Carte blanche: dla garści zębów - recenzja

Awatar użytkownika
Adam_OK
Moderator
Posty: 2525
Rejestracja: 24 lutego 2013, 10:28
Lokalizacja: Ząbki koło Warszawy
Podziękował(a): 40 razy
Otrzymał(a) podziękowania: 32 razy
Płeć: Mężczyzna

Carte blanche: dla garści zębów - recenzja

Postautor: Adam_OK » 03 maja 2013, 16:43

Obrazek

Wiele osób (szczególnie ci, którzy „kupują” spiracone gry) narzeka, że nowe gierki są zbyt drogie. I choć ceny w porównaniu do zachodnioeuropejskich są porównywalne, to często pada argument, że przeciętny Niemiec, Włoch czy Francuz za swoją pensję może kupić dużo więcej egzemplarzy niż statystyczny Polak. Czasem jednak życie przynosi niespodzianki i pojawiają się u nas nowości za cenę pozycji sprzed kilku lat. Jedną z nich jest na pewno Carte Blanche.

Wcielamy się w niej w Edgara Delacroix, który właśnie przyjechał do Monteralu, gdyż jego rodzice uznali, że dzięki życiu w wielkim mieście stanie się on mężczyzną. Edgar zamieszkuje w apartamencie wuja, który oddał mu również do dyspozycji swój samochód. Nasz bohater musi jednak sam zacząć na siebie zarabiać i dlatego podejmuje pracę w agencji detektywistycznej. Początkowo sprawy jakie mu zostają przydzielone nie są skomplikowane – musi dowieść niewierności pewnego męża oraz znaleźć sprawcę kradzieży w sklepie z antykami. Pierwsza z nich okaże się faktycznie lekka, łatwa i przyjemna, ale druga w pewnym momencie się skomplikuje. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest morderstwo, którego ofiarą pada... Nie, tego nie zdradzę, gdyż nie chcę nikomu psuć zabawy, mogę tylko powiedzieć, że w jego wyniku Edgar dostanie niespodziewany awans oraz oczywiście kolejną zagadkę do rozwiązania. Jak się okaże, wszystkie sprawy się ze sobą wiążą, co sprawia, że fabuła przyciąga z większą siłą do monitora. Szkoda tylko, że przyciąga na zaledwie niecałe 3 godziny! Rozumiem, że w założeniach twórców to co dostaliśmy jest jedynie pierwszym epizodem z większej całości, ale czy naprawdę nie mógłby być on trochę dłuższy? Tym bardziej, że nie wiadomo czy i kiedy powstaną kolejne odcinki. Ja chętnie poznałbym ciąg dalszy tej historii, gdyż mnie zaciekawiła.


Obrazek

Po tak krótkiej grze trudno się spodziewać olbrzymiej ilości zagadek. Rzeczywiście, na dobrą sprawę można wręcz powiedzieć, że ich nie ma wcale. Na siłę można zaliczyć tu sytuację z początku gry, gdy staramy się o pracę. Musimy wtedy właściwie pokierować rozmową, ale dostępne linie dialogowe nie są gotowymi kwestiami, ale pewnymi określeniami w stylu „zagraj ryzykowną kartą”. Podczas rozmowy wybieramy około pięciu linii i przy każdym wyborze mamy trzy opcje, a każda z nich wygląda podobnie do tego, co napisałem wyżej. I to w zasadzie wszystko, co gra ma do zaoferowania miłośnikom łamania głowy, jak widać nie jest tego dużo. Poza tym czekają nas łamigłówki „przedmiotowe” oraz problemy typu „co mam zrobić, aby moja umiejętność obserwacji/przekrętu/brzuchomówstwa (lub jakakolwiek inna, a jest ich mniej więcej kilkanaście) wzrosła?” Zaraz, zaraz, czy to aby na pewno przygodówka, czy może RPG? W końcu umiejętności, które można rozwijać to cecha tego drugiego gatunku, co więc one tu robią? Otóż przede wszystkim są, a poza tym pomagają nieraz w popchnięciu akcji do przodu. Jak się je nabywa i rozwija? Otóż na początku nasz szef, Gaspard, uczy nas kilku rzeczy przydatnych w pracy, część nabywamy od innych osób, a części uczymy się sami. Potem idziemy „w teren”, gdzie z nich korzystamy i je rozwijamy. Przykładowo, idąc pierwszy raz do sklepu z antykami, zobaczymy jedno podejrzane miejsce na ścianie i dziwne ślady na podłodze. Jeśli wykorzystamy na nich umiejętność obserwacji (a idąc tam, powinniśmy mieć ją na poziomie numer 1), dostaniemy kolejne dwa punkty do niej. Potwierdzenie tego faktu ujrzymy na górze ekranu w postaci wiadomości w stylu „[obserwacja] umiejętność rozwijana przez korzystanie”. Dzięki temu przy następnej okazji, gdy skorzystamy z obserwacji, łatwiej będzie zobaczyć coś istotnego. Podobnie jest z innymi parametrami, których jest naprawdę sporo. Oprócz w/w są także handel wymienny (korupcja), ogon (śledzenie), muzyka, zmysłowość i inne. Rozwijanie ich jest naprawdę fajne i warto to robić, choćby tylko po to, aby wydłużyć nieco czas zabawy.

Czytając zapowiedzi, zwróciłem uwagę na fakt, że twórcy zamierzali „okrasić” grę czarno-białą grafiką. Jak mówili, tak zrobili i w efekcie kolorowe elementy zawiera jedynie interfejs. Cała reszta – budynki, przedmioty i postacie wyglądają jak na ekranie telewizora sprzed 30 lat. Mimo to, mnie się taka stylizacja podobała, bo pasowała ona do klimatu produkcji. Poza tym praktycznie wszystko było starannie wykonane. Jedynie wygląd naszej postaci nie przypadł mi do gustu, głównie ze względu na jego kanciastą twarz. I choć inne postacie też nie należały do pięknych (nasza gospodyni, sekretarka czy chłopak sprzedający gazety), to w ich przypadku wygląd dobrze pasował do ich cech charakteru, przez co całość sprawiała lepsze wrażenie. Zastrzeżeń nie mam też do animacji ani do innych rzeczy związanych z oprawą wizualną, więc ogólnie zaliczam ją grze na plus.


Obrazek

Jeśli zaś chodzi o udźwiękowienie i muzykę, to ta sfera nie wyróżnia się niczym szczególnym, ani na plus, ani na minus. Ot, całkiem niezłe kawałki, które jednak nie zapadają na dłużej w pamięć. W związku z tym nie będę się o tym rozpisywał, bo nie ma o czym.

Większej uwagi wymaga za to interfejs. Teoretycznie jest to typowy point & click, ale nietypowo rozwiązano tu kwestię inwentarza. Wygląda to następująco: przedmioty, które zbieramy, trafiają na specjalną listę. Można ją wywołać, klikając PPM, a potem wybierając zakładkę „spis”, gdzie możemy poczytać opisy rzeczy, które nosimy. Gdy chcemy użyć jednej z nich, wystarczy kliknąć na obiekcie lub osobie, na której możemy coś zrobić. Spowoduje to ukazanie się listy haseł, z których każde jest w ramce i ma kolorowe tło. Nasze przedmioty mają tło zielone i kliknięcie takiego pola spowoduje wykonanie odpowiedniej czynności. Co ciekawe, lista która nam się ukaże, zawiera jedynie te rzeczy, które można zastosować w danym momencie, a nie wszystkie, które aktualnie są w naszej kieszeni. Znacznie to upraszcza rozgrywkę, gdyż wiadomo, że jeśli czegoś nie ma na liście, to znaczy że tego użyć tu nie można. A wracając do listy – zawiera ona nie tylko spis rzeczowy, ale także pola z niebieskim tłem, w których wypisane są tematy, na jakie można porozmawiać z daną osobą oraz czerwone pola pokazujące z jakiej umiejętności można tu skorzystać i jak bardzo ta cecha jest rozwinięta. I choć mój opis nie jest może dla wszystkich klarowny, to zapewniam, że w trakcie gry nie ma żadnego problemu ze zorientowaniem się, co jest co.

Carte Blanche zostało wydane u nas w polskiej wersji językowej. Nie jest to pełne spolszczenie, bo zlokalizowano jedynie napisy. Muszę przyznać, że wykonano to całkiem poprawnie, bo nie znalazłem poważniejszych błędów. Być może wynika to z faktu, że w tak krótkiej grze tekstu do tłumaczenia za wiele nie ma, ale i tak uważam, że dobrze zrobioną pracę należy docenić, nawet jeśli podczas niej nikt się specjalnie nie zmęczył.

Choć końcowa ocena tego nie sugeruje, to Carte Blanche jest produkcją udaną, ale mającą jedną, poważną wadę – jest strasznie krótka! Gdyby nie to, dostałaby co najmniej dwa punkty więcej. Mimo to za taką cenę warto się z tą grą zapoznać, bo ma sporo zalet. Sprawdźcie lepiej sami, nie musicie mi wierzyć na słowo.


OCENA GRY: 6/10

ZALETY:
+ ciekawa fabuła
+ ładna grafika
+ ciekawe elementy a’la RPG
+ niezła muzyczka
+ prosty w obsłudze interfejs
+ dobre spolszczenie

WADY:
- zdecydowanie za krótka!
- wygląd głównego bohatera
- praktycznie nie ma zagadek

Obrazek
Czasem trzeba się cofnąć, aby móc pójść dalej.
Moja lista gier ukończonych
W sprawach forum i www piszcie: adam_ok(at)przygodomania.pl

Wróć do „Carte blanche: dla garści zębów”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość