranne wykonanie lokacji i postaci nadają grze bardzo fajny klimacik. Ten zawadiacki wąsik Ceville’a, ta słodka buzia Lilly czy nawet małpa w barze wyglądają naprawdę wspaniale, mało która przygodówka może się pochwalić ładniejszymi bohaterami. A gdy do kompletu dodamy bardzo udane przerywniki filmowe, to otrzymamy jednego z najładniejszych przedstawicieli naszego ukochanego gatunku wydanych w ostatnich latach.


Obrazek

Do poziomu grafiki dostosowano muzyczkę i dźwięki. Dzięki temu czas przy tej grze upływa miło i przyjemnie. Słuchając utworów, które przygrywają w tle, można się prawdziwie zrelaksować i odstresować, i dobrze, bo po to sięga się po gry, nieprawdaż? Równie odstresowujące jest sterowanie, gdyż jest to dobrze znany i lubiany point and click. Nie będzie więc problemu z obsługą dla nikogo – ani dla nowicjusza, ani dla weterana przygodówek. Wszystko można wykonać myszą, w tym także przełączanie się między postaciami. O tym przełączaniu napisałem celowo, gdyż podczas zabawy dane nam będzie kierować nie tylko tytułowym bohaterem, ale również Lilly, Ambrosiusem, a chwilowo nawet i Gwendoliną. Jak widać monotonia nikomu tu nie grozi.

Ceville wyszło jako dodatek do jednego z pism w polskiej wersji językowej. Odpowiedzialny za nią jest (w głównej mierze) jeden z redaktorów tego pisma i to widać. Można to poznać choćby po charakterystycznym symbolu oznaczającym część ciała, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę. Widać to również w języku wypowiedzi bohaterów, np. dżin mówi, że nazywa się „Zdupywiatr”, a przy innej okazji Lilly nazywa tytułowego bohatera starym pierdzielem. Mnie to osobiście nie przeszkadzało, ale zapewne znajdą się tacy, którzy będą to piętnować. Co do jakości tłumaczenia tekstów i napisów, to jest ona naprawdę wysoka, poważnych pomyłek nie zanotowałem w pamięci, a tych błahych było mniej niż palców u jednej ręki.

Podsumowując, Ceville to bardzo udana pozycja, w sam raz na wakacje. Lekka, łatwa (aż za bardzo) i przyjemna, czyli taka jak lato. Można się przy niej pośmiać, można odprężyć, podziwiając widoki czy słuchając muzyczki. Jedyne, co w niej irytowało, to baaaaaaardzo długa instalacja i zbyt długi czas ładowania gry. Z drugiej strony – gdzie indziej dostaniecie nowość za niecałe piętnaście złociszy? Wszystkich miłośników gatunku i dobrej zabawy zachęcam do zapoznania się z nią.


OCENA GRY: 8/10

ZALETY:

+ humor
+ grafika
+ muzyka
+ interfejs
+ polonizacja

WADY:

- średnio interesująca fabuła
- zagadki (za mało, za proste)
- za długo się ładuje

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Ceville”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość