Distraint - recenzja

Awatar użytkownika
ZenekZombie
Moderator
Posty: 2285
Rejestracja: 19 października 2014, 14:19
Ukończone gry przygodowe - link do tematu: viewtopic.php?f=68&t=634&p=30700#p30700
Podziękował(a): 47 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 45 razy
Płeć: Kobieta
Kontakt:

Distraint - recenzja

Postautor: ZenekZombie » 22 października 2015, 19:04

Obrazek
Okolice Halloween to czas, kiedy na wysyp różnorakich horrorów nie możemy narzekać. Dni stają się coraz krótsze, atmosfera sprzyja strachom, ale nie tylko, szarówka na dworze skłania również ku przemyśleniom.

W telewizji coraz częściej słyszy się o sytuacjach, gdy windykator zajmuje majątek rodzinie. Ta, nie mając się gdzie podziać, często ląduje na bruku. Price – młody, utalentowany mężczyzna, chcąc polepszyć swój stan majątkowy, zatrudnia się właśnie w firmie windykacyjnej. Można by rzec, iż rysuje się przed nim świetlana przyszłość, jego pracodawcy proponują mu partnerstwo w firmie, jedyne co musi zrobić, to przejąć majątek trzech osób. Po wyegzekwowaniu należności od starszej kobiety, ta nie mając się gdzie podziać, ląduje na bruku. Od tego momentu Price’a zaczynają nawiedzać straszne koszmary. Czy są to po prostu majaki wywołane poczuciem winy? Czy mężczyźnie uda się uciszyć wyrzuty sumienia i zdobyć upragniony awans? Pozwolę sobie zaznaczyć, że zakończenie może nieźle zaskoczyć :) Fabuła jest na pewno mocną stroną tego tytułu. Skłania do przemyśleń i wyciągania własnych wniosków. Nie myślcie jednak, iż historia ta próbuje was w jakiś sposób umoralniać. Dialogi również napisane są całkiem zgrabnie, od czasu do czasu wrzucając jakąś humoreskę dla rozluźnienia atmosfery.

A mówiąc o atmosferze, ta bywa ciężka. Niestety, jeśli szukacie gry, która was przestraszy tak, że nie będziecie mogli spać po nocach, to nie tędy droga. Distraint – owszem - klimat ma ciężki, lecz brakuje tu poczucia zagrożenia, jakiegoś nieokreślonego niebezpieczeństwa, które sprawi, że do każdego nowego pomieszczenia będziemy wchodzić z duszą na ramieniu. Przyznam jednak, że parę razy zdarzyło mi się podskoczyć zaskoczona niespodziewanym dźwiękiem lub animacją, które potrafią być bardzo niepokojące.

Obrazek

Przejdźmy teraz do zagadek. Te, to typowe zagadki przedmiotowe – znajdź przedmiot i użyj go na innym. Nie stanowią one wyzwania i naprawdę ciężko się w grze zaciąć. W mojej opinii ma to swoje plusy – gracz bowiem będzie mógł skupić się na śledzeniu fabuły, bez spowolnienia akcji. Niestety jednak i w tej beczce miodu znajdzie się łyżka dziegciu - czasówka. Muszę przyznać, że dawno mnie tak nie zirytował fragment rozrywki. Nie zaspoileruję zbytnio, opisując ową łamigłówkę. Mianowicie, w pewnym momencie przygody Price musi odurzyć się pewną substancją, by móc przejść przez uprzednio zabarykadowane drzwi oraz odszukać fragmenty łamigłówki. Niestety substancja działa tylko przez bardzo krótki czas, który oddany jest efektownym rozmyciem obrazu, zmianą kolorów i przyspieszeniem lub zwolnieniem czasu. W czasie działania specyfiku należy odszukać właściwą drogę w labiryncie pomieszczeń. Nie pomaga fakt, że czas jest bardzo wyśrubowany i jest go dosłownie na styk. Bez dokładnej znajomości drogi nie ma szans na ukończenie labiryntu, a i wtedy gdy już ją poznamy, jest to dość kłopotliwe.

Grafika to typowe 2D. Poruszamy się pociesznym chłopaczkiem z dużą głową i koślawymi nóżkami po ręcznie malowanych ciemnych tłach, za główne źródło światła mając latarnię trzymaną w ręku. Grafika prezentuje się dość dobrze, na pewno wygląda lepiej w ruchu niż na screenach. Jednakże tła są dosyć rozmyte, a efekt ziarna jeszcze zmniejsza widoczność (można go zmienić w opcjach). Plusem jest to, że w mgnieniu oka spokojna z pozoru okolica zmienia się w obraz wyjęty wprost z koszmaru, a przejścia te są bardzo efektowne. Lokacji nie uświadczymy zbyt wielu. Są jednak one na tyle zróżnicowane, by nie nudzić. Jeśli chodzi o udźwiękowienie gry, pochwalić muszę ścieżkę dźwiękową - spokojną i melancholijną w odpowiednich momentach, pełną napięcia w sytuacjach newralgicznych. Na nerwy działał mi jedynie dźwięk podczas przewijania dialogów – wysoki, świdrujący mózg, sprawiał, że miałam ochotę zrobić komuś krzywdę :P. Ale to jeszcze nic, twórca przygotował kilka wariantów tego dźwięku, na szczęście udało mi się go zupełnie wyłączyć w opcjach. Wspomnę jeszcze, że wszyscy bohaterowie są niemi.


Obrazek

Przejdźmy teraz do clue całej mojej wypowiedzi, czyli oceny. Distraint, choć króciutka, starczająca na około dwie godziny zabawy, przyniosła mi wiele przyjemności z grania. Mądrą, skłaniającą do przemyśleń, dobrze rozpisaną fabułę śledzi się z zaciekawieniem. Polecam ją szczególnie osobom, które stawiają pierwsze kroki w psychologicznym horrorze przygodowym. Przypomnę również że jest to dzieło jednego człowieka, który podjął się stworzenia gry w niecałe trzy miesiące i za to należą mu się duże brawa, ponieważ przygotował produkt, który pod pewnymi względami dorównuje tym komercyjnym.

Grę oceniam na 7/10.
kontakt w sprawach forum: zenekzombie[at]przygodomania.pl
Filmy Youtube - link

Wróć do „Distraint”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość